Mass Effect

Moderator: GM

Re: Mass Effect

Postprzez Faja » So sty 28, 17 18:11

Masz Effect Inkwizycja biere rok po premierze

Wysłane z mojego MI 5s Plus przy użyciu Tapatalka
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
The Joy
 
Posty: 2962
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Mass Effect

Postprzez SALADYN » N sty 29, 17 12:20

Mnie też kusi ale najpierw sobie przejdę jeszcze raz dwójkę i trójkę, muszę kiedyś te dodatki w końcu zrobić. Za Andromedę więc wezmę się jakiś czas po premierze, do końca marca raczej nie zdążę.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10140
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: Mass Effect

Postprzez Solidny » Pn mar 20, 17 16:02

W końcu można coś przeczytać o Andromedzie. Jest z grubsza tak, jak można było wywnioskować po samym marketingu. Fajnie się strzela, ładne planety, ale niespecjalnie ciekawa historia i postacie. Gdyby było odwrotnie, a oceny takie same, to pewnie bym wziął, a tak to raczej skip.
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2653
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Mass Effect

Postprzez Gillian » Pn mar 20, 17 16:56

No ja pewnie wezmę bo ponoć klimat przygody jest całkiem OK, ale poczekam aż stanieje do kilkudziesięciu zeta i nie będę miał w co grać. Za parę dni będę miał WiiU więc zajęcie na miesiące gwarantowane :).

Z innych premier tego roku wyższy priorytet od ME ma u mnie Yakuza a nawet Nier, bo wygląda to ciekawie.
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8605
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Re: Mass Effect

Postprzez Solidny » Pn mar 20, 17 19:03

Też starałem się nastawić optymistycznie pod kątem tej kosmicznej przygody, ale... nie wiem, ME to dla mie coś więcej niż Uncharted. Zresztą właśnie, u mnie też wyżej stoją Yakuza, Nier, za rogiem Persona, no i oczywiście aktualny król przygody, Zelda.
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2653
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Mass Effect

Postprzez SaladinAI » Wt mar 21, 17 14:59

A ja czekam na realizacje preordera :) Jak do tej pory wszystko to co widziałem w Andromedzie układało mi się w obraz odkrywania nieznanego w skali i wymiarze kosmosu, wyłuskania tego konceptu który stanowił niezrealizowany motor napędowy oryginalnego Mass Effect zanim to wszystko rozjechało się w wielką space-opere (do której nic nie mam, ale eksploracja różnorodnych układów "z buta" ma swój nieopisany urok, coś więcej niż kosmos z dwójki i trójki, tylko jako tło - a więc powrót do jedynki w pierwszym zamyśle).
Avatar użytkownika
SaladinAI
Cipher watches all
 
Posty: 6966
Dołączył(a): N maja 14, 06 12:35

Re: Mass Effect

Postprzez Solidny » Wt mar 21, 17 15:29

Odbijam się, bo znudził mnie koncept "jesteśmy w nowej galaktyce, ale mamy poważny problem - rozwiążemy go tylko strzelając w człekokształtnych, sraczkowatych ufoli". Do tego sprowadza się eksploracja kosmosu w ME. Wolę znowu odpalić No Man's Sky.
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2653
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Mass Effect

Postprzez Tidus93x » Wt mar 21, 17 21:02

Napalałem się na tę grę odkąd zapowiedzieli niczym na MGSV i skończyło się tak samo - a przynajmniej sądząc po ocenach skończyłoby się, gdyby nie to, że nauczyłem się na własnych błędach i nie złożyłem preordera. Jako fan oryginalnej trylogii koniecznie zagram - ale jak stanieje. Bo na ten moment z opinii wnioskuję, że Bio pokpiło sprawę.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
Tidus93x
Jack the Ripper
 
Posty: 1819
Dołączył(a): N sty 31, 10 22:54
Lokalizacja: Zanarkand

Re: Mass Effect

Postprzez SaladinAI » Śr mar 22, 17 02:07

Sądząc po ocenach, rozstrzał jest niezły ale też mam w pamięci że niektóre serwisy sprowadzające do poziomu błota Andromedę dawały wysokie noty Final Fantasy XV, które nigdy nie powinno wyjść poza wstępne fazy planowania więc sugerowanie się tutaj czymkolwiek niż własnoręcznym sprawdzeniem to droga donikąd.

Myślę że część zawodu bierze się z wygórowanych oczekiwań. Jak dla mnie Andromeda od pierwszej zajawki nie celowała wyżej niż w oficjalny spin-off serii, która sama w sobie prezentowała nierówny poziom. Decydować w moim przypadku będą osobiste fiksacje, pojedyncze elementy jak opcja przemierzenia kawałka pustynnej planety w takich a nie innych klimatach niż całokształt budowy świata, który nie do końca spełnił swoją rolę patrząc na bazie oryginalnej trylogii.
Avatar użytkownika
SaladinAI
Cipher watches all
 
Posty: 6966
Dołączył(a): N maja 14, 06 12:35

Re: Mass Effect

Postprzez SaladinAI » Pn mar 27, 17 20:41

Mass Effect 2.0

Walczę już kilkanaście godzin w Andromedę i powiem jedno - jestem zaczarowany :) Teraz wiem jak rozszyfrować podtytuł. Andromeda oznacza nie spin-off - tu się potknąłem - to zupełnie nowy świat, uniwersum, zaczepione i zakorzenione w znanym koncepcyjnie wszechświecie i dalej: jego odkrywanie, osmoza z z nim, przedzieranie się, prucie strun kosmosu w poszukiwaniu nowego, poznawanie od początku. Stąd niejako tytuł wpisu. Ta dwójka oznacza nic innego jak faktyczną kontynuacje tego czym na starcie była oryginalna część, jednocześnie z zachowaniem pierwotnej struktury jak też z utrzymanie ducha serii w tym nowym kompleksowym i otwartym świecie w skali kosmicznej. Duch jedynki realizuje się tu w pełni tyle że przy pomocy adekwatnych do tego narzędzi. To Mass Effect opowiedziany na nowo a nie tylko odnoga w fabularnym uniwersum.

Więc eksploracja. Początkowe bieganie po Nexusie wydawało mi się zamknięciem w klaustrofobicznej puszce po tym co zobaczyłem na pierwszej planecie. Nie ma mowy o gargantuicznych pustych przestrzeniach rodem z oryginału, jest natomiast indywidualnie zaprojektowane środowisko z wyważonym i pasującym każdym elementem. Są więc osiedla pogrążone w biologicznej równowadze, blisko oaz, ekosystemowi sprzyjającemu życiu, wystrzępione radioaktywne wzgórza górujące nad wszystkim, fragmenty pustyni i wydrążone jaskinie. Jest różnorodnie, w żadnym wypadku nie ma płaskich terenów a każdy fragment zdaje się mieć do powiedzenia coś innego z zachowaniem kompleksowej równowagi. Do tego zwiedzanie - to już nie jest pusta, liniowa wędrówka w sterylnym otoczeniu. Pathfinder wyposażony w jetpack uruchamia zupełnie inne pole możliwości poruszania się w trzech wymiarach - zależnie od otoczenia infiltracja środowiska opiera się bądź na swobodnym parciu przed siebie, bądź na poruszaniu się w wielopiętrowych lokacjach, manifestując się w bardziej przygodowym aspekcie mechaniki. Różnorodność jest tutaj kluczem.

Trafiłem na zalesioną planetę: na początku była malownicza pustynia z jej pożerającym promieniowaniem, teraz jest dżungla z jej pożerającą fauną i florą. Samo otoczenie pochłania swoją magią. Noc, lekki deszcz skrapla okolicę potęgując uczucie mroku, w tle żyją egzotyczne odgłosy potęgując wrażenie organiczności miejsca, jej pierwotności. Z lasu wyrastają mechaniczne ruiny, wszystko obserwuje pogrążony w milczeniu gazowy olbrzym - rozświetlając środowisko swoją dominująca obecnością. Idę korytem rzeki, z odległości jestem w stanie wypatrzeć starożytne boty, zauważam pogrążonego w kamuflażu snajpera i zdejmuje go swoją bronią unikając otwartej walki. To i tak nie ma znaczenia, trochę dalej natrafiam na walczące ze sobą zwierzęta - dżungla ożywa - walczące w stadach między sobą, bądź atakujące zatopionych w naturalnych ciemnościach gęstej roślinności bandytów. Czuje się jak na łowach, od walki odciąga mnie już tylko ta jurajska atmosfera pierwotności.

Odbijam od głównego celu i ryje w otoczeniu. Na pustyni grzałem Nomadem - terenowym czołgiem - wykopując cenne minerały, skanując teren dla górniczych sond. Teraz odgrywam scenariusz kosmicznego Czasu Apokalipsy w tym biologicznie obcym błocie. Omijam potężne ruiny, nawet nie zaglądam do przepastnego kanału poniżej, oddzielającego plastyczną dżunglę od sterylnych maszyn. Natrafiam na obóz Turian odpierających atak autochtonów. Po chwili jest już po wszystkim, a ja nie mogę w sobie zdusić ciśnienia walki.

Bo jest bardziej dynamicznie, aktywnie - każdy fragment uległ akceleracji. Walki nie prowadzę na jednej płaszczyźnie więc jeśli to możliwe wskakuje lub podlatuje na dach skąd prowadzę ostrzał. Zawieszam się w powietrzu i atakuje z góry ukrytych za winklem wrogów. W żadnym wypadku nie ma mowy o ciągłym prowadzeniu ostrzału zza osłon. Jest zbyt dynamicznie, na co pozwala trójwymiarowość poruszania się a także zestaw mocy. Przeciwników zrzucam biotyką ze skarpy, podnoszę ich i przyciągam żeby spopielić płomieniem, na pustyni gęsto mroziłem i wykańczałem granatami, wyciągam ich z okrycia gdzie moi kompani masakrują ich bliskimi wybuchami. Kombinacji jest od groma, sam może sprawdziłem do tej pory z 20% dostępnych mocy. Walka rozgrywa się znacznie szybciej niż w poprzedniczkach, jest bogatsza, płynniejsza, co rusza zachęcając bo bawienia się i kombinowania z różnymi opcjami. Przypomina poniekąd trzeciego Wiedźmina z remiksowaniem naraz różnych form broni i umiejętności. Oryginalna trylogia wydaje się przy tym kaleko toporna.

Rozwój postaci jest bardziej uniwersalny niż dotychczas - brak tu wyboru klas ale też niezupełnie. Od początku startujemy z pełnym wyborem umiejętności, rozdzielając punkty między żołnierskimi umiejętnościami bojowymi, magią biotyka oraz technologicznymi aspektami walki. Wybór jest szeroki w znaczeniu łączenia ze sobą naraz wielorakich środków eliminacji, nie będąc przygwożdżonym do jednego pakietu umiejętności wynikającej z klasy. Jednak są też profile (sprzęg organicznego mózgu z AI - ślinię się), których wybór wiąże się z rozwojem czy też raczej wzmocnieniem posiadanych funkcji. Zostaje tradycyjny podział na żołnierza czy biotyka ale pozyskane zdolności nie ulatniają się - zostają wsparte, bardziej skonsolidowane. Profile są więc dedykowane konkretnym umiejętnościom - jeżeli to żołnierz, odporność bohatera znacznie wzrośnie, biotyk z kolei zyska magiczną wręcz możliwośc poruszania się teleportacyjną prędkością co cholernie odbija się na wyobraźni przy gęstym ostrzale. Mówiłem że jest dynamicznie? System jest zarówno bogaty jest też pozwala na płynne przejścia między wyborem stylem walki i narzędziami służącymi do tego.

No tak narzędzia - grzebie w planecie, skanuje otoczenie, zakładam osady, etatowo robię za kosmicznego górnika. Jednak wydobywanie minerałów nie ma w sobie nic z natrętnego zbieractwa - robi się to wręcz automatycznie w trakcie eksploracji, bawiąc się w środowisku gdzieś między fabułą a zakręconą walką. Jest to tytuł przede wszystkim zrównoważony w intensywności różnorodnych elementów, nie przytłaczając żadnym z nich. Zbiórka materiałów jest po to żeby budować broń, kuć zbroje, wytwarzać ulepszenia. Znowu przebija się tu ostatni Wiedźmin jeżeli tylko porównać wybór konstruowanego oręża z koniecznością gromadzenia i doboru do tegoż. Kapitalnym elementem jest tu też możliwość wyposażenia protagonisty w jednocześnie kilka różnych form pancerza - korpus, nogi czy hełm dobiera się oddzielnie bądź planując jednolity uniform, bądź przedzierając się w fuzji śmietnikowej zbroi. Andromeda to wielka piaskownica możliwości.

Dziewczyna zwróciła mi uwagę, że bohaterowie są nieciekawi, brak im wyrazistości. To po części prawda ale też trzeba mieć na uwadze eksploracyjny charakter narracji - gramy naukowcami, odkrywcami walczącymi w obcej przestrzeni, zmuszonymi do przetrwania. To nie jest zespół wykolejeńców, twardych skurwysynów rodem z dwójki - w tym znaczeniu mamy do czynienia z innym tokiem narracji, tonacją atmosfery. To walka pionierów, nie zabójców z astronomicznych melin. Tak też fabuła: rysuje się w tle historia sięgnięcia po nieznane, obcowania z groźną tajemnicą, po części uderzając w klimat archeologicznej przeszłości znanej z jedynki. Stąd oryginał przedstawiony na nowo lecz w zupełnie nowych barwach - równie ciekawych gdzie czeka się na kolejne odsłonięcie czegoś większego.

Tak więc jestem cholernie zadowolony i wciąż nie mogę się nasycić czekając na inwazję kolejnej planety, chłonąc piękno obcego środowiska, walcząc wciąż zmieniając sposoby pojedynków - nie wiem co będzie dalej ale Andromeda dla mnie zdefiniowała na nowo Mass Effect, tego czym mogła być od początku, manifestując ukryty w niej potencjał.
Avatar użytkownika
SaladinAI
Cipher watches all
 
Posty: 6966
Dołączył(a): N maja 14, 06 12:35

Re: Mass Effect

Postprzez Solidny » Wt mar 28, 17 10:35

Czuję się prawie przekonany, ale jak czytam o eksploracji dżungli i z dupy pomiędzy tym wszystkim coś o zestrzeleniu snajpera to mi się natychmiast odechciewa. Mój głód eksploracji kosmosu trochę się zmniejszył, ale nic mnie tak nie odrzuca teraz jak infantylna konieczność ustrzelenia wszystkiego co się rusza celem utrzymania zainteresowania odbiorcy.

Poza tym ta cała tajemnica w tle - czyżby starożytna cywilizacja pozostawiła artefakty, których użycie trzeba opanować, żeby ocalić galaktykę / wszystkie kolonie?

Pewnie potrzebuję dłuższej przerwy od tzw "AAA". Może w praktyce by mnie to wciągnęło, ale jestem coraz bardziej marudny na leniwe koncepty.
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2653
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Mass Effect

Postprzez Gillian » Wt mar 28, 17 12:11

Mnie rozwala to, że ponoć jakieś tam obszary planet są zablokowane i trzeba farmić żeby je odblokować. Taka eksploracja. Bue... Wszystko co czytam rysuje mi obraz z jednej strony gry, w którą chciałbym zagrać, bo ma vibe jedyneczki, a z drugiej strony Inkwizycji w kosmosie, czyli crapa, którego kijem tknąć nie chcę. Rozsądek podpowiada, że vibe będzie fajny przez kilka pierwszych godzin, ale z kulawym gameplayem trzeba będzie się męczyć do samego końca, więc gra wylatuje z wishlisty.

Na razie mam w co grać i tak, a na liście są pozycje, które ogram z przyjemnością. Boli tylko, że to jest Mass Effect. Jedynkę kupiłem nim jeszcze miałem na czym w nią zagrać. Na dwójkę złożyłem preorder. Po trójkę poszedłem normalnie do sklepu po premierze. I każdą orałem jak zaczarowany (mimo że trójka mi potem już zbrzydła). A Andromeda wywołuje odruch wymiotny... To powinien być must have i day 0.
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8605
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Re: Mass Effect

Postprzez SaladinAI » Wt mar 28, 17 16:16

Solidny napisał(a):Czuję się prawie przekonany, ale jak czytam o eksploracji dżungli i z dupy pomiędzy tym wszystkim coś o zestrzeleniu snajpera to mi się natychmiast odechciewa. Mój głód eksploracji kosmosu trochę się zmniejszył, ale nic mnie tak nie odrzuca teraz jak infantylna konieczność ustrzelenia wszystkiego co się rusza celem utrzymania zainteresowania odbiorcy.


Solidny - Ty chyba masz dość gier w ogóle ;)

Gillian napisał(a):Mnie rozwala to, że ponoć jakieś tam obszary planet są zablokowane i trzeba farmić żeby je odblokować. Taka eksploracja. Bue... Wszystko co czytam rysuje mi obraz z jednej strony gry, w którą chciałbym zagrać, bo ma vibe jedyneczki, a z drugiej strony Inkwizycji w kosmosie, czyli crapa, którego kijem tknąć nie chcę. Rozsądek podpowiada, że vibe będzie fajny przez kilka pierwszych godzin, ale z kulawym gameplayem trzeba będzie się męczyć do samego końca, więc gra wylatuje z wishlisty.


Jakim kulawym gameplayem? Przykładowo rozwój postaci bardzie mi podchodzi od tego co prezentował Wiedźmin 3 ze ślamazarną ekonomią rozdzielania punktów doświadczenia z czego tylko kilka podstawowych umiejętności miało rację bytu z czego reszta nie przekładała się na mechanikę w żaden użyteczny sposób, zaś sama walka to banalne ciosy jednego przycisku plus użycie mocy. I to przeszło mimo braku wyszukania. Buduje tylko taki przykład żeby pokazać jak inne mechaniki w bardziej obecnie uznanych produkcjach mimo swojego braku zróżnicowania wychodzą na plus gdzie przez Andromedę co rusz przewala się fala hejtu o byle element.

Planety swoją drogą podlegają stopniowemu terramorfowaniu co oznacza że znaczna część i tak jest dostępna, zaś reszta - która podlega silnemu promieniowaniu - zostaje odkryta z czasem. To się dzieję na tej samej zasadzie co odblokowywanie dungeonów w późniejszych partiach gry - czyli nic nadzwyczajnego czego nie zobaczyłbyś w innych tytułach a Mass Effect pod tym względem nie musi niszczyć schematów, które funkcjonują w tego typu gatunkach. Ogólnie nie ma to żadnego wpływu na stopień swobody, otwartość lokacji czy eksploracji.

Dla mnie to podkręcony Mass Effect - i dokładnie Mass Effect a nie nic innego w swojej kwintesencji łączenia rozległego świata z równowagą akcji.
Avatar użytkownika
SaladinAI
Cipher watches all
 
Posty: 6966
Dołączył(a): N maja 14, 06 12:35

Re: Mass Effect

Postprzez Solidny » Wt mar 28, 17 18:34

SaladinAI napisał(a):
Solidny napisał(a):Czuję się prawie przekonany, ale jak czytam o eksploracji dżungli i z dupy pomiędzy tym wszystkim coś o zestrzeleniu snajpera to mi się natychmiast odechciewa. Mój głód eksploracji kosmosu trochę się zmniejszył, ale nic mnie tak nie odrzuca teraz jak infantylna konieczność ustrzelenia wszystkiego co się rusza celem utrzymania zainteresowania odbiorcy.


Solidny - Ty chyba masz dość gier w ogóle ;)

No tak... Tak właśnie napisałem w zdaniu które wyciąłeś :D
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2653
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Mass Effect

Postprzez Solidny » Śr kwi 05, 17 13:19

Jakiś update, Sal? :)

Ktoś jeszcze próbował grać?
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2653
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Mass Effect

Postprzez Tidus93x » N kwi 09, 17 20:26

Ja czekam na wszystkie łatki - po opiniach, jakie krążyły w sieci, wolę poczekać. Zdania są podzielone, więc nie będę ryzykował.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
Tidus93x
Jack the Ripper
 
Posty: 1819
Dołączył(a): N sty 31, 10 22:54
Lokalizacja: Zanarkand

Re: Mass Effect

Postprzez uci » Cz kwi 13, 17 18:38

z tego co widziałem po sieci gównoburza za animacjami naprawdę była większa od ilości dobrych rzeczy w tytule
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8380
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Re: Mass Effect

Postprzez SALADYN » Cz kwi 13, 17 23:18

Fakt, jak to zazwyczaj bywa ostatnio skupiono się na negatywach z pominięciem plusów, typowe szukanie dziury w całym i czepialstwo level max do pary z hipokryzją.

Ja biorę andromedę jak tylko trafi się puste okienko po wymęczeniu DLC do trójki.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10140
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: Mass Effect

Postprzez Solidny » Pt kwi 14, 17 10:10

Nie takie znowu czepialstwo, problemy techniczne w dialogach mogą rozwalić całą immersję natychmiast. Wystarczy wyobrazić sobie poważny dialog, który kończy się tym, że zdewastowana psychicznie postać odchodzi po rozmowie jakby jeździła rowerem bez siodełka. ME to zawsze było pół szczelania, pół gadania i jeśli rozmów nie da się traktować poważnie bo nie są spójne w jakości z całą resztą, to ciężko myśleć o postaciach jako osobach, a nie popsutych obiektach 3D.
Im wyższy poziom grafiki i realizmu, tym łatwiej to zepsuć. Dlatego Zelda FTW ze swoim stylem.
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2653
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Mass Effect

Postprzez SALADYN » So kwi 15, 17 00:53

W sumie to o tym tak nie pomyślałem i przyznaje rację aczkolwiek jestem już uczulony na wszystkie, internetowe gównoburze odnośnie gier i wręcz nachalne czepialstwo graczy którzy sami się pakują w preordery a potem pretensje mają do wszystkich tylko nie do siebie.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10140
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: Mass Effect

Postprzez kALWa888 » So kwi 15, 17 15:46

Mi się z Andromedą wydaje że jest tak, że to ci co nie grają marudzą najwięcej. Ci co chcieli i kupili bawią się dobrze. Ja mam przed sobą jeszcze całą serię (cyfrowa jedynka czeka na PS3), więc zanim dobiorę się do Andromedy minie sporo czasu. I wtedy nie będzie już pewnie tak rażących problemów.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
kALWa888
Liquid Snake
 
Posty: 2689
Dołączył(a): Pn cze 01, 09 12:28
Gram: Suikoden, KHII FM HD
Czytam: American Psycho

Re: Mass Effect

Postprzez SaladinAI » Wt kwi 18, 17 21:03

To nie jest tak że Andromeda stoi na błędach ale te są i czasami poważne. Z tych bardziej irytujących to gdy na ekranie pojawia się napis z kontekstowym komentarzem tylko na głos trzeba trochę poczekać; npce mają tendencję do nie odwracania się do do nas w trakcie konwersacji, w rezultacie gadamy z ich plecami; czasem coś tam chrupnie, gdzie indziej pierdnie, powodów do załamania nie ma. Gorzej gdy po pewnej misji dramatyczny spadek framerate'u uniemożliwiał normalne granie i robił się z tego slideshow - byłem gotów ugryźć się w dupę ale patch załatwił wszystko. Jednak znowu - który to już tytuł w tej generacji zmusza mnie do łatania dziur blokujących dalszy progres? Andromeda kontynuuje pewną niechlubną regułę ale to nie jest powód do ogniskowania nagromadzonego hejtu za grzechy generacji, tudzież bardziej niespełnione nieziemskie oczekiwania. Co ciekawe nie uświadczyłem innych błędów tak często podawanych jako negatywne przykłady w internetach (klonowanie postaci). Na swój sposób zgrzyty tłumaczę strukturą gry, wadami wrodzonym dla projektów o skomplikowanych otwartych światach, z którymi programiści tak do końca sobie nie radzą, nie wychwycą wszystkiego a wirtualne chwasty żyją własnym życiem.

Bo Andromeda jest ogromna, przestrzenie z oryginalnej trylogii nie mają tu swojego odpowiednika, przełożenia. Gdzieś tam podczas kolejnej odysei nachodzi melancholiczna mgiełka po jak bardzo fchuj wielkim uniwersum wypadało mi kroczyć. Mam gdzieś z 50% postępu, co przekłada się na gdzieś 50h gry i nie czuje efektu znużenia, przesytu, nudy - raczej na odwrót, w takt syndromu: zobaczę co jest za następną górką, wydmą, planetą i wsiąkam w to jak w ciężką grawitacyjną studnię.

Jeżeli wady są, to głęboko w tle za zaletami. Silne doświadczenie namacalnej chropowatej faktury kosmosu aktywuje się wraz z kolejną planetą, odkrywania tego co obce i piękne w esencji egzotyczności. W tym znaczeniu nie jest prawdą, iż Mass Effect musi oznaczać na poły akcję, na poły społeczne interakcje. Dialogi nie mają aż tak wielkiego znaczenia. Koneserzy głębszym dyskusji z postaciami będą zawiedzeni - w tym znaczeniu Andromeda odwraca proporcję. Walka pozostaje rdzeniem ale dzieli się na pół i łączy w syntezie z punktem wyjścia tego co stanowiło założenie oryginalnej części czyli eksploracji: a więc zwiedzanie zamiast gadania równa się przejście w kierunku czystej esencjonalnej akcji z pełną eksploatacją danej przestrzeni.

Symulowane otoczenie egzoplanet jest niesamowicie sugestywne. Skraplane morcznym deszczem dżungle, potem zmiana środowiskowego paradygmatu i skok na zmrażającą krew w żyłach lodową pustynię, ze swoim bladym martwym słońcem, zorzą polarną potęgującą wrażenie obcości i niegościnnego otoczenia. Środowisko jest nie tylko bogate ale też zróżnicowane, ze swoimi zamrożonymi rzekami, lodowymi stalagmitami wyciągającymi skamieniałe palce ku pustemu niebu, w końcu z wertykalną wędrówką w chłodnej zamieci nad kilometrowymi przepaściami w poszarpanym paśmie lodowych szczytów, drążąc w głąb do wieży wrogiego gatunku, śledzącej swym niemym światłem ze szczytu konstrukcji planetarnego Mordoru. A potem pustynia i kolejne klimatyczne uderzenia. Morderczego ciepła, starych gór, wypalonych nigdy niezachodzącym słońcem pustkowi zaś wielkie piaszczyste wydmy przywodzą tylko na myśl klasyczne odwołanie do Diuny. W tych światach można się naprawdę zagubić, pić ich piękno, spędzając grube godziny na podróżowaniu tudzież krótkich postojach żeby w katastrofalnym żarze stanąć na piaszczystej wydmie i obserwować połacie pustyni i górującymi nad nią obcymi księżycami. Interludium i chwila wytchnienia to lądowanie na asteroidzie z obniżonym ciążeniem, w którym Nomad może się popisać funkcjami dalekiego skoku w połączeniu z dopalaczem nad krawędziami wielkich kraterów.

Gdyby zatrzymać się na eksploracji, to Andromeda dała mi już właściwie wszystko. To gra w swej esencji o odkrywaniu. Fabuła nie jest jednak drugoplanowa. Chociaż do dialogów nie włożono serca i potraktowano je po macoszemu (funkcje estetyczne mają tu przeważające znaczenie, prowadzenie konwersacji zeszło na dalszy plan - to uczciwa zamiana w mojej subiektywnej optyce) tak główny wątek jest warty uwagi. Przyciąga swoją otoczką - w tle starej porzuconej quasi-boskiej technologii jakby będącej motorem napędowym do dalszych podróży - w walce o przetrwanie, bo historia daje odczuć że w pewnym sensie to cała inicjatywa odkrycia nowej galaktyki stawia ludzi w roli oponentów, kolonizatorów, którzy nie są na tyle źli że stają do walki z szerszym zagrożeniem - i tutaj wychodzi na pierwszy plan cała cywilizacja odrębnego gatunku ze swoim autorytarnym na wpół religijnym imperium biorącym za punkt wyjścia dominacji biologiczne niewolnictwo. Gdzieś po drodze pojawią się odpady ludzkich koloni, gangsterskie a nawet trochę detektywistyczne odchyły w widokach zakrwawionych klatek, skanibalizowanych ciał kolonistów idąc w kierunku bardziej mrocznej narracji plasując opowieść między pozytywną wizją jedynki ale stojąc już przy wejściu do pokręconej dwójki.

Jednak to odkrywanie i eksploracja gra pierwsze skrzypce. Walka po tylu godzinach nadal pozostaje dynamiczna zmuszając to odkrywania coraz to bardziej wymyślnych sposobów wykańczania oponentów gdzie w moim przypadku dominuje teraz unoszenie wrogich jednostek, przybliżanie ich do siebie wieńcząc egzekucję przebiciem miecza z biotycznym uderzeniem. Chociaż mało co zastąpi przywaleniem z krogańskiego młota - zwłaszcza robiąc to w momencie kiedy krogański towarzysz obok wpadł na ten sam pomysł :)

Różnorodność styli, mieszana walka, piękne placówki i olbrzymie przestrzenie nęcące do kolejnego etapu eksploracji - to gra o wędrówce i szukaniu życia w niebezpiecznej przestrzeni w tym znaczeniu więc także o szukaniu nowych wrażeń, intensyfikowaniu doświadczeń spełnia w moim odczuciu wszystko w czym Andromeda jest najlepsza i zaspokaja tam gdzie leży jej istota.
Avatar użytkownika
SaladinAI
Cipher watches all
 
Posty: 6966
Dołączył(a): N maja 14, 06 12:35

Re: Mass Effect

Postprzez Gillian » Pt kwi 28, 17 19:50

Czytam Sala i czytam opinie w necie i to tak jakbyście w różne gry grali :).

W sumie zagrałbym, ale jak czytam o podobieństwach gameplayowych z Dragon Age, którym wymiotowałem, to już wolę masseffectowy głód zaspokoić kolejnym przejściem jedyneczki.
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8605
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Re: Mass Effect

Postprzez SaladinAI » Pt kwi 28, 17 20:28

Pewnie by Ci się nie spodobała, ot różnica podejść. A że różnice w opiniach są to widać po oczekiwaniach. Chciałem pojeździć po wpizdu dużej pustyni na egzotycznej pustyni i to właśnie dostałem a co innego że też nie spodziewałem się otrzymać cokolwiek ponad to więc resztę przyjmuje z otwartymi ramionami będąc niejako przygaszonym na niedociągnięcia. Andromeda bierze nitkę eksploratywno-odkrywczą z oryginalnej odsłony i rozwija ją w coś własnego. Dlatego ta część nie ma czwórki w tytule - zaś jako Andromeda pokazuje ugryzienie tematu z innej perspektywy i na innych warunkach będąc integralną częścią uniwersum ale także czymś w niej niezależnym i odrębnym wymagającym oddzielnego spojrzenia bez bagażu doświadczeń poprzednich epizodów.
Avatar użytkownika
SaladinAI
Cipher watches all
 
Posty: 6966
Dołączył(a): N maja 14, 06 12:35

Poprzednia strona

Powrót do Gry i Konsole

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości