Moderatorzy: Infernal Warrior, GM


z, nie dziwota, że nie masz 888 dobrego punktu odniesienia dla swoich twierdzeń)


W którym anime masz interaktywną przyjaźń, bo chyba coś przegapiłem?
Grigori napisał(a):Braid do gra którą stworzył jeden koleś (poza programowaniem i muzyką), twierdzisz że on sobie coś ułatwił faktem, że postanowił sam za własne pieniądze stworzyć grę niezależną? Zresztą, jak sobie w ogóle możesz wyobrażać, żeby przełożyć grafikę Braid'a na 3D?
Grigori napisał(a):Nie potrafię tego docenić, bo w rzeczywistości, w kontekście prawdziwej sztuki takie ckliwe historyjki o wojnie i walce dobra ze złem są zwyczajnie w świecie naiwne.
Grigori napisał(a): taki Mass Effect jest równie epicki i porusza równie ważne tematy, na dodatek robiąc to dużo bardziej interaktywnie - czyli bardziej gra, mniej film - to też będzie sztuka?
Grigori napisał(a):Mylisz pojęcia. Możesz oceniać sobie te MGSy jako nośnik fabuły (tylko może najpierw zagraj w MGS4), ale dlaczego to miałoby czynić z niego od razu sztukę? Nie robi tego w żaden niepowtarzalny sposób, nie wykorzystuje unikalnych narzędzi i środków przekazu jakie możliwe są tylko w grach. Więc o czym niby to co piszesz przesądza? Tylko o unikalności na tle gier, ale na tle sztuki to jest przeciętne, wręcz prymitywne. Jedyny wyjątek na korzyść to przebijanie czwartej ściany, ale to był motyw jednorazowy, wybitnie wykonany w MGS1, a jak to wygląda w MGS4 to nie chce spolerować bo szkoda zresztą o tym gadać tak to słabe.

Grigori napisał(a):Podciągając tą definicje pod gry, ważny jest element pierwszy, a konkretnie niepowtarzalne wykorzystanie formy przekazu, czyli gameplayu i to tylko on może statuować gry na piedestale sztuki. Nic innego, a na pewno nie nieinteraktywna fabuła, która jest właściwa dla filmu czy książki i tutaj MGS rozkłada się przy pierwszym starciu z reprezentantami sztuki tych form.

Ale taki film nie zostalby zakwalifikowany jako sztuka;).
Dokładnie o to mi chodzi. Twierdząc, że dzięki tym cechom MGS jest na tle gier sztuką to zupełnie tak, jakbyś twierdził, że sprawny fizycznie przeciętniak może pobiec w paraolimpiadzie i uczciwie wygrać.
). Jest to koronny i najpopularniejszy przykład tego, że dzieło sztuki nie musi być oryginalne.
Natomiast nie widzę problemu, żeby stworzyć definicje negatywną, czyli przez zaprzeczenia. "To sztuką nie jest, tamto nie jest". Ja powiedziałem czemu w moim odczuciu MGSa nie można absolutnie nazywać sztuką i póki co nikt, kto twierdzi że MGS nią jest nie odniósł się do tego w sensowny sposób. Mówię o komercji. Nie będę się dziesiąty raz powtarzał, kilka postów wyżej jest napisane co to według mnie znaczy i czemu przeczy sztuce.
.

Definicji nie ma, ale pozytywnej. To co ja robię, to tylko na potrzeby rozmowy.Natomiast nie widzę problemu, żeby stworzyć definicje negatywną, czyli przez zaprzeczenia. "To sztuką nie jest, tamto nie jest". Ja powiedziałem czemu w moim odczuciu MGSa nie można absolutnie nazywać sztuką i póki co nikt, kto twierdzi że MGS nią jest nie odniósł się do tego w sensowny sposób. Mówię o komercji. Nie będę się dziesiąty raz powtarzał, kilka postów wyżej jest napisane co to według mnie znaczy i czemu przeczy sztuce.

Jeśli przeszkodą w określeniu gry dziełem sztuki jest bogactwo form wyrazu, to ograniczamy sztukę do podstaw, jak malarstwo, muzyka, rzeźba. Teatr, literatura, kino odpadają. To by jednak oznaczało, że sztuka podlega definicji.
Snake. napisał(a):Jeszcze raz zobaczę jakiś obrażający kogoś post to dla niektórych temat się zakończy.
Simon napisał(a):Podsumowując wasze rozważania uważam, że MGSy to dla mnie arcydzieło i majstersztyk ale w zasadzie ze względu na tak niesamowite przełamywanie czwartej ściany. Natomiast dziełem sztuki bym tego nie nazwał a jeśli już, to tylko jedynkę.
maciej1- napisał(a):I jeszcze jedno, Solidny całkowicie pominąłeś podjętą przeze mnie kwestię subiektywności postrzegania sztuki. Tak jestem przeciwnikiem jednoznacznego definiowania sztuki - definiowania jej globalnie dla wszystkich. Każdy może postrzegać różne rzeczy jako sztukę co nie znaczy, że ktoś inny nie może twierdzić inaczej. W sytuacji gdy mamy do czynienia z wywyższeniem jakiegoś obiektu - weźmy rzeźbę takiego Dawida - przez liczną grupę ludzi możemy mówić wtedy o ogólnie UZNANYM dziełem sztuki. Bo coś może być uznawane za dzieło sztuki.
Curtis napisał(a):Simon napisał(a):Podsumowując wasze rozważania uważam, że MGSy to dla mnie arcydzieło i majstersztyk ale w zasadzie ze względu na tak niesamowite przełamywanie czwartej ściany. Natomiast dziełem sztuki bym tego nie nazwał a jeśli już, to tylko jedynkę.
Arcydzieło...Szczególnie wybitne dzieło sztuki, według słownika.
Grigori napisał(a):... jest seryjnie produkowanym kotletem, który drepcze w jedynym miejscu od czasów jedynki.
Koji popadł w komercje i moim zdaniem to jest człowiek jednego pomysłu, który skutecznie udowadnia każdym kolejnym sequelem, że mam racje
Grigori napisał(a):Kojima mamił nas obietnicami że wszystko się zakończy w trójce. Później że w czwórce. W czwórce zakończyło się według mnie tak chu.jowo, że szkoda na to strzępić język
kALWa888 napisał(a):Jeśli MGS nie jest sztuka to po jaką cholerę powstają te analizy o których ostatnio dość głośno na ZL?
Grigori napisał(a):Tylko że 888 twierdzi, że wszystkie MGSy są sztuką
Solidny napisał(a):1) MGS to odgrzewany kotlet
2) MGS to komercja
Ciężko mi rozstrzygnąć czy MGS powstaje WYŁĄCZNIE dla zysku. Raczej KONAMI jest nastawione w ten sposób, ale nie wydaje mi się, żeby Kojima robiąc grę myślał wyłącznie o zielonych. Za każdym razem chciał coś przekazać.
Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 0 gości