przez SaladinAI » Cz kwi 10, 14 20:20
Skończyłem jedynkę, tak po żalu z Ground Zeroes kupiłem sobie używkę na otuchę. Całe lata po premierze, fakt, lecz nadal mnie rozsmarowało. Głównie światem, jego plastycznością. Okres historyczny perfekcyjnie oddany, nie w dokładności a właśnie w estetyce, artyzmie, obłędnie odwzorowanym średniowieczu. Klimat sączy się z ekranu w drobnych alejkach, od chłodu murów twierdz, z minaretów skąd rozpościera się widok żelaznych kopuł oddających promienie słońca w zakurzone niebo. Architektura poraża i pożera. To cały sens tej gry: jej eksploracja, freestyle chłonięcia drobnych elementów. Od kupieckich dzielnic, ich ogródków i stawów zaklętych w starożytnym kamieniu, przez maszty statków w zamglonym porcie, do martwych slumsów okrytych zwęglonymi zwłokami wśród rozsypanych budowli, wraków ludzi opętańczo wyjących echem okrucieństwa wojny w mrocznych zaułkach.
I jest w tej infiltracji coś z pielgrzymki. Duchowej, turystycznej, jakiejkolwiek. W Animusie czułem się jak w programie historycznym, namacalnym przebiciu ściany czasu w tamten okres, w zamknięciu się w powrocie do przeszłości. Jedna z tych niewielu szans, żeby spojrzeć na tamtą, jeszcze średniowieczną, jeszcze na wpół-starożytną, Jerozolimę po czym schodami pielgrzyma wspiąć się szczyt świątyni i poddać się mistycznej osmozie koranicznych wersetów w blasku Kopuły na Skale. Niezapomniane doświadczenie.
To swego rodzaju błędne kolo: roboty tworzące inne roboty