Moderator: Hal
Postaram się to zrobić tak jak on.
. Ruszamy w następującej kolejności: Pabian, Hal, PRZESTEPCA. Na trzecim zakręcie, nie wiem kto dokładnie coś zrobił, ale w lusterku widziałem jak Hal wypada z toru. Razem z PRZESTEPCA cisneliśmy ostro by już nas nie dogonił (wjeżdzałes Hal do PS wtedy ?). Jechaliśmy w miarę równo. Bodajże na 5 okrążeniu wyprzedził mnie na 4 zakręcie od końca. Ponieważ nie miał dużej przewagi bez trudu wróciłem na pierwszą pozycję na prostej, z której wystartowaliśmy wykorzystując jego opór powietrza. Widziałem, że jechał coraz lepiej, kilkukrotnie był zmuszony przyhamować by w mnie nie uderzyć. Presja była spora, dodatkowo na mapce pojawił się Hal, którego już myślałem, że nie zobaczę. PRZESTEPCA mnie naciskał, aż w końcu na 3 zakręcie od końca wypadłem delikatnie z trasy uderzając tym samym w ścianę(?). Ledwo ją musnąłem, a uszkodziłem prawą oś, no nic. Było to chyba 7 okrążenie. Szybka decyzja czy wjeżdżać do PS czy nie. Postanowiłem, że dojadę, pomimo, że strasznie ściągało mnie na lewo. Gdybym wjechał Hal z pewnością by mnie wyprzedził. PRZESTEPCA zaczął się ode mnie oddalać. Już raczej nie było szans bym go dogonił. Nagle pojawia się komunikat, iż opuścił on pokój...Niestety coś się stało z połączeniem, więc nie miał on przyjemności dojechania do końca z pierwszą lokatą. Ponownie byłem wiodącym prym, z tym, że Hal mnie dogonił. Nie było łatwo jechać widząc go w lusterkach. 11 okrążenie, po drugim ostrym zakręcie Hal mnie wyprzedza. Wciąż nie odpuszczałem bo wiedziałem, że jeśli utrzymam się za nim to bez problemu wyprzedzę go na prostej tak jak wcześniej PRZESTEPCE. Na jednym z zakrętów, chcąc poprawić wynik zaobserwowałem światła hamowania Hala, niestety kiedy ja zahamowałem w tym samym miejscu, na taki sam okres czasu, okazało się, że Hal zrobił to lepiej (możliwe, że uszkodzenie auta wpłynęło na moją skrętność). Wjechałem na trawkę na 2-3 sekundy, oczywiście Hal wykorzystał bezlitośnie okazję i uciekł mi. Uciekł mi na tyle skutecznie, że wyścig zakończył się jego zwycięstwem.
Na trzecim zakręcie, nie wiem kto dokładnie coś zrobił, ale w lusterku widziałem jak Hal wypada z toru. Razem z PRZESTEPCA cisneliśmy ostro by już nas nie dogonił (wjeżdzałes Hal do PS wtedy ?)
na polach startowych, a kolega BigBros zaszalał i śmignął przez metę pierwszy, przez co trzeba było powtórzyć procedurę, a i tak wszyscy zaczęli znowu się ustawiać na gridzie (jeden szedł w ślady za drugim – jak baranki
dopóki gospodarz nie popędził pierwszego z nas – plaziego do przejazdu przez linię mety (a wówczas reszta podążyła w jego ślady
, co kolega plazi skwitował hasłem – „wziuuuu” (wiernie naśladującym ogromną prędkość z jaką przekroczył linie start/meta
, które to rozbawiło resztę ekipy.
W każdym razie Hal jechał na początku dość spokojnie i asekuracyjnie powiedziałbym(tak to wyglądało na powtórce)i gdyby tylko sebek trochę uspokoił swoją jazdę miał szansę kilkakrotnie go wyprzedzić, jako że przez kilka okrążeń jechał w kontakcie/niedaleko za nim(tak mi sięwydaje). Później Hal zaczął się rozkręcać i coraz bardziej jemu i tym bardziej nam odjeżdżał, a jego liderowanie było niezagrożone, przynajmniej z mojej perspektywy.
Już na pierwszym okrążeniu poza szalonym driftem sebka, z toru wypadł z własnej winy – zbyt późne hamowanie - plazi jadący na 3ciej pozycji (pomiędzy tunelami prowadzącymi do mostu wyjechał w „kartofle” jak to nazywam, a dokładnie w żwir), co skrzętnie wykorzystaliśmy BB i ja. Dodatkowo cały czas siedziałem na ogonie BB próbując go wyprzedzić. Widziałem, że jestem szybszy, ale nie jest łatwo znaleźć miejsce, w którym można czysto wyminąć. Cały czas szukając swojej szansy dojechaliśmy do pierwszego zakrętu 2giego okrążenia, w którym to hamując zbyt blisko BB lekko go puknąłem w tylny zderzak, czym pomogłem mu wyjechać lekko na pobocze, a sam również musiałem prawie stanąć. W tym momencie miałem możliwość wyprzedzenia, ale po szybkim namyśle stwierdziłem, że lepiej będzie nie narażać się na jakieś kary już w debiucie i poczekał chwilę, aż poszkodowany wróci na tor i podążyłem za nim. Podążanie nie trwało jednak długo, gdyż już 3 zakręty dalej ja sam wyjechałem na zieloną trawkę po prawej stronie toru nieumiejętnie wchodząc w łuk. Tu jeszcze nie było źle, ale starając się wrócić na tor pociągnęło mnie w lewo i przejechałem w poprzek, uderzając pod kątem prostym w barierkę naprzeciwko. Na szczęście zdążyłem zwolnić na tyle, że uderzenie spowodowało niewielki uszkodzenia. W tym momencie byłem już mocno zdenerwowany na siebie i swoją jazdę i chcąc jak najszybciej wrócić do wyścigu zacząłem cofać, zapominając, że za nami jechał plazi. Niestety usłyszałem go zbyt późno i nie dałem mu szans ominięcia, uderzając w go lewy bok, dodatkowo powodując jego uderzenie w barierkę, które to rzeczy spowodowały mocne uszkodzenie jego auta jak się później okazało. Po chwili zacząłem jechać dalej, jednak, dosłownie parę metrów dalej przy nawrocie dodałem za wcześnie gazu i znowu wjechałem w barierkę, stając w poprzek drogi. Wiadomo, gdzie się człowiek spieszy… Teraz będąc już naprawdę zagotowanym w środku wiedziałem, że dla mnie jest już po wyścigu, gdyż pierwsza trójka mocno odjechała a i strata do plaziego też była. Jednak uszkodzenia jakich doznała jego Silvia zmusiły go do wizyty w pit stopie, co pozwoliło mi niechlubnie wyjść na 4tą pozycję.
Skończyło się jednak dobrze i będąc po wewnętrznej zakrętu udało mi się wyprzedzić. Doszło, co prawda do lekkiego kontaktu bok w bok, ale były to naprawdę muśnięcia i myślę, że nie będą miały większego wpływu, jeśli chodzi o jakieś kary. Wiedziałem teraz, że muszę się pilnować dopóki nie uda mi się trochę odjechać bo kolega BB jeździł chwilami nieprzewidywalnie no i dodatkowo wcisnął mu się chyba na stałe przycisk klaksonu
, dzięki któremu jednak wiedziałem gdzie jest. No i żeby tradycji stało się zadość, na zakręcie nr 4 czyli tam gdzie ja BB również przeszarżował i z dużą prędkością uderzył w bandę po prawej, ale nie tak jak w moim przypadku równolegle do niej tylko czołowo. Jak można się domyślić wizyta w boksach było nieunikniona w jego przypadku, gdyż uszkodzenia były duże(wykorzystał to sebek, awansując na 3cią pozycję). W tym momencie awansując na 3cie miejsce(jak mi się zdawało)lekko odetchnąłem wiedząc, ze mam wokół siebie trochę wolnej przestrzeni i będę mógł kontynuować jazdę swoim tempem.
. Także w praktycznie w jednym momencie wskoczyłem z 4tego na 2gie miejsce, którego nie oddałem już do końca, chociaż gdyby wyścig trwał kilka okrążeń więcej, stoczyłbym pewnie ciężką walkę z sebkiem, który po pit stopie miał świeże opony i powoli się do mnie zbliżał. Natomiast ja musiałem mocno walczyć z brakiem przyczepności, ale starałem się u3mywać przyzwoite czasy okrążeń i tylko ostatnie pojechałem bardzo asekuracyjnie, ażeby w końcówce nic nie spartolić
Fajne ujęcie swoją drogą, więc wrzucam
Nie wiem tylko, dlaczego tylne koło wygląda jakby było skrętne? 

Cały czas szukając swojej szansy dojechaliśmy do pierwszego zakrętu 2giego okrążenia, w którym to hamując zbyt blisko BB lekko go puknąłem w tylny zderzak, czym pomogłem mu wyjechać lekko na pobocze, a sam również musiałem prawie stanąć. W tym momencie miałem możliwość wyprzedzenia, ale po szybkim namyśle stwierdziłem, że lepiej będzie nie narażać się na jakieś kary już w debiucie i poczekał chwilę, aż poszkodowany wróci na tor i podążyłem za nim.
Potem natomiast wrzuciłem kopię bez żadnej edycji i nie pomyślałem, że tak to będzie wyglądało. Raz jeszcze przepraszam i mam nadzieję, że teraz więcej osób przeczyta. No i cieszę się również, że tym którzy jakoś przez to przebrnęli się podobało
Mam też nadzieję, że pozostali tez napiszą coś od siebie (sebek, plazi) z tym, że nie wiem kto jest zarejestrowany na tym forum (BigBros chyba nie?).
Hal Emmerich napisał(a):Cały czas szukając swojej szansy dojechaliśmy do pierwszego zakrętu 2giego okrążenia, w którym to hamując zbyt blisko BB lekko go puknąłem w tylny zderzak, czym pomogłem mu wyjechać lekko na pobocze, a sam również musiałem prawie stanąć. W tym momencie miałem możliwość wyprzedzenia, ale po szybkim namyśle stwierdziłem, że lepiej będzie nie narażać się na jakieś kary już w debiucie i poczekał chwilę, aż poszkodowany wróci na tor i podążyłem za nim.
Widziałem ten fragment na powtórce. I to się chwali. Zachowałeś się po dżentelmeńsku (chociaż podejrzewam, że było to trudne:)), właśnie do takiej jazdy chce zachęcić wszystkich uczestników eventu.
Nie potrafię jednak pojąć, dlaczego po kolizji z 2. okrążenia zdecydowałeś się jechać cały wyścig uszkodzonym samochodem, nie zjeżdżając ani razu do boksu. Myślę, że tą decyzją więcej straciłeś, niż zyskałeś. I masz też przy okazji odpowiedź, dlaczego nie udało Ci się zejść poniżej 2:30/okrążenie.
Zaraz wrzucę swoją, dosyć krótką relację. A w niej również kary. Nie ma ich dużo, ale niestety załapałeś się:)
Natomiast co do mojego uszkodzenia to, jak napisałem było lekkie i nie sprawiało problemów przy prowadzeniu auta,a w tamtym momencie nie mogłem przewidzieć, że pozostali będą zjeżdżać więc postanowiłem zostać na torze bo moim zdaniem tylko wówczas miałem szansę kogoś dogonić. W każdym razie wyszło dobrze
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości