Wrażenia z MGS 4 (SPOILERY) tych którzy grali

Wszystko o najnowszej części serii

Moderatorzy: Infernal Warrior, Snake., GM

Postprzez Sam » Wt cze 17, 08 22:08

Wczoraj zarwałem noc, aby ukończyć MGS4. Gra jest dla mnie naprawdę niesamowita.
Moje wnioski po ukończeniu GotP:

1. Hideo oszalał (serio, jeśli idzie o fabułę tylko ON mógł wymyślić coś takiego)
2. Snake jest niezniszczalny :)
3. Bogom dziękować za KAWE

Pozdro ;)
Sam
Inkarnacja VR
 
Posty: 5
Dołączył(a): Wt sty 01, 08 22:40

Postprzez SaladinAI » Wt cze 17, 08 22:14

Saladin, gdzie konkretniej była mowa o hipnozie i refleksów od noża ? Poprzez CODEC w czasie walki ? Bo, przyznaję, takiej rozmowy nie pamiętam...


Jak złapię cień Raidena, będzie o tym w Codecu wraz z wzmianką o tym że jak zlikwidujesz światła w pomieszczeniu to Vamp nie będzie mógł użyć tej sztuczki.
To swego rodzaju błędne kolo: roboty tworzące inne roboty
Avatar użytkownika
SaladinAI
Cipher watches all
 
Posty: 7035
Dołączył(a): N maja 14, 06 12:35

Postprzez Seba » Wt cze 17, 08 23:14

Bizon napisał(a):
Kazuun napisał(a):Bardzo możliwe, że nie wiedział. Nie pamiętam by coś wskazywało na taki stan jego wiedzy.

Na pewno nie wiedział, ze to dzięki nanomaszynom. Wierzył, że ma nadprzyrodzoną moc (tak jak wierzyła Fortune, chociaż w jej przypadku, to akurat sie sprawdziło ;) ).

Ja was proszę, po co wypisujecie bzdury i wprowadzacie ludzi w błąd? Specjalnie dla was to znalazłem. Sprawdzcie 16:32
http://youtube.com/watch?v=W4mozqbNCEk
Seba
Fire Trooper
 
Posty: 44
Dołączył(a): Śr maja 28, 08 21:14

Postprzez Shinigami » Wt cze 17, 08 23:55

I ok, pisałem przecież, że nie jestem pewien. Trudno spamiętać wszystko po pierwszy przejściu. Ale i tak uważam, że on musiał się o tym dowiedzieć jakoś po spotkaniu z Raidenem, inaczej nie zachowywałby się jak skazany na wieczne życie.
.: http://crazypumpkinsnest.wordpress.com/ :.
Obrazek
Be there or be square.
Avatar użytkownika
Shinigami
Olga Gurlkovich
 
Posty: 253
Dołączył(a): So wrz 29, 07 17:15
Lokalizacja: Kzhycavqa

Postprzez Mr_Zombie » Śr cze 18, 08 00:13

mrgs napisał(a):Coś takiego ci nie pasuje, a to przecież nie jest jedyna nierealna rzecz w MGS. Jest wiele rzeczy, które nie są w serii tłumaczone i nikt się ich nie czepia, wiele osób to kupuje.


Ale o to właśnie chodzi, że wytłumaczenie "Vamp to wampir" (albo coś wampiro-podobne), choć nierealne, rozwiązywało wszystkie kwestie z nim związane. W przypadku nanomaszyn - Kojima urealnił tą postać, ale jednocześnie sprawił, że pojawiło się mnóstwo niewyjaśnionych kwestii z nią związanych.
Avatar użytkownika
Mr_Zombie
The Fury
 
Posty: 599
Dołączył(a): Pn lip 18, 05 15:14
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Seba » Śr cze 18, 08 11:10

Mr_Zombie napisał(a):
mrgs napisał(a):Coś takiego ci nie pasuje, a to przecież nie jest jedyna nierealna rzecz w MGS. Jest wiele rzeczy, które nie są w serii tłumaczone i nikt się ich nie czepia, wiele osób to kupuje.


Ale o to właśnie chodzi, że wytłumaczenie "Vamp to wampir" (albo coś wampiro-podobne), choć nierealne, rozwiązywało wszystkie kwestie z nim związane. W przypadku nanomaszyn - Kojima urealnił tą postać, ale jednocześnie sprawił, że pojawiło się mnóstwo niewyjaśnionych kwestii z nią związanych.

Nie ma się co wysilać i szukać logiki. Kojima był na tyle głupi czy też leniwy, że po prostu nie przemyślał co ma zamiar przedstawić w kolejnych częściach już podczas tworzenia MGS2. Ja np ponownie przechodzę obecnie 3 i to w jakim świetle przedstawiły ją PO i GOP jest po prostu bez sensu. Przez to ciągłe naginanie faktów czuję się jak opluty w twarz, bo i po co ciągle doszukiwać się przeróżnych smaczków fabularnych, po co wysłuchiwać wszystkie rozmowy przez codec jak i tak mały żółty człowieczek potem wszystko powywraca tak, żeby mu się to chociaż troszkę poukładało w tym małym łbie.
Seba
Fire Trooper
 
Posty: 44
Dołączył(a): Śr maja 28, 08 21:14

Postprzez Infernal Warrior » Śr cze 18, 08 11:14

Seba napisał(a): Kojima był na tyle głupi czy też leniwy, że po prostu nie przemyślał co ma zamiar przedstawić w kolejnych częściach już podczas tworzenia MGS2.


MGS2 to miała być ostatnia część serii, tak samo potem miało być z MGS3, więc bez takich tekstów jeśli nie wiesz jak miało być.
Fabułą tak zakręcił, że już nie dało się tego odkręcić tak, aby każdemu to przypasowało, cóż...
Avatar użytkownika
Infernal Warrior
Raging Raven
 
Posty: 1039
Dołączył(a): Cz paź 26, 06 13:09
Lokalizacja: Tarnobrzeg/Kraków

Postprzez Johny Sasaki » Śr cze 18, 08 11:20

Brawo Seba, teraz to Cie lud ukamienuje, tak to nawet ja po Kojimie nie jezdzilem nigdy;]
Tylko wiesz, taka sprawa...Kojima "juz podczas tworzenia MGS2" nie planowal nastepnych czesci wiec co mial sobie z gory zaplanowac?
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Johny Sasaki
Zanzibar
 
Posty: 1392
Dołączył(a): Pn paź 03, 05 22:39
Lokalizacja: Warszawa
Gram: MGS2,3,5

Postprzez Seba » Śr cze 18, 08 11:33

Infernal Warrior napisał(a):
Seba napisał(a): Kojima był na tyle głupi czy też leniwy, że po prostu nie przemyślał co ma zamiar przedstawić w kolejnych częściach już podczas tworzenia MGS2.


MGS2 to miała być ostatnia część serii, tak samo potem miało być z MGS3, więc bez takich tekstów jeśli nie wiesz jak miało być.
Fabułą tak zakręcił, że już nie dało się tego odkręcić tak, aby każdemu to przypasowało, cóż...

Jak można się łudzić, że jedna z najpopularniejszych marek może zakończyć swój żywot na DRUGIEJ części? Już nawet pomijam, niedokończenie wielu wątków istotnych dla fabuły całej sagi.
No powiedzcie, kto tworzy całe uniwersum i zostawia je tak po prostu, bez choćby szczątkowego wyjaśnienia? Każda historia wymaga jakiegoś rozwiązania a jak dla mnie ten monolog Snake'a na koniec niczego nie kończył. Nawet jeżeli nie planował uczestniczyć przy tworzeniu kolejnych części, to powinien już przed 2 stworzyć jakiś oficjalny timeline, coś na wzór tego co zrobił Lucas z Gwiezdnymi Wojnami, w końcu jest masa książek z tego uniwersum, zgodnych z filmami kinowymi, z których napisaniem on nie miał nic wspólnego.
Seba
Fire Trooper
 
Posty: 44
Dołączył(a): Śr maja 28, 08 21:14

Postprzez Gac666xx » Śr cze 18, 08 11:50

Jest wiele takich gier czy filmów, które nie są kontynuowane i po prostu zostały domysły. Więc nie z głupotą i lenistwem tu się wszystko skleja, a z możliwością zarobienia.
What the frag ya lookin' at huh?
Gac666xx
Big Boss
 
Posty: 3036
Dołączył(a): So cze 09, 07 13:34

Postprzez Shinigami » Śr cze 18, 08 12:13

Seba napisał(a):
Infernal Warrior napisał(a):
Seba napisał(a): Kojima był na tyle głupi czy też leniwy, że po prostu nie przemyślał co ma zamiar przedstawić w kolejnych częściach już podczas tworzenia MGS2.


MGS2 to miała być ostatnia część serii, tak samo potem miało być z MGS3, więc bez takich tekstów jeśli nie wiesz jak miało być.
Fabułą tak zakręcił, że już nie dało się tego odkręcić tak, aby każdemu to przypasowało, cóż...

Jak można się łudzić, że jedna z najpopularniejszych marek może zakończyć swój żywot na DRUGIEJ części?

A wiesz, że Kojima chciał zrobić dwójkę prawie całkowicie pozbawioną fabuły?
Avatar użytkownika
Shinigami
Olga Gurlkovich
 
Posty: 253
Dołączył(a): So wrz 29, 07 17:15
Lokalizacja: Kzhycavqa

Postprzez Seba » Śr cze 18, 08 16:13

Shinigami napisał(a):
Seba napisał(a):
Infernal Warrior napisał(a):
Seba napisał(a): Kojima był na tyle głupi czy też leniwy, że po prostu nie przemyślał co ma zamiar przedstawić w kolejnych częściach już podczas tworzenia MGS2.


MGS2 to miała być ostatnia część serii, tak samo potem miało być z MGS3, więc bez takich tekstów jeśli nie wiesz jak miało być.
Fabułą tak zakręcił, że już nie dało się tego odkręcić tak, aby każdemu to przypasowało, cóż...

Jak można się łudzić, że jedna z najpopularniejszych marek może zakończyć swój żywot na DRUGIEJ części?

A wiesz, że Kojima chciał zrobić dwójkę prawie całkowicie pozbawioną fabuły?

Tylko nie bardzo wiem co to ma do rzeczy. Wiem jedno- MGS jako cała seria to fabularny potworek, choć klimatu odmówić mu nie można. Moim zdaniem przy kolejnych grach ogólny zarys scenariusza powinien być ustalony przez kogoś innego a Kojima powinien się zająć np. reżyserowaniem scenek przerywnikowych bo w tym jest niezastąpiony.
Seba
Fire Trooper
 
Posty: 44
Dołączył(a): Śr maja 28, 08 21:14

Postprzez Snake 0001 » Śr cze 18, 08 17:20

Dziś ukończyłem MGS4 i muszę powiedzieć, że gra jest świetna.

Na początek moje odczucia w stosunku do samej rozgrywki: trochę obwiałem się tego skradania na polu bitwy (myślałem, że wyjdzie jakiś shooter) ale wyszło to super. Widzę, że niektórzy tu narzekają, że jest dużo strzelania ale to nieprawda - jeśli chcesz się skradać to nie ma przeciw temu przeszkód. Ja ukończyłem tytuł na Solid Normal, trochę w ponad 12 godzin, miałem 0 zabitych osób, 0 alarmów, 0 użytych special item'ów oraz 0 spożytych racji - zaowocowało to rankingiem Wolf (6 na podanej liście), co chyba najgorszym wynikiem nie jest. Jak widać skradać się można jeśli tylko ma się na to ochotę (no i przede wszystkim na tym ta gra polega).

