Zabawne. Poruszam temat liniowości i oskryptowania gier, o których wyeliminowaniu w jakimś stopniu bębniono już przy nadejściu PS2, a nagle okazuje sie, że pluje jadem i beszczeszczę Uncharted.
A Ty drogi Loście urwałeś się chyba z choinki, bo w swoim poście udowodniłeś, że nie masz zielonego pojęcia, o czym mówię. Takie żałosne insynuacje ("Uncharted jest prostackie? Bo skrypty ma? Bo jest grą ekskluzywną?") zachowaj dla siebie. I nie stawiaj Biblii i gier obok siebie, bo to conajmniej... niestosowne (ha - widzisz, też stać mnie na wyolbrzymianie czyichś stwierdzeń i szukanie miejsc, gdzie można sie przyczepic).
Nie chciałem wzbudzać takich emocji. Stwierdzam jedynie, że właśnie takie Uncharted i innych tego typu gry (których jest dla mnie za dużo) są przykładem na to, iż po raz kolejny zawodzę się na nowej generacji konsol. Jak widać, choćby i tutaj, wielu graczy nie wymaga od gier tego, co ja.
No i z tą prostackością mnie nie rozumiecie, a właściwie znów wybieracie z moich wypowiedzi tylko to, czego łatwiej jest sie doczepić.
Ja mówię, że w założeniach gra jest prostacka (no - prosta; przesadziłem, prawda). Zresztą to i tak był pewien eufemizm, bo wciąż mam na myśli gry
typu Uncharted. Prosta mechanika, nieskomplikowana technologia, interaktywność ograniczona właśnie do skryptów.
Tak czy inaczej sama reakcja kilku z was potwierdza niejako to, o czym mówił Saladin. Excl to świętość.
PS.
Może być parę zakończeń jak w Chrono Crossie, ale nie specjalnie chce mi się przechodzić grę jakąś tam ścieżką by przeczytać parę linijek tekstu.
Tu nie chodzi o to, żeby było kilka zakończeń, abyś mógł je wszystkie zobaczyć dla kilku linijek tekstu. Chodzi o to, żeby zakończenie było "twoje". Takie, na jakie sobie zapracowałeś. Na tym polega wg mnie w dużej mierze granie - na wolności wyboru, na kreowaniu własnej przygody w jakichś zadanych ramach.