To jak koszmar z którego nie możesz się obudzić!

Pytania dotyczące Sons of Liberty i dodatku Substance

Moderatorzy: Snake., GM

To jak koszmar z którego nie możesz się obudzić!

Postprzez SaladinAI » Pn maja 31, 10 18:28

Punktem wyjścia naszych rozważań jest ten wyśmienity artykuł:

http://www.metagearsolid.org/reports_vr_theory_1.html

Wszyscy znamy teorie mówiące o tym że akcja Sons of Liberty jest pewnego rodzaju iluzją. Sztuczną i wykreowaną przez maszyny produkujące wirtualną rzeczywistość. Jak jest naprawdę? Spróbujmy o tym pomyśleć czytając artykuł. Oto najważniejsza treść tekstu (do którego dołączam także swoje przemyślenia):


1. To jak koszmar z którego nie możesz się obudzić!

Czy jest jakiś powód dla którego możemy uznać że akcja na Big Shell dzieje się w rzeczywistości? Nie jest nim psychika głównego bohatera. Na pewnym poziomie gry przekonujemy się że konstrukt w postaci Pułkownika, jest efektem działań nanomaszyn oraz oczekiwań Raidena. Jest czystą iluzją, więc kto wydawał mu rozkazy? Nikt. W tym samym momencie Raiden zaczyna wątpić w to czego doświadczył, nagle jego towarzysze jawią mu się jako produkt własnego umysłu. Szybko przypominamy sobie że przecież Jack nie ma żadnego doświadczenia - szkolił się w wirtualnych konstruktach. Co chwilę słyszymy jego głos że to wszystko nie może być prawdziwe. Pamiętacie spotkanie z Dead Cell? Wydawało mu się to kompletnie nierealne - to jak koszmar z którego nie możesz się obudzić! Pułkownik każe mu sądzić że jest inaczej, że to nie sen...ale przecież on sam jest wytworem urojeń Jacka! Raiden cały czas siebie okłamuje! Nawet nie uznaje tego że jego kochanka jest częścią tej misji - skąd ona tam się wzięła? Nawet ona wydaje się częścią jego snu, choć przekonuje go że z nim zostanie - niezależnie od tego czy jest złym snem czy nie.

2. Nieśmiertelni?

Czy to przypadek że były prezydent Stanów Zjednoczonych ma na imię George? Dokładnie tak jak aktualny prezydent George Bush. Solidus staje się po prostu odwzorowaniem realnej sytuacji politycznej. Czy to nie dziwne że po śmierci Fatmana, jego ciało znika? Pamiętajcie słowa Raidena o tym że to wszystko to jakiś koszmar. Vamp - wampir, biega po wodzie, ma nadnaturalne zdolności i nie może umrzeć. W śnie nikt nie umiera. Podobnie Fortune - serce ma po prawej stronie, nawet pozbawiona swoich urządzeń zachowuje siły do odrzucenia dziesiątek pocisków. Nie jestem pewien czy umarła. Dead Cell to grupa maniaków, która prowadzi nas do przekonania o tym że wszystko co widzimy ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Podobnie też postać Liquida w ciele Ocelota - znów powrót zmarłych. Widzimy także jak na Tankowcu pojawiają się ludzie znani z poprzedniej części. Dziwny zbieg okoliczności i person, podobnie jest ze statkiem Discovery. Znów powtórka? - chyba że to wszystko symulacja Raidena. Mimo racjonalnego filtru wszystko co się dzieje wykracza poza wszelką logiczną kategoryzację. Jak Fortune która traci swoją technologię, umiera by znów powstać i użyć sił które nie pochodzą już od samego urządzenia.

3. Idol.

Na początku gry słyszymy że Raiden czuje się jak jakiegoś rodzaju legendarny najemnik. Chodzi oczywiście o Snake'a. Jak wiemy Raiden przeszedł szereg misji VR, odzwierciedlających zadania Solida. W pewnym sensie Raiden uważa go za swojego idola, wzór który należy naśladować. Coś tu jest nie tak - czy to nie dziwne że idol Jacka nagle zaczyna pojawiać się u jego boku? W takim razie nie trudno uznać że Snake, to po prostu projekcja oczekiwań protagonisty, podobnie jak w przypadku pułkownika. Gdy Raiden mówi o szkoleniu w cyfrowej rzeczywistości, jako argument na skuteczność takich treningów, słyszymy słowa głównego bohatera iż są nie do odróżnienia od rzeczywistości. Jack swoją świadomością zaciera różnicę między fikcją a rzeczywistością. To dlatego Ocelot mówi że nikt nie przewidział pojawienia się Snake'a - on jest, tyle że w głowie Raidena.

4. Maszyny.

Imiona postaci to oddzielna kwestia. Jakoś dziwnie kojarzą się z częściami od...komputera. Spójrzmy:

E.E - skrót od Emma Emmerich, tak? Nie do końca, to także skrócenie nazwy Emotion Engine. To rdzeń samej konsoli, procesor. Teraz rozumiemy dlaczego Emma jest twórcą sztucznej inteligencji w grze.

Pułkownik - z angielskiego Colonel brzmi podobnie do kernel czyli jądro systemu w komputerze.

Big Shell - shell z angielskiego oznacza powłokę systemową. Z Wikipedii: program komputerowy pełniący rolę pośrednika pomiędzy systemem operacyjnym lub aplikacjami a użytkownikiem, przyjmując jego polecenia i "wyprowadzając" wyniki działania programów.

Jack - imię protagonisty. Oznacza także wtyczkę służącą do przesyłania sygnałów. Podłączamy się przez "Jacka" by wkroczyć do programu zwanego Big Shell, którego rdzeniem jest Pułkownik.

Rose - dziewczyna Raidena ale także ROSE od remote operations service element protocol lub remote operations service element. Nie jestem specjalistą ale mamy do czynienia tutaj z terminami z pola komunikacji a więc przekazywania informacji. Taką rolę przecież pełni kochanka Jacka.

Hal - to w końcu poczciwy Otacon, lecz Hal to przecież także akronim od Heuristically programmed ALgorithmic Computer. Sztuczna inteligencja znana z Odysei Kosmicznej. Gdy postrzeganie Jacka zawodzi, gdy zdaje sobie sprawę z iluzji Pułkownika, jego miejsce zajmuje inna SI pełniąca identyczną rolę - ma doprowadzić Raidena do końca misji.

Warto w końcu zwrócić uwagę na terminale dostępne na Big Shell. To za ich pomocą ustalamy ustawienia gry. Należą one bezpośrednio do struktury Big Shell ale służą konfiguracji tytułu. Ostatecznie to gracz za pomocą Jacka/Wtyczki podłącza się do cyfrowego konstruktu zwanego Big Shell, którego rdzeniem jest Pułkownik/Kernel. Ale może to także wnętrze samej symulacji, gdzie Big Shell stanowi rodzaj pośredniczącego programu dla głównego bohatera, za pomocą którego dociera do treści swojej świadomości przybierającej formę Pułkownika? W końcu to on nam wszystko tłumaczy i pod koniec wyjaśnia a przecież jest tylko produktem umysłu Jacka, zaś cała reszta to tylko maszyny, urządzenia, prowadzące nas do niego.

5. Nie mogę uwierzyć że tu jesteś!

Problem Rose wciąż dotyka graczy. W końcu przez całą grę doradza graczowi, ale pod koniec widzimy jej nowe oblicze poprzez cyfrową manifestację. Która Rose jest prawdziwa? Odpowiedź: żadna. zostaje nam przedstawiona przez fałszywego Pułkownika, który jest tylko treścią myśli Jacka. Sam bohater nie wierzy że znalazła się w tej misji. Gdy Pułkownik dostarcza na okrągło racjonalnych powodów do zakończenia zadania, ona wspiera go uczuciowo, w czym de facto wykonuje rozkaz swojego przełożonego - ma zmotywować Raidena by dotarł do końca. Gdy Jack mówi że to wszystko jest dla niego koszmarem, ona obiecuje że będzie z nim niezależnie od tego czy tak jest, aczkolwiek Jack sam mówi że nie pozwoli żeby była tylko jego sennym marzeniem. Cóż udaje mu się - na samym końcu widzimy prawdziwą Rose. Lecz Raiden nie odróżnia już fikcji od rzeczywistości, to tylko projekcja jego wcześniejszy oczekiwań. Tak usilnie chce żeby Rose była prawdziwa, aż w końcu materializuje się przed nim - tak jak Snake na Big Shell.

6. Arsenał iluzji.

Chyba najbardziej przekonuje nas o fikcji naszych doświadczeń pobyt na Arsenal Gear. To jakieś czyste szaleństwo! Pułkownik wariuje, Rose odpada zupełnie, Ocelot mówi nam że jesteśmy nieistniejącą jednostką nieistniejącej organizacji. Widać wyraźnie jak wirtualny konstrukt się sypie. Najpierw po destrukcji Big Shell, będącego de facto wyrazem programu VR. Ściany iluzji upadły, a Jack jest nagi. A wszystko zaczyna się od śmierci E.E - cholernego procesora, podtrzymującego iluzję!. Nie dziwmy się więc słowom Olgi gdy mówi że Jack nie zniesie prawdy.

Być może historyjka Solidusa ma uchronić Raidena przed prawdą, to kolejny mechanizm obronny przed tym żeby nie uznać iluzji której doświadczamy.

Jednak hologramy na podłodze i ścianach, stylistyka pomieszczeń i dziwne obrazy w naszym radarze pokazują jedno - to dalej sztuczna rzeczywistość. Niby wszystko wydaje się prawdziwe ale spójrzmy na ekrany pauzy - wielkie skorupy na gigantycznym wężu. Big Shells on Snake? Program, na programie, umieszczone na Wężu będącym projekcją marzeń Raidena. Snake stoi u podstaw psychiki naszego bohatera, on jest strażnikiem iluzji - nic dziwnego że po chwili go ratuje przynosząc sprzęt. Dalej widzimy już tylko kolejne iluzje VR - szczególnie podczas walki z Rayami. Dziwne że to pomieszczenie tak dokładnie wzoruje się na cyfrowym konstrukcie. Zaraz po tym pojawiają się Raye, Olga i Solidus - ale skąd? Z pustki. Są tak jak głos Solidusa na początku: w głowie Raidena.

Koniec.

Na samym końcu pojawia się Snake. Znów zupełnie znikąd. Jak widzieliśmy stanowi on rodzaj projekcji Raidena, która stoi na straży jego psychiki. Broni go gdy jest zaatakowany przez Tengu, gdy nie daje sobie rady z Harrierem pojawia się w śmigłowcu, wspiera go przy rozbrajaniu bomb, pomaga swoim snajperskim talentem przy przejściu Emmy przez mosty - wiecie dlaczego nie zabił Vampa? Bo nie istnieje, gapił się jak debil bo jest fikcją. Nawet gdy pojawia się Fortune, pozwala magicznie odejść Raidenowi ale sam nie ginie - jest złapany, a powinien leżeć trupem! Jest on wszystkim tym czym nie jest Raiden - czystym doświadczeniem którego on nie posiada, jego zadaniem jest kompensacja: równowaga psychiki Raidena. Na samym końcu znów się pojawia by podtrzymać protagonistę: mówi że nie ma czegoś takiego jak obiektywna rzeczywistość, wszystko to iluzja, produkt naszych zmysłów. Raiden popadł w całkowitą iluzję, dlatego Snake używa takich a nie innych słów.

To jak koszmar z którego nie możesz się obudzić!
To swego rodzaju błędne kolo: roboty tworzące inne roboty
Avatar użytkownika
SaladinAI
Cipher watches all
 
Posty: 7035
Dołączył(a): N maja 14, 06 12:35

Postprzez Tidus93x » Pn maja 31, 10 20:27

Genialne. Takie postrzeganie świata w MGS2 rzeczywiście ma sens. Teoria, że jest to tylko wymysł wyobraźni Raidena jest bardzo realistyczna, powiedziałbym, że aż za bardzo. Myślę, że był to celowy zabieg Kojimy. Wszystkie wymienione wyżej argumenty, mimo, że niektóre naciągane (vide punkt 4. Maszyny), pasują do siebie. Chylę czoła przed twórcą artykułu oraz Twoimi przemyśleniami Sal, ta teoria jak dla mnie ma głęboki sens.
To jak koszmar z którego nie możesz się obudzić!

Indeed.
Obrazek
Avatar użytkownika
Tidus93x
Jack the Ripper
 
Posty: 1827
Dołączył(a): N sty 31, 10 22:54
Lokalizacja: Zanarkand

Re: To jak koszmar z którego nie możesz się obudzić!

Postprzez Snake_VR5 » Pn maja 31, 10 21:01

Saladin01 napisał(a):Czy to przypadek że były prezydent Stanów Zjednoczonych ma na imię George? Dokładnie tak jak aktualny prezydent George Bush.


A czy czasem po prostu Solidus Snake nie był fanem / idolem pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych George'a Washingtona ?, uważanego powszechnie za za ojca narodu amerykańskiego. Kto wie czy gdyby plan Solidusa się powiódł i obalił by system i Patriotów, sam nie został by ogłoszony ojcem narodu - nowego narodu...

czy to nie dziwne że idol Jacka nagle zaczyna pojawiać się u jego boku?


Zależy jak na to spojrzeć, można przez pryzmat taki jaki został tu zaprezentowany (czyli to wszystko nie dzieje się naprawdę). Jednak można też tak iż po sukcesie pierwszego MGS, ktoś doszedł do wniosku. Ok gracze kierowali losami Solid Snake'a, co gdyby mieli teraz patrzyć na wydarzenie z innej perspektywy. Nie tyle być nim, co z nim współpracować czy też kooperować. Może też chodziło o wyjście naprzeciw oczekiwaniom fanów, któż z nas nie chciał by walczyć u boku swojego idola / ulubionego bohatera.
Snake_VR5
Jack the Ripper
 
Posty: 1373
Dołączył(a): Wt kwi 20, 10 17:13
Lokalizacja: Konami

Postprzez SaladinAI » Wt cze 01, 10 09:41

Jacki i Gracz stają się tutaj realną wspólnotą, stopieniem jednej osoby. Obydwoje przeżywają coś czego nie ma - o ile Gracz jest tego świadomy, tak Jack zostaje na zawsze uwięziony w cyfrowej iluzji.

Najbardziej ciekawi mnie fakt że wszystkie te nielogiczności i absurdy, tutaj odzyskują pełen sens.
To swego rodzaju błędne kolo: roboty tworzące inne roboty
Avatar użytkownika
SaladinAI
Cipher watches all
 
Posty: 7035
Dołączył(a): N maja 14, 06 12:35

Postprzez Snake_VR5 » Wt cze 01, 10 13:12

Osobiście najbardziej podobał mi się punkt 4. Maszyny, nie sądziłem że akurat na nazewnictwo postaci można spojrzeć pod takim kątem. Moją uwagę skupiłem zwłaszcza na Hal - Heuristically programmed ALgorithmic Computer, czyli sztucznej inteligencji z Odysei Kosmicznej. To nie pierwsza jeśli chodzi o serie MGS nawiązanie do powieści czy też filmu, Saladin01 zmieściłeś również stosowne nawiązanie filmowe w przypadku Peace Walker.
Snake_VR5
Jack the Ripper
 
Posty: 1373
Dołączył(a): Wt kwi 20, 10 17:13
Lokalizacja: Konami

Postprzez Konsola » Wt cze 01, 10 20:33

Jestem w niezłym szoku. Z jednej strony nie chcę w to wierzyć, z drugiej - ogromny szacunek dla kogoś, kto to tak dokładnie rozkminił.
Wszystkie wymienione wyżej argumenty, mimo, że niektóre naciągane (vide punkt 4. Maszyny)

Właśnie dla mnie to jeden z najbardziej klimatycznych punktów. Po prostu mega. Im dalej czytałem, tym bardziej za głowę się łapałem.
Mam też garść pytań:
1)
Wszyscy znamy teorie mówiące o tym że akcja Sons of Liberty jest pewnego rodzaju iluzją

Wydaje mi się, czy potwierdzić albo zaprzeczyć może tylko sam Kojima? [a może to już zostało potwierdzone, tylko ja o niczym nie wiem? [wstyd by był]]
2)Ok, zakładamy, że to wszystko prawda. Jak wtedy gra "wygląda" z punktu widzenia gracza? "Gramy" kim? TYLKO Raiden'em? Czytaj - gramy Jego wspomnieniami?
3)Jeżeli tak, to gdzie podczas całej "fabuły" z MGS'a 2 jest Raiden? Zamknięty w jakiejś szkółce VR i trenujący właśnie jedną z "trudniejszych" misji?
Obrazek
Avatar użytkownika
Konsola
Ultra Box
 
Posty: 89
Dołączył(a): Śr cze 24, 09 15:33
Lokalizacja: Kraków

Postprzez SALADYN » Śr cze 02, 10 08:51

Przyznam że bardzo ciekawa teoria która jednak bez zastanowienia się nad nią (i przeczytania dwa razy) przypomina raczej zbiór nadinterpretacji , luźnych skojarzeń i przemyśleń niezadowolonego z fabuły gracza.
Końcowy akapit o Snake'u nadaje jednak całemu tekstowi sens wraz z wyjaśnieniem opisanych w nim niedopowiedzeń , podobna teoria o MGS3 wydawała mi się zbyt naciągana jak na tak prosty do łyknięcia scenariusz.

Pytanie natury technicznej dlaczego taki tekst nie pojawił się na głównej w formie artykułu ???
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez Gillian » Pt cze 04, 10 16:17

Przyznam, że po kilku przejściach MGS2 zbudowałem sobie podobną teorię. W sumie nawet pewne elementy wydają się jasno wskazywać na takie wyjaśnienie - sam motyw, iż nanomaszyny wpływają na postrzeganie rzeczywistości przez Raidena każe się zastanawiać nad realnością tych wydarzeń. Nie powiedziałbym, że cała historia na Big Shell odbywała się tylko w wyobraźni Raidena. Moja teoria wyglądała mniej więcej tak, iż toczyły się równocześnie dwie historie - jedna ta rzeczywista, w której Raiden też uczestniczył, a druga odbywała się w jego głowie. Najciekawsze jest to, że sam nie wiem, co mogło być prawdziwe, a co nie. I MGS4 też nie udzielił mi odpowiedzi na to pytanie - wręcz pewnymi niewyjaśnionymi wątkami utwierdził w przekonaniu, że rzeczywiście gro wydarzeń z Big Shell było wymyślonych. A może nie tyle wymyślonych co niektóre mogłyby być w pewien sposób wzbogacone o raidenowe wizje.

W pewnym momencie zacząłem się też obawiać o rzeczywistość wydarzeń z MGS1 jak i całej sagi. Czy to również nie było wymyślone lub chociażby sfingowane przez Patriotów, którzy namieszali w głowie nie tylko postaciom z gry, ale zrobili w bambuko mnie - samego gracza. Pff, kolejna cegiełka wyrąbana z czwartej ściany ; ).
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8746
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Postprzez Coldman » Pt cze 04, 10 16:31

Moim skromnym zdaniem taka teoria to duża nadinterpretacja. A swoją drogą to bardzo się dziwię, czytając wypowiedzi wielu osób, których zachwyca scenariusz "2", stawiając tę część najwyżej ze wszystkich. Motyw z manipulacją informacji i wiedzy, czy roli jednostki w systemie mieliśmy już tyle razy w filmach, w anime ("Neon Genesis Evangelion", "Night Head Gensis", "Code Geass") czy starożytnych koncepcjach człowieka i społeczeństwa, iż trzeba zdać sobie sprawę, że Hideo tylko odgrzał kotleta. A może jednak "aż". Na poletku gier video to na pewno było novum. Jak dla mnie gameplayowo i scenariuszowo (emocjonalnie skupienie się na jednostkach) MGS 3 póki co nie tutaj sobie równych. Zobaczymy, co zdziała w tym miejscu "Peace Walker", który może wszystko "pozamiatać."
"All those moments will lost in time like tears in the rain..."
Avatar użytkownika
Coldman
banan
 
Posty: 539
Dołączył(a): N kwi 11, 10 18:03

Postprzez Gillian » Pt cze 04, 10 17:25

Coldman napisał(a): Jak dla mnie gameplayowo i scenariuszowo (emocjonalnie skupienie się na jednostkach) MGS 3 póki co nie tutaj sobie równych.
Ekhm buah hah hah... Nie no ciężko pewnie rozmawiać o minusach i płyciźnie MGS3 z osobą, która ma BB w avku, ale faktem jest, że po blisko 10 latach od wydania MGS2 wciąż tworzą się teorie i ludzie wciąż próbują zrozumieć scenariusz gry. W "światku" wciąż się MGS2 wałkuje, szuka się interpretacji, analizuje poszczególne postaci.
MGS3 był, chwilę pobłyszczał i tyle go widzieli. Bo co tu analizować. Czasem wraca się do postaci The Boss, motywu patriotyzmu (jakiego patriotyzmu ja się pytam?), ale co więcej?
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8746
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Postprzez Coldman » Pt cze 04, 10 17:37

twilite kid napisał(a):W "światku" wciąż się MGS2 wałkuje, szuka się interpretacji, analizuje poszczególne postaci.


"Gwiezdne wojny" fani też wałkują i interpretują. Ja się ich jednak pytam - po co, skoro wiemy, że będą to mniejsze lub większe nadinterpretacje.

Chyba Cię moja opinia o MGS2 zabolała, bo Twój atak był wymierzony bezpośrednio we mnie i "Snake Eater". Ok. Nawet gdybyś za lepszą część uważał "Ghost Babel" z GBC to w porządku. Przecież Cię nie obleję wódką i nie podpalę ;)
Nie twierdzę, że MGS3 jest tak głęboki, że aż przepala korę mózgową, ale o scenariuszu MGS2 wyraziłem się jasno i dosadnie. I zdania nie zmienię.
"All those moments will lost in time like tears in the rain..."
Avatar użytkownika
Coldman
banan
 
Posty: 539
Dołączył(a): N kwi 11, 10 18:03

Postprzez Gillian » Pt cze 04, 10 17:47

Coldman napisał(a):Chyba Cię moja opinia o MGS2 zabolała, bo Twój atak był wymierzony bezpośrednio we mnie i "Snake Eater"
No ciężko nie wymierzyć ataku w MGS3, kiedy mówisz, że scenariuszowo ta historyjka rodem z holiłudu z "emocjonalnymi" zagrywkami na poziomie Niewolnicy Isaury nie ma sobie równych jeśli chodzi o MGSy.

No ale wiemy jak jest z opinią i gustami, także Ty wiesz swoje, ja swoje, nie ma co się dalej tłuc :p
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8746
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Postprzez Coldman » Pt cze 04, 10 17:57

Zgadzam się. Co do tego, że nie warto się tłuc oczywiście ;)
Ale jedną rzecz chciałbym, żebyśmy sobie wyjaśnili. Jak to mówisz "emocjonalne zagrywki" występują. Są obecne w kinematografii, grach video, itp. Ale są one zrealizowane na poziomie i spełniają swoją rolę (vide "Władca Pierścieni", "Braveheart", "MGS3: Snake Eater") albo są zrealizowane fatalnie i sztucznie, przez co kopniak w stylu "to w stylu Niewolnicy Isaura" jest zasłużony, np. "Pearl Harbor", "Call of Duty: Modern Warfare 2" (jak grałeś, pewnie już się śmiejesz z rosyjskiej inwazji "z nieba" ;)
Ostatnio edytowano Śr cze 30, 10 21:17 przez Coldman, łącznie edytowano 1 raz
"All those moments will lost in time like tears in the rain..."
Avatar użytkownika
Coldman
banan
 
Posty: 539
Dołączył(a): N kwi 11, 10 18:03

Postprzez Hal » Pt cze 04, 10 18:35

Panowie nie rozmywajcie proszę tego świetnego tematu.
Przeczytałem setki książek, po to tylko by zrozumieć, że wcale ich nie potrzebuję
Avatar użytkownika
Hal
Zanzibar
 
Posty: 1249
Dołączył(a): Pn wrz 18, 06 15:30
Lokalizacja: Brandy Hall
Gram: Gran Turismo 6

Postprzez Osvelot » Wt lip 27, 10 14:36

Teoria jest niesamowita, jednak zostawiłbym postrzeganie fabuły w realny sposób. Zwłaszcza, jako część sagi. Zwłaszcza, jako gra fabularnie przed MGS4.

Ale, ale, ale. Byłby to niesamowity pomysł na scenariusz filmu, czyż nie? Gdyby miał stanowić wyrwany z kontekstu epizod, wszystko pasowałoby idealnie, tworząc alternatywną (virtualną, hehe) rzeczywistość, względem pierwotnego przebiegu MGS2. Rozmyta granica między płynącą w wirtualnej przestrzeni fikcją a brutalną prawdą realnych wydarzeń, dobro-zły, słabo-potężny, taki-antytaki Solidus, twardziel (a w zasadzie to w wielu momentach gry wręcz skończony kutafon) Pliskin/Snake, Zagubiony Raiden, i tak dalej...

Przy odpowiedniej realizacji - gratka zarówno dla fanów, jak i kawał dobrego kina dla nieogarniętych w temacie. Tylko nie rozpędzajmy się zbytnio nawijką o ewentualnym filmie, bo to też nie ten temat, chciałem tylko podkreślić, że ten "Koszmar, z którego nie możesz się obudzić" jest bardzo... kinowy.
Obrazek
"From now on... call me Big Bonus."
Avatar użytkownika
Osvelot
Solidus Snake
 
Posty: 2143
Dołączył(a): Śr lip 14, 10 14:37
Gram: w pici-polo na małe bramki

Postprzez Coldman » Śr wrz 01, 10 00:56

Na tyle kinowy, że był w tych klimatach świetny film Martina Scorsese "Shutter Island", zresztą na podstawie powieści. Choć tam "petarda" wystrzeliła nie od AI, a od choroby psychicznej, to zabieg, aby zaangażować i wyśmiać odbiorcę był taki sam. Obejrzyjcie, a naprawdę poczujecie się jak Raiden. Albo i gorzej, bo temu towarzyszył chociaż prawdziwy Snake.
"All those moments will lost in time like tears in the rain..."
Avatar użytkownika
Coldman
banan
 
Posty: 539
Dołączył(a): N kwi 11, 10 18:03

Postprzez Albi_Saint » Cz paź 21, 10 16:31

Mam zastrzeżenia co do jednego punktu. Skoro Snake'a tam nie było to dlaczego w "czwórce" znał Raidena i pamiętał o tamtych wydarzeniach?
Avatar użytkownika
Albi_Saint
Marionette Owl
 
Posty: 128
Dołączył(a): Śr paź 13, 10 07:41
Lokalizacja: Łódź/Koluszki


Powrót do Metal Gear Solid 2 i Substance

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron