Moderator: GM


Recoil napisał(a):A propos smaczków w Lost in Nightmares to gdy trzykrotnie spróbujemy otworzyć drzwi od rezydencji zmieni się nam kamera na tą klasyczną z wczesnych Resów.
Ciekawy smaczek i niezły ukłon w stronę fanów, jak wspominal Solidny.kALWa888 napisał(a):Recoil napisał(a):A propos smaczków w Lost in Nightmares to gdy trzykrotnie spróbujemy otworzyć drzwi od rezydencji zmieni się nam kamera na tą klasyczną z wczesnych Resów.
A o tym to nie wiedziałem. Będe musiał to sprawdzićCiekawy smaczek i niezły ukłon w stronę fanów, jak wspominal Solidny.
. Chyba nawet rozstaw przeciwników się przez to zmienia.
.

twilite kid napisał(a):SAL, chodzi o to, że RE kiedyś był przygodówką/horrorem, a teraz jest strzelanką. To nie jest rozwój, ale zmiana charakteru serii i to wszystkich boli. To tak jakby po Rising teraz każdy Metal Gear był slasherem.


Recoil napisał(a):Tak, chciałbym mieć nudny survival na silniku nowych RE (bez izometrycznych kamer - mówimy o zmianach technicznych przyzachowaniu ducha starych Resow).
Recoil napisał(a): I nie widzę przeciwskazan, żeby było to przeplatane sekwencjami, w których zombie występują masowo (jak w pograzonym w chaosie miasteczku Tall Oaks). W kampanii Leona było naprawdę kilka dobrych momentów w starych klimatach.
Recoil napisał(a):M.in. Brakuje też brudnych, obskornych ciasnych uliczek, nastroju zaszczucia, strachu, mroku, ciemności. Ciężko mi to ubrać w słowa. Takie momenty występowały w RE6 w kampanii Leona i zawsze je chwalilem. Niestety to bardzo mała część RE6. Reszta to strzelanka.
Recoil napisał(a):Taki Last of Us bazuje na survivalu. Mamy kilka nabojów, przeciwników pozbywamy się za pomocą drewnianej paly czy cegły. A zapowiada się hit. Jednak można w dzisiejszych czasach.
To są elementy jakie widzimy bardzo często w RE2 chociażby. Jest noc, strach, brud, rozkład. Nie tylko Silent Hill za sprawą swojej mgły robił jakiś mroczny nastrój. Mgła raczej potęgowała to początkowe wrażenie tajemniczości, bo nie wiadomo co czai się w oddali. Mrok w SH przykładowo w drugim - zaczynał się dopiero po wejściu do apartamentu. Tam mieliśmy obskurne pomieszczenia, ciemność. W RE miasto jest całkiem inne niż w SH i zwiedzamy całkiem inne lokacje - posiadłość, opuszczone, zniszczone laboratoria. Te dwie serie całkowicie inaczej podchodziły do idei strachu. Teraz RE nie straszy, SH też coraz mniej za sprawą choćby takiego Downpour.Recoil napisał(a):M.in. Brakuje też brudnych, obskornych ciasnych uliczek, nastroju zaszczucia, strachu, mroku, ciemności. Ciężko mi to ubrać w słowa. Takie momenty występowały w RE6 w kampanii Leona i zawsze je chwalilem. Niestety to bardzo mała część RE6. Reszta to strzelanka.
uci napisał(a):chwila chwila, mówimy o RE czy o SH?
Przecież w RE rzadko kiedy dobywaliśmy sytuacji że lądowaliśmy bez amunicji i musieliśmy uciekać przed przeciwnikami, tam cała grę (nawet na hardzie) się przechodziło naparzając radośnie do wszystkiego co wyskoczyło. Zresztą tak sobie czytam i myślę że jakby RE5 toczył się w nocy to byłby murowany hit, bo chyba o to wszystkim chodzi.
Ciemno/Noc/mgła = klimat, brak ciemności/nocy/mgły = brak klimatu.
Wedle tych ustawień Shadows of damned powinno być survival horrorem jak się patrzy.


SALADYN napisał(a):Cały czas pije do tego że oceniacie nowe Residenty pod kątem starych które mimo wspólnej nazwy są już całkiem innymi grami a każdego trzeba oceniać indywidualnie zwłaszcza jak się patrzy na klimat tak odmienny w ostatnich latach. Niektórzy z was chyba zbytnio żyją przeszłością w tej dziedzinie i szczerze powiedziawszy trochę mnie to drażni bo w codziennym życiu na każdym kroku się z tym spotykam a przecież inne nie musi oznaczać gorsze tylko z powodu waszych sentymentów.
Recoil napisał(a):SALADYN napisał(a):Cały czas pije do tego że oceniacie nowe Residenty pod kątem starych które mimo wspólnej nazwy są już całkiem innymi grami a każdego trzeba oceniać indywidualnie zwłaszcza jak się patrzy na klimat tak odmienny w ostatnich latach. Niektórzy z was chyba zbytnio żyją przeszłością w tej dziedzinie i szczerze powiedziawszy trochę mnie to drażni bo w codziennym życiu na każdym kroku się z tym spotykam a przecież inne nie musi oznaczać gorsze tylko z powodu waszych sentymentów.
I właśnie dlatego nowe Resy są dobrymi grami (no, niektóre), ale słabymi Resami. Trzeba było zejść ze sceny niepokonanym i otworzyć nowy rozdział nową marką. Wtedy wszyscy byliby zadowoleni. Ale Capcom musi wycisnąć ostatnie soki z tytułu nie bacząc na to, że jego dobre imię płynie rynsztokiem.


Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 0 gości