Tak również główną, Kojima po raz pierwszy nie rzucił swoich słów na wiatr i w GZ dostałem to co opisywał wcześniej czyli rozbudowany prolog i turtorial do pełnej gry. Czas zabawy który jest tak kontrowersyjny jest bardzo sporną kwestią, jedni zaliczyli "fabułę" na Jana po czym wywalili na metacritic ocenę typu 0.0 czym moim zdaniem się ośmieszyli bo jakby nie patrzeć to mimo iż gra jest strasznie krótka to i tak nie widzieli nawet połowy jej zawartości. Inni przeszli wszystkie misje i widzą w tej grze ogromny potencjał ale dopiero w pełnym MGSV. Ja w tym "demie" natrzaskałem już ponad 20h, wrócił stary nawyk przechodzenia gry dla samej frajdy przechodzenia który ostatnio doświadczyłem przy pierwszym MGS i klasycznych Residentach.
Kiefer a Hayter, rozumiem sentymenty ale ta zmiana wyszła na dobre. Ba, Sutherland zagrał jak dla mnie na tyle dobrze że wąż z GZ wydaje mi się znacznie bardziej naturalny od tego z PW, Hayter zaczął dla mnie brzmieć zbyt kolorowo, komiksowo i po prostu przerósł go już ciężar tej postaci. Kiefer więc dla mnie zdecydowanie czuje postać i odwali kawał dobrej roboty w MGSV, trzeba nam tylko trochę obycia z nowym głosem.
Jestem tez zachwycony klimatem i bezkompromisowością z jaką Kojima potraktował nową odsłonę. Jak dotąd Koji nadużywał słowa tabu które w jego mniemaniu było w każdej części a zazwyczaj dotyczyło jakiejś pierdoły na którą nikt nie zwróciłby uwagi. Jeżeli ktoś zastanawia się o czym ja tu piszę to niech się postara zdobyć wszystkie kasety,
Nie potrafię się też przyczepić do gameplayu. Po prostu połączenie zaawansowania rozgrywki MGS4 z prostotą MGS:PW bardzo mi się podoba i cieszę się że tak sprawnie wyszło połączenie starego z nowym przy czym dodatkowo pozbyto się psujących imersję umowności jak plecak bez dna. Pukanie w ścianę można bardzo łatwo zastąpić rzuceniem magazynkiem lub po prostu wychylić się na moment zza zasłony co przywabi nawet bardzo oddalonych strażników.
Jeżeli musiałbym się do czegoś przyczepić to na pewno będzie to wręcz chamskie doczytywanie się obiektów np podczas jazdy ciężarówką czy korzystania z lornetki. Można by też poprawić AI przeciwników którzy potrafią olać dwóch uśpionych kolegów leżących im pod stopami.
Ogólnie przeliczając czas gry na cenę to GZ zawsze będzie na straconej pozycji ale ludzie którzy trochę w tym temacie siedzą już wiedzą że Phantom Pain pozamiata a GZ był tylko po to żeby nas w tym utwierdzić.



. A to wszystko przy super wręcz oświetlenie czy to z latarki, lampy reflektora, błyskawic, która można niszczyć niczym w Splinter Cell. Przesiąknięty wodą Snake wygląda bombowo. Wykonane postaci innych to też czołówka czy to od ilości polygonów czy tekstur na nich. Tekstury zawarte w grze trzymają wysoki poziom zwłaszcza podczas deszczu np. skał czy wspomniane błoto a jedna z tekstur dosłownie kosi mowa o asfalcie. Wszystko wygląda mega aż do tego stopnia, że giera się już dusi na wstawce początkowej i konsole ma problemy z generowanie grafy bo animacja spada do nawet 20 klatek. Inne pory doby też robią zwłaszcza zachód słońca, aż normalnie chce się tam być, poranek też dużo nie wygląda gorzej. Pomimo tych samych superlatyw więcej z oprawę nie mogłem dać z takich powodów jak braku 720p, to co mamy to jest jednak poniżej czyli 990x720 , spadków animacji na wstawkach, doczytywanie się obiektów oraz głównego tak naprawdę winowajcę czyli mglistego popołudnie gdzie naszym celem jest zlikwidowanie dwóch agentów, tam oprawa nie powala wszystko jest jakieś sterylne, pojawiają się drobne ząbki, otoczenie wydaje się mniej szczegółowe. W pełnej wersji myślę, że jeszcze grafe poprawią i być może to będzie najładniejsza giera poprzedniej generacji. Na ta chwile w top 5 za wizualia)
, ale tak, zgadzam się, większość była w trailerach (ci zszokowani dziennikarze chyba nie oglądali ich - ignoranci ;p).
. Jest mi... przykro. To jak odkryć, że nigdy się nie lubiło swojego najlepszego przyjaciela, albo że nie chce się go już więcej widzieć (nie że "foch", tylko "dlaczego ja się z nim zadaję?"). A jeszcze gorsze jest to, że do Kiefera też nie mogę się przyzwyczaić. Problem w tym, że nie słyszę Big Bossa, tylko Sutherlanda. Na szczęście nie oglądałem 24H, więc nie kojarzy mi się z inną rolą za bardzo, po prostu wciąż jest to dla mnie dziwne. I co teraz? To, że teraz w moich oczach (uszach) BB nie ma głosu. To też nie wina samego aktora, bo jak dotąd BB nie miał chyba żadnej "ludzkiej sceny" (TAKI SE ŚREDNI SPOILER: nie wiem czy liczyć ten wrzask pod koniec - Stallone miał lepsze sceny w Rambo 2...). Kojima mówił w wywiadach, że lubi tę postać, bo w przeciwnieństwie do Solid Snake'a, to człowiek z krwi i kości, z prawdziwymi uczuciami. Jak dotąd czy to w GZ, czy w trailerach TPP, nie okazał nawet ułamka człowieczeństwa Solida, które widać już w briefingu MGS(1). Jakoś wtedy Hayter sobie radził. Trudno też o powagę przy niektórych scenach w takim PW. Ciekawe jak Kiefer by to zagrał, a znając Kojimę, to coś się trafi: