Jeżeli ktoś chce poznać moja opinię na temat ekranizacji "Hitmana" oto wycinek notki z mojego gramsajtu:
Wreszcie dane mi było zobaczyć filmową adaptację jednej z moich ulubionych serii. Czuję się oszukany. Nie będę tutaj mówił o przekombinowanej fabule i takich duperelach. Przejdę do tego, co fana gry boli najbardziej. Uwaga spoilery!
1. Hitman nie jest klonem. Wg. scenarzysty szpital w Rumunii był ośrodkiem treningowym dla sierot, z którego wychodzili doskonali zabójcy. Takie rozwiązanie fabularne wiąże się chyba z tym, że scenariusz nie przewidział w ogóle doktora Ort-Meyer'a. Szkoda, bo jego głos w Codename 47 tworzył niesamowity klimat...
2. Hitman się waha i trzęsie mu się ręka. Co to ma w ogóle być? Ja rozumiem, że twórcy chcieli mu nadać trochę cech człowieczeństwa, ale on był wychowany (wg. gry wręcz STWORZONY) do zabijania. Gdzie się podział chłodny profesionalista?
3. W tym filmie jest za dużo sieczki. Fakt, zrealizowana jest całkiem przyzwoicie, ale scena w pociągu... Coś mi się zdaje, że wyśmiewa ona film Transporter, przy okazji wystawiając na pośmiewisko również Hitmana

. Ciężko mi było patrzeć na czterech profesjonalnych zabójców machających mieczykami w tak ciasnym pomieszczeniu. Same miecze, to już kompletny idiotyzm. Wychodzi na to, że każdy Hitman ma schowane pod marynarką dwa japońskie miecze. Swoją droga, to musi być to cholernie nie wygodne...
4. NIE! Nie wyśmieję Olyphanta, za to, że nie jest prawdziwym Hitmanem. Nie wiem kto wybrał go do tej roli, ale chłopak chociaż się starał... a że nie wyszło... Ja w tej roli widziałbym przede wszystkim kogoś starszego, a co do samego wyglądu, to albo profesjonalny ala Hitman2, albo lekko psychiczny, jak ten z artów do Codename47.
Nie będę pisał na ten temat więcej, bo mi się robi smutno. Przecież to mógł być prosty, acz klimatyczny film. A dostaliśmy cholernie zagmatwaną i mało klimatyczną kupę...
BTW Wyczaił ktoś w tym filmie za pierwszym razem agenta Smith'a? Mi w identyfikacji pomógł dopiero Filmweb. Jeżeli ktoś sądził, że Hitman w filmie jest nie podobny do siebie, to niech popatrzy na Smith'a

.