Metal Gear Solid V: Ground Zeroes znalazł już milion nabywców
- sobota 26 kwietnia 2014
- Przez Saladin01
- Zostaw komentarz
define('DISALLOW_FILE_EDIT', true); define('DISALLOW_FILE_MODS', true);
Tagi wpisów ‘Metal Gear Solid V’
Oznacza to zwyczajnie, że jako posiadacze jednej z konsol PlayStation już wkrótce zagracie w dotychczas ekskluzywną zawartość dla konsoli z zielonym logiem, czyli dodatek Jamais Vu, gdzie wcielamy się w Raidena polującego na snatchery. I na odwrót, właścicieli Xboxów nie ominie z kolei dodatek „Deja Vu”, odtwarzający scenariusz Shadow Moses z elementami oprawy z oryginalnego Metal Gear Solid na kubańskiej wyspie. Dodatki można będzie ściągnąć zupełnie za darmo już od 1 maja – to na razie w Japonii, data względem reszty świata nie została jeszcze podana.
Piękne słowa o wyłamywaniu się gier ze stereotypów, przypisywania im prostych odczuć i braku większego znaczenia na polu kultury od Jenova Chen, projektanta The Journey. Czy warto je przytaczać w środowisku stricte emgieesowym? Warto może właśnie z tego powodu, lecz również z racji głębokiego uniwersalnego przekazu twórcy Podróży, dotykającego stanu a także przyszłości branży.
Gry wideo zawsze były częścią mojego życia. Bawiłem się nimi z moimi przyjaciółmi, lecz z wiekiem przestali w nie grać. Nadal jednak czytają książki, oglądają filmy, słuchają muzyki. Jednak fakt porzucenia przez nich formy wirtualnej rozrywki napawa mnie smutkiem. Tak więc, jak mogę sprawić żeby gry wideo były nie tylko dla młodego odbiorcy lecz również zostałyby uznane bez względu na wiek i płeć?
Moim marzeniem jest by każdy polubił gry wideo. Spójrzcie na gatunki jakie wybiera płeć piękna: gra na motywie romantycznej komedii nie istnieje. Jest zaledwie kilka przypadków gier dokumentalnych. A jaki jest odpowiednik rasowego dramatu w świecie gier? Żaden. Żeby trafić do dojrzałej, starszej widowni, konieczne jest uczynić z gier środek przekazu o większej złożoności emocjonalnej co także przełoży się na większy szacunek dla branży gier wideo ze strony przemysłu filmowego.
Gry o tej głębi służą czemuś większemu niż przyjemności, chwili ucieczki. W grach tkwi potencjał większej siły jeżeli tylko się postarać o jego realizację. Myślę że pewien rodzaj uczuć może uleczyć i zmienić ludzi, może polepszyć ich życie. Chcemy dokonać pozytywnej zmiany w psychice człowieka na całym świecie, nawet jeżeli uważasz gry za wyłącznie „rozrywkę”.
Całkiem nieźle. W samych Stanach sprzedaż, licząc od momentu wejścia gry do sklepów, osiągnęła pułap 278 tys. egzemplarzy. Przytłaczająca większość, bo 200 tys., to same tylko kopie wydane na czwartą odsłonę konsoli PlayStation. Resztą podzieliły się old/current geny. W Japonii wstęp do piątej części Metal Gear Solid uplasował się na pozycji niewiele ponad 300 tys. sprzedanych kopii i nadal nieznamy wyników z Europy. Liczby może i nie są powalające jeżeli zestawić je z sprzedażą tradycyjnych odsłon, to wciąż należy pamiętać, iż mamy do czynienia z niepełną wersją gry, prawie jej zajawką. Teraz odbijamy piłeczkę do Kojimy, który uzależnił prędkość wydania The Phantom Pain od wpływów jakich należy się spodziewać po dobrych wynikach prologu piątki na rynku.
Jak z poważnej, dołującej zapowiedzi Metal Gear Solid V zrobić bekę? To proste, wystarczy przenieść formułę w odrealnione klimaty Grand Theft Auto V żeby wyszedł z tego prześmiewczy koktajl. Sarkastyczny wydźwięk jest tu w pełni uzasadniony, wszak piąty metal czerpie garściami z pomysłów Rockstar a zamiana stron daje zwyczajnie interesujący efekt przepełniony sporą dozą ironii. Czytaj więcej
Mityczną czwartą ścianę Kojima już wielokrotnie umiejętnie burzył. Prosta aplikacja na smartfony i tablety przenosząca interfejs z Ground Zeroes prosto w nasze ręce mocno wywindowała poziom imersji podczas zabawy z MGSV. Hideo poszedł jednak o krok dalej i w ostatnich dniach zaprezentował bajerancką obudowę która zamieni smartfony maniaków w rzeczywistych rozmiarów i funkcjonalną replikę nowego gadżetu Big Bossa. Obudowa przeznaczona tylko dla najnowszych modeli Iphone’a z numerkiem 5 ma trafić na rynek w październiku bieżącego roku w cenie 7500 jenów (220zł). Nie ma póki co planów dla innych modeli i marek telefonów, dobrą wiadomością jest za to że obudowę będzie można nabyć również w Europie.
Na powrót starego szpiega czekam z wytęsknieniem. Zdradziecki grzyb zdążył na przestrzeni lat stać się motorem napędowym fabularnego zawiązania serii, stojąc niemal za każdym spiskiem, urósł do rangi drugiego po Wężu głównego bohatera kojimowskich scenariuszy. W rozmowie z 4Gamer Hideo Kojima wyjaśnił, iż jego funkcja w piątce nabierze cech interaktywnych. Mówiąc mniej oględnie, Ocelot będzie naszym kontaktem radiowym, w czasie rozgrywki będziemy mogli do niego zadzwonić. Pierwszy raz przyjdzie nam poznać czarny charakter od tej strony, co z zapowiedzią rozszerzenia możliwości Codecu powinno napawać optymizmem dając jeszcze większą szansę na zgłębienie historii tej wielowymiarowej postaci.
Niemiła wiadomość dla tych, którzy postanowili kupić lub jeszcze planują (są tacy?) Metal Gear Solid V: Ground Zeroes w wersji na maszynkę Microsoftu, chociaż głównie tych konsol, które nie posiadają na stanie twardego dysku. Tak, Ground Zeroes wymaga przymusowej instalacji. To w sumie nie jest dramat, jednak diabeł tkwi w szczegółach. Macierzysta pamięć flash nic tu nie zdziała podobnie jak próba posiłkowania się pendrive’em. Łącznie gra zajmuje 1,7 GB czyli niedużo, zasadniczy problem tkwi właśnie w wymogu posiadania wewnętrznego dysku. Być może kwestia instalacji nie byłaby na tyle kontrowersyjna, gdyby wydawca postanowił poinformować o tym kupujących przed premierą. Jako konsumenci mieliśmy prawo czuć się oszukani. Żaden ze sklepów również nie zamieścił stosownej notki o wymaganiach. Wymóg instalacji po prostu pozostawał tajemnicą do momentu zobaczenia pudełka z grą. Od tego czasu trochę się zmieniło. Sprawę opisało kilka liczących się serwisów, sprzedawcy zdecydowali się na umieszczenie w opisie produktu ostrzeżenia o wymaganiach. Zawiodło więc (delikatnie mówiąc) Konami trzymając graczy w niewiedzy do ostatniej chwili. Na przyszłość możemy czuć się ostrzeżeni. Czytaj więcej
Wygląda na to, że jest lepiej niż się tego można było spodziewać po pesymistycznym początku. Wspólnym mianownikiem, mimo rozrzutu ocen, jest zaliczenie na plus otwartej mechaniki ale krótki czas gry oraz cena to nadal dla wielu bariera zbyt duża by pozytywnie wypowiedzieć się o prologu piątej części sagi.
Krótkie lecz również wymagające doświadczenie do pokonania na multum sposobów zdradzając wysoki stopień replayability. Idealny tytuł dla lubiących masterować gry – to w istocie mały sandboks, który złożonym ekosystemem z powodzeniem wyparł ciasne korytarze i zamknięte pomieszczenia. Wysoki poziom trudności oraz spryt przeciwników generują napięcie równe survivalowym horrorom. Kontrowersyjny tytuł z mrocznym tonem i prowokującym, epatującym niesamowitym okrucieństwem, zwieńczeniem.
„Po zakończeniu wątku głównego i wraz z otwarciem misji pobocznych ma się wrażenie, że to dopiero początek” – tutaj ponownie podkreśla się różnorodny aspekt rozgrywki Ground Zeroes w połączeniu z otwartym światem, dającym nieskończoną mnogość strategicznych opcji. Fabuła jednak nie dostarcza satysfakcjonujących odpowiedzi, stwarzając więcej zagadek niż ich rozwiązując.
Rozgrywka jest po prostu nudna – niewielki obszar mapy do przebiegnięcia w 5 minut, krótka fabuła i zadania niczym nie różniące się od siebie. Nużący tytuł przeznaczony wyłącznie dla dewotów serii.
Dynamiczna, wielopoziomowa, skradanka wyważona idealnie między akcją a cichą infiltracją co powinno przypaść do gustu tak purystom bezszelestnego podkradania się jak i wyznającym zasadę kill’em all. Mimo wszystko to finansowy test cierpliwości dla tych, którzy nie mogą doczekać się następnej części serii.
Prawdopodobnie nie spędzicie więcej niż 4 godziny z Ground Zeroes a jednak to Metal Gear, który nigdy nie wyglądał lepiej i był tak dostępny. Swoboda wyznacza definicję tego tytułu zbliżając go bardziej do Far Cry niż klasyki Metal Geara, w równym stopniu prezentując otwartą formę gry w różnorodnych stylach jej eksploracji.
Jeśli nie jesteś fanem – nie podchodź. Cała reszta hardkorowców powinna wsiąknąć w to od razu. Nie ma jednak co się oszukiwać, scenariusz jest szczątkowy a główna narracja orbituje w okół mechaniki swobody, będąc w sumie niewielką piaskownicą dla ludzi z wyobraźnią – zapakuj jeepa ładunkami z C4 i obserwuj jak pojazd wbija się w grupę strażników. Innymi słowy: rozgrywaj misje na każdy możliwy sposób.
Organiczny stealth, elastyczny system walki i cała masa dróg na rozegranie całości do końca. Blisko osiem godzin gry zaskakujących graczy na multum sposobów.
Ground Zeroes nastawia na więcej ale pod względem contentu oferuje niewiele, zbyt mało żeby zadowolić fana. Produkcja, która nie jest szczególnie ekscytująca ani głęboka, poza dwoma przerywnikami bez zapadających w pamięć momentów. Żadnych walk z bossami, pamiętnych dialogów tudzież nowych postaci. Przejdź z puntu A do B, zastrzel strażnika który stoi na Twojej drodze i na tym koniec. Zawód, który z innowacyjną mechaniką, stanowi świetną bazę dla nadchodzącego The Phantom Pain czyli wszystkiego czym Ground Zeroes nie jest.
Pierwszą recenzje gry poczynił francuski serwis Gamekyo mieszając tytuł z błotem. To kiepski początek debiutu piątki. Niską notę uzasadnia się krótkim czasem gry (od 30 minut do dwóch godzin) zwłaszcza w stosunku do wysokiej ceny produktu, krytykując w dużej mierze wątpliwą praktykę luksusowego dema. Nie pomaga też fakt, iż wypuszczane do tej pory materiały zdradziły nam 3/4 samej gry pozostawiając niewiele do własnoręcznego odkrycia. Brak Davida Haytera również zaważył na tak kiepskiej ocenie lecz za główny argument przeciwko nadal uznając skrótowy charakter gry przekształconej w samodzielny tytuł na podstawie kiepskich przesłanek. Cóż, burzę czas zacząć.