Kilka zdań ode mnie o ME2, po czterokrotnym skończeniu.
Trzecie przejście miało być już tym wymasterowanym do końca, a zmarnowałem je całkowicie przez poyebany system odblokowywania odpowiedzi renegade i paragon (w przypadku załadowania save z ME2), co zaowocowało nielojalną na sam koniec Jack. Szkoda, ze o pewnych rzeczach człowiek dowiedział się za późno, oszczędziłoby to trochę czasu i nerwów. To samo tyczy się decyzji o ratunku dla załogi po ataku Collectorów na Normandię (przy pierwszym przejściu oczywiście miałem na boku trochę zadań, rekrutacji itd, więc olałem sprawę, pozaliczałem wszystko co się da w galaktyce, poleciałem na misję samobójczą i wiadomo, jak się to skończyło). Co nie zmienia faktu, że mimo wszystko każde z ponownych przejść zapewniało frajdę, ale jakbym teraz miał znowu zaliczać to od nowa (a kusiło mnie, żeby sobie zobaczyć zakończenie ze śmiercią Shepa), to by mi było niedobrze. Za dużo na raz (od marca albo kwietnia tylko w to gram).
Pomijając te sprawy, gierka jest miażdżąca. Po skończeniu jedynki już wiedziałem, że sequele będą zayebiste. To uniwersum jest świetne, klimat miażdży. Dawno nic mnie tak mocno nie wkręciło, aż żal było, jak gra się skończyła. Nie dziwię się, że tyle zebrała nagród, całokształt świetny.
Nie ma się co rozpisywać o muzyce i grafice (pierwsza liga, duża zmiana na plus w stosunku do ME1 w kwestii video).
Co do gameplay'u, to powiem tak : strzelanie jest rozwiązane dużo lepiej niż w jedynce. System przegrzewania broni co prawda był akurat dobrym pomysłem i mógłby zostać (pomijam już nielogiczności fabularne w tym kontekście), ale "amunicja" też jest ok.
Ekwipunek : z jednej strony, szkoda, że tak uprościli system, z drugiej, w ME1 zbieranie itemów, upgrade'y itd. tylko wkur.wiało przez to menu. Bardziej traktuję to jako popierdółkę, poboczny bajer (jak zbroje towarzyszy : fajnie było je samodzielnie zmieniać, ale z drugiej strony, nie boli mnie usunięcie tej opcji, szkoda tylko, że te dwie, które mamy do wyboru w ME2, z reguły mało się od siebie różnią).
Ujmę to tak : ME to dla mnie głównie fabuła, dialogi, postacie. Fanem RPG nie jestem, więc nie oczekuję rozwijania tego elementu w serii (choć zbytnie uproszczenie też nie jest wskazane). Strzelanie sprawia teraz więcej frajdy, ale jest go jakby trochę za wiele. W ogóle, misje wydają się strasznie schematyczne. Mamy cel. Przemierzamy spokojnie poziom (w formie liniowego korytarza), trafiając na obszary ze strzelaniem. Znowu spokój, strzelanie. Dialogi i ewentualnie powtórka z rozrywki. Ja wiem, że ujmując to w ten sposób, mógłbym streścić każdą grę, ale tu jest to jakoś tak mocno odczuwalne. Ekran zakończenia misji też nie wiem po kiego chooja. Loadingi : wolałem windy, choć ekrany z ME2 swój klimat mają.
Przy okazji : brak opcji zagadania do towarzyszy w czasie misji (pomijając pojedyncze obiekty) i w większości przypadków brak rozmów między nimi : co jest ? Nie rozumiem, skąd takie cofnięcie się.
Mako : nawet go lubiałem, a nawet jeśli wkur.wiał na misjach pobocznych, to wplecenie go w misje główne było ok. Hammerhead przyjemniejszy w obssłudze, no ale to praktycznie tylko dodatek z DLC.
Ogólnie trochę ciasne te levele. Mało gdzie jakaś większa przestrzeń, nawet miejscówki takie jak Omega czy Illium wydają się małe i korytarzowe. Nie umywają się do Cytadeli z jedynki. Inna sprawa, że są bardzo klimatyczne, wręcz zayebiste.
Kolejny motyw : powtórka z rozrywki z ME1 w kwestii ilości głównych misji fabularnych. Na dobrą sprawę, jest ich trzy czy cztery. Co prawda rekrutacje są częściowo obowiązkowe, ale sam wątek główny mimo wszystko jest krótki.
Zwiedzanie galaktyki : motyw paliwa to niepotrzebna uciążliwość, badania planet męczy, ale na dobrą sprawę można zbadać tylko kilka systemów i same planet bogate w surowce, i jest spokój (oczywiście za pierwszym podejściem męczyłem większość planet aż do statusu Depleted...). Misje poboczne wypadają lepiej niż w jedynce, większa różnorodność, fajne krajobrazy, w miarę ciekawe patenty (mech z baterią, stawianie osłon anten itd). Muszę jednak wytknąć, że galaktyka przy kilkunastu możliwych do wykonania zadaniach jest mało czytelna, nie kminię, dlaczego tak to wyszło.
Fabularnie jest dobrze. Nie trafiłem na prawie żadne spoilery przed skończeniem gierki, więc pewne zwroty miło mnie zaskoczyły. Mocnym momentem było dla mnie pojawienie się Legiona. W ogóle, świetna postać i dobre poprowadzenie wątku Gethów. Wątek główny jest dobry, po trailerach bałem się, że Reaperzy schodzą na dalszy plan, że Collectorzy to coś nowego, nie powiązanego bezpośrednio z nimi, tak jednak nie jest.Z drugiej strony, paru rzeczy mógłbym się czepić. Po pierwsze, w świetle DLC Arrival i materiałów z ME3 można by powiedzieć, że cała fabuła dwójki to tylko wątek poboczny w wojnie. Rozprawienie się z Collectorami nie ma przecież bezpośredniego wpływu na przybycie Reaperów. Ba, nie odnosi się w ogóle w sumie do ich przylotu, w przeciwieństwie do ME1 (opóźnienie).
Swoją drogą, jak się ma cała akcja związana z Cytadelą jako przekaźnikiem dla Reaperów w ME1 do Alpha Relay z DLC ? Bo o ile czegoś nie ominąłem, to wychodzi na to, że w dwugodzinnym dodatku zrobiliśmy w sumie tyle, co w całej jednej części gry. I chooj wie, ile jeszcze dróg przylotu mają Reaperzy (jak widać z zapowiedzi ME3, nie stanowiło to dla nich wielkiego problemu).
Parę słów o postaciach. Illusive Man świetny, klimatyczna postać (plus za głos Sheena). Szkoda, że po ME2 będzie zapewne typowym złym. (niby dwa zakończenia, ale siłą rzeczy w ME3 Cerberus stanowi jakiś wrogi czynnik). Miranda i Jacob ok, (nie wiem, skąd na necie tyle wrogości wobec Jacoba

), swoją drogą, jedne z lepiej dopracowanych ludzkich twarzy w grze. Co do reszty, to wyróżnię Thane'a (wiadomo), Legiona, Zaeeda, w sumie Samarę. Jack i Grunt wypadli chyba najsłabiej.
Jeszcze co do DLC : LotSB świetne, Overlord dobre, Zaeed na klasycznym poziomie, Kasumi bardzo fajne (patenty, widoki, których brakowało na dobrą sprawę w głównym wątku), Arrival klimatyczny, ale gameplay'owo taki se.
Namieszałem trochę.