przez Solidny » Pt kwi 18, 14 17:33
Potencjał tego medium jest wciąż głęboko ukryty. Powiedziałbym, że gry są wciąż w swoich przedszkolnych latach. To jeden z głównych powodów dla których wybrałem sobie taką a nie inną ścieżkę.
Chen to również i mój idol. Potrafił zrobić rewelacyjne twory, które choć zwykle wysoko oceniane w komercyjnej branży, a w przypadku Journey nawet z niezłą sprzedażą (choć studio i tak straciło), to jednak wymykają się one tradycyjnej klasyfikacji gier. Takie Flow i Flower są czymś, co w teorii brzmi jak wygaszacz ekranu. Journey to typ gry, który większość nazywa "samograjem", w zasadzie niemal dosłownie. Chyba jednak mało kto chciałby, żeby te tytuły były czymś innym niż są i najbardziej podoba mi się to, że krytycy są w miarę co do tego zgodni.
Co do tematu gier, sztuki i emocji, to chyba niewiele tu nowego? Gry wywołują emocje (to chyba wiemy), a spore odłamy sztuki właśnie tę fukncję spełniają, więc nie ma nic dziwnego w zaliczaniu tych pierwszych jako kategorię (dziedzinę?) tych drugich. Problem polega na tym, co Chen zauważa, że w przeciwiństwie do pozostałych mediów, gry zwykle nie dojrzewają razem ze swoimi odbiorcami, nie szukają nowych głębi, a jedynie nowych technologii i metod zarobku. Czy gry są sztuką? Tak, w szerokim znaczeniu tego słowa są, tak jak wszystko co człowiek tworzy, a nie jest narzędziem. Czy są sztuką "wysoką"? Dzięki ludziom takim jak Chen powolutku będą zmierzać w tym kierunku.