Dziwna konsola to była. Nie zdobyła wielkiej popularności, a był to sprzęt, na który gry można było kupować w ciemno. Właściwie każdy tytuł wypuszczony przez Segę był hitem. Generalnie DC był też platformą, na którą wychodziły chyba najrówniejsze gry - nie było tak wielu żałosnych crapów jak na PSX. A mimo to, chyba głównie przez decyzję Segi o przedwczesnej śmierci Dreamcasta, konsola trafiła do wąskiego grona odbiorców. Sam kupiłem DeCeta, kiedy właściwie był już w stanie agonalnym (połowa roku 2002, kiedy pod koniec 2001 ukazała sie ostatnia dobra gra na DC), za jakieś marne 450zł. I była to świetna inwestycja - idealna konsola, kiedy PSX już się znudził i czekało się na obniżki cen ówczesnych nextgenów.
[center]
W sumie sprzęt był wspierany grami raptem 3 lata. Ale w tym czasie ukazało się multum absolutnie genialnych pozycji. Począwszy od obu części kultowego Shenmue, pierwszego Residenta w 3D - Code Veronica, znakomitych gier od Sega Sports (serie NBA, NHL, Virtua Tennis), świetne samochodówki (swego czasu DC wyrastał na króla wyścigówek - mistrzowski arcade'owy Metropolis Street Racer /znany teraz jako PGR/, hardkorowe Ferrari 355 Challenge, Le Mans 24h, DeCetowa wersja GT - Sega GT). DC był też chyba najlepszą maszynką do gier arcade (Crazy Taxi, Jet Grind Radio...) oraz dla miłośników mordoklepek - przecież na DC pojawił się pierwszy Soul Calibur! Prócz tego był ogromny wybór klasycznych fighterów 2D oraz Virtua Fighter 3tb. No i nie można zapomnieć o ultraszybkich platformerach z maskotką Segi w roli głównej - obu częściach Sonic Adventure! Na uwagę zasługuje też gra twórców znakomitego Fahrenheita i nadchodzącego Heavy Rain - Omikron: The Nomad Soul.
Naprawdę szkoda mi tej konsoli, bo umarła zdecydowanie za wcześnie. Miała wielki potencjał. W końcu była pierwszym pełnoprawnym 128bitowcem. Wiele kultowych dziś serii zapoczątkowało swój żywot na Dreamcaście. Same wydawnictwa Segi wystarczały, by świetnie się bawić. Biblioteka gier była przebogata - nie było ich wiele, ale nadrabiały jakością i różnorodnośią.
[center]
[/center]
Przy DC spędziłem naprawdę miłe chwile. Wciąż stoi na półce pod TV. I wciąż zdaża mi się na nim grać. Żal mi trochę, że nie zdążyłem sprawdzić wszystkich znakomitych tytułów na tę konsolę. Teraz, gdy czasu na granie coraz mniej, kiedy nie mogę znaleźć dłuższej wolnej chwili na kończenie gier na PS2, kiedy na horyzoncie pojawia się X360, żal się tylko pogłębia. Nigdy DC nie sprzedam - kiedyś, o ile konsola dożyje, pokończę te gry, na które nie miałem czasu lub które zostały wyparte później, kiedy pojawiło się u mnie PS2.
A Wy? Mieliście Dreamcasty? Graliście? Również spędziliście przy nim niezapomniane chwile? Ciekaw jestem, jak było u nas w kraju z popularnością DC. W sumie ja w swoim gronie byłem odosobnionym przypadkiem posidającym tę platformę.
Teraz, kiedy sprawnego DC można kupić za marną stówkę, a gry schodzą na allegro za grosze, warto sprawdzić tę konsolę. Zwłaszcza, że gry na DC mają charakter dośc arcadowy i nie absorbują, pozwalają się zrelaksowac przed konsolą - wpaść na chwilę, pograć, pocieszyć się.
To był kultowy kawałek sprzętu.
[center]
[/center]
PS. dodałem nowe screeny


(teraz zagrywam się na kumpla PS2 w Beyblade z PSXa xD) o z tego co pamiętam konsolę przestano produkować po tym jak zmarł właściciel Segi który DeCeka wypromował a nie mieli ponoć odpowiedniego kandydata na jego miejsce...
Niestety nie mialem okazji, wlasciwie to licze ze zagram w ta gre w najblizszym czasie.


