Fajny tekst, dobrze to obrazuje.
Jak sam napisałeś kid, "może nie będzie już motylków w brzuszku" : o to właśnie chodzi, to jest ta "chemiczna" miłość, kiedy na myśl/w pobliżu TEJ osoby Twój organizm zaczyna szaleć.
Ja rozumiem, że miłość istnieje poza tym (zresztą można kochać własną Rodzinę, a przecież to nie to samo, co zakochanie w drugiej połówce), ale trzeba się liczyć z faktami. Zresztą, ta, jak piszecie, prawdziwa miłość, pozostanie, jeżeli partner okazuje się nawet po minięciu lat namiętności, wartościową, ciepłą osobą, z którą naprawdę można żyć.
Uzion, według mnie można to tak opisać, gdyby chcieć na siłę to rozgraniczać :
"Zakochać się" = czuć namiętność, pożądanie, osobnik będzie się starał wzbudzić wzajemne uczucie i doprowadzić do związku, proste.
"Kochać" = wyżej wymienione, plus dalsze uczucia, jak przywiązanie, zrozumienie, przyjaźć w związku, opiekuńczość.
Zresztą patrzmy pod względem językowym : "zakochać się" to termin używany głównie w początkowym stadium znajomości, lub nawet w przypadku, kiedy obiekt westchnień nie zna jeszcze zakochanego.
Słowo "kocham" jest używane nieraz w takim samym przypadku, jak "zakochałem się", plus w każdym dalszym momencie udanego związku (wiadomo, że po 20 latach małżeństwa nie mówi się o małżonce "zakochałem się w niej", tylko "kocham ją", chyba, że opowiadamy o tym, kiedy urodziło się uczucie

).