przez Hal » N kwi 01, 07 13:45
Nie, mnie nie poruszyło, mnie nadal porusza. Rzecz jasna nie jest to coś, co wywołuje potok łez, choć przyznaję, że za każdym ukończeniem Snake Eatera uronię jedną, samotną łezkę, niczym Big Boss nad grobem mentorki.
W zasadzie siła oddziaływania tego niesamowitego zakończenia zależna jest dla mnie od tego, jak mocno wkręcę się w rozgrywkę i historię. Bo nie wyobrażam sobie mojego wzruszenia pod koniec historii, gdybym przeprowadzał np. speedrun trzeciej części.
Zdecydowanie podczas grania odniosłem wrażenie, że śmierć The Boss jest olbrzymią tragedią. Za każdym razem gdy następuje takie piękne ujęcię patriotki, gdy leży ona skąpana w kwiatach, a "kamera" ukazuje jej szlachetny profil, to wtedy najdobitniej uświadamiam sobie, że odeszła postać niezwykle istotna. Poruszenie to nie tylko łzy. Ja czuję w takich chwilach coś pięknego, trudnego do zdefiniowania wewnątrz, a ta scena zdecydowanie wywołala we mnie tego typu odczucia.
Przyznam się, że nie jestem w stanie zrozumieć tego, co Hideo miał na myśli stwierdzając, że taki odbiór tej sceny nie był dla niego priorytetem, a chodziło o coś zupełnie innego. Najwyraźniej nie jest mi dane właściwie odczytać tego, co umysł mistrza sobie zamierzył. No cóż;)
Przeczytałem setki książek, po to tylko by zrozumieć, że wcale ich nie potrzebuję