
Fot. Finał La Festa Cavallino przyciągnął liczne grono kierowców. Tym razem prawo do startu z pole position wywalczył w kwalifikacjach Tar. Bezpośrednio za plecami lidera rozstawieni zostali: Budyń, PRZESTEPCA oraz DoctorEgg. Ostatnią lokatą startową musiał zadowolić się, debiutujący w Evencie, Heavy Ghost.

Fot. Sytuacja na prostej startowej kilka sekund po sygnale rozpoczynającym zmagania. Dobra reakcja na zielone światło pozwala Tarowi na utrzymanie prowadzenia aż do szykany Rettifilo. Drobne przetasowania pozycji miały miejsce jedynie w dalszej części stawki.

Fot. Dojazd kierowców do zakrętu otwierającego. Liderujący Tar postanawia bronić wewnętrznej, toteż naciskający na niego Budyń decyduje się na odważną próbę wyprzedzania po zewnętrznej. Zbyt wysoka prędkość uzyskana na prostej, a także opóźnione hamowanie, sprawiają iż zawodnik musi skonfrontować się ze sporymi problemami w czasie wejścia w szykanę.
Wyniki wyścigu (La Festa Cavallino, Ferrari 330 P4 Race Car '67, Autodromo Nazionale di Monza, wyścig trwał około 1h i 30min.):
1. DoctorEgg – najlepsze okrążenie:
1:50,7362. PRZESTEPCA – strata: + 2:17,581; najlepsze okrążenie: 1:50,909
3. Budyń – strata: + 2:41,043; najlepsze okrążenie: 1:51,193
4. Tar – strata: ponad 3 min.; najlepsze okrążenie: 1:51,258
5. Simon – strata: -1 okr.; najlepsze okrążenie: 1:52,732
6. Namingway – strata: -2 okr.; najlepsze okrążenie: 1:51,296
7. Luqat – strata: -2 okr.; najlepsze okrążenie: 1:53,788
8. Sebek – strata: -4 okr.; najlepsze okrążenie: 1:54,302
9. Ghostkasper – strata: -4 okr.; najlepsze okrążenie: 1:52,835
10. Heavy Ghost – strata: -8 okr.; najlepsze okrążenie: 1:53,054
11. Plazi – DNS
Nowy rekord toru: DoctorEgg (Ferrari 330 P4 Race Car '67) - 1:50,736

Fot. Pierwsza tego wieczoru wizyta kierowców na szykanie Rettifilo. Zarówno Namingway (na pierwszym planie), jak i Budyń (po prawej) błędnie obliczają prędkość pojazdów na wejściu w ten ciasny zakręt. Za bardzo rozpędzone samochody wyjeżdżają poza tor i tracą wiele pozycji względem tych Ferrari, którym udaje się corner pokonać poprawnie. Tar skutecznie broni prowadzenia, a jego śladem niczym cień podąża Egg. Doctor notuje tym samym błyskawiczny awans z początkowej czwartej lokaty.

Fot. Jako ostatni z grupy do Rettifilo dojeżdża Heavy Ghost. To, co widzi debiutant na miejscu nie nastraja optymizmem. Stopień zagęszczenia przestrzeni zakrętu licznymi pojazdami jest alarmujący. Nie dziwi więc, że pierwszy corner staje się świadkiem licznych incydentów, które poważnie rzutują na dalszy rozwój rywalizacji.

Fot. W przeciągu całego wyścigu na Monzy Heavy Ghost miał niestety niezliczoną ilość okazji, by zademonstrować umiejętności przepuszczania dublujących go rywali. Pomimo wielu pomyłek i kłopotliwych wyjazdów poza tor, debiutant konsekwentnie zachowywał przytomność umysłu i prawdziwie zimną krew. Tym samym ani razu nie naraził na szwank wymijających go kierowców, ani nie przyczynił się do żadnego groźnego zdarzenia. Słowa uznania za postawę fair play.
Kary:
- Namingway vs Tar vs Luqat. 1. okrążenie, szykana Rettifilo.

Fot. Kapitalna reakcja na sygnał startowy pozwala Namingway'owi na przebicie się w górne części stawki jeszcze przed pierwszą szykaną. Po tym awansie kierowcę zbytnio ponosi jednak ułańska fantazja i do Rattifilo zbilża się on ze zdecydowanie za wysoką prędkością. Szybkość pojazdów w ukazanym na zdjęciu momencie: Tar – 100 km/h; Budyń – 123 km/h; Namingway – 171 km/h.

Fot. Kierowca rozpędzonego Ferrari, doskonale świadom już swojego błędu, próbuje ratować sytuację nakierowując auto w wąską szczelinę pomiędzy samochodem Tara, a murkiem na szykanie. Prędkość pojazdów w przedstawionym momencie: Tar – 60 km/h; Budyń – 78 km/h; Namingway – 127 km/h.

Fot. Szczęśliwie, próba zmieszczenia rozpędzonego Ferrari w ciasnej przestrzeni kończy się powodzeniem. I chociaż i tak dochodzi do kontaktu pomiędzy autem Namiego a Ferrari Tara, w obu samochodach nie pojawiają się żadne uszkodzenia.

Fot. Rozpędzone Ferrari Namingway'a zatrzymuje dopiero solidnej konstrukcji murek zbudowany poza torem. Kontakt auta z przeszkodą owocuje ciężkim uszkodzeniem przedniej osi. Podobnego rodzaju pomyłkę, ze zbyt dynamicznym podejściem do zakrętu, popełniają jednocześnie dwaj inni kierowcy – PRZESTEPCA (na trzecim planie) oraz Budyń (na drugim planie). Ich błąd nie jest tak poważny w skutkach jak pomyłka Namiego. Nie skutkuje on defektem pojazdów, ani nie niesie ze sobą zagrożenia dla innych zawodników,. Obaj kierowcy i tak płacą jednak za ten wyczyn surową cenę, jaką jest strata wielu pozycji.

Fot. Zdemolowany samochód Namingway'a przylega przednim zderzakiem do muru. Szykanę Rettifilo pokonuje w tym czasie Luqat (pośrodku, na drugim planie). Przejazd Lu przez corner jest dość szeroki i nietypowy, jednak nie odbiega na tyle od wzorca, by auto nie mogło zmieścić się bezpiecznie w obrębie toru.

Fot. Nagle Namingway decyduje się na zaskakujący krok – wbija wsteczny bieg i zaczyna cofać auto w przestrzeń zakrętu. W ten oto sposób szanse na to, że Luqat zmieści się w cornerze, dotąd wysokie, zaczynają drastycznie topnieć.

Fot. Ferrari Namiego znajduje się już niemal nad ciągłą białą linią. Tak usytuowany samochód rywala uniemożliwia Luqatowi bezpieczny przejazd przez Rattifilo. Za moment jadący na wstecznym biegu samochód uderzy w auto pokonujące corner. Wyraźnie widać, że Lu z powodzeniem zmieściłby się w zakręcie, gdyby nie szokująca decyzja Namingway'a o wycofaniu pojazdu.
Po kolosalnym błędzie, po którym Ferrari uderzyło w mur, pojazd Namingway'a znalazł się całkowicie poza torem. Przed powrotem na trasę kierowca w pierwszej kolejności powinien był upewnić się, czy swą decyzją o ponownym wjeździe na jezdnie nie spowoduje zagrożenia. Jeśli powrót na trasę niósłby ze sobą najmniejsze choćby ryzyko, zawodnik powinien pozostać poza torem i poczekać aż wszyscy znajdujący się na nim gracze bezpiecznie przejadą zakręt. Namingway tego nie zrobił. Bardziej niż komfort pozostałych kierowców, liczył się dla niego jak najszybszy powrót do dalszego ścigania. Nie jest to pierwszy błąd z niepoprawnym dohamowaniem w wykonaniu zawodnika. Nami powinien poprawić ten wyraźny mankament w swojej jeździe i popracować nad obraniem właściwych punktów dohamowania do zakrętów. Ferrari Luqata w wyniku kontaktu z wjeżdżającym na tor samochodem odniosło defekt lewego przedniego koła. Był to jednak pierwszy zakręt wyścigu, tak więc upomnienie za spowodowanie defektu w pojeździe rywala musi kosztować Namingway'a aż sześć oczek. Kara: Namingway -6 pkt
- Luqat vs Sebek. 1. okrążenie, szykana Rattifilo.

Fot. Kilka sekund po poprzednim incydencie dochodzi na szykanie do kolejego zdarzenia. Spowolnione przez wcześniejszy kontakt z rywalem, Ferrari Luqata porusza się teraz poza główną linią jazdy. W tym samym czasie Rettifilo pokonują już inni zawodnicy, którym udało się prawidłowo podejść do cornera. Jednym z nich jest Sebek (po prawej). Sebastian porusza się prawidłową, najszybszą linią jazdy i nawet w najczarniejszych snach nie podejrzewa, że przejazd utrudni mu zawodnik, który jeszcze kilka sekund wcześniej wyłączony był niemal z rywalizacji. Prędkość pojazdów w przedstawionym na fotografii momencie: Luqat – 30 km/h; Sebek – 41 km/h.

Fot. Mozolnie rozpędzające się Ferrari Luqata uderza w lewy reflektor maszyny Sebka. Efektem zderzenia są uszkodzenia kół w obu samochodach. Zdjęcie ukazuje poprawną, standardową linię przejazdu, jaką obrał Sebek, a także nienaturalne położenie auta Lu.
Incydent ten jest łudząco podobny do tego, do jakiego doszło na Spa pomiędzy Simonem i PRZESTEPCA na szykanie Bus Stop. Auto Luqata, podobnie jak wówczas Nissan Szymona, było w 'fazie powypadkowej' i również znajdowało się poza główną linią przejazdu. Kierowca powinien w takiej sytuacji odpowiednio zwolnić, a nawet unieruchomić pojazd i zwyczajnie pozwolić na bezpieczny przejazd tym zawodnikom, których prędkość i linia były odpowiednio dostosowane pod profil zakrętu. Tymczasem Lu niepozornie zbliżył swoje Ferrari do wewnętrznej Rattifilo i, zawężając w ten sposób zakręt, uniemożliwił Sebkowi klasyczne zewnątrz-wewnątrz. Upomnienie za spowodowanie usterek w samochodzie rywala na jednym z trzech pierwszych zakrętów wyścigu wynosi sześć oczek. Kara: Luqat -6 pkt
- Simon vs Sebek. 1. okrążenie, szykana Rattifilo.

Fot. Simon (na pierwszym planie) oraz Sebek (tuż przed Simim) chwilę przed incydentem. Odległość pomiędzy samochodami była wyraźna, a ich prędkość niewielka.

Fot. Ferrari Szymona uderza w tylny zderzak poprzedzającego je rywala. Wprawdzie pojazd Simona nie doznaje żadnych defektów, jednakże dla samochodu Sebka kontakt ten kończy się usterką jednego z tylnych kół.
Trudno o bardziej klasyczny, prosty w ocenie incydent. Standardowy błąd zawodnika jadącego z tyłu. Niedostosowanie prędkości względem jadącego z przodu rywala i uderzenie w zderzak samochodu oponenta. Usterka, jakiej doznało Ferrari Sebka należy co prawda do tych z gatunku lekkich, jednak, podobnie jak w przypadku dwóch poprzednio opisanych zdarzeń, do kolizji doszło na pierwszym zakręcie wyścigu. Upomnienie musi więc uwzględniać tę ewentualność. Kara: Simon -6 pkt
- Heavy Ghost vs Namingway. 1 okrążenie, dojazd do Roggia.

