przez Nemesis U.S. » Śr lip 15, 09 15:00
Skoro istenieje temat o tej pieknej serii, to jako wieloletni fan napisze co nie co.
Resident Evil - pierwsza część najbardziej zniewoliła mnie rezydencją, pamiętam, że jak grałem w nią po raz pierwszy to nie mogłem wprost odnaleźć się w ogromie "mansion" Spencer'a, świetna atmosfera grozy i duża dawka adrenaliny, choć grałem w nią już całkiem spory czas po premierze, to już wtedy mocno postarzała grafika nie odrzuciła mnie od pierwszego RE. Nawet to amatorskie dziś intro bardzo mi się spodobało, wręcz pasowało do ogólnego zarysu gry. Dialogi, pomimo swojej prostoty języka zapadły mi w pamięć, pewnie właśnie dlatego, ale kilka motywów pozostaje nie do zapomnienia (Kenneth J. Sullivan zagryziony przez zombiaka w słynnym korytarzu, dobermany wskakujące przez okno).
Resident Evil 2 - to w mojej opinii najlepsza część z serii pod względem klimatu. To właśnie ta część wzbudziła we mnie zainteresowanie serią. Wątek dwóch postaci, Leona i Claire został rozwiązany w bardzo dobry sposób. Dwie płyty, każda przeznaczona dla jednej z postaci. Scenariusz Leona pokrywa się ze scenariuszem Claire i na odwrót. Mikami dobrze rozwiązał tę kwestię. Fabuła również jest niezwykle ciekawa i już samo Intro wprowadza w klimat horroru i namacalnego zagrożenia. Lokacje są bardzo klimatyczne, doskonałe zaułki w drodze do komisariatu, placyk przed komisariatem, hol (muzyka jaką jest dane słyszeć w nim to istny majstersztyk). Komisariat, laboratoria, i wiele innych pomieszczeń, które zniewalają swym klimatem i niepewnością. Może dziś w dobie PS3/X360 RE2 ma słaba grafikę, to jej klimat płynący z tej gry jest wciąż świetny. W tej części wątek miłosny Leona i Ady, nadaje jeszcze lepszego efektu fabularnego, sama śmierć Ady zarówno w scenariuszu A jak i B budzi podziw i uznanie dla twórców. Muzyka jest według mnie najlepszą z wszystkich odsłon, ta w pomieszczeniach i ta na wstawkach filmowych a także na napisach końcowych. RE2 ma dużo dodatkowych trybów rozgrywki, co mnie bardzo cieszy, Hunk, To-Fu, Extreme Battle i scenariusze B dla obu postaci.
Resident Evil 3 Nemesis - tej odsłony nie zapomnę zwłaszcza za jeden element - Nemesis. Jego nieustępliwość powoduje, że RE3 trzyma w napięciu do samego końca, nawet kiedy Nemesis ściga przez kilka pomieszczeń naszą postać, przygrywa przy tym tak niesamowicie podkręcająca napięcie muzyka, ze takich momentów wprost nie da się zapomnieć. RE3 oczarowało mnie także klimatem opanowanego przez epidemię T-Virus Raccoon City oraz wieloma innymi epickimi momentami, jak walka z Nemesis'em pod Clock Tower, czy końcowe starcie (intro wg mnie uchodzi za jedno z najlepszych w serii). Epilogi, tryb The Mercenaries to kolejne świetne elementy tej odsłony, dzięki którym można w tę grę grać i grać. Nawet dziś.
Resident Evil Code: Veronica X- w mojej opini jest to najlepsza część pod względem Fabularnym. Fabuła jest najlepiej ułożona z wszystkich części serii. Wątek rodziny Ashwordów w Umbrelli uważaną za legendarną, przybycie Weskera po Alexię, uwięziona Claire, słynne już przybycie Chrisa, ostatni pojedynek pomiędzy Weskerem a Chrisem, mogę tak jeszcze wymieniać bo fabuła jest naprawdę świetna. Jak wiadomo "Veronica" wprowadziła jako pierwsza odsłona trójwymiarowe tła i "slow motion", czyli zupełnie nowe elementy w RE. Gra jest długa i ciekawa, całkiem sporo zagadek (w tym słynne obrazy) no i po "czwórce" jest to najłatwiejsza część (mnóstwo ammo i sporo leków + łatwi przeciwnicy), ale nie znaczy to że tryb dodatkowy "Battle Mode" jest banalny, bo żeby uzyskać wszystkimi postaciami rangę A, to trzeba się wytężyć. Klimat jest niesamowity. Już na samym początku, kiedy chodzimy po barakach, wszędzie ogień i klimat horroru. Sama Rezydencja Ashfordów emanuje specyficznym klimatem, co podkreśla muzyka, później na Antarktydzie, zamarznięte ściany, laboratoria i wszędzie trupy. Muzyka to kolejna zaleta "Veronici", ta na początku, w środku i na końcu, niemal każdy utwór ma swój potencjał. Faktem jest że dodatków jest tu najmniej, ale klimat, muzyka i fabuła równoważą to i czynią "RE: Code Veronica" świetnym tytułem.
