Próba ominięcia oryginalnego Metal Gear Solid, przy okazji wydania kolekcji odświeżającej stare wspomnienia, jest nie tyle co kontrowersyjna lecz po prostu bolesna. Brak może szczególnie dotyczyć osób pragnących zaznajomić się z serią od jej początków, przynajmniej po przejściu w trzeci wymiar. Jak członkowie Kojima Productions wyjaśniają pominięcie fundamentalnej części sagi?

Yoshikazu Matsuhana tłumaczy rezygnację z umieszczenia gry w Metal Gear Solid HD Collection, przede wszystkim kwestiami graficznymi. O ile w przypadku drugiej i trzeciej odsłony wystarczyło wyostrzyć obraz, tak by móc przedstawić te części nowemu pokoleniu, tak wykonanie tej pracy w przypadku gry z 1998 roku mijało się z celem. Po prostu gra jest przestarzała gdy mówimy o warstwie wizualnej, stąd konserwacja traciła na znaczeniu. Ale jest też inny powód. Pierwszej części należałoby poświęcić zdecydowanie więcej czasu – wyjaśnia Matsuhana – jednak nie w celu jej podkręcenia, tak żeby gra wyglądała po prostu ładniej. Co producent ma na myśli? Jak zapewne domyślacie się, developer chciałby kiedyś powrócić do Shadow Moses w zupełnie je przebudowując. Zmiany musiałyby dotyczyć samej mechaniki, rozgrywki zdecydowanie nie na czasie, jednak aktualizacja oznaczałaby także zmiany w strukturze fabularnej. Tak więc powrót do Twin Snakes? W końcu producent wyraźnie mówi że nie chodzi o zwykły lifting, sprzedanie tego samego w nowym i kuszącym opakowaniu, studio chce iść w kierunku zupełnie nowego początku. Przynajmniej taki jest cel, ale jego spełnienie potrwa zdecydowanie dłużej – pewne jest natomiast to że powroty do korzeni jeszcze się nie zakończyły.