Moderator: GM
SALADYN napisał(a):nie był do końca z nim szczery
That guy is a monster. You can't beat him with just your fists. Use your head!
SALADYN napisał(a):Mam niesmak , Miller był dla mnie tą jedyna osobą której Big Boss mógł zaufać , na koniec piątego rozdziału dowiadujemy się że nie był do końca z nim szczery ale miał po prostu własny motyw czyli ekspansję MSF , tymczasem po tym telefonie wydaje się być kimś więcej mimo iż sam przyznał że współpracuje z Zero tylko dla interesów , jeśli rzeczywiście to dlaczego go zainteresowały narodziny synów Big Boss'a ???
A za Outer Heaven stały bardziej jego osobiste pobudki (mówiąc brzydko), czyli kontynuacja woli mentorki, niż nadrzędna myśl, aby pomóc tam czy tam. Dobrze obrazuje to powód, dla którego podjął się misji w Kostaryce. Paz, Galvez, bliźni z Ameryki Środkowej? Nie. Taśma, na której przemawia The Boss. Tutaj pada kolejny mit o BB jako szlachetnym w istocie ideologu. Ku... Im dalej w las, tym coraz bardziej robi się ten motyw głęboki.Raiden napisał(a):Obaj się rozstali i ścieżki obu się właściwie rozeszły, McDonell Benedykt Miller kontynuował jednak dalej swoją karierę wojskową.
Tak w jednostce Big Boss'a i to kłuje w oczy przy teorii o różnych poglądach.
That guy is a monster. You can't beat him with just your fists. Use your head!

Tidus93x napisał(a):That guy is a monster. You can't beat him with just your fists. Use your head!
Tidus93x napisał(a):Jak ja mam z kimś odmienne poglądy nie nazywam go potworem...
Coldman napisał(a):Prawdopodobieństwo, że Miller mógł chcieć planować z czasem zgładzenie Big Bossa jest niezwykle wysokie.



Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość