Ile razy już słyszeliśmy te puste słowa, o tym że każdy kolejny Metal Gear, jest tym ostatnim dla Hideo Kojimy? Po wtopie przy produkcji Metal Gear Solid: Rising, wiemy że problemy ojca Snake’a był skutkiem braku spójnej wizji w zespole. Hideo Kojima stara się nie narzekać, choć to właśnie z powodu braku samodzielnie operującej grupy, twórca był za każdym razem zmuszany do kontynuowania prac nad sagą.

Metal Gear Solid 2 miał być moją ostatnią grą z serii. Wtedy przekazałem kontynuację zespołowi, jednak w wyniku komplikacji musiałem dokończyć ich pracę. Przy MGS 4 powiedziałem sobie że tym razem na pewno nie będę angażować się w projekt, dlatego nad grą czuwało dwóch reżyserów – koniec był taki, że ich idea różniła się znacznie od tego jak według mnie powinien wyglądać Metal Gear.

Nieudolność ekipy? Hideo Kojima nie raz zarzekał się że to on musi wykonywać zasadniczą część roboty, podsuwać pomysły, motywować zespół. Za taki stan rzeczy do pewnego stopnia odpowiada Kojima. Ponieważ reszta developerskiego teamu nie mogła „dotrzeć się” do trybu myślenia Kojimy, to ostatecznie on musiał stawać za sterami kolejnej produkcji:

To nie jest takie łatwe, zbudować idee i zmusić ludzi do jej opracowania. Rzecz rozbija się o to iż zespół nie rozumie tego co mam dokładnie na myśli, moje przesłanie pozostaje dla nich nie jasne. Zdecydowałem więc, iż gry oparte na własnym koncepcie, muszą być warunkowane moją obecnością, dlatego ciągle powracam.