Punktem wyjścia naszych rozważań jest ten wyśmienity artykuł:
http://www.metagearsolid.org/reports_vr_theory_1.html
Wszyscy znamy teorie mówiące o tym że akcja Sons of Liberty jest pewnego rodzaju iluzją. Sztuczną i wykreowaną przez maszyny produkujące wirtualną rzeczywistość. Jak jest naprawdę? Spróbujmy o tym pomyśleć czytając artykuł. Oto najważniejsza treść tekstu (do którego dołączam także swoje przemyślenia):
1. To jak koszmar z którego nie możesz się obudzić!
Czy jest jakiś powód dla którego możemy uznać że akcja na Big Shell dzieje się w rzeczywistości? Nie jest nim psychika głównego bohatera. Na pewnym poziomie gry przekonujemy się że konstrukt w postaci Pułkownika, jest efektem działań nanomaszyn oraz oczekiwań Raidena. Jest czystą iluzją, więc kto wydawał mu rozkazy? Nikt. W tym samym momencie Raiden zaczyna wątpić w to czego doświadczył, nagle jego towarzysze jawią mu się jako produkt własnego umysłu. Szybko przypominamy sobie że przecież Jack nie ma żadnego doświadczenia - szkolił się w wirtualnych konstruktach. Co chwilę słyszymy jego głos że to wszystko nie może być prawdziwe. Pamiętacie spotkanie z Dead Cell? Wydawało mu się to kompletnie nierealne - to jak koszmar z którego nie możesz się obudzić! Pułkownik każe mu sądzić że jest inaczej, że to nie sen...ale przecież on sam jest wytworem urojeń Jacka! Raiden cały czas siebie okłamuje! Nawet nie uznaje tego że jego kochanka jest częścią tej misji - skąd ona tam się wzięła? Nawet ona wydaje się częścią jego snu, choć przekonuje go że z nim zostanie - niezależnie od tego czy jest złym snem czy nie.
2. Nieśmiertelni?
Czy to przypadek że były prezydent Stanów Zjednoczonych ma na imię George? Dokładnie tak jak aktualny prezydent George Bush. Solidus staje się po prostu odwzorowaniem realnej sytuacji politycznej. Czy to nie dziwne że po śmierci Fatmana, jego ciało znika? Pamiętajcie słowa Raidena o tym że to wszystko to jakiś koszmar. Vamp - wampir, biega po wodzie, ma nadnaturalne zdolności i nie może umrzeć. W śnie nikt nie umiera. Podobnie Fortune - serce ma po prawej stronie, nawet pozbawiona swoich urządzeń zachowuje siły do odrzucenia dziesiątek pocisków. Nie jestem pewien czy umarła. Dead Cell to grupa maniaków, która prowadzi nas do przekonania o tym że wszystko co widzimy ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Podobnie też postać Liquida w ciele Ocelota - znów powrót zmarłych. Widzimy także jak na Tankowcu pojawiają się ludzie znani z poprzedniej części. Dziwny zbieg okoliczności i person, podobnie jest ze statkiem Discovery. Znów powtórka? - chyba że to wszystko symulacja Raidena. Mimo racjonalnego filtru wszystko co się dzieje wykracza poza wszelką logiczną kategoryzację. Jak Fortune która traci swoją technologię, umiera by znów powstać i użyć sił które nie pochodzą już od samego urządzenia.
3. Idol.
Na początku gry słyszymy że Raiden czuje się jak jakiegoś rodzaju legendarny najemnik. Chodzi oczywiście o Snake'a. Jak wiemy Raiden przeszedł szereg misji VR, odzwierciedlających zadania Solida. W pewnym sensie Raiden uważa go za swojego idola, wzór który należy naśladować. Coś tu jest nie tak - czy to nie dziwne że idol Jacka nagle zaczyna pojawiać się u jego boku? W takim razie nie trudno uznać że Snake, to po prostu projekcja oczekiwań protagonisty, podobnie jak w przypadku pułkownika. Gdy Raiden mówi o szkoleniu w cyfrowej rzeczywistości, jako argument na skuteczność takich treningów, słyszymy słowa głównego bohatera iż są nie do odróżnienia od rzeczywistości. Jack swoją świadomością zaciera różnicę między fikcją a rzeczywistością. To dlatego Ocelot mówi że nikt nie przewidział pojawienia się Snake'a - on jest, tyle że w głowie Raidena.
4. Maszyny.
Imiona postaci to oddzielna kwestia. Jakoś dziwnie kojarzą się z częściami od...komputera. Spójrzmy:
E.E - skrót od Emma Emmerich, tak? Nie do końca, to także skrócenie nazwy Emotion Engine. To rdzeń samej konsoli, procesor. Teraz rozumiemy dlaczego Emma jest twórcą sztucznej inteligencji w grze.
Pułkownik - z angielskiego Colonel brzmi podobnie do kernel czyli jądro systemu w komputerze.
Big Shell - shell z angielskiego oznacza powłokę systemową. Z Wikipedii: program komputerowy pełniący rolę pośrednika pomiędzy systemem operacyjnym lub aplikacjami a użytkownikiem, przyjmując jego polecenia i "wyprowadzając" wyniki działania programów.
Jack - imię protagonisty. Oznacza także wtyczkę służącą do przesyłania sygnałów. Podłączamy się przez "Jacka" by wkroczyć do programu zwanego Big Shell, którego rdzeniem jest Pułkownik.
Rose - dziewczyna Raidena ale także ROSE od remote operations service element protocol lub remote operations service element. Nie jestem specjalistą ale mamy do czynienia tutaj z terminami z pola komunikacji a więc przekazywania informacji. Taką rolę przecież pełni kochanka Jacka.
Hal - to w końcu poczciwy Otacon, lecz Hal to przecież także akronim od Heuristically programmed ALgorithmic Computer. Sztuczna inteligencja znana z Odysei Kosmicznej. Gdy postrzeganie Jacka zawodzi, gdy zdaje sobie sprawę z iluzji Pułkownika, jego miejsce zajmuje inna SI pełniąca identyczną rolę - ma doprowadzić Raidena do końca misji.
Warto w końcu zwrócić uwagę na terminale dostępne na Big Shell. To za ich pomocą ustalamy ustawienia gry. Należą one bezpośrednio do struktury Big Shell ale służą konfiguracji tytułu. Ostatecznie to gracz za pomocą Jacka/Wtyczki podłącza się do cyfrowego konstruktu zwanego Big Shell, którego rdzeniem jest Pułkownik/Kernel. Ale może to także wnętrze samej symulacji, gdzie Big Shell stanowi rodzaj pośredniczącego programu dla głównego bohatera, za pomocą którego dociera do treści swojej świadomości przybierającej formę Pułkownika? W końcu to on nam wszystko tłumaczy i pod koniec wyjaśnia a przecież jest tylko produktem umysłu Jacka, zaś cała reszta to tylko maszyny, urządzenia, prowadzące nas do niego.
5. Nie mogę uwierzyć że tu jesteś!
Problem Rose wciąż dotyka graczy. W końcu przez całą grę doradza graczowi, ale pod koniec widzimy jej nowe oblicze poprzez cyfrową manifestację. Która Rose jest prawdziwa? Odpowiedź: żadna. zostaje nam przedstawiona przez fałszywego Pułkownika, który jest tylko treścią myśli Jacka. Sam bohater nie wierzy że znalazła się w tej misji. Gdy Pułkownik dostarcza na okrągło racjonalnych powodów do zakończenia zadania, ona wspiera go uczuciowo, w czym de facto wykonuje rozkaz swojego przełożonego - ma zmotywować Raidena by dotarł do końca. Gdy Jack mówi że to wszystko jest dla niego koszmarem, ona obiecuje że będzie z nim niezależnie od tego czy tak jest, aczkolwiek Jack sam mówi że nie pozwoli żeby była tylko jego sennym marzeniem. Cóż udaje mu się - na samym końcu widzimy prawdziwą Rose. Lecz Raiden nie odróżnia już fikcji od rzeczywistości, to tylko projekcja jego wcześniejszy oczekiwań. Tak usilnie chce żeby Rose była prawdziwa, aż w końcu materializuje się przed nim - tak jak Snake na Big Shell.
6. Arsenał iluzji.
Chyba najbardziej przekonuje nas o fikcji naszych doświadczeń pobyt na Arsenal Gear. To jakieś czyste szaleństwo! Pułkownik wariuje, Rose odpada zupełnie, Ocelot mówi nam że jesteśmy nieistniejącą jednostką nieistniejącej organizacji. Widać wyraźnie jak wirtualny konstrukt się sypie. Najpierw po destrukcji Big Shell, będącego de facto wyrazem programu VR. Ściany iluzji upadły, a Jack jest nagi. A wszystko zaczyna się od śmierci E.E - cholernego procesora, podtrzymującego iluzję!. Nie dziwmy się więc słowom Olgi gdy mówi że Jack nie zniesie prawdy.
Być może historyjka Solidusa ma uchronić Raidena przed prawdą, to kolejny mechanizm obronny przed tym żeby nie uznać iluzji której doświadczamy.
Jednak hologramy na podłodze i ścianach, stylistyka pomieszczeń i dziwne obrazy w naszym radarze pokazują jedno - to dalej sztuczna rzeczywistość. Niby wszystko wydaje się prawdziwe ale spójrzmy na ekrany pauzy - wielkie skorupy na gigantycznym wężu. Big Shells on Snake? Program, na programie, umieszczone na Wężu będącym projekcją marzeń Raidena. Snake stoi u podstaw psychiki naszego bohatera, on jest strażnikiem iluzji - nic dziwnego że po chwili go ratuje przynosząc sprzęt. Dalej widzimy już tylko kolejne iluzje VR - szczególnie podczas walki z Rayami. Dziwne że to pomieszczenie tak dokładnie wzoruje się na cyfrowym konstrukcie. Zaraz po tym pojawiają się Raye, Olga i Solidus - ale skąd? Z pustki. Są tak jak głos Solidusa na początku: w głowie Raidena.
Koniec.
Na samym końcu pojawia się Snake. Znów zupełnie znikąd. Jak widzieliśmy stanowi on rodzaj projekcji Raidena, która stoi na straży jego psychiki. Broni go gdy jest zaatakowany przez Tengu, gdy nie daje sobie rady z Harrierem pojawia się w śmigłowcu, wspiera go przy rozbrajaniu bomb, pomaga swoim snajperskim talentem przy przejściu Emmy przez mosty - wiecie dlaczego nie zabił Vampa? Bo nie istnieje, gapił się jak debil bo jest fikcją. Nawet gdy pojawia się Fortune, pozwala magicznie odejść Raidenowi ale sam nie ginie - jest złapany, a powinien leżeć trupem! Jest on wszystkim tym czym nie jest Raiden - czystym doświadczeniem którego on nie posiada, jego zadaniem jest kompensacja: równowaga psychiki Raidena. Na samym końcu znów się pojawia by podtrzymać protagonistę: mówi że nie ma czegoś takiego jak obiektywna rzeczywistość, wszystko to iluzja, produkt naszych zmysłów. Raiden popadł w całkowitą iluzję, dlatego Snake używa takich a nie innych słów.
To jak koszmar z którego nie możesz się obudzić!