Ostatnio obejrza?em King Konga. Uwa?am, ?e to bardzo, bardzo dobry film.
Niestety, wi?kszo?? ludzi, których znam, a którym poleca?em ten film, ma w g?owie obraz King Konga z 1976 roku. King Konga, który nie powinien powsta?, bo by?, jednym s?owem, kiepskim rimejkiem pierwowzoru z 1933 roku. Wersji tej nie mam zamiaru opisywa?, jednak nie u?wiadczycie w nim wyspy w wersji Zaginionego ?wiata, na której to wyspie, obok dzikusów oraz King Konga, ?yj? dinozaury oraz ca?a masa gigantycznych, zabójczych stworze? (vide wa?ki giganty). Przyzwyczajeni do obrazu King Konga z 1976 roku ludzie kr?c? nosem: "dinozaury? Bez przesady! Po choler? Peter Jackson wrzuca? je do remake'u (chyba reremake'u) - na pewno film przesycony b?dzie efektami specjalnymi." Niestety, w tym momencie te negatywne opinie wyg?aszane s? bezpodstawnie, bo ta w?a?nie wersja King Konga opiera si? silnie na wersji z 1933 roku..
Od strony technicznej film jest pi?kny. Efekty wizualne, jak i d?wi?kowe s? fantastyczne. King Kong, jak i ca?a reszta zwierzy?ca Wyspy Czaski, s? niesamowicie animowani. Odg?osy, jakie wydaj? (zw?aszcza w?ciek?y Kong) s? przesycone si?? i robi? odpowiednie wra?enie. Nie chc? w tym miejscu rozpisywa? si? o technikaliach filmu, tylko przej?? do tego, co mi najbardziej w tym filmie si? spodoba?o - do relacji Kong - Ann Darrow. Relacja, której elementem sk?adowym s? zaloty wielkiej ma?py do kobiety, dla której ma?pa ta straci?a g?ow?. Nie s? to zaloty, jakie znamy per se; w tym aspekcie uwydatniony jest raczej niesamowity sposób zdobywania Ann przez Konga - za pomoc? pierwotnej si?y, któr? ocali?a i która b?dzie j? ochrania? a? do ko?ca. Kong zachowuje si? fantastycznie, najpierw "bawi?c si?" Ann, potem udaj?c zoboj?tnienie, aczkolwiek najbardziej chc?c, by zauwa?y?a ona po?wi?cenie i walk?, jak? prowadzi, by j? chroni?. Pisz? o sytuacjach na Wyspie, poniewa? po przybyciu do NY, brutalny ?wiat oddziela "zakochanych", nie pozwalaj?c im na chwil? wytchnienia (poza jedn?).
Nie chc? spojlowa? tym, którzy filmu nie widzieli, dlatego sko?cz? ju? moje wywody

. Chcia?em tylko napisa?, i? w King Kongu najbardziej u?ek?o mnie zajebiste przedstawienie zakochanej ma?py (jak niedorzecznie by to nie brzmia?o), jak i ca?ego szeregu jej zachowa?. Je?eli doda? do tego naprawd? bardzo dobre efekty specjalne, jak i ud?wi?kowienie, przed oczyma mymi mieni si? jeden z najlepszych filmów, jaki obejrza?em na razie w tym roku.
EOT.
- Bla? - bla bla bla bla bla.
- Bla, bla bla blablabla bla.
- Bla - bla.