Moderator: GM



. Bo rzeczywiscie jest to pewien powiew swiezosci. Od miesiecy nie chcialo mi sie w nic grac, zasiadalem do konsol sporadycznie, na chwile, juz mi sie wszystko przejadlo. A w Wiedzmaku to uczucie przygody, ta autentycznosc wykreowanego swiata ciagnie mnie przed tv 



uci napisał(a):o tak gierka mocarna, choć trochę mi zajęło przywyknięcie do systemu gdzie skillpointy dostajemy za wykonanie zadania a nie za ilość ubitych wrogów po drodze.
Kim grasz?



agent ten przybywa do małej miejscowości położonej gdzieś w USA w okolicach Seattle przy granicy z Kanadą, aby rozwikłać tajemnicę zagadkowej śmierci pewnej młodej kobiety. Zapewne niektórym coś już świta i słusznie, gdyż ta gra to jeden wielki ukłon dla serialu Twin Peaks. Począwszy od samej lokalizacji, przez osobę agenta Coopera tfu Morgana, kończąc wreszcie na samej sprawie, która jak to zawsze nie jest taka jaką się być wydaje. Tyle jeśli loto o tło fabularne. O wyglądzie pisałem, czas więc na mechanikę. Tutaj też nie jest najlepiej bo mamy dziwne połączenie Resident Evil 4 i GTA. Niestety żaden element nie został na tyle dopracowany, żeby się wybijać. Dlaczego takie połączenie? Dlatego, że na każdą kolejną misję trzeba jakoś dojechać, a odległości zbyt bliskie nie są. Paliwo trzeba uzupełniać. Trzeba się przebierać, jeść, spać, golić się i ogólnie robić to co każdy szanujący się agent robić powinien, czyli pić kawę
Model jazdy jest tragiczny, ale idzie się do niego przyzwyczaić. Skoro GTA mamy za sobą to teraz RE4. Walka jest także tragiczna
Podczas strzelania nie można chodzić
broń biała się zużywa bardzo szybko, mamy ograniczone miejsce w ekwipunku czyli stary poczciwy RE. Zapisywać można też w wybranych miejscach. Dramat, dramat i jeszcze raz dramat. Niemniej jednak wiele bym dał, żeby każda gra miała tak wciągającą fabułę, dobrze napisane dialogi i wyraziste postacie to świat byłby lepszy. Pomimo wszystkich tych wad i archaizmów, do których swoją drogą przyzwyczaiłem się dość szybko, gra wciąga jak bagno. Jestem po 11 godzinach grania, a to jest około połowa, także jeszcze drugie tyle przede mną. Nie muszę chyba wspominać, że agent Morgan jest lekko ześwirowany i ma swojego wyimaginowanego przyjaciela, do którego zwraca się w każdej chwili? A może mówi do gracza? Fajny patent. Kolejny fajny patent to czas kiedy można podjąć misję. Dajmy na to misja zaczyna się między 21, a 22. Mamy godzinę 15. Czas płynie dość wolno, więc trza się czymś zająć. Można wykonywać misje poboczne, można pójść na małą drzemkę, ale można czas przyśpieszyć. Zapytacie jak zapewne? Odpowiedź jest prosta i oczywista, na tym forum szczególnie. Zapalając papierosa 


Akurat z postaciami mam pewne wątpliwości, bo one są tak specyficzne, zbudowane wokół pojedynczych pomysłów, że niektóre są zwyczajnie bezużyteczne dopóki nie włoży się kilku godzin w nauczenie podstaw danej postaci. Niby fajnie, bo jest różnorodnie, tylko przystępność leży. A co do ściągi, to na pewno mówimy o CT? Zresztą, wystarczy się nauczyć, że czasem trzeba przegrać, a czasem wygrać wygrać z Distortion Finish, choć nawet wtedy metodą prób i błędów można grać wieki.
. Np w pępku.
kALWa888 napisał(a):mdły Dishonored







Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 0 gości