Od momentu premiery Peace Walkera, każdy choć trochę zainteresowany grą, chciał to zobaczyć/zagrać na sprzęcie pod domowym telewizorem. Port na duże konsolę Hideo Kojima uzasadnia potrzebą by gra stała się bardziej przyjazna użytkownikom. Rzecz w tym że gry z serii mają dość skomplikowane sterowanie – zauważa Hideo Kojima – ale prawdziwe problemy zaczynają się po przejściu na urządzenie przenośne, gdy liczba przycisków zostaje drastycznie ograniczona. Więc konwersja na domowy system, nawet jeśli daje to tylko jedną gałkę analogową więcej, robi ogromną różnicę. Mówiąc krótko, stacjonarny hardware daje większe korzyści, zwłaszcza dla tych graczy, którym poziom trudności w grze napsuł krwi, o czym Kojima też mówi.

Inna sprawa że duży ekran oferuje więcej przestrzeni, widzisz więcej rzeczy, dopiero wtedy doświadczenie płynące z gry jest takie jakie powinno być. Grając na PSP, bossowie potrafią sprawić dużo problemów i jeśli nie korzystasz z trybu kooperacji, pokonanie ich przysporzy ci sporo trudności. Teraz gdy grasz na dużym ekranie a sterowanie jest wygodniejsze, zlikwidowanie przeciwników nie powinno być aż takie trudne.

W porządku, tyle że taki sposób tłumaczenia odbija się rykoszetem w samego twórcę. Bo jeśli przenośna konsolka rodzi więcej problemów, to dlaczego od początku nie uderzyć w rejon dużych systemów, skoro wersja na takie konsole gwarantuje oryginalne doświadczenie? Oszczędność na czasie i finansach to jedno, bo produkcja na kieszonsolkę zajmuje mniej środków od wysokobudżetowego projektu, w domyśle zajmującego kilka lat wytężonej pracy. Fakty są jednak takie że konwersja, którą dostajemy jest okrojona bo to wciąż nie jest gra opracowywana z myślą o obecnej generacji konsol a gracze muszą wydać ciężko uzbierany grosz praktycznie dwa razy za to samo.