Co do fabuły - jest pare naciąganych motywów (powrót Big Bossa) ale mnie tam się wszystko podobało i dziękuję mistrzowi Hideo Kojimie, że dał mi kolejny tytuł, który potrafił mnie wzruszyć (popłakałem się chyba ze 3 razy).

Muzyka (jak zawsze) jest genialna i do niczego nie moge się przyczepić. Po przejściu gry, jak tylko słyszę "Love Theme" to już chce mi się płakać.

Graficznie MGS4 także wypadł świetnie - jestem w pełni zadowolony z tego jak wyglądają postacie i całe otoczenie (duża dbałość o szczegóły).

Voice-acting to najwyższa półka - szczególnie spodobał mi się (co nie dziwne) Solid oraz Meryl. Chyba w żadnej grze (poza poprzednimi odsłonami MGS) nie ma takiej dobrej gry aktorów.

Osobną linijkę chciałbym poświęcić samej kompozycji gry - prawie na każdym kroku tytuł nawiązuje do poprzednich części co bardzo mi się spodobało. Mowa także o flashbackach. Mimo tego, że to tylko zdjęcia (w dodatku rozmazane) to świetnie spełniają swoją rolę - na Shadow Moses gdy Snake podchodzi do starej kamery i przypomina sobie jak wyglądała kiedyś, wywołało we mnie dziwne uczucie, że Solid jest już tak stary (ale dostał zasłużony odpoczynek).
Gra to prawdziwy pomnik dla fanów MGS (jak to napisali chyba w N+).

Można narzekać na różne kwestie ale chyba każdy się ze mną zgodzi, że drugiej takiej gry nie będzie. Jak dla mnie 10/10. Dziękuję Panie Kojima. Odwalił Pan kawał dobrej roboty.
"Name means nothing on the battlefield."
Avatar użytkownika
Snake 0001
Ultra Box
 
Posty: 85
Dołączył(a): N cze 08, 08 15:32
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Pabian01 » Cz cze 19, 08 10:23

Nie wiem jak dalej bo jestem dopiero na Shadow Moses, ale MGS4 jak dla mnie jest podobny do...Matrixa ;) Mam tu na mysli zwlaszcza scenki z 3 aktu (choc nie tylko).
Tylko nie moge rozpracowac jeszcze kto jest kto ;)
Raiden - Neo
Snake - Morfeusz ?
"te trzy nozne robocki" (nie pamietam nazwy) - Mątwy (czy jakoś tak)
Gekko - Smith
PMC - zwykli agenci [tu mialem duze wrazenie ze Matrix poprzez SOP, zauwazyl mnie jeden a tu odrazu cala zgraja "agentow" :)]
Haven Troops - hmm moze to oni sa Smith

Takie oto moje małe "wrażenia". Zobaczycie na pewno ktoś sie odniesie z ta czescia do Matrixa w mniejszym badz wiekszym stopniu. Ja to zrobilem narazie bardzo po macoszemu
Priority my butt
Avatar użytkownika
Pabian01
Jack the Ripper
 
Posty: 1654
Dołączył(a): Pn maja 07, 07 20:25
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez Browares » Cz cze 19, 08 18:18

No cóż, po wielu godzinnym obcowaniu z czwórką i zakończeniu jej i ja się wypowiem.

Przed chwilą właśnie skończyłem grać, chmmm, grać? To chyba złe słowo, ja przeżywałem, oglądałem, uczestniczyłem w tej historii. To nie była gra. To była niesamowita historia, w której kilka razy mogłem również coś zrobić.

Z zaciekawieniem oglądałem bardzo długie przerywniki, śmiałem się, płakałem, byłem zszokowany.

Zrobiony rewelacyjnie, perfekcyjnie, fabularnie pociągnął wszystko (a te głosy, że Kojima naciąga itp. ignoruję bo jeżeli to jest naciągana historyjka, to proponuję tym ludziom co narzekają napisać lepszą), wyreżyserowane genialnie, w każdym calu, momencie, sekundzie byłem "niszczony" przez to dzieło.

Jestem zniszczony dalej i modle się wręcz by jednak, ku niezadowoleniu większości fanów, kolejna przygoda była ze Snake'em (choć wiem, ze to niemożliwe i jednocześnie zbyt rzeczywiście "naciągane"). Dostałem go w MGS1, zachłysnąłem się, a potem MGS2 i tylko na chwilkę był, MGS3 dostałem Big Bossa i zupełnie inne postacie. Teraz MGS4, dostaję bohatera, na którego czekałem tyle, a który zafascynował mnie jeszcze jako dzieciaka z podstawówki.

Dostaję starego, umierającego, mało mówiącego, palącego dużo papierosów, niezbyt przejmującego się tym co się dzieje dookoła, trochę "zamglonego" Snake'a. Czy na to czekałem?

Powrót na Shadow Moses to najlepszy prezent jaki Kojima mógł mi dać, to było niesamowite przeżycie.

Walki z bossami, miażdżące, pełne emocji.

Połączono jednocześnie motyw skradania z ciągłą akcją i generalną rzezią w około, zrobiono to najtrafniej jak się chyba tylko dało.

Dla kogoś kto gra, nie dla fabuły, a raczej samej rozgrywki, no MGS4 napewno nie będzie ideałem. Bo wstawki są naprawdę liczne i bardzo długie ale mi to odpowiadało w 100%.


Czuję ten kamień na sercu po skończeniu gry. Czuję, że coś na co tak długo czekałem skończyło się, a jeśli to ostatnia przygoda Snake'a czuję się jeszcze bardziej dobity, że to już koniec. Od podstawówki było to ciągłe oczekiwanie na nowe części MGS'a, i teraz to ma się tak po prostu skończyć? Bo jeśli nawet zrobią nowego MGS'a to przecież zapewne bez wszystkich postaci z całkowicie nową historią, a to już nie to samo, tymbardziej, że gameplay nie przypomina poprzednich części (oczywiście ulepszony i to bardzo dobrze), więc żadnego elementu łączocego.


No cóż, musze ochłonąć, spalić papierosa i wszystko sobie przemyśleć w sprawie MGS'a, a potem....chmmm, zabrać się jeszcze raz za niego? Jest sens? Skoro to już koniec historii...
Browares
Inkarnacja VR
 
Posty: 6
Dołączył(a): Pt cze 06, 08 20:59
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Crusher » Cz cze 19, 08 21:15

To wie ktoś jak Raiden stracił reszte ciała i zostało mu tylko głowa i kręgosłup? xP Bo ja nie wiem chyba nie widziałem jakiejś cutscenki bo naprawdę nikt nic o tym nie mówił :( a Raiden w MGS4 to nawet fajna postać chciałbym se nim pograć i powalczyć z Vampem :P

A co do fabuły gry to mi się ogólnie rzecz biorąc podoba, a z opinii innych ludzi którzy nie grali w MGS4 ale znali całą fabułę z neta, wywnioskowałem iż trzeba nie znać fabuły w ogóle najlepiej i wtedy zagrać, przejść MGS4 to jest gra i fabuła w czasie jej grania z graniem się łączy ;), a jeśli się po prostu przeczyta fabułę z jakiejś stronki to już spi****yliście se całą satysfakcje z gry...
Przynajmniej ja tak sądze, a jak jacyś znawcy MGS będą się czepiać no to pfff... to widocznie wina Kojimy że czegoś tutaj nie dorobił...
Najdziwniejsze w graniu w MGS4 było to że wszystkie wytłumaczenia na temat danej postaci i jej sekretów, które ja przypuszczałem się potem sprawdzały! Co mnie bardzo zdziwiło gdyż ostatnio nie byłem w tym najlepszy :P
Avatar użytkownika
Crusher
Vamp
 
Posty: 359
Dołączył(a): Pt maja 16, 08 14:24
Lokalizacja: Gdynia

Postprzez sonofbigboss » Pt cze 20, 08 23:05

Skonczylem MGS4 trzy razy, grajac raz za razem bo nie moglem sie nasycic ta odslona serii. Muzyka, grafika, fabula czy sam gameplay nie zawiodl mnie w ogole.
Tak naprawde w MGS4 grania za duzo nie ma jakby sie przyjzec proporcji czasu cut scenek do czasu grania.
Grafika momentami miazdzy jak chocby podczas poscigu na motorze.

Rozgrywka jest swietna, mozna poczuc to ze jest sie na polu bitwy. Nawet w srodku pola bitwy nie nalezy zapomniec o tym ze nadal chcemy zostac niezauwazalni.
Sporo czasu trzeba poswiecic przed telewizorem aby ukonczyc MGS4, koniec z przejsciem MGSa w godzine :D
Pojedynki z Bossami mi sie w ogole nie podobaja ale jest to malo wazne w tej odslonie gry ;D Zreszta jak w kazdej czesci "bossowie" w grze sa specyficzni ale te pieknosci i ich historia jakos mi nie podchodzi.

Motywy z poprzednich czesci nie sa wcale spowodowane tym ze Kojimie braklo pomyslow, czworka jest tym co swiat Metal Gear Solid ma najlepszego do zaoferowania.

Muzyka, kolejny swietny soundtrack Harrego Gregsona Williamsa, element muzyczny gry niewatpliwie nadaje niesamowity klimat grze. W grze jest nie do opisania, ale takze sluchajac plyte z soundtrackiem bez obrazu gry muzyka takze zachwyca.

Momenty chwytajace za serce fana sagi, sprawiaja ze lza sie kreci w oku niejednokrotnie podczas gry.

Fabula rzeczywiscie rozwiazuje wszystkie tajemnice serii i jak dla mnie jest wspaniala, nie ma co duzo nazekac na te wszystkie naciagane momentami powroty.

MGS jako gatunek sam dla siebie po raz kolejny wg mnie udowodnil ze jest jedna z najlepszych gier jakie kiedykolwiek ujrzaly swiatlo dzienne o ile nie najlepsza, chociaz dla mnie jak i dla was to jest cos wiecej niz gra, wielu ludzi ktorzy nie zaglebiaja sie w tajniki sagi nigdy tego nie zrozumieja.

Lokacje w grze sa perfekcyjne, na czym bardzo zalezalo tworca gry, co zaznaczali w The Making of MGS4.

Za to najbardziej mnie zawiodl wyglad Solid Snake'a, kompletnie nie podoba mie sie jego twarz, jak i Big Boss'a ;D Nie wiem, wolalbym zeby wygladali... inaczej ;p


MGS4 jest gra skierowana dla fanow serii bo zwykly gracz nie znajdzie raczej tyle frajdy i przezyc co my...
W ta gre sie nie gra, ta gre sie przezywa. Bo dla mnie od samego poczatku byla czyms wiecej...

Ciesze sie ze Pan Hideo Kojima stworzyl tak wspanialy obraz i ciesze sie ze bylo mi dane poznac historia Solida.

Edit :

Jestem zawiedziony ze nie ma w MGS4 opcji obejrzenia wszystkich cutscenek jak to mialo miejsce w MGS3 ;/
Ostatnio edytowano Pt cze 20, 08 23:29 przez sonofbigboss, łącznie edytowano 1 raz
sonofbigboss
Okres próbny
 
Posty: 32
Dołączył(a): So gru 16, 06 22:07
Lokalizacja: Poznan

Postprzez Pabian01 » Cz cze 26, 08 19:28

http://img210.imageshack.us/img210/3285/21db1.jpg << link do mojego rezultatu przejscia gry za pierwsyzm razem ;) Sorki za jakosc

Odnośnie wrażeń. Kiedy Sunny rozmawia z Otaconem[pod koniec, kiedy patrzy na słońce] miałem wrażenie że mówią o serii MGS i Hideo Kojimie :-) Normalnie jakbym słyszał jakiegoś fana i "rzecznika" Hideo.

Nie będe tu pisał recenzji. Powiem tylko że gra jest warta zagrania. Nie zawiedziecie się. Jedno słowo opisujące tą część? Hmmm...
EMOCJE
Dla mnie oczywiscie 10/10.
Ale będe musiał jeszcze wiele razy zagrać by dostrzec jeszcze wiele rzeczy.

Aha Ci co oglądali filmiki z gry bądź cut-scenki naprawę duuuuuuuuużo stracili. Ci co jeszcze tego nie zrobili niech tego nie robią. Nawet jeśli macie czekać t 5 lat, warto poczekać, uwierzcie ;)
Priority my butt
Avatar użytkownika
Pabian01
Jack the Ripper
 
Posty: 1654
Dołączył(a): Pn maja 07, 07 20:25
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez solid sobol » Pn cze 30, 08 01:13

Z serią MGS mam styczność w zasadzie od nie dawna. Wstyd sie przyznać, jednak rozpoczynałem przygodę z grami Hideo od Snake Eater-a. Później sięgnąłem po kolejne części i tak dałem się wciągnąć w wir zagmanwanych wątków fabularnych, losów bohaterów rodem z telenoweli oraz mniej lub bardziej sugestywnych przemyślen na temat czekającej nas ( byc może) przyszłości. To tak w gwoli początku, bo przecież trzeba, bo wypada napisać coś na wstepie. Nie chcę żeby ktos posądził mnie o tworzenie jakiegoś bloga dlatego skoncentruje się (uff!) na meritum moich przemyśleń.

Wczoraj ukończyłem ostatnią część MGS-owej sagi. Przynajmniej ostatnią w znaczeniu rozgrywajcej się od przeszło 10 lat historii. To skłoniło mnie do wyrażenia pewnych opinii a w tym kilku uszczypliwych spostrzeżeń pod adresem Guns of The Patriots. Miało być poważnie, miało być klimatycznie i miało być... ekhem, zrozumiale. Kojima zapowiadał, że ta część MGS-a będzie skierowana głównie do fanów serii, którzy otrzymają w niej praktycznie wszystkie istotne odpowiedzi dotyczące fabuły. Żeby nie było wtórnie gra miała oferować nam zrewolucjonizowany system rozgrywki, który oczywiście bazuje na klasycznych rozwiązaniach. Czy aby wszystkie założenia autorów udało się zrealizować?

Zaczne od przedstawienia moich spostrzeżeń na temat mechaniki rozgrywki. Muszę przyznać, że Hideo i spółka nareszcie poszli po rozum do głowy i odeszli od starych i męczących schematów pola walki ukazanego z... nazwijmy to rzutu izometrycznego. Teraz gracz otrzymał zupełnie nowy kąt obserwacji zza pleców naszego herosa. Dzieki temu manewrowanie Solidem jest precyzyjne jak nigdy dotąd. W rozgrywce pomaga również szereg niesłychanie przydatnych umiejeności, a w tym sprawna mechanika strzelania z widoku TPP. Jednym słowem Snake nie jest już topornym bohaterem o mocno komiksowym zachowaniu. Wbrew zaawansowanemu wiekowi jest sprawny jak nigdy dotąd a wygibasy, które można wyczyniac podczas walki dodają rozgrywce niesłychanej elastyczności. Teraz tylko od gracza zależy jak chce pokonać przeciwnika. Przy czym żadna z technik nie została potraktowana po macoszemu. Oczywiscie należy miec na względzie, ze przeciwnicy w MGS nadal zachowują się nieco ociężale podczas wymiany ognia, jednak taka juz jest specyfika tej serii.

Pod względem różnorodności rozgrywki jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. W MGS4 znajdziemy rozwiązania znane ze wszystkich częsci sagi. [hide]Akt 1. to nowatorskie podejscie do tematu Akt 2. przywodzi na myśl Snake Eater-a, Akt 3. przypomina klimatem typowy, staroszkolny film szpiegowski (szkoda tylko, że cała otoczka głębokiego prochowca
i kropiącego deszczu spełza na niczym i szybko trzeba przebierać się w śmierdzący silikon) Akt 4. stanowi sentymentalną przejażdzkę z kolei Akt 5. można potraktowac jako nawiązanie do MGS2.[/hide] W zasadzie gracz nie ma czasu na nudę. Chociaż zasadnicza idea gry polega na unikaniu walki, pomysł na jej realizację jest stale zmieniany. Grywalność sprawnie uzupełniają spektakularne fragmenty rozgrywki [hide](tutaj na wzmiankę zasługuje kierowanie REX-em czy też zapadająca w pamięć scena Solida przechodzącego niemiłosierne katusze tuż przed walką finałową).[/hide]

Osobna wzmianka należy się walkom z bossami. I tutaj pojawiają się pierwsze schody. Niby miało być speklakularnie, niby sentymentalnie a wyszło...nijako. Na próżno w nowym MGS-ie szukać tak absorbujących i ciekawie przemyslanych pojdedynków jak w MGS 3. Jestem już dość leciwym graczem a mimo tego staczajac pojedynki z bossami w poprzednich częsciach sagi chodziłem nerwowo dookoła telewizora z padem w ręku niczym kilkuletni dzieciak grający po raz pierwszy w braci Mario. W Guns of the Patriots większość pojedynków toczy się na otwartych przestrzeniach. Przeciwników można łatwo zgubić i sączyć im pasek życia aż do skutku. Sytuacji nie ratuje nawet oryginalny jednak schematyczny finał każdej z nich. [hide]Wyjątkiem od reguły jest bez wątpienia pojdynek z Vampem ( łatwy jednak dynamiczny) oraz ze Screaming Mantis. Na koniec pozostawiłem sobie perełkę- fenomenalnie zrealizowane starcie z Liquid Ocelotem.[/hide] Ograniczę sie tutaj jedynie do stwierdzenia, że to druga najlepsza walka z bossem w historii MGS zaraz po starciu z niepokonanym liderem wagi cięzkiej- The End.

MGS-y zawsze stanowił połączenie gry i filmu. Przesączone patetyzmem, nieraz przegadane sceny odstraszyły od gry z pewnością nie jedną osobę. Jednak tylko wytrwali wiedzą, że pod płaszczem ckliwych i męczacych wyznań plastikowych herosów kryje się wiele oryginalnych spostrzeżeń i sugestii oraz wątków, które ciekawiły i przyprawiały o zawrót głowy. Co będzie dalej? Jak skończa sie losy głownych bohaterów? w jakim kierunku podąży fabuła serii? Takie pytania gotowały sie nam pod kopułą. Chociaz z pewnością część historii została nieco sztucznie naciagana udało się ją spiąć w jedna całość. Finalne elementy układanki odnalazły się w Guns of the Patriots ( aczkolwiek nie wszystkie wątki poboczne zostały rozszyfrowane do samego końca). Trzeba jednak przyznać, że ich przedstawienie woła niekiedy o pomstę do niebios. Mam nieodparte wrażenie, że za reżyserię filmików odpowiadały dwie osoby. Jedna (zapewne Kojima) tworzyła standartowe filozoficzno- ckliwe sceny, pasujące do klimatu serii, druga skleciła niemiłosiernie złe gnioty przy których najgorsze fragmenty z filmów Disneya to perełki. Mowa tutaj głównie o scenach z udziałem [hide]Meryl i Johnny-ego. [/hide] Jednak nie ulega wątpliwości, że epilog w MGS4 jest moim zdaniem najlepszym ze wszystkich części. Duża w tym zasługa [hide]Richard-a Doyle-a podkładającego głos Big Bossa, który sugestywnie zintepretował postać zmęczonego życiem herosa spowiadajacego się z grzechów przeszłości.[/hide]
Pomijając kilka technicznych wad oraz merytorycznych wpadek ( kulki poruszające się na 3 ramionach? Kulki?! Litości!!!) MGS4 to gra, która niczym perła błyszczy na szczycie wszechobecnej, masowej tandety. Jednak nie nazwał bym Guns of The Patriots najlepszym emdżiesem. Dla mnie to miejsce zarezerowane jest dla Snake Eater, dla wielu będzie to z pewnością MGS 1. Jaka zatem role odegrał MGS4? Należy uznać go w charaklterze solidnie ( o ironio) zrealizowanego finału, który pod wzgledem fabuły powinien zadowolić fanów i z racji nowatorskich pomysłóww rozgrywce przykuć do monitora nowicjuszy.

Na koniec chciałem jedynie dodać, że w supełności zgadzam sie z Mr_ Zombie w kwestii Vampa. [hide]Został przedstawiony dość marnie wzgledem roli jaką odegrał w 2 części. Oczekiwałem, że Vamp będzie miał niezłego kaca moralnego po incydencie z Big Shell. Wracając do kwestii Liquida z epilogu dobitnie wynika, że jego obecne wcielenie to Ocelot, który zatracił swoja osobowość. Zatem jego obsesyjne i lekko przerysowane zachowanie znajduje swoje uzasadnienie. Nie ukrywam jednak, że był on zbyt istotna dla serii postacią, żeby przedstawic go jedynie w kilku ubogich tresciowo scenach[/hide]
solid sobol
Inkarnacja VR
 
Posty: 7
Dołączył(a): N cze 29, 08 14:22

Postprzez La-Li-Lu-Le-Lo » Wt lip 01, 08 00:46

Możecie mi powiedzieć po co - po co Ocelot przeszczepił sobie świadomość Liquida. Wiem tylko tyle, że zrobił to po to, aby oszukać Patriots AI's. Ale po co i dlaczego to zrobił, jaki w tym cel?. Co miała dać świadomość Liquida w oszukaniu AI?
Ostatnio edytowano Śr cze 03, 09 23:45 przez La-Li-Lu-Le-Lo, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
La-Li-Lu-Le-Lo
Fortune
 
Posty: 307
Dołączył(a): N cze 22, 08 15:29
Lokalizacja: GW

Postprzez solid sobol » Wt lip 01, 08 01:56

Dla mnie to się wszystko za przeproszeniem kupy ludzkiej nie trzyma. Zakładam , że Patrioci w czasach MGS 1, 2 i 4ki stanowili w zasadzie skomplikowane AI, które wyswobodziło się spod kontroli Zero. System z początku był zespołem pewnych norm regulujacych światową kulturę, naukę czy ekonomię. Jego struktura zaczeła przechodzić ewolucję i ukierunkowywała się głównie na ekonomię wojenną ( tutaj brakuje logicznych wyjaśnien na czym ta ewolucja dokładnie polegała). Narazie wszystko brzmi w miarę zrozumiale. Jednak w jaki sposób tak pojmowany globalny system porwał i więził małą dziewczynkę? Czy był on w stanie planować jakieś drobne, pojedyncze czynności wykraczające poza jego zasadnicze cele? Jeżeli tak to kto był ich bezpośrednim wykonawcą? "Łat łer dej finking?!". Nielogiczne wydaje się również założenie, że Ocelot chciał wcielić się w Liquida , żeby oszukać system. Przecież nawet po przeszczepieniu dłoni jego kod genetyczny nie uległ całkowitej zmianie. Taka przemiana miała raczej podłoże psychiczne niż fizyczne. A przecież jedynie fizyczne aspekty jednostki Patrioci mogli rozpoznać. Za dużo tutaj niedomuwień i chaosu. Poza tym motywacje Ocelota nadal są niejasne. Z MGS2 wnioskowałem, że walczył on ze swoim alterego natomiast z MGS4 wynika, że chciał zostać Liquidem. Kolejny chaos i sprzeczności.
solid sobol
Inkarnacja VR
 
Posty: 7
Dołączył(a): N cze 29, 08 14:22

Postprzez Nevar » Śr lip 02, 08 16:40

Tylko wiesz, taka sprawa...Kojima "juz podczas tworzenia MGS2" nie planowal nastepnych czesci wiec co mial sobie z gory zaplanowac?

Nie byłbym taki pewny... Pierwotnie MGS2 miało się dziać w Iranie, a głównym przeciwnikiem miał być Liquid! Czy to Ci coś przypomina? Kojima powiedział, że musiał zmienić fabułę z powodu tego, co dzieje się wtedy na Bliskim Wschodzie. Fabuła MGS2 była już określona w 1999 roku, a Kojima mógł sobie zostawić tą poprzednią "na potem". To oznacza, że MGS4 mogło być już dość długo planowane... To, że MGS4 zaczęło być robione w 2004 r., nie oznacza, iż Kojima nie wymyślił scenariusza wcześniej. Przynajmniej najważniejszych części, oprócz powiązań z MGS3... chociaż MGS3 też mógł już od dawna planować...
Nevar
banan
 
Posty: 630
Dołączył(a): N wrz 03, 06 09:39

Postprzez solid_stolec » N lip 06, 08 11:58

wczoraj skończyłem grę, a raczej interaktywny film. zacznę od tego co mi średnio przypasowało. przede wszystkim drażniły mnie typowo hollywoodzkie, w swej tandecie ckliwe sceny. przykładowo, meryl i johnny oświadczają się sobie zabijając przy tym watahę frogs albo płacząca naomi ( po tym jak raiden przekazał jej jakże ważne info od sunny, że wreszcie udało jej się usadzić jajka ) <rzyg>. drugim elementem, który mnie niemiłosiernie drażni to 'mangowość' ( nie wiem jak to inaczej nazwać ) i źle wyważony patos. na rany boskie, dlaczego jedna scena wyreżyserowana jest perfekcyjnie a następna sprawia że na twarzy pojawia się grymas? kojima powinien był od początku do końca wyreżyserować wszystko sam. przez to 'rozbicie' pojawił się dysonans, który przywołuje na myśl jeden wniosek, mianowicie, brak spójności. szczęśliwie, nie nacierpiałem się aż tak bardzo, ale musiałem na coś ponarzekać. ;-) ktoś zarzucił grze, że stała się strzelaniną. owszem, jeżeli wybierzesz tę drogę ukończenia mgs4 - możesz mówić o typowym shooterze. gra obfituje w tyle różnych rodzajów broni, że ciężko się czasami zdecydować. przetestowałem wszystkie gnaty, które do tej pory znalazły się w moim posiadaniu. ten aspekt jest w swym ogromie miażdżący. great job! octocamo - świetna sprawa. jeżeli nie podoba ci się facjata starego snake'a ( muleta plus wąs na przedzie ), możesz ją zmienić. 1 akt - świetnie oddał realia wojny na bliskim wschodzie.
świeży powiew dla serii. 2 akt - miał przypomnieć nam o mgs3. 3 akt - fajny klimat, zamysł ok, ale mogliby bardziej go skomplikować. 4 akt - miazga. 5 akt - mistrzostwo!
końcówka gry zmiotła mnie z powierzchni ziemi. czułem się jak dziecko, które w 1998 roku zagrywało w mgs na psx ( dziś mam 23 lata ). od dawna żadna gra nie zagrała na moich emocjach. mgs4 to wyjątek. grafika i dźwięk powalają. jedyne, do czego mogę się przyczepić to fakt, że można trafić na rozmyte i niewyraźne tekstury. do tego należałoby dodać niską interaktywność scenerii, ale jest to tradycyjne ujęcie serii i nie traktuję tego jako minus. ktoś przyczepił się do liniowości mgs4. niech ktoś mi powie, która część była nieliniowa? kojima pozostawia nam wybór co do stylu gry. za resztę bierze pełną odpowiedzialność. mechanika gry jest bardzo wygodna i przejrzysta. szybko przyzwyczaiłem się do nowego sterowania. oddział beauty and the beast unit średnio przypadł mi do gustu. opowieści drebina po każdej walce są sążyście przesadzone i naciągane. wygląda to tak jakby charakterystyka i osobowość każdej z pięknych była napisana na kolanie i wklejona na siłę. dosyć płytkie było to, że przy każdej walce musieliśmy oglądać całą serie ujęć dup i piersi. liczyłem na dobre, dynamiczne dialogi lub
filozoficzne wywody. wiadomo, na wszystko jest odpowiedni moment ale mnie kręcą żywe dziewczyny i taki substytut ( podany w nadmiernej ilości ) do mnie najnormalniej nie przemawia. miałem nadzieję, że wyjaśni się więcej faktów dotyczących liquida i ocelota. rozbroiła mnie płytkość vampa, ktoś już wcześniej to wytknął. otacon, który płacze pod koniec w co drugiej scenie, najzwyczajniej mi nie odpowiada. ponarzekałem, ale stawiam mgs4 wyżej niż gta iv. genialna gra, takim poziomem grywalności i dbałości o szczegóły żaden producent od dawna mnie nie uraczył. zaraz zasiadam do niej z powrotem, muszę zdobyć stealth i bandanę. później czeka mnie cała reszta bonusów do odkrycia a tych jest masa. mgs4 to hołd dla serii ( w niektórych momentach koślawy i naciągany ) i jej fanów.
pamiętajmy, że jest to wizja kojimy i skoro zatwierdził ostatecznie ten produkt, ustalając taki strumień faktów, powiązań i wyjaśnień - ma on do tego pełne prawo. to jego seria.
my jesteśmy odbiorcami, ja jako odbiorca jestem w zupełności usatysfakcjonowany i zadowolony z zakupu. polecam mgs4 każdemu kto docenia wybitne gry i nie jest na tyle
ubogi intelektualnie, że po wyczytaniu kilku subiektywnych recenzji na forach i zobaczeniu gameplay'u na youtube grą gardzi, grę atakuje i się na nią obraża.
mój werdykt - 9,5/10, postawione z czystym sumieniem.
czekam teraz na mgs: essential collection, powinno niedługo przylecieć z usa. mgs2 i mgs3 posiadam w wersjach podstawowych, a jednak skusiłem się na to wydawnictwo. to jest w tej serii najpiękniejsze. :-)
chainsaw gutsfuck.
Avatar użytkownika
solid_stolec
Running Man
 