Fot. Pierwsze kilometry w Evencie nie są łatwe dla żadego debiutanta. Nie inaczej jest w przypadku Heavy Ghosta. Na prostej prowadzącej do drugiej szykany toru, prowadzący narowiste Ferrari zawodnik doświadcza nieoczekiwanych problemów. Samochód Ghosta wyjeżdża poza tor i uderza w boczną barierkę, doznając przy tym usterki koła. W obliczu takich okoliczności przed zbliżającym się do Roggia Namingway'em rysuje się perspektywa rychłego awansu o jedną pozycję.

Fot. Niespodziewanie, ku wielkiemu zdumieniu Namiego, dochodzi do wręcz magicznej sytuacji. Znajdujący się dotąd poza obrębem toru, przytulony do barierki po prawej, samochód Heavy Ghosta błyskawicznie przenosi się na przeciwną stronę trasy. Przed nosem Namingway'a niczym spod ziemi wyrasta auto rywala. W tak nieoczekiwanej sytuacji wszelkie próby uniknięcia zderzenia muszą zakończyć się fiaskiem.

Fot. Przykre konsekwencje zaskakującego kontaktu obu samochodów marki Ferrari. Chwila magii nad Monzą i samochód Namingway'a ląduje na bandzie. Efekt? Usterka prawego koła.
Był to przypadek losowy. Heavy Ghost w przedstawionym momencie najprawdopodobniej zalagował, co skończyło się dramatycznie dla jadącego za nim zawodnika. Namingway doznał co prawda lekkiego uszkodzenia pojazdu, jednak nie sposób winić za całą tę sytuację Heavy'ego, który nie miał wpływu na takie zachowanie swojego samochodu. A nawet jeśli ponosiłby odpowiedzialność za rzeczone zdarzenie, uniknąłby upomnienia ze względu na immunitet debiutanta, który go chroni.
- Ghostkasper vs Simon. 3. okrążenie, zakręt Parabolica.

Fot. Simon i Ghostkasper walczą o pozycję. Obaj kierowcy jadą ramię w ramię. Na dojeździe do Parabolici Simon zajmuje pozycję po zewnętrznej, zaś Kasper po wewnętrznej. Ghost usiłuje wykorzystać wyżsżą prędkość swojego Ferrari i spróbować wyprzedzania po wewnętrznej. Kierowca opóźnia względem rywala hamowanie, zamyka oczy i modli się o powodzenie całego procederu. Powierzchnia toru jest jednak częściowo nawilżona wodą, toteż gdy wreszcie Kasper wyprzedza Simiego i trafia w przestrzeń cornera, jego auto bez trudu gubi przyczepność. Rozpoczyna się dramat.

Fot. W wyniku poślizgu rozpędzony samochód Ghostkaspra wpada na bandę po prawej stronie jezdni. Auto doznaje uszkodzenia przedniego koła, odbija się od metalowej przeszkody i z powrotem zmierza w kierunku toru. Tymczasem zakrętem przejeżdża już Simon, który usiłuje wykorzytać potknięcie rywala i przebić się na wyższą lokatę.

Fot. Po powrocie na tor bezwładne auto Kaspra uderza w tylny błotnik Ferrari Simona. Kontakt ten kończy się usterkami kół w obu pojazdach.
Próba wyprzedzania po wewnętrznej w wykonaniu Ghostkaspra niosła ze sobą wielkie ryzyko w warunkach, jakie wówczas panowały na Monzy. Na wejściu w zakręt samochód poruszał się ze zbyt wysoką prędkością, co w obliczu mokrej nawierzchni miało znamiona przyszłego niepowodzenia. Tak dynamiczne wejście od wewnętrznej w zdradliwą Parabolicę sprawiło ponadto, iż samochód Ghosta podlegał znacznym przeciążeniom bocznym. Nic więc dziwnego, że w obliczu wszystkich tych niuansów Ferrari zachowało się tak, a nie inaczej. Kierowca powinien lepiej ocenić to, czy manewr będzie w ogóle możliwy do wykonania i czy przebiegnie bezpiecznie. Przy ocenie negatywnej zawodnik musi zaniechać próby i spróbować wyprzedzić przeciwnika dopiero w innych sektorach toru. Upomnienie za spowodowanie usterek lekkich w pojeździe rywala wynosi wg regulaminu trzy oczka. Kara: Ghostkasper -3 pkt
- Namingway vs Luqat. 36. okrążenie, prosta startowa.

Fot. Tylnie koła Ferrari Namingway'a łapią pobocze, co dla samochodu z napędem MR musi skończyć się niebezpiecznym spinem. I rzeczywiście, auto notuje groźny poślizg na prostej startowej Monzy. W tym samym czasie do miejsca zdarzenia zbliżają się dwaj zawodnicy.

Fot. Namingway usiłuje na nowo rozpędzić samochód. Kiedy potężne Ferrari wreszcie rusza, auto zjeżdża na przeciwległą stronę jezdni i wpada w kolejny poślizg. Na tym etapie zdarzenia pojazd zachowuje się zupełnie chaotycznie i nieprzewidywalnie. Tymczasem pierwszy z nadjeżdżających kierowców opuszcza już Parabolicę i zbliża się do epicentrum incydentu.

Fot. Luqat zostawia w tyle Parabolicę i spostrzega wyraźnie przeszkodę znajdującą się na torze. Jadący rozpędzonym Ferrari kierowca decyduje się na naturalny w tych okolicznościach manewr wymijania pojazdu stojącego na torze. Część jezdni pomiędzy wjazdem do pit stopu, a autem rywala wydaje się doskonałym miejscem do przeprowadzenia całej akcji. Do czasu.

Fot. Nagle, nieruchoma od krótkiego czasu, przeszkoda zaczyna się przemieszczać. Namingway ponownie wprowadza samochód w ruch, a ten powoli zmierza w kierunku miejsca, w którym zainicjowało się całe zdarzenie. Droga, jaką Lu obrał wcześniej do przejazdu niespodziewanie zostaje odcięta. Prędkość pojazdów w ukazanym momencie: Luqat – 154 km/h; Namingway – 33 km/h.

Fot. Prędkość Ferrari Luqata jest już zbyt wysoka, a tym samym kontakt pomiędzy maszynami niemożliwy do uniknięcia. W chwili, w której Lu zbliża się do epicentrum zagrożenia, wszelka przestrzeń niezbędna do zażegnaia kolizji jest zagrodzona. Zderzenie okazuje się przykrą koniecznością. Owocuje ono usterką lewego przedniego koła w pojeździe Luqata.

Fot. Zaraz po karambolu z Namingway'em, rozpędzone Ferrari Luqata niczym przecinak przedostaje się na dalszą przestrzeń toru. Cały incydent kończy się potężnym zderzeniem samochodu z betonową barierą usytuowaną przed wjazdem do pit stopu. Bolesny kontakt ze ścianą dopełnia posępnego obrazu zniszczeń w pojeździe. Zjazd do boksu okazuje się przykrą koniecznością nie tylko dla Lu, ale i dla Namiego.
Ferrari Namingway'a stanowiło zagrożenie nie dlatego, że znalazło się na środku prostej startowej, ani nie dlatego, że jego prędkość była znikoma. Ferrari Namiego było źródłem zagrożenia dlatego, bo w wyniku działań kierowcy stało się poruszającą się nieprzewidywalnie przeszkodą. Po wyprowadzeniu samochodu z niekontrolowanego poślizgu, zawodnik powinien był za wszelką cenę zminimalizować ryzyko płynące ze strony stojącego na jezdni pojazdu. Wprowadzenie auta na nowo w ruch zwiększyło czynnik losowości i w konsekwencji uniemożliwiło Luqatowi przeprowadzenie kontrolowanego manewru wymijania. Unieruchomienie pojazdu, 'zamrożenie' go na czas, kiedy znajdujący się bezpośrednio z tyłu kierowcy przejadą bez szwanku obok, zniwelowałoby niebezpieczeństwo do absolutnego miniumum. Namingway nie podjął tej fundamentalnej w tego typu okolicznościach próby. Kierowca starał się powrócić do wyścigu i pomimo. że był chwilowo wyłączony z rywalizacji, nie interesował się położeniem pozostałych graczy. Upomnienie za spowodowanie ciężkich usterek osi w pojeździe rywala wynosi wg regulaminu pięć oczek. Jednakże Nami, który w konsekwencji zdarzenia z 1. okrążenia rozstał się już z częścią punktów, nie może stracić więcej oczek niż zdobył za ostatni wyścig. Toteż pula kierowcy uszczupla się tym razem nie o regulaminowe pięć, a o cztery punkty. Kara: Namingway -4 pkt
- ścinki:
Ghostkasper – 1., 2., 3., 6., 8., 9., 9., 10., 10., 15., 18., 18., 19., 20., 24., 26., 28., 29., 30., 31., 33., 33., 34., 35. i 36. okrążenie.
Łącznie w trakcie analizy powtórki udało się wychwycić aż dwadzieścia pięć przewinień Kaspra w czasie pokonywania zakrętów w wyścigu na Monzy. Kierowca musi koniecznie poprawić to uchybienie w swojej jeździe. Ghostkasper zdobył 7 punktów. Trzy utracił po incydencie z Simonem na 3. okrążeniu, zaś pozostałe cztery konsumują w całości wymienione ścięcia zakrętów. Zawodnik nie może bowiem stracić więcej oczek niż zdobył w danym wyścigu. Kara: Ghostkasper -4 pkt
Luqat – 5. okrążenie. Kara: Luqat -1 pkt
Simon – 39. okrążenie. Kara: Simon -1 pkt

Fot. Bardzo wcześnie, bo jeszcze na 1. okrążeniu rywalizacji, Heavy Ghost zmuszony jest przełknąć gorzką pigułkę porażki. Błąd kierowcy popełniony na zakręcie Variante Ascari skutkuje wyrzuceniem Ferrari w głęboki piasek. Pomyłkę debiutanta bezlitośnie wykorzystuje weteran Eventu, Sebek. Tak oto Heavy na stałe wita się z ostatnią pozycją w wyścigu.

Fot. Znakomity start pozwala Ghostkasperowi na imponujący awans i przebicie się nawet na najniższy stopień podium. Po zdecydowanym i pewnym pokonaniu pierwszej szykany, Kasper podąża śladem prowadzących w wyścigu - Tara oraz Doctora. Pechowo, na tym kończą się dobre wieści dla niedoświadczonego jeszcze zawodnika. Kasper nie wytrzymuje wysokiego tempa liderów i już po 2. okrążeniu spada na czwartą, zaś dwie pętle dalej, na siódmą pozycję.

Fot. Poważny błąd Kaspra na zakręcie Variante Ascari na 8. okrążeniu kończy się przymusowym zjazdem kierowcy do boksu. Pobyt rywala w pit stopie bez zawahania wykorzystuje Sebek. Dla doświadczonego zawodnika jest to jednocześnie awans na przyzwoitą, ósmą lokatę.

Fot. Niestety, jest to koniec pomyłek ze strony Kaspra. Jedną z najdotkliwszych kierowca popełnia tuż po wyjeździe z pit stopu. Ferrari zawodnika zostaje w wyniku uślizgu kół obrócone o 180 stopni. Perspektywa kolejnych kilometrów zmagań rysuje się przed Ghostem w niezwykle pesmistycznych, ciemnych barwach. W obliczu tak trywialnych, niewymuszonych potknięć, kierowca zmuszony jest zweryfikować swoje dalsze plany na wyścig.
Klasyfikacja końcowa La Festa Cavallino
1. Tar – 137 pkt
2. Budyń – 77 pkt
3. Luqat – 70 pkt
4. PRZESTEPCA – 62 pkt
5. Plazi & Simon – 40 pkt
7. DoctorEgg – 25 pkt
8. Namingway – 22 pkt
9. Hany – 20 pkt
10. Sebek – 8 pkt
11. Smoke & Heavy Ghost – 6 pkt
13. Ghostkasper – 0 pkt

Fot. Podobna pomyłka przytrafia się bezpośrednio po wizycie u mechaników także i Luqatowi. To zdarzenie ma jednak miejsce już w końcowej fazie zmagań, na 37. okrążeniu.. Skutki błędu okazują się dla doświadczonego kierowcy bezlitosne - spadek na siódmą lokatę i ostateczne pożegnanie się z piątym miejscem. Większość wyścigu Lu spędził na dobrej pozycji, jednak w obliczu tak banalnych błędów musi uznać wyższość drapieżnie jadącego Simona.

Fot. Na Monzy Simonowi udaje się zanotować błyskotliwy początek. Pomimo kiepskiej lokaty startowej, dzięki zdecydowanej jeździe przebija się na trzecią pozycję jeszcze na 1. okrążeniu. Sielanka nie trwa jednak długo i piękny sen kończy się równie prędko, jak się zaczął. Na 5. pętli rywalizacji kierowca traci na Variante Ascari bezcenne sekundy, a wraz z nimi bezpowrotnie miejsce na najniższym stopniu podium. Błąd Simiego wykorzystuje prawdziwy weteran, piekielnie szybki tego wieczoru, PRZESTEPCA.

Fot. Pomimo poważnej ilości pomyłek i nie najrówniejszej dyspozycji dnia, pod koniec wyścigu Simon na pewno jest usatysfakcjonowany swym występem. Na 37. okrążeniu przebija się na niezłą, piątą pozycję, zaś w puli pokonanych kierowców pozostawia takich zawodników jak Luqat, Namingway, czy Sebek.

Fot. Po prostej wpadce na pierwszej szykanie wyścigu, jeden z głównych faworytów wieczoru, Budyń, niespodziewanie trafia na szary koniec stawki. W tym rozpaczliwym położeniu kierowca nie pozostaje jednak długo. Już po pokonaniu 1. pętli Budyń przebija się na siódmą lokatę, zaś wraz z końcem 8. okrążenia jest już czwarty. Początkowo jazda kierowcy daleka jest jednak od ideału, zawodnikowi brakuje równości i konsekwencji na pokrytej wodą nawierzchni. Poprawa przychodzi z czasem.
Klasyfikacja Z Deszczu Pod Rynnę (po 6/7)
1. Tar – 109 pkt
2. Budyń – 94 pkt
3. Luqat – 67 pkt
4. PRZESTEPCA - 64 pkt
5. DoctorEgg – 63 pkt
6. Simon – 31 pkt
7. Sebek – 15 pkt
8. Kalten – 13 pkt
9. Namingway & Ghoskasper – 8 pkt
11. Heavy Ghost – 6 pkt

Fot. Dyspozycja Budynia ulega poprawie wraz z pokonanymi kilometrami. Zawodnik zostawia za plecami, słabnącego z każdym okrążeniem, Tara i na 34. pętli rywalizacji ostatecznie rozsiada się na podium. Pomimo spektakularnego odrobienia strat początkowych, Budyń z pewnością nie tak wyobrażał sobie start na Monzy. Deszcz brutalnie odmienił jednak początkowe zamierzenia wielu kierowców.

Fot. Szykana Rettifilo była tego wieczoru dla kilku zawodników bezlitosna. Zakręt odbiera PRZESTEPCY aż pięć pozycji, co oznacza bolesny spadek kierowcy na 8. miejsce. Podobnie jak Budyń, PSA również nie zamierza jednak składać broni po pechowym starcie. Zanim rozpocznie się jeszcze 2. okrążenie, PRZESTEPCY udaje się przesunąć o trzy oczka w górę. Po 5. pętli niezłomny zawodnik trafia już na podium.

Fot. Tar kompletnie nie potrafi poradzić sobie z deszczową pogodą. Legendarny samochód, za kółkiem którego zasiada, z upływem minut notuje coraz to większe straty czasowe. Częste zmiany pozycji z PRZESTEPCĄ kończą się ostatecznie wraz z 33. okrążeniem. PSA znacznie lepiej od bezpośredniego rywala dostosowuje jazdę do warunków panujących na trasie. Po wyprzedzeniu Tara może wreszcie cieszyć się drugim stopniem podium. W pokonanym polu PRZESTEPCA pozostawia wszystkich za wyjątkiem Egga.

Fot. Udane pierwsze kilometry zmagań pozwalają Tarowi i Doctorowi na szybkie oddalenie się od grupy pościgowej. Obaj kierowcy toczą ze sobą na pierwszych ośmiu okrążeniach pasjonujący, czysty, aczkolwiek zawzięty pojedynek. Egg wcześnie, bo jeszcze na 3. pętli, odbiera Tarowi prowadzenie, po tym jak za pomocą cienia aerodynamicznego rywala wyprzedza jego Ferrari na dojeździe do Rettifilo. Kiedy nad torem zbierają się posępne czarne chmury, a z nabrzmiałych wodą obłoków zaczynają padać grube krople deszczu, lider klasyfikacji generalnej nie jest w stanie utrzymać tempa znakomicie jadącego Doctora.
Klasyfikacja generalna (po 19/20)
1. Tar – 380 pkt
2. Budyń – 305 pkt
3. Luqat – 229 pkt
4. PRZESTEPCA – 174 pkt
5. Simon – 114 pkt
6. DoctorEgg – 111 pkt
7. Namingway – 72 pkt
8. Plazi – 46 pkt
9. Hany – 40 pk
10. Kalten – 24 pkt
11. Sebek – 23 pkt
12. Zadzior – 20 pkt
13. Ghostkasper – 8 pkt
14. Smoke & Heavy Ghost – 6 pkt
16. Roht – 4 pkt

Fot. Dzięki doskonałej jeździe na mokrej nawierzchni, DoctorEgg bardzo szybko dystansuje swoich bezpośrednich rywali do zwycięstwa. Niezwykle wcześnie, bo już na 18. okrążeniu wyścigu, udaje mu się zająć pierwszą lokatę na stałe. Szczęśliwie unikając kolizji z prowadzącym jeszcze PRZESTEPCA, wyprzedza go na Curva Grande i zaczyna budować imponującą przewagę czasową nad resztą grupy.

Fot. Nawet pomimo znakomicie taktycznie rozegranych kwalifikacji i satysfakcjonujących początkowych kilometrów wyścigu, Tar notuje kiepski występ. Wraz z postępem rywalizacji, lider klasyfikacji generalnej traci na mokrej jezdni kolejne lokaty. W końcu dochodzi do sytuacji z 34. okrążenia, kiedy zdublowany zostaje przez niekwestionowanego lidera wyścigu, Egga.

Fot. Koniec końców, PRZESTEPCA okazuje się jedynym kierowcą wieczoru, który nie daje się zdublować fenomenalnemu na Monzie Eggowi. Paradoksalnie, im wyższa skala trudności wyścigu, tym lepiej zdaje się prezentować PSA na torze.

Fot. Pamiątkowe zdjęcie z kolekcji jednego z kibiców, który obecny był w czasie wyścigu na trybunie głównej. Egg pokonuje linię mety i odnosi swój pierwszy triumf w historii startów w Evencie.
Przeczytałem setki książek, po to tylko by zrozumieć, że wcale ich nie potrzebuję