b_gieroba napisał(a):ej mam pytanie dlaczego na koncu mgs2 gdy arsenal gear rozwlil manhatan zeszli sie ludzie przy rozmowie ze snake"'em i tak jakby bez reakcji na arsenal nie rozumiem Embarassed
co wychodzisz na ulice pol miasta rozje*ane prze jakis statek a na srodko ulicy stoi 2 komandosow i jeszcze jedno jak do raidena przez codeck gadal campel czy cos nie pamientam jak sie pisze jak komputer i mowil zeby wylanczyc konsole to tez nie wiem o co chodzi pomylale ze mgs 2 to jakas gra w ich rzyciu
'b.gieroba - nadciąga totalny kataklizm', takiego chaosu i łamania wszystkich praw składni oraz ortografii nigdzie nie widziałem, zniszczyłeś mój system wartości człowieku.
postaram się odpowiedzieć na twoje pytanie. jak słusznie zauważyli moi przedmówcy, w scenie tej hideo kojima bezpośrednio skwitował poziom świadomości, a także zatracenie i odarcie z indywidualizmu jednostki żyjącej w kulturze masowej. świadczy o tym obojętność przechodniów. symbolika tej sceny ukazuje nam również to, że nawet nasze wielkie starania na rzecz ogółu mogą zostać całkowicie zignorowane lub niezauważone ( jakkolwiek nie patrzeć, bohaterowie 'sons of liberty' walczyli nie tylko o swoje dobro, chociaż raiden dopiero zaczął zyskiwać świadomość i poczucie CELU wraz z rozwojem wydarzeń ). 'patrioci' i ich manipulatorska działalność, to w moim mniemaniu symbol stanu, który w społecznej świadomości może uchodzić za swoiste 'comfortable numbness'. w naszym świecie na to zjawisko ciężko pracują media, agencje reklamowe, specjaliści od public relations, artyści i 'artyści' etc. to doprowadzenie do konsumpcyjnego pędu i zwierzęcej rywalizacji, to opiniotwórczość serwowana konkretnym grupom ludzi, to wpajany nam siłą indywidualizm poprzez zwyczajność, to otumanienie, a zarazem dosadny cios wymierzony w ludzką percepcję, z której człowiek przestaje korzystać. nie zatrzymuje się na chwilę, by pomyśleć. podam przykład. popatrzcie na moment, kiedy umarł jan paweł ii. ludzie zaczęli się 'solidaryzować', organizowali happeningi, wszyscy byli 'jednością'. na jak długo? czy liczyło się to, że umarł człowiek, który szerzył pokój na świecie? czy czasem ważniejsze nie było to jak ustawić znicze, dać sobie opis na gadu-gadu albo zapalić światło w bloku żeby wyszedł krzyż o określonej godzinie? kto z tych wszystkich ludzi przeczytał chociaż jedną encyklikę, znał jego wkład w historię ludzkości? wszyscy nagle stali się wielce zjednoczeni, zapytam tylko na jak długo? 2 tygodnie? ile filmów o nim nakręcili, a konsument to przetrawił, wziął bo wypada, bo to o papieżu polaku.
symboliczna działalność 'patriotów' wykreowała bezkresny, szary motłoch, który szczyci się swoją przeciętnością i intelektualną pustką. tłum, który zapomniał o wartościach, ideałach, bo przecież ideały są tylko dla naiwnej młodzieży. ogół, który niczym lovecraftowski shoggoth pochłania każdą indywidualną jednostkę, przesłania ją, osacza i dławi. hideo kojima przez postać davida, przedstawionego w 'sons of liberty' jako dojrzałego i doświadczonego mężczyznę dał godny wzór do naśladowania. pokazał bohatera cechującego się indywidualnym tokiem rozumowania, uczącego się na swoich błędach, uszlachetnionego, walczącego w imię swoich ideałów dla siebie i dla innych, ale przede wszystkim człowieka, który tak jak inni nosi na barkach własne grzechy. pokazał człowieka z krwi i kości, a nie typowy obraz konsumenta, które jest sterowany tym, że musi być/jeść/pić/ubierać się/słuchać/być rządzonym/mieć => takim samym/to samo/ tak samo/ tego samego/przez tych samych/TO SAMO. kojima podkreśla to, iż trzeba mieć własne zdanie, lecz trzeba liczyć się z poniesionymi przez to kosztami. tak wygląda moje zdanie na ten temat.
chainsaw gutsfuck.