Posty: 63
Dołączył(a): Cz lis 23, 06 02:07
Lokalizacja: wrocław

Postprzez Pabian01 » Pn lip 07, 08 10:20

solid_stolec napisał(a):po tym jak raiden przekazał jej jakże ważne info od sunny, że wreszcie udało jej się usadzić jajka


Według mnie płacz Naomi jest jak najbardziej na miejscu. Tu chodziło o to że Sunny podczas ich robienia ma o kim myslec/dla kogo je przygotowywać i to to robila
Priority my butt
Avatar użytkownika
Pabian01
Jack the Ripper
 
Posty: 1654
Dołączył(a): Pn maja 07, 07 20:25
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez phsx » Pn lip 07, 08 11:28

Jedyne sceny które naprawdę mnie zażenowały to Raiden zatrzymujący Haven i Johnny oświadczający się Meryl - sama walka z Frogs tej dwójki jest fajnie wyreżyserowana i podoba mi się ale te oświadczyny mogli sobie darować, albo zrobić je jak Frogs już padają po wgraniu wirusa.
Avatar użytkownika
phsx
Sniper Wolf
 
Posty: 241
Dołączył(a): Wt lip 19, 05 12:44

Postprzez Shinigami » Pn lip 07, 08 11:34

StinG napisał(a):Jedyne sceny które naprawdę mnie zażenowały to Raiden zatrzymujący Haven

Miało być efektownie i jest.
StinG napisał(a):Johnny oświadczający się Meryl - sama walka z Frogs tej dwójki jest fajnie wyreżyserowana i podoba mi się ale te oświadczyny mogli sobie darować, albo zrobić je jak Frogs już padają po wgraniu wirusa.

Miało być śmiesznie i jest. Nie mogli tego zostawić na pokonanie Frogs, bo sami nie wierzyli w to, że przeżyją.
Avatar użytkownika
Shinigami
Olga Gurlkovich
 
Posty: 253
Dołączył(a): So wrz 29, 07 17:15
Lokalizacja: Kzhycavqa

Postprzez phsx » Pn lip 07, 08 11:44

Chodziło mi o to, że scenarzyści mogli to odłożyć i po pokonaniu by ich nagle ogarnęła fala miłości (Meryl i Johnny'ego nie scenarzystów) i się sobie oświadczyli, dla mnie już by to lepiej wyglądało.
W każdym razie te 2 kiepskie sceny nie ujmują geniuszu całości, tak czy tak MGS'4'EVER :)
Avatar użytkownika
phsx
Sniper Wolf
 
Posty: 241
Dołączył(a): Wt lip 19, 05 12:44

Postprzez freak_outXP » Wt lip 15, 08 23:54

Ponieważ...
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

... więc odpowiadam :iconbiggrin: .
freak_outXP
Inkarnacja VR
 
Posty: 1
Dołączył(a): Pn lip 14, 08 04:40

Postprzez Crusher » Śr lip 16, 08 08:42

dziwie sie Wam Drodzy Znawcy dlaczego jeszcze nikt nie napisal cos o scenie ratowania Snejka przez Raidena na Shadow Moses chodzi mi o tn moment kiedy Liquid chce go zmiazdzyc. Przypominalo mi to wiele scen z Draagon Balla ale to jest MGS!!! Nigdy tak dziwnej sceny nie widzialem w tak dobrej fabularnie grze... Scena kiedy Old Snake ;) Meryl i Akiba leca z katapulty na Outer Haven tez byla dziwna, kolega obok oglodajcy ten filmik pytal sie"Co oni samobojstwo popelniaja?! Juz powinni nie zyc <smiech>!!!" ahhh ale moze takie sceny dodaja tej grze uroku, ale mnie sie to i tak, nie podoba!
Avatar użytkownika
Crusher
Vamp
 
Posty: 359
Dołączył(a): Pt maja 16, 08 14:24
Lokalizacja: Gdynia

Postprzez Pabian01 » Śr lip 16, 08 15:37

RyuEX napisał(a):Przypominalo mi to wiele scen z Draagon Balla ale to jest MGS!!!

no mi chyba zadna scena serii nigdy DB nie przypomniala :P


RyuEX napisał(a):Scena kiedy Old Snake Meryl i Akiba leca z katapulty na Outer Haven tez byla dziwna, kolega obok oglodajcy ten filmik pytal sie"Co oni samobojstwo popelniaja?! Juz powinni nie zyc <smiech>!!!" ahhh ale moze takie sceny dodaja tej grze uroku, ale mnie sie to i tak, nie podoba!


Przed premiera jak byla mowa o tym sprzecie w newsie Blady dal link bodajze do wikipedia gdzie byla opisywana ta "katapulta". Tak wiec to nie jest nic wymyslonego "ot tak"
Priority my butt
Avatar użytkownika
Pabian01
Jack the Ripper
 
Posty: 1654
Dołączył(a): Pn maja 07, 07 20:25
Lokalizacja: Sosnowiec

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Metal Gear Solid 4

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron