Przyszło mi właśnie ukończyć Hitman: Blood Money.
Już kiedyś miałem okazję zetknąć się z ta grą, nie wywarła na mnie wielkiego wrażenia. Ukończyłem świeżo Silent Assassina, toteż brak wielkich innowacji odepchnął mnie na kilometr, wprowadzone nowości uznawałem jedynie za pierdółki, większość bugów z jedynki była nadal obecna.
Po obejrzeniu filmu Hitman przypomniałem sobie, jak małą szansę dałem BM, przekreśliłem ją niemal na starcie, czego staram się nigdy nie robić. Mając zastrzyk wakacyjnej kasy zakupiłem BM i siadłem do grania.
Nie pamiętam kiedy ostatni raz odczuwałem takie emocje przy grze komputerowej. Proces planowania, rozpoznania, zero litości dla gracza- ograniczone savy, konieczność podejmowania natychmiastowych decyzji- tego nie ma w dzisiejszych grach.
Oczywiście co chwilę atakował mnie jakiś bug (znikające przedmioty, ludzie, zwis gry), do tego opadały mi ramiona kiedy widziałem kretyńskie AI przeciwników. Szybko jednak nauczyłem się "reżyserować" tę grę. Przyjemność sprawiało mi rozwiązywanie problemów nie w taki sposób, żeby gra je uznała za dobre, ale takie, które ja uznawałem za perfekcyjne. Stąd siedziałem przy niektórych misjach godzinami tylko po to, żeby zrestartować poziom i przejść go w 7 minut i wykonując robotę perfekcyjnie- zero śladów, zero zbędnej przemocy.
Nowe elementy w grze są nieco kontrowersyjne. System fingowania wypadków (zepchnięcie kogoś z balkonu, zrzucenie żyrandola na głowę) szybko uznałem za kretyński i sprawy załatwiałem morderczym zastrzykiem, który wydał mi się bardziej klimatyczny niż garota, która jednak wciąż była przydatna podczas duszenia ludzi w windach.
Element tunningowania broni również jest dziwny. Z jednej strony fajnie doczepić do Ballersów tłumik, laser i szynę z lunetą, ale czy to nie przesada? Ja zrezygnowałem z lunety na rzecz zachowania klimatu. Dziwią też pewne decyzje twórców. Misję możemy zacząć z rozmontowaną na części snajperką W2000, ukrytą w małej walizeczce, ale wybierając już M4 jesteśmy zdani na odnalezienie jej na mapie w ukrytej przez agencję walizce. Dwa pytania- czemu nie mogę samodzielnie wybrać, gdzie chcę ukryć broń, oraz czemu nie można rozłożyć na części M4? Sam robiłem to wielokrotnie i nie miałem z tym trudności, więc Agent 47 chyba też powinien być w stanie to zrobić.
Bawi też fakt, iż za pazuchą możemy nosić MP5 ze stałą kolbą, tłumikiem, szyną i celownikiem, no, ale to realia gier.
Misje w zdecydowanej większości są fajne, dają wiele możliwości wykonania zadania i zmuszają do kombinowania. Satysfakcja z wykonania jednego zadania perfekcyjnie, zgodnie z naszymi założeniami, jest niczym ukończenie całej kampanii Gears of War
Szczerze polecam tę grę. Chociaż ilość bugów jest przytłaczająca, a gra może się wydawać prosta i łatwa do przejścia, tak możliwość kombinowania i reżyserowania naszego małego, własnego Hitman: The Movie The Game jest niepowtarzalna.
Ocena
9/10 (tia, żaden starzec nie wypluł szczęki, nikt nie srał w beczce a małpa nie bekała, więc gra na starcie miała u mnie plusa)
PS. Chciałem napisać wzmiankę a wyszło mi opowiadanie
PS.2. Nie rozumiem, jak twórcy tak świetnej serii mogli zrobić Kane and Lynch, zbankrutować i zostawić Agenta 47 samemu sobie...czasem chcę, żeby "złe" zakończenie Blood Money było kanoniczne, aby serii tej nie ożywiło jakieś obce studio nie mające pojęcia o sadze- vide Max Payne.
The days of the car as a symbol of freedom are gone. The world wants us all in eco-boxes, wedged nose-to-tail with other eco-boxes. There are people who'd rather we took no pleasure from driving at all.