Jeszcze takiego tematu (o zgrozo ) nie ma na forum, postaram się jednak go trochę rozruszać
[ Dodano: Pią Kwi 10, 09 16:18 ]
Recenzja METAL GEAR SOLID 4 : GUNS OF THE PATRIOTS.
Część 1- Wprowadzenie.
W ciągu wielu , wielu lat gracze byli raczeni wieloma kultowymi seriami swoich ulubionych gier. Lata mijały , a developerzy coraz częściej zaczęli wypluwać gnioty , gry które w oczach i opinii fanów lepiej aby nie powstawały.
Do takich serii można zaliczyć Spyro , Crasha Bandicoota , Silent Hill (4 i ostatnia część) , Pro Evolution Soccer. Gry te były wywyższane pod niebiosa na początku istnienia , lecz z biegiem czasu, z wartości jaką przedstawiały okrutni twórcy nie pozostawili nic. Są jednak Twórcy , którzy nie zapominają o fanach , do takich właśnie geniuszy możemy zaliczyć Hideo Kojimę, twórcę sagi Metal Gear Solid. Od roku 1987 kiedy to ukazała się pierwsza część Metal Geara minęło już trochę czasu. Każdy kto z rynkiem gier jest choć trochę obeznany wie jakim przełomem był wydany we wrześniu 1998 roku na PSXa pierwszy Metal Gear Solid. Dwa lata później Hideo ogłosił iż zajęty jest tworzeniem ''dwójki''. Ludzie zdejmowali gacie przez głowę na 3 miesiące przed premierą po zapoznaniu się z demem , jednak niektórych zapał co do tej gry opadł po styczności z pełną wersją. Jednak gra i tak została bardzo gorąco przyjęta , a jej średnia ocen na gamerankings.com przekroczyła 95% co raczej oznaczało iż mamy do czynienia ze świetnym tytułem. W grudniu 2004 roku pojawiła się natomiast trzecia część tej słynnej sagi , nosząca podtytuł Snake Eater. Hideo i jego podwładni dokonali rzeczy niemożliwej , ponieważ pokazali że jednak umiejscowienie akcji emgieesa w latach 60 jest przełomem w serii , tak samo jak nakreślenie sylwetki Big Bossa. 12 czerwca 2008 roku , tym razem już na PlayStation 3 miała premierę (prawdopodobnie) ostatnia część tej wielkiej gry o podtytule Guns of the Patriots. Fani przez lata czekali na zakończenie przygody ze Snejkiem i jego znajomymi , dobrymi i złymi.
Czy Hideo sprostał oczekiwaniom fanów (do których ja się zaliczam ofkoz) i stworzył grę wybitną , czy też poszedł tropem innych twórców i dopuścił do ''odcinania kuponów ?'' Na te pytanie odpowiem w następnej części recenzji.Część 2 – ''eee ale o cio chodzi jakby?''
Fabuła każdej cześci emgieesa jest dość trudna do zrozumienia bez znajomości języka angielskiego i znania wcześniejszych części. Jednak osoby zapoznane z sagą mogą odetchnąć z ulgą , ponieważ gra jest skierowana właśnie do nich.
Jeżeli nie znałeś odpowiedzi na nurtujące Cię od lat pytania związane 1 , 2 i 3 częścią a zagłębisz się w MGS4 to wierz mi...odpowiedz poznasz na 99%.
Na wstępie napiszę krótko. Fabuła jest bardzo , ale to bardzo dobra , nie przynudza jak to miało miejsce w MGS 2, a raczej zachęca do tego aby dowiedzieć się więcej. Akcja gry toczy się w 2014 roku , pięć lat po wydarzeniach z Big Shell, głównym bohaterem jest legendarny żołnierz o pseudonimie Solid Snake, tylko że wygląda za staro jak na 43 lata . Nie zdradzę dlaczego jest tak stary , bo nie chcę zepsuć co niektórym zabawy.
Jego jedynym zadaniem jest zabicie Liquid Ocelota , który stoi na czele 5 największych Prywatnych Kampanii Militarnych (PMC).Co kieruje Liquidem? Cel ważniejszy od miliardów dolarów. Jaki ? Przekonajcie się sami. Świat stoi w niekończących się wojnach z udziałem PMC , pole bitwy i żołnierze są kontrolowani przez nanotechnologię(wokół niej jest duża część gry ). Dobra dość tego przydługiego wstępu o fabule , przejdę do postaci. W ''Działach Patriotów'' występują wszystkie postacie z serii , w mniejszym lub większym stopniu dając o sobie znać. Jest pułkownik Campbell , Otacon , Raiden i reszta ważnych postaci , jakie przez te wszystkie lata się nazbierały. W sumie około 20 postaci występuje w grze. Pomówmy o Bossach. Nie są tak wyrąbani jak ci z pierwszej i trzeciej części , a jednak walki z nimi zapewniają powrót dawnych wspomnień. Są dynamiczne , dość długie , oraz zapewniające możliwość ich przejścia na kilka sposobów. Walka numer 5 i 7 to mistrzostwo świata ! Wierzcie mi.Część 3 – O gameplayu słów kilka.
W każdym emgieesie jest dużo zmian w rozgrywce. W tej części nie mogło być inaczej. Po pierwsze Snake ma na wyposażeniu OctoCamo – przyrząd dzięki którym jesteśmy w stanie dostosować kolor swojego kombinezonu do elementu na jakim się aktualnie przebywa lub przylega. Kolejnym jest robocik MG mark II , którym możemy zrobić przeszpiegi lub obezwładnić prądem najemnika.
Bardzo przydatna rzecz , ponieważ ma kamuflaż zapewniający niewidzialność.
Kolejne dodatki to iPod , dzięki któremu odsłuchamy masę utworów z serii, a także możliwość kupowania i kustomizowania broni u pewnego czarnoskórego handlarza bronią , Drebina. Ciekawa to postać , wnosząca dużo do rozgrywki.
Jeżeli przy spluwach jesteśmy to niech nikogo nie dziwi ich ilość. W całej grze mamy aż 70 !!! różnego typu żelastwa . Mamy masę pistoletów , karabinów ,snajperek i wyrzutni rakiet. Dla każdego coś się znajdzie. Powraca znane z MGS3 CQC , czyli system walki w zwarciu na zasadzie chwytów i unieszkodliwiających dźwigni , tylko jest jedno ''ale'' , mianowicie skąd Snake zna CQC ? Odpowiedź leży w dwóch banalnych słowach których wam nie zdradzę.
Gra jest podzielona na 5 aktów , każdy dzieje się w innej części świata.
Bliski Wschód wygląda świetnie , ale są ciekawsze wyprawy.
Oprócz tego, że na terenie gdzie są prowadzone działania wojenne mamy możliwość pomocy miejscowej milicji i walczenia ramię w ramię przeciwko PMC , to na dodatek możemy do celu dojść kilkoma drogami. Mapy są tak zaprojektowane , aby sprawiać frajdę podczas eksploatacji terenu. Do tego przyda się najważniejszy z gadzetów...Solid Eye. Dzięki tej nakładce na oko , Snake widzi leżące przedmioty na drodze, warto nadmienić że fantów na drodze jest multum i dzięki niemu zobaczymy więcej. Możemy także używać tego przyrządu jako lornetki i noktowizora ,co czyni z niego najważniejszy przedmiot w grze.
Na ukończenie gry potrzeba od 18 do 25 godzin , warto nadmienić iż 10 godzin to rewelacyjnie zmontowane cut scenki , najlepsze , najbardziej dynamiczne jakie widziałem w grach. Jest też instalacja , na samym początku 8 minut plus co akt 2-3 minutowa preinstalacja danych , widać że Japońscy programiści mieli pewne problemy. Śmiech na sali. Dobrze że w tej części można pauzować filmiki , bo tak naprawdę masa osób by się wnerwiała gdyby musiała oglądać filmiki od początku. Grę można przejść bez zabicia kogokolwiek , ot takie przypomnienie dla Hardkorowców co lubią wyzwania. W grze mamy około 200 retrospekcji związanych z wcześniejszymi częściami , oglądamy je wciskając ''X'' w odpowiednim momencie. Ostatnim ważnym dodatkiem jest to iż walczymy z maszynami sterowanymi sztuczną inteligencją w niektórych momentach gry.
Zwą się Gekko , mają korpus na dwóch elastycznych i chwytnych nogach , aby takiego zniszczyć to trzeba użyć pancerną broń , karabin przeciwpancerny , lub wyrzutnie rakiet. Oprócz tego mamy patrolujące teren śmigłowce , oraz wozy bojowe , jak ktoś niszczy wszystko na swojej drodze to też będzie zmuszony ''wyciągnąć z kieszeni'' coś ciężkiego.
Na zakończenie przypomnę że na płycie mamy jeszcze tryb rozgrywki sieciowej . Dwie drużyny 8 na 8 osób , pięć trybów zadań i masa możliwości kustomizacji naszej postaci. Jest naprawdę dobrze , lecz do poziomu ''wciągnięcia'' tak jak Przy Call of Duty 4 czy KillZone 2 trochę brakuje.Cześć 4 – Audiowizualny majstersztyk.
Żyjemy w czasach kiedy od gier wymaga się przede wszystkim coraz ładniejszej grafiki. Jak pod tym względem wypada MGS 4 ?
Odpowiedz jest prosta. Bardzo dobrze. Warto nadmienić iż jak na razie to najładniejsza gra stworzona przez programistów z Kraju Kwitnącej Wiśni. Na początku ostudze zapał. MGS 4 to nie jest najładniejsza gra na PS3 , plasuje się pod względem oprawy na 3 miejscu zaraz za KillZone 2 i Uncharted. Co jednak robi szczególne wrażenie?
Masa różnego rodzaju filtrów , które podczas rozgrywki wyglądają niemal fotorealistycznie ! Niebo w 1 i 2 akcie , zimny design 3 i 4 jako całość zapadają w pamięci . Świetnie prezentują się także różnego rodzaju eksplozje , czy to beczek , czy helikopterów , na wozach opancerzonych i pociskach z granatnika lub Bazooki kończąc. Warto wspomnieć jeszcze że każdy wybuch wygląda inaczej od innego z innej broni , czasami jest jak że po ''walnięciu'' w ziemię piach opada jeszcze przez 3 -5 sekund co wygląda świetnie. Woda też prezentuje się świetnie , lecz do poziomu z Uncharted troszkę jej brakuje. Gra chodzi w 60 klatkach na sekundę , często jednak zdarzają się spadki animacji do nawet 20 jeśli nie mniej. Tekstury na niektórych obiektach są rozmyte lecz dostrzec je można jak ktoś ''liże ściany'' i ogląda każdy obiekt wkoło. Jestem pod piorunującym wrażeniem ! Na deser wspomnę o wyglądzie postaci w cut scenkach i o samym Snake'u podczas sterowania...Total Masterpiece .
Udźwiękowienie w tej części po prostu masakruje , dla mnie to najlepiej udźwiękowiona gra w jaką grałem , serio. Harry Gregson-Williams udowodnił po raz kolejny że jest geniuszem. Przez pierwsze 4-5 godzin nie ma szczękopadu , lecz od 2 aktu jest tylko lepiej , podczas alarmu włącza się gitara , różnego rodzaju piszczałki , i inne instrumenty urozmaicające oprawę dźwiękową. Kino domowe pracuje na najwyższych obrotach. Utworów jest masa , świetnie wypadają podczas walk z Bossami , a słuchanie utworów z i Poda (utwory z różnych gier Kojimy) regeneruje pasek psychiki bohatera. Ot taka ciekawostka.Rozdział 5 – Luźne wnioski , mowa kończąca recenzję.
Czwarty ''Metal'' w moim prywatnym odczuciu jest najlepszą częścią w jaką grałem. Mało , to najlepsza gra w jaką grałem , gra po której inne już nie ''smakują tak dobrze. Po ukończeniu tego wstrząsającego tytułu nie ciągnie mnie już ani do BioShocka , Halo 3 oraz GTA 4. Nie wiem kiedy ten stan rzeczy się zmieni. Jest jednak grą niepozbawioną wad. Jest zdecydowanie za łatwo na poziomie Solid Normal , brak jest zniszczalnego otoczenia (kiedy w końcu Żółtki nauczą się dodawać zniszczenia w swoich grach ?).Podczas walki z pewnym Bossem w 3 akcie można niszczyć ściany , dlaczego nie można w innych miejscach ? Po prostu niechciejstwo. Denerwują też respawny wrogów.
Co by jednak nie powiedzieć ,Hideo stanął na wysokości zadania i zakończył sagę w WIELKIM stylu , można powiedzieć rozjeb.ał konkurencje na boki w czerwcu. W ten właśnie sposób odpowiedziałem na pytanie zadane w rozdziale 1.
GRAFIKA - 9+
MUZYKA - 10
FABUŁA - 10
DŁUGOŚĆ - 9
OSTATECZNY WERDYKT 11/10 GRA MOJEGO ŻYCIA.