Nigdy nie czciłem serii
MGS i zapewne nigdy tego robić nie będę - Kojima jest zbyt niedojrzały, zbyt łatwo wchodzi w kiczowate momenty, ażeby w pełni cieszyć się fabułą serii. Mamy także gameplay, mało rozwojowy od
MGS1 i napakowany olbrzymią ilością umowności. Mimo to
MGS-y uwielbiam - za epicką mimo wszystko historię, kilka rewelacyjnych postaci, przekaz kolejnych części, świetną muzykę na przestrzeni serii, w końcu za japońskiego ducha. Każda z części miała pojedyncze momenty, które wgniatały mnie w glebę, mimo to świadom jestem wszystkich wad tych gier. Moje uczucie względem sagi zostało ostatnio poddane próbie, kiedy zrezygnowałem z zakupu
HD Collection z USA na rzecz
God of War: Origins Collection. Tak, saga
MGS to mój nr 2, ale godzin spędzonych z tą serią z pewnością nie zapomnę. Ale ołtarzyku w domu nie postawiłem
