PabianPL vs Lijon - 22 IX o 18:00
Obaj zawodnicy zjawili się przed wyznaczonym czasem, zaczynając tym samym pojedynek wcześniej niż zaplanowano po podjęciu decyzji przez nich samych oraz hosta, czyli mnie. Żołnierze chwycili za broń, przetarli swe spocone czoła i ruszyli do boju. Taktyka obu zawodników była z początku dość podobna. Panowie przemieszczali się do przodu z dużą dozą ostrożności, obserwując dokładnie każdy kamień. Słowa Lijona: "To będzie długi pojedynek." Wzbudziły w mojej głowie widok Snake'a burczącego pod nosem: "Return to the 60's huh?". Po około trzech minutach padła pierwsza wymiana argumentów, która okazała się zwycięską dla Lijona. Przez najbliższy okres czasu sytuacja wyglądała niemalże identycznie. Chłopaki "stawali" na głowie, aby tylko nie oddać punktu przeciwnikowi - zaliczając przy okazji zwiechę konsoli/gry/neta Lijona - lecz koniec końców to Lijon z większości sytuacji wychodził cało. Pabian dążył do zaciągnięcia swego przeciwkia w ślepy zaułek aby obezwładnić go i zadźgać wykorzystując swą wiedzę o CQC jaką posiadł, lecz padał on ofiarą poczucia orientacji w terenie Lijona "Gorąca lufa", który nie szczędził Pabianowi headów. I tak zakończyła się runda pierwsza z wynikiem 18:7 dla Lijona.
Druga runda natomiast okazała się współczesną walką Dawida z Goliatem(Pawida z Lijiatem?), jak się jednak okazało, tym razem to właśnie Goliat stał się numerem jeden pojedynku. Pabian całkowicie zmienił swą taktykę nie ruszając się praktycznie z miejsca trzymając przez cały czas granaty w pogotowiu. Lijon z kolei szedł przed siebie niczym czołg nie lękając się ataków swego przeciwnika - obezwładniał on swego wroga za pomocą strzałek usypiających, pozbawiając go amunicji,a następnie życia. W pewnym momencie jednak obu zawodnikom musiały puścić nerwy, ponieważ rozpoczęli morderczą walkę na granaty, ktora zakończyła się... remisem, dlatego że oboje się wycofali i dokończyli starcie kilkanaście metrów dalej wpakowując w siebie na wzajem po kulce w łeb. Koniec końców runda druga zakończyła się wynikiem 20:9 dla Lijona, który awansował tym samym do dalszego etapu turnieju.
Mario vs Solid Snake - 22 IX o 21:00
Mario kontra Snake - poczułem się, jak w "Super Smash Bros Brawl" normalnie
. Zawodnicy oczywiście zjawili się o wyznaczonej porze. Zarówno Snake jak i Mario ruszyli pewnie przed siebie w poszukiwaniu zwycięstwa. Początkowo siły zdawały się być mniej więcej wyrównane, lecz gdzieś w trakcie tego całego wojennego chaosu, Solid się zatracił tracąc coraz to więcej zaciekłości w walce o wygraną, w wyniku czego runda pierwsza zakończyła się wynikiem 22:3 dla Mario i jak się miało w dalszej części starcia okazać, to nie było jego ostatnie słowo.
To co wyczyniał Mario w rundzie drugiej to była po prostu poezja. Za niemalże każdym razem zdejmował swego przeciwnika oddajać zaledwie dwa strzały - zaliczał przy tym headshoty. Niech za dowód ponadprzeciętnych umiejętności zawodnika posłuży chociażby fakt, że wielki "M" wyczerpał zapasy ticketsów przeciwnika tuż przed zakończeniem czasu ustalając tym samym wynik - 35:1. Chylę czoła nisko!
Ps.
Ludzie nie panikujcie. kul nie pozostawi Was pokrzywdzonych przez los skazując Wasze duszyczki tylko na mnie - będzie on w dalszym ciągu hostem, a także komentatorem, lecz na zmianę ze mną xd.

A tak serio to się cieszę, gdyż dalej przeszedł lepszy.

