przez SALADYN » Cz kwi 14, 11 19:44
Przy Okamiden wybór docelowej konsoli był bardzo trafny ze względu na jej specyfikę, unikatowy element Okami czyli malowanie nie może być już bardziej wygodny, gra nabrała dzięki temu większej intuicyjności w wykonywaniu postawionych przed nami zadań.
Szkoda tylko że nie pokuszono się o wyższy poziom trudności, owszem nie ma już uzupełniania konstelacji przez zwykłe machnięcie dwóch czy trzech kropek teraz trzeba obrysować kształt danego zwierzęcia w miarę dokładnie co jednak nie nastręcza większych problemów, na PS2 raczej by to nie przeszło.
Technicznie gra nie zachwyca, grafika jest znacznie uboższa i nie robi już takiego wrażenia jak w pierwowzorze choć to i tak pierwszoligowy tytuł na NDS, lokacji do zwiedzania jest zdecydowanie mniej i straciły sporo na rozmiarze a do tego są podzielone na kilka stref miedzy którym czeka nas loading, doczytują się także obiekty znajdujące się na planszy w której akurat jesteśmy co miejscami może irytować kiedy okazuje się że ominęliśmy jakiś skarb czy drzewo do ożywienia.
Gameplay identycznie jak w pierwowzorze opiera sie na eksploracji dostępnych miejscówek i pchaniu fabuły, warto jednak zbaczać z ustalonej ścieżki czy wracać do już zwiedzonych lokacji żeby wypełnić jakieś poboczne zadanie czy wykorzystać nową umiejętność do dostania się na wcześniej niedostępna półkę co owocuje całą masą znajdziek, dodatkowymi punktami doświadczenia albo gotówką na zakupy.
Poza znanym wachlarzem mocy jak panowanie nad wodą, ogniem czy stawianiem bomb do naszej dyspozycji dodano tylko dwie nowe umiejętności, magnetyzm i prowadzenie partnera.
Efekt magnetyzmu wywołujemy poprzez namalowanie litery U co powoduje przyciągnięcie do siebie niektórych metalowych elementów otoczenia jak kładki, drzwi czy kule, natomiast po namalowaniu tego samego znaku do góry nogami wywołujemy efekt odwrotny i przedmioty te odpychają sie nawzajem, technika ta przydaje się również podczas walki gdzie trzeba poskładać rozpadającego sie przeciwnika czy odepchnąć atak bossa.
Prowadzenie partnera z kolei polega na prostym wskazaniu mu gdzie ma sie udać, najczęściej trzeba to wykorzystać do wciśnięcia przycisku czy w kombinacji z "vine" przedostania się na jakąś półkę do której dostęp ma tylko nasz partner, trafia się również konieczność rozdzielenia podczas walki z bossem a wtedy trzeba uważać na kruche zdrowie kompana.
Partner to kolejna nowość w Nippon'ie który będzie nam pomagał zarówno w walce jak i eksploracji, na początku towarzyszy nam stary znajomy Issun jednak jest tylko wprowadzającym nas w meandry walki czy malowania, w pewnym momencie trafiamy na Kuni'ego przybranego syna Susano, chłopak nie jest zbyt odważny i nie ma żadnej specjalnej umiejętności za to wokół niego kręci się większość fabuły, Kuni jest także naszą nadzieją na kontynuacje.
W późniejszych etapach gry poznajemy jeszcze czterech partnerów, syrenkę Nanami, aktorkę Kagu, dziwacznego Kurow'a czy grubego Manpuku, każda z tych postaci spełnia inną rolę w historii a także pomaga nam swoimi unikatowymi umiejętnościami.
Nanami świetnie pływa więc dzięki niej żadna wodna przeszkoda nie stanowi problemu a w walce stanowi źródło tegoż żywiołu idealnego do studzenia co niektórych przeciwników, Kagu poza graniem w teatrze jest także Miko czyli medium widzącym niewidzialne kładki czy słabe punkty bossów, Kurow podobnie do Kuni'ego pełni ważna rolę w fabule gry jako jeden z rodaków Waki z Okami a poza tym bardzo przydaje sie jego umiejętność lewitacji, Manpuku dzięki swoim gabarytom potrafi bez uszczerbku na zdrowiu przeturlać sie po lodowych kolcach a do tego jest świetna kulą armatnią i źródłem ognia.
Fabuła jest bardzo "japońska" jeśli wiecie co mam na myśli, nie wszystkim może się przez to spodobać zwłaszcza jej zawiłość i wątki często szyte grubymi nićmi, za to nie mozna jej odmówić identycznego klimatu z pierwszej części osadzonego w Shintoistycznej mitologii doprawionego sporą dozą specyficznego japońskiego humoru sytuacyjnego.
Mocną stroną gry jest również ścieżka dźwiękowa, wracają stare utwory ale pojawiło sie też kilka nowych, świetny jest choćby ten który towarzyszy nam podczas zwiedzania chmury burzowej, właściwie cała ta lokacja to małe mistrzostwo świata szkoda tylko że nie jest zbyt rozległa.
No i na koniec jedna z największych wad Okami czyli te wnerwiające popiskiwania postaci jakoś tak nagle przestały mnie irytować, nie wiem czy tak to z balansowali że nie gwałciło to już moich uszu czy po prostu sie przyzwyczaiłem ale dla mnie to duży plus.
Okamiden to gra obowiązkowa dla każdego posiadacza DS'a, osoby znające pierwowzór a nie posiadające konsolki też z pewnością nie muszę przekonywać, całej reszcie polecam najpierw zagrać w Okami i sprawdzić czy gra mu podchodzi.
Ostatnio edytowano Pn paź 24, 11 10:42 przez
SALADYN, łącznie edytowano 1 raz