...you are lonely...

Tutaj możecie porównywać wszystkie częsci, dyskutować o nich i wymyslać najróżniejsze tematy dotyczące każdego Metal Geara

Moderatorzy: Infernal Warrior, GM

...you are lonely...

Postprzez Uzion » Cz maja 10, 07 21:29

In the middle of many things naszla mnie pewna mysl. Otoz myslalem o Snake'u. Jaki to bohater, posagowa postac, idol... Ale patrzac z drugiej strony to jest rowniez biednym, samotnym, zadufanym w sobie czlowiekiem, ktory nie ma rodziny, swiat go nienawidzi, zycie opiera sie na zagladaniu smierci w oczy, zabijaniu ludzi... Nie mial rodziny i nie moze jej nawet zalozyc. Mozecie mnie zabic za te zdanie, ale mozna go porownac do biednego dziecka, ktore siedzi na ulicy w niedoli inedzy, nad ktorym mozna sie tylko uzalac, wyrazac skruche i wspolczoc. A poza tym... Jak moze wygladac jego zycie uczuciowe, ocena wlasnej wartosci? I nie chodzi mi tutaj tylko o milosc do drugiej osoby, ale takze o chec zalozenia rodziny, prowadzenia normalnego zycia, bycia szczesliwym czlowiekiem...


P.S.
Przepraszam ze to tak chaotycznie napisalem, ale jest to wyjete bezposrednio z moich glebszych zakamarkow.
Avatar użytkownika
Uzion
The Fury
 
Posty: 599
Dołączył(a): Śr wrz 06, 06 19:04

Postprzez Infernal Warrior » Cz maja 10, 07 21:36

Dobra, wszysko ekstra. Jest sie o co spierac... ale po co ten temat? Co my tu mamy robic niby? Napisales cos w rodzaju bardzo krotkich przemyslen i tyle... Zbierz wiecej mysli i walnij porzadny artykuł - taka moja rada ;) a temat do zamkniecia chyba ;)

A z tym artykulem to serio ;) Mysle ze jesli sie przylozysz bedzie rewelacyjny, wiec do roboty;)

EDIT
Zamykamy? Zamykamy! A jesli ktos ma jakies wątpliwości co do mojego dzialania to prosze na PW. Zeby nie bylo ze sie rządzę tutaj bo mi sie oberwalo bycie modem jak slepej kurze ziarno ;)
Ostatnio edytowano Cz maja 10, 07 21:45 przez Infernal Warrior, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Infernal Warrior
Raging Raven
 
Posty: 1039
Dołączył(a): Cz paź 26, 06 13:09
Lokalizacja: Tarnobrzeg/Kraków

Postprzez Old Snake » Cz maja 10, 07 21:42

Uzion co ty brałeś? Hm może nie jestem moderatorem i się nie znam ale ten temat nie wnosi nic na forum. Ale skoro już tu jestem to dorzuce swoje 3 grosze. Według mnie mylisz się porównywając Snake'a do biednego dziecka (wiem że to tylko metafora), zapomniałeś że Solid to twardy gość wychowany przez wojne, a przez to ma zanik pewnych uczuć. Dla niego wojna, zabijanie, ciągła ucieczka przed kostuchą to chleb powszedni tak jak dla ciebie chodzenie do szkoły. Mi jedynie żal że nie może znaleść spokoju ducha na który zasługuje bo to jedyna rzecz na której mu najbardziej zależy.

