Assassin's Creed to moja trzecia gra (w sumie to pierwsza kupiona bo 2 pozostałe były w komplecie) i oczarowała mnie tak samo jak Jade

już od pojawienia się pierwszego trailera.
Bohaterem jest w zasadzie nie Altair lecz Desmond Miles, który zostaje pojmany przez pewną organizację i zmuszony do wzięcia udziału w pewnym eksperymencie. Zostaje tu poruszony motyw pamięci genetycznej, a w/w organizacja jest w posiadaniu maszyny o nazwie animus, która potrafi z genów wyłuskać nawet najodleglejsze wspomnienia. Jako że Desmond jest byłym zabójcą oraz sam ma w drzewie genealogicznym przodków o takim samym zawodzie to musi on "odblokować" wspomnienia których badguy'si wyciągnąć z DNA nie mogą.
Ja tam to do spojlerów tego co napisałem nie zaliczam bowiem jak już napisał Dżujo w PSXExtreme dowiadujemy się o tym dosłownie zaraz po odpaleniu gry.
Fabuła zapowiada się prosto ale im dalej w las tym bardziej zaczyna mącić w głowie gracza przypominając motywy z Kodu Leonarda DaVinci (Masoni, Templariusze) i w końcu sam nie wiedziałem czy tych których zabijam są tymi złymi czy tymi dobrymi.
Co do gameplay'a to uwierzyłem (chyba jak każdy) pannie Jade na słowo by zostać gwałtownie sprowadzonym na ziemię 2 zwiechami, na szczęście firmware 2.10 wszystko poprawia (nic się nie wiesza, a sama gra chodzi płynniej). Czy gra jest taka jaką sobie wyobrażaliśmy? Zdecydowanie nie (a może to ja zbyt dużo sobie wyobraziłem) ale jestem zadowolony i nie żałuję 219 zł (żeby w dzisiejszych czasach można było okradać bezkarnie ludzi) które wydałem na grę, z czasu gry też jestem zadowolony (albo to ja nie mam czasu na granie) ale mogli dać przynajmniej ciekawsze zadania poboczne bo są nużące i wykonałem je tylko i wyłącznie bo łudziłem się że dostanę za to jakieś fajne bonusy (o ile zwiększone życie i łatwiejsza ucieczka przed pościgiem to fajny bonus to ok).
O AI przeciwników wypowiedzieli się moi przedmówcy ale i tak dodam coś od siebie: tłum wypadł kapitalnie (raptem parę bugów), bardzo sugestywnie. Upierdliwa żebraczka potraktowana z pięści złapie się za nos i ucieknie krzycząc w niebogłosy co oczywiście zainteresuje stróżów prawa, a świadkowie zrobią kółeczko wokół ciebie i zaczną się odsuwać pokazując palcami przy próbie zbliżenia się do nich. O ile tłum to baja to AI wrogów ssie po całej linii niczym najlepsze kasztany z placu pigale. Oni są albo tak tępi albo po prostu rycerze mieli zakute łby, ale gdyby policja była tak "intelygentna" to chyba chodziłbym po ulicy z kałasznikowem. I tu pojawia się straszna niekonsekwencja wrogów, bo jeżeli zabijesz kogoś na ulicy to strażnicy zorientują się że to ty tylko w dwóch przypadkach:
-Jeżeli bezczelnie będziesz stał nad zwłokami ofiary tudzież ofiar
-Jeżeli zabijesz kolejną osobę na oczach strażnika, który poszukuje zabójcy
Tymczasem jeżeli masz pościg za sobą (taki odpowiednik 3 gwiazdek z GTA) to goście prawie zawsze wiedzą gdzie jesteś, mało tego, dorównują sprawnością fizyczną samemu Altairowi (w sumie to nawet dobrze bo wchodząc na dach nie jest się bezpiecznym). Brakuje tu znanego z trailerów wtapiania się tłum czy wychodzących z kościoła kleryków przez co uciekanie sprowadza sie do szybkiego spier... eee znaczy uciekania przed siebie i poszukiwaniu schronienia, choć sama ucieczka jest bardzo emocjonująca i efektowna to już chowanie się wygląda zbyt sztucznie i na siłę, być może nikomu nigdy nie przyszło do głowy sprawdzenie stogu siana szabelką.
Assassin's Creed jest grą niewątpliwie ciekawą i interesującą ale też zbyt schematyczną z małym stopniem replaybility. Za łatwa i schematyczna żeby porównać do Hitmana, ale też zbyt ładna i ciekawa pod względem fabuły oraz pomysłów by mówić o porażce.
No nic, fani Prince of Persia i Hitmana odnajdą coś dla siebie, a ja tym czasem poczekam na sequel.