Resident Evil Zero - to był mój pierwszy RE jakiego ujrzałem na GC i uroku, jaki wtedy na mnie rzucił już chyba nie zapomnę. NIesamowita grafika, zwłaszcza, gdy wychodzi się na dach w deszczu jadącego pociągu Ecliptic Express, co nawet dziś wygląda niezwykle przyzwoicie. Wstawki filmowe chyba najlepsze na GCN pod względem wizualnym. Tak więc grafika w tej grze nadal trzyma poziom pomimo upływu pięciu lat od premiery. RE0 do serii wprowadził motyw sterowania dwoma postaciami, co zmusza do taktycznego myślenia komu dać więcej amunicji, lepszą broń czy jakiś przedmiot. Mi się to spodobało, choć przyznam, że jest to dla mnie najtrudniejsza część serii. Przeciwnicy tacy jak Hunter'y, małpy i bossowie (Tyrant, Marcus) są trudni w odróżnieniu od innych odsłon. Amunicji też nieraz mi brakowało i ginąłem w późniejszym czasie. Tryb Leechhunter nie należy do łatwych, przy próbie zdobycia wszystkich 100 pijawek naprawdę może być ciężko. Od strony fabularnej jest bardzo dobrze. Po RE:CV jest to według mnie najlepsza fabuła, możnaby tylko odrzucić wygląd Jamesa Marcusa, po prostu w takim stroju tu nie pasuje, ale jakoś to znoszę. Klimat i muzyka są świetne. W pociągu, w rezydencji Marcusa, w lab. z RE2 (sentyment), panuje specyficzny Klimat. Muzyka podczas rozbrajania Bomby w pociagu, ratowanie Rebecci z odnóży Centuriona czy znad przepaści wpada w ucho.
Resident Evil Remake/Rebirth - gdy zagrałe w tę część byłem pod wielkim wrażeniem zarówno wizualnym jak i klimatu. Świetna grafika postaci + niesamowite ręcznie rysowane tła - powalająca kombinacja wraz z niesamowitym Klimatem. Juz samo Intro mnie rozwaliło kiedy członkowie Alpha Team dryfują Helikopterem nad Raccoon Forest, a potem ucieczka przed psami, nic dodać nic ująć. Kolejną rzeczą która mnie miło zaskoczyła była zmiana starych pomieszczeń i dodanie nowych. Gdy kilka lat temu przechodziłem pierwszego RE na PSX'ie to byłem zaskoczony obszernością Rezydencji a w chwili ujrzenia Remake'a efekt był powalający. Pierwszy korytarz (Z zombiakiem) był dwukrotnie dłuższy w porównaniu z klasykiem. Nie tylko to również inne pomieszczenia zaskoczyły mnie pod względem zmian jakie wprowadzili twórcy. Bardzo spodobał mi się Las wraz z chatą Lisy Trevor (panuje tam niesamowity Klimat), lokacje z rekinami są kolejnym dowodem na wkład programistów w kwestie zmian w Remake'u. Sami przeciwnicy zasługują na wyrazy szacunku dla Capcom'u, trupy są przerażające i wywarzają drzwi czyli to co lubię najbardziej, dodanie Crimson Head'ów to też wspaniałe posunięcie. Sam wątek spalania trupów jest konkretny. Wspomnę jeszcze o 3 zakończeniach dla Chrisa i Jill oraz wspaniałych dodatkowych trybach rozgrywki takich jak Invisible Enemy, Real Survival oraz One Dangerous Zombie + stroje dla każdej postaci i oczywiście bronie typu Infinite ammo.
Resident Evil 4 - część absolutnie rewolucyjna, całkowita zmiana dotychczasowego mechanizmu rozgrywki w serii. Grałem w nią największą ilość razy (jedynie poza RE2). Wielokrotnie spotykałem się z opiniami dotyczącymi pewnej utraty jakości klimatu znanego w serii na rzecz nowej natury RE. Klimat RE4 ma i to bardzo dobry, wieś, zamek czy wyspa są naprawdę konkretne. Owszem, większy nacisk położono na akcję, ale to było niezbędne. Seria potrzebowała takiej zmiany, a mi to absolutnie nie przeszkadzało, postawiono na przetrwanie. Intensywność akcji i strona audiowizualna w okresie premiery RE4 i całkiem długo po tym było niesamowita, dziś także robi pewne wrażenie. W tej części dało się zaobserwować zmianę reżyserii cut-scenek, w bardziej hollywoodzkim stylu, zresztą sam charakter Leon'a przypomina nawet ten typ bohatera kina akcji. Motywy z QTE, zwłaszcza pojedynek z Jack'iem Krauser'em to jedne z najlepszych momentów w grze.
Resident Evil Outbreak/RE Outbreak File#2 - ten cykl to istny powrót do Raccoon City, powrót niezwykle sentymentalny. Słynne miejscówki takie jak komisariat R.P.D., szpital zostały powtórnie odtworzone z podobnym klimatem znanym z RE2, RE3. To bardzo trudne części zarówno pod względem wytrzymałości wrogów jak i zagadek zmieniających się w zależności od poziomu trudności. Masa dodatków, klimat i taktyka działania charakteryzują ten cykl. Jedynie niski stopień inteligencji naszych towarzyszy może zniechęcić do gry. Dla mnie to pozycje obowiązkowe la każdego szanującego się fana serii.
Resident Evil Gun Survivor/GS2 Code Veronica - RE w konwencji FPP. Pierwszy GS to całkiem niezły tytuł, z dość ciekawie poprowadzonym wątkiem fabularnym i możliwością podążania wieloma ścieżkami co powodowało, że grę dało się ukończyć na kilka różnych sposobów. GS2 Code Veronica nie była już tak dobra, w sumie zawsze traktuję tego RE jako ciekawostkę, nie jest najwyższych lotów, choć nieźle zainicjalizowano to w wydarzenia z Code Veronica, sen Claire podczas lotu na Antarktydę.
Resident Evil Dead Aim - najlepsza część cyklu GS, bardzo dobrze oddany klimat statku, gdzie w większości lokacji panuje cisza i półmrok, połączenie dwóch stylów rozgrywki TPP/FPP oraz konkretne elementy zaszczucia.
Resident Evil The Umbrella Chronicles - streszczenie całej serii w formie kroniki, rozwianie starych wątków doprowadzając do całkiem ciekawego rozwinięcia, Albert Wesker jako główna postać tej odsłony i ciekawa rozgrywka, która sama prowadzi gracza w każdym ze scenariuszów jedynie dając możliwość eksterminacji przeciwników, co daje wrażenie istnej retrospekcji. Świetna część.
Resident Evil 5 - Kooperacja dwojga bohaterów wypada tak dobrze jak to miało miejsce w RE Zero, Sheva pomaga wyjść z opresji, rzadko działa na nerwy (albo wcale, akurat w moim przypadku ze dwa razy podczas rozgrywki lekko się wkurzyłem właśnie z powodu jej zbyt pochopnego działania w nieodpowiednim czasie ), podaje amunicję, gdy nam się już skończy. Grafika jest rewelacyjna, na początku gry, kiedy chodzimy po wiosce widać mnóstwo szczegółów, podobnie jak w każdych kolejnych lokacjach (tutaj warto przytoczyć m.in wulkan, statek, laboratoria, ruiny). Animacja postaci także prezentuje bardzo wysoki poziom, ruchy przeciwników, mimika twarzy bohaterów ( w szczególności Wesker'a) zostały naprawdę dopracowane.
Pod względem poziomu trudności gra mi osobiście sprawiła nieco więcej problemów niż RE4 (do RE w stylu klasycznym ciężko to porównać), jest mniej amunicji, mniej kasy do zebrania i wrogowie są silniejsi. Ale to właśnie jeden z czynników powodujących, że RE5 jest niesamowicie grywalny, nakłaniający do dalszego przechodzenia gry, w dodatku do grania zachęcają The Mercenaries, bonusy w postaci figurek, stroi, trofea i online, czyli największa zaleta tej produkcji. Kolejnym atutem najnowszego RE jest świetny soundtrack, utwory przy walkach z Jill, Wesker'em, oraz w trakcie końcowych starć z Majini zapadają w pamięć, podobnie jak wspaniała, melancholijna piosenka podczas trwania napisów końcowych.
Fabularnie RE5 wypada znacznie lepiej od swojej poprzedniczki. Ogólny problem bioterroryzmu, z którym do walki staje BSAA i jej specjalni agenci, Chris Redfield i Sheva Alomar wypadają świetnie jako dwójka głównych bohaterów, podobnie jak główny promotor tej serii, Wesker (jeszcze bardziej bezwzględny niż kiedykolwiek, do tego dobrze wyjaśniono jego historię, co tłumaczy ponad naturalne zdolności). Jest Tricell, są wzmianki o Umbrella Corp., i miejsce pierwotnej egzystencji wirusa Progretnior (tam, gdzie wszystko się zaczęło). Nowe postacie takie jak Exella Gionne czy Ricardo Irving również wywierają pozytywne wrażenie w kontekście przedstawienia ich przez twórców jako czarnych charakterów, oboje są obdarzeni charyzmą i chciwością. Realizacja sekwencji cut-scenek jest świetna, można by o tym pisać i pisać, ale lepiej ujrzeć na własne oczy (zwłaszcza akcje z Wesker'em).
RE5 spełnił moje oczekiwania w każdej kwestii, tylko końcowy filmik mógłby być nieco dłuższy i bardziej urozmaicony w treść, ale i tak nie jest najgorzej. Gra wciągnęła mnie totalnie, i nadal będą ją męczył do odblokowania każdego dostępnego content'u, dochodzi jeszcze tryb online. Najnowsza produkcja spod znaku RE to wyśmienita gra, z klimatem, akcją i niesamowitą grywalnością.
Teraz czekam na Darkside Chronicles.