PS. Ja bym się bardziej poużalał nad losem Big Bossa, który wydaje się być bardziej tragiczny, bo cóż może być bardziej tragiczne od zdrady przez własny naród i śmierć z ręki własnego syna/ klona.
Świat to poligon między dobrem, a złem
Avatar użytkownika
Old Snake
Vamp
 
Posty: 364
Dołączył(a): Śr paź 11, 06 07:54
Lokalizacja: Groznyj Grad

Postprzez kul2 » Pt maja 11, 07 06:23

Nie zamykamy. Dobry temat.
A Solid to nie zostal zdradzony przez kraj? Na Boga jego kraj zmusil go do zabicia swojego ojca dwa razy! On wierzac politykom opuszcza OH ktore zostaje zbombardowane i zniszczone do ziemi, ale on dalej wierzy w swoj kraj i zabija ojca po raz drugi. Wyobrazasz sobie co czlowiek musi przezyc w takiej sytuacji?
Solid mial problemy, byl alkoholikiem, wojny w ktorych uczestniczyl sprawily ze stal sie odludkiem on naprawde cierpi, bo mimo wszystko walczy dalej, walczy mimo tego ze juz wcale nie ma na to ochoty.
Nie potrafi wejsc w zaden zwiazek, mimo tego ze flirtowac potrafi, on jest ofiara projektu LET, stworzony do walki nie do milosci, przeciez to jest tragiczne. BB sobie mogl wybrac co ma robic, Solid nie dostal od losu wyboru, z gory zostal skazany na walke.
'Tak kompleksowe podejście do budowania społecznej odpowiedzialności obywateli za swój osobisty i grupowy wpływ na konieczność obniżenia emisji gazów cieplarnianych w tym CO2, jest przesłanką wysokiej efektywności uzyskanych efektów.'
Avatar użytkownika
kul2
Niewidzialna Armia
 
Posty: 2927
Dołączył(a): Śr lip 13, 05 17:55

Postprzez uci » Pt maja 11, 07 07:02

no w sumie to zawsze na SS zwalano wszystkie akcje pokroju "świat cię potrzebuje snake, jesteś jeg ostatnią nadzieją". A on bez słowa szedł.
BB w końcu się zbuntował.
A SS powstał jako maszynka do toczenia wojen i nie mógł uciec od swojego przeznaczenia, nawet gdy to robił, zawsze pojawial taki Campbell i znów cały młyn zaczynał się od nowa.
Tak myśle że Snake umrze w 4 właśnie by w końcu się od tego uwolić.
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez Infernal Warrior » Pt maja 11, 07 07:16

No nie wiem... Moim zdaniem dobry artykuł by z tego był gdyby się przyłożyć...
Jak już mówiłem, nie rządzę się tu, więc jeśli jest ktoś kto chce pogadać w tym temacie to się oczywiście zgadzam... Ale artykuł byłby niezły ;)

"Jest to jednocześnie postać bardzo tragiczna - człowiek, który popadł w alkoholizm, nienawidził siebie, swojego życia. Był bardzo osamotniony, nie chciał się zbliżyć do ludzi - uważał, że mogą oni stać się takimi jaki on był."
Do tego dochodzi przymus zabicia swojego dowódcy i ojca zarazem, a także prawdziwego przyjaciela - Gray Foxa, a to wszystko przez to ze jego, narzuconym przez innych, celem zycia była ciągła walka... Uważam, że nikt nie chciałby zabić jedynej osoby do której się otwiera, z którą ma jakiś bliższy kontakt... To musiało nieźle poturbować jego psychikę...

Teraz coś innego:
Uzion, napisałeś, żę Snake był "zadufanym w sobie człowiekiem"
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2542172
Gdzie w Snake'u widzisz tą pewność siebie? On jest poprostu opętany wojną, bo do walki został stworzony. Ma również ogromne umiejętności ale w żadnym momencie nie jest powiedziane ze Snake jest pewny powodzenia swojej misji...
Avatar użytkownika
Infernal Warrior
Raging Raven
 
Posty: 1039
Dołączył(a): Cz paź 26, 06 13:09
Lokalizacja: Tarnobrzeg/Kraków

Postprzez Pabian01 » Pt maja 11, 07 11:19

Moze i nigdy o tym sam Snake nie mowil, ale na takiego wyglada. Jest zadufany poprzez rozwage i przez to ze nie panikuje w trudnych sytuacjach
Avatar użytkownika
Pabian01
Jack the Ripper
 
Posty: 1654
Dołączył(a): Pn maja 07, 07 20:25
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez Infernal Warrior » Pt maja 11, 07 11:42

Ale umiejętność zachowania zimnej krwi i mądrość czy też rozwaga to nie zadufanie...
To świadczy o jego ogromnej inteligencji, zaradności i znakomitym wyszkoleniu ;)
Przeciez Snake nigdy nie uwazal ze jest niepokonany i najmądrzejszy. Nie bylo tak ze nie dawal nic sobie powiedziec, przetłumaczyć...
Avatar użytkownika
Infernal Warrior
Raging Raven
 
Posty: 1039
Dołączył(a): Cz paź 26, 06 13:09
Lokalizacja: Tarnobrzeg/Kraków

Postprzez Uzion » Pt maja 11, 07 15:22

"Zadufanie, to pewność swojej racji.

Ludzie zadufani w sobie bywają niezywkle skuteczni w osiąganiu wyznaczonych celów. Skłonni do wiecznych introspekcji i wahań "intelektualiści" nie nadają się na przywódców. Dobry prezes musi być w pewnym sensie zadufany w sobie, bo w samotności podejmuje istotne decyzje nie unikając odpowiedzialności. Można rownież zadufać się w swoim własnym krytycyźmie zarzucając wszystkim wokoło zadufanie i stawiając siebie samego na uprzywilejowanej pozycji neutralnego obserwatora."

No chyba, az tak bardzo sie nie pomylilem, choc przyznaje ze zbyt pochopnie uzylem tego wyrazu ;) No ale nie chodzilo mi o aby rozwazac czy Snake jest zadufany w sobie czy nie.

Wielu ludzi postrzega go za idola, postac warta nasladowania, odwaznego, charyzmatycznego itp. Patrzac z jednej strony tak jest, ale z drugiej to, jest to sklonowany czlowiek bardzo, ale to bardzo pokrzywdzony przez los. To ze do MGS 1 dotrwal, nie zostal szalencem i nie udalo mu sie popelnic proby samobojczej to chyba tylko cud. Mozliwe ze przez te "Geny Zolnierskie" utrzymal sie przy zdrowych zmyslach. Tak czy siak, jego psychika i to jak pojmuje pewne sprawy zostaje dla fanow zagadka i pewnie tak juz zostanie.
Avatar użytkownika
Uzion
The Fury
 
Posty: 599
Dołączył(a): Śr wrz 06, 06 19:04

Postprzez Pabian01 » Pt maja 11, 07 15:55

albo zosatnie albo i nie. Dowiemy sie tego w 4 ;] . Dla mnie lepiej gdyby byal to zagadka wtedy byly by TYLKO przypuszczenia. Gdyby Kojima postapil inaczej a cos spi****** to fani czuli by sie zawiedzeni
Avatar użytkownika
Pabian01
Jack the Ripper
 
Posty: 1654
Dołączył(a): Pn maja 07, 07 20:25
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez Johny Sasaki » Pt maja 11, 07 17:28

"Na Boga jego kraj zmusil go do zabicia swojego ojca dwa razy"

To akurat mnie malo przekonuje co do jego tragizmu, bo co taki z BB ojciec jak z koziej dupy traba. Nie dosc, ze to tylko ten sam material genetyczny to jeszcze go nie wychowywal. Bardziej tragiczne jest to, ze wlasnie nie ma ojca. I niech nikt nie pisze, ze jakby nie patrzac to byl jego ojciec albo costam jesli nie ma choc troche podobnej sytuacji do Solida, bo i tak nie zrozumie o czym mowie.

""intelektualiści" nie nadają się na przywódców"
Ludzie, ktorzy tylko byli zadufani w sobie byli przywodcami bardzo krotko. Ci ktorzy byli jednoczesnie intelektualistami dokonywali o wiele wiekszych czynow.
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Johny Sasaki
Zanzibar
 
Posty: 1392
Dołączył(a): Pn paź 03, 05 22:39
Lokalizacja: Warszawa
Gram: MGS2,3,5

Postprzez SaladinAI » Pt maja 11, 07 21:29

Johny Sasaki napisał(a):"Na Boga jego kraj zmusil go do zabicia swojego ojca dwa razy"

To akurat mnie malo przekonuje co do jego tragizmu, bo co taki z BB ojciec jak z koziej dupy traba. Nie dosc, ze to tylko ten sam material genetyczny to jeszcze go nie wychowywal. Bardziej tragiczne jest to, ze wlasnie nie ma ojca. I niech nikt nie pisze, ze jakby nie patrzac to byl jego ojciec albo costam jesli nie ma choc troche podobnej sytuacji do Solida, bo i tak nie zrozumie o czym mowie.


Rzeczywiście brak więzów emocjonalnych nie wpływa na Solida tym bardziej że Snake nie wiedział że BB jest jego ojcem.
To swego rodzaju błędne kolo: roboty tworzące inne roboty
Avatar użytkownika
SaladinAI
Cipher watches all
 
Posty: 7038
Dołączył(a): N maja 14, 06 12:35

Postprzez Bizon » Pt maja 11, 07 21:34

Dlatego właśnie ja też uważam że BB jest bardziej tragiczny niż jego syn.

1. Zostaje - wykorzystany by zabić swą mentorkę
2. Zostaje - zmuszony do wyeliminowania swojego dawnego oddziału
3. Zostaje - zabity przez własnego syna

A Solid... No cóż też dużo przeżył, ale bardziej cenię chyba Big Bossa...
https://www.youtube.com/user/BizonBlady
My mama said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Bizon
Rozwalił beton w drobny mak
 
Posty: 2045
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 09:51

Postprzez kul2 » Pt maja 11, 07 21:46

Solid:
- zabija najlepszego przyjaciela, a potem swojego brata, walczy z drugim
- zostaje stworzony do zabijania, nikt nie daje mu wyboru, on musi zabijac
- zabija ojca o czym zapewne dowiaduje sie przed walka w MG2
- walczy za kraj ktory go wystawil, kontynuuje misje w ZL mimo tej swiadomosci
- chce odejsc, ale nie moze, zawsze musi wracac by ratowac kraj/swiat

BB robil to wszystko z wyboru, SS nie dostal wyboru, jego brak wolnosci sprawia ze w moich oczach jest nieporownywalnie bardziej tragiczna postacia niz BB.
'Tak kompleksowe podejście do budowania społecznej odpowiedzialności obywateli za swój osobisty i grupowy wpływ na konieczność obniżenia emisji gazów cieplarnianych w tym CO2, jest przesłanką wysokiej efektywności uzyskanych efektów.'
Avatar użytkownika
kul2
Niewidzialna Armia
 
Posty: 2927
Dołączył(a): Śr lip 13, 05 17:55

Postprzez Bizon » Pt maja 11, 07 21:52

No dobra, jeżeli chodzi o tragizm to przyznaje ci rację że Solid jest trochę bardziej tragiczny.
Jeżeli wszystko co działo sie w MG1 i MG2 było przedstawione tak jakim w "Solidach" to pewnie nie historia BB była by dla nas niezbyt tragiczna...

PS Oto jak kul w pół minuty zmienił moje zdanie na ten temat :wink:
https://www.youtube.com/user/BizonBlady
My mama said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Bizon
Rozwalił beton w drobny mak
 
Posty: 2045
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 09:51

Postprzez kul2 » Pt maja 11, 07 21:58

To znaczy oni praktycznie przezyli to samo, obaj musieli zabic najlepszego przyjaciela i nauczyciela, obaj zostali wystawieni przez kraj, tylko BB majac wybor wybral walke, a SS gdyby mial wybor to by jej nie wybral.
'Tak kompleksowe podejście do budowania społecznej odpowiedzialności obywateli za swój osobisty i grupowy wpływ na konieczność obniżenia emisji gazów cieplarnianych w tym CO2, jest przesłanką wysokiej efektywności uzyskanych efektów.'
Avatar użytkownika
kul2
Niewidzialna Armia
 
Posty: 2927
Dołączył(a): Śr lip 13, 05 17:55

Postprzez Johny Sasaki » Pt maja 11, 07 22:01

Kul uwierz mi, jesli nie masz od poczatku wiezi z bratem albo ojcem, to to, ze go zabijesz, nie rozni sie niczym od zabicia zwyklego ciecia, poznanie kogos nagle po kilkudziesieciu latach i dowiedzenie sie "to Twoj ojciec" nie powoduje, ze jak ten ktos odejdzie bedziesz sie zalewal lzami.
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Johny Sasaki
Zanzibar
 
Posty: 1392
Dołączył(a): Pn paź 03, 05 22:39
Lokalizacja: Warszawa
Gram: MGS2,3,5

Postprzez Bizon » Pt maja 11, 07 22:02

Bo BB miał szanse na powodzenie swojej walki, a Solid był sam i raczej dużo by nie zdziałał...
https://www.youtube.com/user/BizonBlady
My mama said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Bizon
Rozwalił beton w drobny mak
 
Posty: 2045
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 09:51

Postprzez kul2 » Pt maja 11, 07 22:05

Jezeli sobie uswiadomisz ze to jest Twoj ojciec to z pewnoscia nie pozostanie to bez wplywu na psychike, chyba ze jestes calkowicie wyprany z uczuc.
Poza tym SS znal BB i nie byl dla niego calkowicie obcy, on go szkolil, on nim kierowal, tak jak TB kierowala BB w przeszlosci.
'Tak kompleksowe podejście do budowania społecznej odpowiedzialności obywateli za swój osobisty i grupowy wpływ na konieczność obniżenia emisji gazów cieplarnianych w tym CO2, jest przesłanką wysokiej efektywności uzyskanych efektów.'
Avatar użytkownika
kul2
Niewidzialna Armia
 
Posty: 2927
Dołączył(a): Śr lip 13, 05 17:55

Postprzez Johny Sasaki » Pt maja 11, 07 22:07

Kul albo ja jestem wysrany z uczuc, albo jesli nie przezyjesz tego o czym mowie na wlasnej skorze to mnie nie zrozumiesz. Biorac pod uwage sam wiesz co, to chyba wysrania z uczuc mi nie zarzucisz;P
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Johny Sasaki
Zanzibar
 
Posty: 1392
Dołączył(a): Pn paź 03, 05 22:39
Lokalizacja: Warszawa
Gram: MGS2,3,5

Postprzez kul2 » Pt maja 11, 07 22:11

Znaczy ze zabiles swojego ojca i nic nie zrobilo to z Twoja psychika?
'Tak kompleksowe podejście do budowania społecznej odpowiedzialności obywateli za swój osobisty i grupowy wpływ na konieczność obniżenia emisji gazów cieplarnianych w tym CO2, jest przesłanką wysokiej efektywności uzyskanych efektów.'
Avatar użytkownika
kul2
Niewidzialna Armia
 
Posty: 2927
Dołączył(a): Śr lip 13, 05 17:55

Postprzez Bizon » Pt maja 11, 07 22:13

Ojciec który był tylko "biologiczny" mógł nic nie znaczyć dla Solida.
Nie wychowywał go, więc Solid chyba nie czuł do niego przywiązania, ani miłości.

Jedyne co mógł do niego czuć to dzine uczucie wynikające z posiadania z tych samych genów. Przynajmniej ja tak sądzę...
https://www.youtube.com/user/BizonBlady
My mama said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Bizon
Rozwalił beton w drobny mak
 
Posty: 2045
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 09:51

Postprzez kul2 » Pt maja 11, 07 22:20

Nawet jezeli nie byl dla niego ojcem to go szkolil, moze tam nadrabial stracony czas - nie wiemy, nawet jezeli nie, to pare minut przed walka dowiaduje sie ze to jest jego ojciec po czym bez zawahania go zabija, ale potem, jezeli oczywiscie nie zostal wyprany z uczuc, zaczal sie nad tym zastanawiac i jakies pietno to na nim odcisnelo, tak przynajmniej ja to widze.
'Tak kompleksowe podejście do budowania społecznej odpowiedzialności obywateli za swój osobisty i grupowy wpływ na konieczność obniżenia emisji gazów cieplarnianych w tym CO2, jest przesłanką wysokiej efektywności uzyskanych efektów.'
Avatar użytkownika
kul2
Niewidzialna Armia
 
Posty: 2927
Dołączył(a): Śr lip 13, 05 17:55

Postprzez barth » Pt maja 11, 07 22:27

A na bank odcisnęło, dlaczego Sneju zaszył się na alasce, w miejscu gdzie jest tak zimno, że raczej nie ma czasu na rozpamiętywanie swojej przeszłości, trzeba walczyć o przetrwanie? Chciał uciec/odciąć się od tego wszystkiego co zrobił.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
barth
Psycho Mantis
 
Posty: 212
Dołączył(a): Śr lut 22, 06 21:19
Lokalizacja: Zielona Góra

Postprzez Johny Sasaki » Pt maja 11, 07 22:36

Kul napisał(a):Znaczy ze zabiles swojego ojca i nic nie zrobilo to z Twoja psychika?


Nie, ale gdybym mial okazje to bym to z checia zrobil. Szkoda Liquida moglo byc mu co najwyzej tak samo jak kazdego innego kogo zarznal, a BB tylko na zasadzie zabicia swojego mentora (jesli BB go uczyl, tego nie wiadomo). Myslisz, ze po cwierc wieku jak przyjdzie koles i powie Ci "Luke, i am Your father" to Ty nagle poczujesz szybsze bicie serca i ze lzami w oczach oraz okrzykiem "tatusiu!" na ustach polecisz sie przytulic?;p

barth napisał(a):A na bank odcisnęło, dlaczego Sneju zaszył się na alasce, w miejscu gdzie jest tak zimno, że raczej nie ma czasu na rozpamiętywanie swojej przeszłości, trzeba walczyć o przetrwanie?


Bo zarzynal duzo ludzi, ktorzy nie byli jego osobistymi wrogami, tylko wrogami ludzi, ktorzy mu kazali to robic, ludzi, ktorzy od dziecka robili z niego maszyne do zabijania i ludzi, przez ktorych nie mial rodziny.
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Johny Sasaki
Zanzibar
 
Posty: 1392
Dołączył(a): Pn paź 03, 05 22:39
Lokalizacja: Warszawa
Gram: MGS2,3,5

Postprzez kul2 » Pt maja 11, 07 22:41

Johny mi sie gdzies mijamy tutaj. Ty mowisz o sytuacji przed walka, ja o sytuacji po walce. O tym co sie w glowie pojawi gdy sobie uswiadomisz kto to byl.
Wiadomo ze poczatkowo nie bedzie zadnego impulsu, lub bedzie znikomy, ale z czasem moze to byc prawdziwy szok i taki tez mogl byc dla SS.
'Tak kompleksowe podejście do budowania społecznej odpowiedzialności obywateli za swój osobisty i grupowy wpływ na konieczność obniżenia emisji gazów cieplarnianych w tym CO2, jest przesłanką wysokiej efektywności uzyskanych efektów.'
Avatar użytkownika
kul2
Niewidzialna Armia
 
Posty: 2927
Dołączył(a): Śr lip 13, 05 17:55

Postprzez barth » Pt maja 11, 07 22:43

Skoro był szkolony na maszynę do zabijania to życie ludzi których nie znał było mu obojętne, ale teraz wyobraź sobie, że zabijasz kogoś kto wygląda dokładnie tak jak ty i do tego kogoś kto mimo wszystko był dla ciebie ojcem(szkoleniowcy wychowują żołnierzy, a ci w zamian za to darzą ich szacunkiem).
Do tego wyobraź sobie, że jesteś stworzony w jakimś chorym eksperymencie, roznosisz wirusa, który zabija tych, którzy mają tę samą pulę genów co ty i do tego jeszcze spotykasz swojego przyjaciela, którego zabiłeś kilka lat wcześniej, co więcej on chce żebyś to powtórzył. Podejrzewam, że większość ludzi po połowie tych wydarzeń potrzebowałaby kaftanika i kilku leków na uspokojenie.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
barth
Psycho Mantis
 
Posty: 212
Dołączył(a): Śr lut 22, 06 21:19
Lokalizacja: Zielona Góra

Postprzez Bizon » Pt maja 11, 07 22:50

Przyjaźń SS i GF jest jednym z bardziej tajemniczych motywów w całej sadze MG.
W końcu jak wiemy podczas akcji w OH Snake był żółtodziobem, a Frank miał rangę Fox, więc był najlepszy w całej jednostce.
Myślę że ich przyjaźń musiała być podobna do tego co łączyło BB i The Boss. Frank był dla młodego Sneja mentorem i najlepszym przyjacielem, ale jednak stanął po stronie tego który był dla niego najbliższą osobą (bo chyba po wydarzeniach z PO Frank stał się dla BB kimś w rodzaju przybranego syna).

Nie możemy też mówić że skoro Snake był szkolony do zabijania, to uśmiercanie osób które były z nim mocno związane wcale go nie ruszało...
https://www.youtube.com/user/BizonBlady
My mama said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Bizon
Rozwalił beton w drobny mak
 
Posty: 2045
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 09:51

Postprzez Infernal Warrior » Pt maja 11, 07 23:14

Snake pod tą powłoką twardziela był z pewnością uczuciowy. Dobrze pamiętamy scenę śmierci Sniper Wolf. Snake nie zabił jej tak jak byle ktorego zolnierza. Powoli sięgnął po bron, sciagnal tlumik... - chcial jak najbardziej odłozyc ta chwile, bo wiedzial ze jest to milosc Otacona, ktory stal mu sie bardzo bliski...
Rowniez smierc Emmy byla raną zadaną prosto w serce. Odwracał nieustannie wzrok, aby tylko nie patrzec na cierpiaca Emme a takze Hala...
Najlepszym tego przykladem jest jednak smierc Meryl - to przez poddanie sie Snake'a Meryl ginie. Mozemy powiedziec wiec ze swiadomie usmierca ją nie podejmując walki na maszynie tortur. Smierc ta jest dla niego chooolernie bolesna. Widac to w samych cut - scenkach. Nie moze pogodzic sie z mysla ze zabil kogos kto mu byl tak bliski, a przeciez Meryl poznal kilka godzin wczesniej i wcale nie przebywal z nią dlugo. Moim zdaniem jest to troche analogia do incydentu z Big Bossem. Uwazam ze Snake po spaleniu Big Bossa rowniez byl zrozpaczony, rozgoryczony i nie mogl sobie wybaczyc ze go zabil - tak samo jak po zabicu Meryl, na ktorej smierc, mozna powiedziec ze sie zgodzl, swiadomie poddajac sie na torturach. Takie moje zdanie ;)
Avatar użytkownika
Infernal Warrior
Raging Raven
 
Posty: 1039
Dołączył(a): Cz paź 26, 06 13:09
Lokalizacja: Tarnobrzeg/Kraków

Postprzez barth » Pt maja 11, 07 23:57

Tylko, że Meryl żyje :D
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
barth
Psycho Mantis
 
Posty: 212
Dołączył(a): Śr lut 22, 06 21:19
Lokalizacja: Zielona Góra

Następna strona

Powrót do Wszystko o serii

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość