jak sie spodoba komus to moge dalej pisac
a i jeszcze jedno! nicki modow ktorych wymienilem do poszczegolnych rol sa przypadkowe
a i jeszcze 1 (juz ostatnie) nie zwracajcie uwagi na bledy otrograficzne itp. thx z gory
Metal Gear Solid 5 Mission Zanzibar Forum!
Rozdzial 1
Pewnego szarego dnia Snake przeczytał w gazecie "Fakt" o tajnej nikomu nie
znanej organizacji "Zanzibar Forum" ktora od lat demoralizowala polska mlodziez. Napisali
tam, ze prezesem owej organizacji byl chlopak imieniem kul, i byl naprawde bezlitosnym
terrorysta... Snake odrzucil gazete nie czytajac do konca i poszedl ogladac w TV program
"Witaj rolniku!". Nie minely 4 minuty a tu codec dzwoni mu w uchu! Z wielka frustracja odebral
i slyszy ten sam zdezelowany od alkoholu glos Otacona
-It's me Snake! - powiedzial tajemniczym bluzgiem
-ok zamknij sie! Co chcesz? - zapytal prubujac zapisywac na skrawku papieru jak
wychodowac ogorka
-widziales dzisiejszy fakt?
-nie pamietam... - Snake nie pamietal juz tak odleglych wydarzen, moze i odmlodzili go po
MGS4 ale skleroza zostala...
-napisali tam o Zanzibarze..
-TAAAAK!! - krzyknal
-to jednak czytales?! - zapytal pelen optymizmu
-nie ale nareszcie powiedzieli jak ukisic ogora
-no to napisali o Zanzibarze i o tym jakie przekrety tam robi kul z Gacem
-nie interesi mnie to...
-SNAKE! - krzyknal ile sil w gardle
-tak tato...?
-Masz isc do Zanzibaru i dowiedziec sie co i jak!! - powiedzial tonem nie znoszacym
sprzeciwu
-dobrze tylko nie bij... - odpowiedzial teraz juz pokornie
Nastepnego dnia ubral sie w dres, zabral ze soba pistolet na kapiszony i pojechal
tramwajem na pod brame zanzibaru. Zanzibar ulokowany byl pomiedzy starym nieczynnym
burdelem a nowym dzialajacym burdelem wiec Snake mial wszystko co chcial bo - jak mu
powiedzial Otacon - w podziemiach burdelu zyja starzy Ludzie-Konie ktozy trudnia sie
handlem narkotykami owsem i bronia. Owies i bron byla Snakeowi potrzebna najbardziej z
tych trzech produktow choc narkotykami tez nie pogardzil.
Gdy juz napelnil plecak owsem i kupil pistolet na wode stanol przed brama i
zapukal "puk puk puk..." i nic "puk puk puk" i nic! Zdenerwowal sie i zawolal "PIZZA!!!" zaraz
przybiegl jakis strarznik i powiedzial:
-haslo?
-lubie placki!
-ok wchodz i dawaj ta picce!
gdy tylko wszedl strarznik dostal woda z pistoletu w oczy a potem kapiszonem w krocze i
juz byl obezwladniony. Snake rozejrzal sie i poszedl przed siebie nucac przeboje lat 60 kiedy
to wykonywal swoje pierwsze misje... Nagle islyszal chodzenie silnika... nie wiedzial co ma
zrobic... pot lal sie z niego jak z wodospadu... z desperacji rzucil sie w strone dochodzacego
dzwieku i zaczol go okladac piesciami! Okazalo sie ze to odkurzacz. Wytarl czolo i poszedl
dalej. zobaczyl otwarte drzwi, poptawil wasy i wszedl luzacko do srodka.
Wylacz ten wozek! - uslyszal glos z za kotary
Kim jestes? - zapytal wyciagajac powoli pistolet na kulki i troche owsu
- I am a... INFERNAL WARRIOR! - powiedzial glosem takim jak Ocelot jak sie przedstawial
-dasz mi skorzystac z komputera? - powiedzial jakby nigdy nic
-czywiscie - powiedzial jakby nigdy nic - ale pięć złotych
A ze snake nie mial przy sobie drobnych rzucil sie na infernala w porywie zlosci i przewrucil
go na ziemie, juz mial sie smiac z niego co to za ciota itp. ale sie zorientowal ze to co
przewrucil to nie Infernal Warrior tylko gumowa lala z jego podobizna.
-WTF?
Prawdziwy Infernal zeskoczyl na niego z belki pod sufitem i jak na amerykanskich filmach
lecial 20 sekund z 5 metrow a potem wbil sie w podloge 2 metry obok stojacego Snake'a.
Gdy ten don podszedl Infernala juz nie bylo... "Blue magic" powiedzial Snake i podszedl do
komputera.
Kiedy tak intensywnie gral w sapera nie mogac wygrac z liczba 2 bomb, Infernal
biegl do swego pana powiadomic go o nieoczekiwanym gosciu. Kiedy przebiegl caly Zanzibar
zorientowal sie ze ma radio przy sobie "ale juz kij z tym" pomyslal i wszedl do pokoju w
ktorym obradowala rada Zanzibaru
-ŁEEEE!!! czemu znowu zaczeliscie bezemnie?! - zaczol plakac rozczarowany Infernal
-bo jestes glupi! - powiedzial Gac nie przerywajac pisania listu do kula siedzacego naprzeciw
niego
-nie no wypraszam sobie! - odparl z wielka powaga w glosie infernal - nie jestem glupi tylko
nierozwazny!
-to jedno i to samo - poparl Gaca Bizon
-Dobrze wiec co sie stalo tak waznego ze przerywasz obrady tak iscie zacnego grona admow
i modow Zanzibaru? - powiedzial glosem mistrza yody ze Star Warsa Hal Emmerich
-TO SNAKE!!
-No i? Przeciez on tu pracuje, jest sprzataczem...
-Nie Old Snake tylko Snake! TEN PRAWDZIWY!!!
-co?!?!?!?!?!?!?!?!??!?!?!?!??!?!?!?!??!?!?!?!? - krzykneli wszyscy jednym glosem
-To nie moze byc! Saladin idz sie nim zajmij! - zadecydowal kul
-Tak jest panie! - powiedzial po czym zniknal
Snake znudzony ciaglym przegrywaniem w sapera zaczol wkoncu przeszukiwac kompa w poszukiwaniu informacji. Niestety byly na nim tylko pornosy z udzialem mezczyzn nalezace do Infernala wiec zapuscil virusa i poszedl. Zwiedzajac Zanzibar prubowal sobie przypomniec plan budynku zamieszczony w gazecie i rozstawienie strarznikow. Niestety jak juz wiadomo ON ma skleroze i zapomnial na dobre... co chwile wpadal na strarznikow i na kamery niedzialajace bo kul zydzil kasy na energie. W koncu Saladin go znalazl... wyciagnol z pochwy swoj zardzewialy samurajski miecz i zmierzyl Snake'a spojrzeniem.
-ej chlopcze! moglbys pojsc mi po cukier do sklepu?
-spoko
-masz tu 4 zlote i nie spiesz sie.
Saladin poszedl a Snake zaczol tanczyc i klaskac bo pokonal swoim sprytem kolejnego bossa.



.

. No ale giry i solidy lepsze.