Nie wrzucam całej niszy do jednego worka, ale nie spotkałem tam nic dla siebie i nawet jeśli coś gdzieś jest, to nie czuję potrzeby by wśród tych "indyków" grzebać. Wolę pograć na SNES.
No i ok. Tylko znowu, brzydzisz się grami, których twórcy próbują wskrzesić te klimaty i używają oldskulowej grafiki i starych mechanik. Nie każdy robi to tylko po to żeby żerować na cudzej nostalgii. Gry robią ludzie, a oni też mieli dzieciństwo i też czują nostalgię do 16 bitów. Nie wspominając o fakcie, że malutkie ekipy czasem tylko na taką grafikę mogą sobie pozwolić żeby zrealizować swoją wizję.
Z kolei takie badziewia jak Podróż czy Pier Solar powinny zgnić
ja Podróży nie opluwam, a nawet jeśli tak to wygląda
wygląda

Czy krzywdę komuś wyrządza? Na pewno.
Jeśli chodzi o niezadowolenie z zakupionej gry, to cóż, nie różni się tym od żadnej innej.
I hej, mogę zgnić - tyle że ja to powiedziałem w stronę gry, Ty w moją i mi podobnych

.
Pisząc, że dzieło które mi się spodobało powinno zgnić, sugerujesz, że każdy z odmienną opinią zasługuje na to aby tytuł, który uwielbia, został zapomniany i co najwyżej raz na jakiś czas wspomniany z obrzydzeniem. Nie mówiąc nawet o tym, że jak już wspomniałem, gry robią ludzie, których kilka lat pracy, według Ciebie, powinno zgnić.
EDITPrzyznaję jednak, że sam może źle to widzę i to jest tylko manifestacja opinii. Ja jednak wyrażając swoją nie życzę źle tytułowi, który inni lubią - niech grają - chyba, że jest ku temu powód (wiecie, że są gry propagandowe robione przez neonazistów?).
dla mnie ta gra i jej niezasłużony sukces to przykład najgorszej "ambitności". To coś co wygląda cudnie i udaje że jest czymś więcej. Podróż to twór który ma bardzo mało swojej treści, jako gra (no dobra, przeżycie) jest nudna i mało emocjonująca. Ja naprawdę nie mam problemu z docenianiem piękna, ale tutaj coś lekko we mnie drgnęło dopiero pod koniec. Coś podobnego o wiele lepiej robi Shadow of the Colossus i wciąż jest grą, ma swoją treść i jest czymś ambitniejszym
Chyba jednak nie rozumiesz, bo Podróż powastała z zamysłem stworzenia multiplayera, gdzie celem nie jest ani wspólne zabijanie, ani zabijanie siebie nawzajem. Nie wydaje mi się, żeby chęć zrobienia czegoś nowego była przykład "najgorszej ambitności". Nawet jeśli nie wpasowuje się w gust kalwy.
Nie rób ze mnie ignoranta tylko dlatego, że mi się nie spodobało coś, co Ty ubóstwiasz.
To chyba nie do mnie.
Zaspamowałem trochę, to chociaż napiszę w co pogrywam

Mass Effect - nadal co jakiś czas sobie odpalam i gram moim pierwszym żeńskim Shepardem. Jennifer Hale jest prześwietna i mimo że tak dobrze już znam jej głos, to ani przez chwilę nie myślałem, że słucham kogoś innego, niż pani Komandor

. System zapisu daje jednak czasami w kość i traciłem nie raz ponad 30 minut gry. A propos...
Star Wars: KotOR - co jakiś czas sobie pogrywame, miałem dłuższą przerwę i ostatnio znowu wróciłem. System walki i zapisu wieje archaizmem, a dialogi... Ciężko przyznać, ale trochę się postarzały. Grając jednocześnie w Mass Effecta czuć sporą różnicę.
Z ziomkami nadal pogrywamy w Bad Company 2 co któryś wieczór. Chyba kończy mi się już do niej cierpliwość
