Podobają mi się - filmy Burtona. Genialny klimat, legendarna muzyka Elfmana, świetny dobór aktorów (Michael Keaton może i był niski, ale jest idealnym Bruce'em, Nicholson nie musi się przebierać by być Jokerem, De Vito też jest urodzonym Pingwinem, Pfeiffer w roli Kobiety Kota jest genialna - bardzo sexy i drapieżna, a Walken... on wystarczy, że się pojawi i już jest wiele lepszy film
). Z komiksami ten filmy wiele wspólnego nie miały. To była oryginalna wizja Burtona - bardzo mroczna, dorosła i nieco baśniowa (jak zwykle u tego reżysera). Do mnie to BARDZO przemówiło.
"Forever" i "& Robin" to kaszanki strasznie i się na ich temat nie wypowiem.
"Początek" był dość ciekawy. Nolan starał się nam uczłowieczyć gacka (sorki Gac
) przez wytłumaczenie jak działają wszystkie jego gadżety i dlaczego jest taki dobry w sztukach walki itd. Film jednak zawodzi dla mnie bezpłciowością. Gotham nie ma klimatu, główny "zły" nie jest zbyt charyzmatyczną postacią (choć scenariuszowo powinien być) i ogólnie za mało jest w tym filmie Stracha na Wróble. Naprawdę ten złoczyńca mógł być tym "głównym złym" w filmie i wyszło by to raczej na plus. Z punktu technicznego sceny akcji w tym filmie to dla mnie kupa z makiem. Szybkie, cięte ujęcia walk sprawiają, że nie wiedziałem czy to Batman bije, czy jego biją... Ale warto jednak dać plus Nolanowi, który podniósł nietoperza grobu do którego wsadziły go poprzednie dwa filmy.
"Mroczny Rycerz"... Ja naprawdę bardzo chciałem polubić ten film. Ale nie udało mi się. Przez 3 godziny dosłownie męczyłem się oglądając go... Jedynym niezłym punktem był tu ubóstwiany Ledger jako Joker. Nowe, ciekawe spojrzenie na postać całkiem mi się podobało. Nie podobało mi się jednak niepotrzebne zakręcenie fabuły i zapchanie filmu nudnymi scenami dialogowymi. Ok, rozumiem że Nolan chciał poeksperymentować, ale... kurka wodna! Ja sam nie wiem co oglądałem - film o błaźnie geniuszu, film o superbohaterze przebranym za nietoperza, czy film o kampanii politycznej. Nie mówię już o zepsuciu całkowicie klimatu przez sceny rozgrywające się w pełnym słońcu - to takie mało Batmanowe. Do tego dochodzi identyczny montaż co w pierwszej części, który nadał dynamizm ostatnim scenom, ale nie pozwolił nam nawet zobaczyć o co w nich tak naprawdę chodzi.
Skąd więc sukces filmu? Jak już pisałem Nolan porwał się na zrobienie czegoś ambitnego - co ciekawe miał być to ambitny film dla mas! To jest dopiero nie spotykane! Film wszedł do kin poprzedzony ogromną kampanią reklamową i... wszyscy którzy chodzą do kina tylko na "Transformers" i "Harrego Pottera" nagle zobaczyli film, który jest w jakiś tam sposób ambitny. I zaczęło się - fora zapełnione wypowiedziami jakie to nie jest dzieło, jakie to on nie jest ambitny i twórczy. To teraz ja proszę wszystkich, którzy tak stwierdzili na pójście do kina na jakiś nowy film Von Triera, albo Aronofskiego (szczególnie polecam zobaczyć "The Fountain"). Wiecie jak to się kończy? Wchodzę na filmweb i większość ubóstwia "Dark Knight", a przewspaniałe "The Fountain" jest przez połowę społeczeństwa uznane za niezrozumiałe, dziwne i głupie. "Mroczny..." to jednak jest ambitny.
Stad nie lubię ani filmu, ani hype'u, który się wokół niego wytworzył. A jeżeli ktoś powie, że Ledger stworzył najlepszą kreację Jokera, to ja odpowiem jasno - MARK HAMILL! Bo w ogóle jak dla mnie najwierniejszą ekranizacją komiksu jest właśnie seria tych kreskówek. Polecam przede wszystkim zapoznać się z pełnometrażowym "Batman: Mask of the Phantasm" (w Polsce znane jako "Maska Batmana"
).
To tyle ode mnie.
Dziękuje i przepraszam.
Bizon






W ostatnim czasie wydalem troche kasy na gre i komiksy z Batmanem, ale zagraniczne. Na pewno kiedys uzupelenie kolekcje o ten komiks, bo juz nie jedna osoba mi go polecala.