Ratchet & Clank na PS4
tl;dr: Po godzinie gry - mokry sen fana serii.
Jakiś czas temu odpalałem sobie wersję HD pierwszego Ratcheta i nadal jest niezłą grą, ale głównie nostalgia pozwoliła mi się przebić przez toporny już gameplay. Ta gra była głównie przypomnieniem o tym, jak bardzo seria się rozwinęła. I dlaczego podupadła. Podobało mi się to, że w przeciwieństwie do kilku ostatnich odsłon serii, ma fabułę, która jest o czymś (chociaż również topornie przedstawioną). Ratchety utkwiły jako seria w miejscu, dlatego remake oryginału był świetną decyzją.
Mamy od nowa opowiedzianą tę samą historię, tym razem doprawioną nową perspektywą i dodatkowymi wątkami, z których część wydaje się przystosowana do kolejnych rimejków, żeby zyskać spójność nowej serii. Wydaje się jednak trochę pospieszona i jest potencjał, by w filmie rozwinąć prolog. Intuicja podpowiada, że powinno być odwrotnie, wszak gry nie ogranicza czas. Wiemy jednak, że to medium ma swoje prawa i Insomniac z wyczuciem opowiada skrótami, by nie zabić tempa (hello Kojima

). Wstępnie więc deklaruję, że jestem ciut bardziej niż wcześniej nagrzany na film (tylko ten dubbing...).
Oglądanie nowej grafiki, która morduje oczy błyszczącymi detalami i gameplay łączący wszystko czego studio nauczyło się przez 15 lat - dopiero to sprawiło prawdziwy przypływ nostalgii - ponieważ poczułem się, jakbym znowu grał w Ratcheta i Clanka pierwszy raz. Mimo stworzenia wszystkiego od nowa, Insomniac postarało się, by level design przypominał oryginał. Wygląd znanych planet to oczywistość, ale czasem są to dużo mniejsze szczegóły. Cudownie to wyczuli, zostawiając z oryginału co się dało, ale tylko wtedy, jeśli nie ograniczało ich nowej wizji.
Jedyne co mi się średnio podobało, to scenka, w której sięgnęli po tak nisko wiszący owoc humoru, że nie trzeba było nawet podnosić ręki - czyli "haha, deja vu, do zobaczenia w kolejnym rimejku"

........
...ale niech im będzie, zasłużyli.
Ratchet wrócił w pięknym stylu.