MGS2=MGS…

Wszyscy wiemy, że MGS2 przypomina MGS1. Jest tak chociażby z powodu elementów wspólnych dla wszystkich części (o tych nie wspominałem), oraz z powodu planu S3 (o tych wspominałem). Oto i lista kilku punktów wspólnych.

Po wejściu przez doki dostajemy się w górę przy użyciu windy, mijamy po drodze dwóch strażników.

Szef DARPA, prezes ArmsTech umierają od razu po spotkaniu tak jak Richard Ames i prezydent Johnson.

Master Miller udzielający nam pomocy to Liquid Snake w przebraniu. Iroquois Pliskin udzielający nam pomocy to Solid Snake w przebraniu.

Zarówno Hal jak i Emma Emmerich sikają ze strachu gdy spotykają grywalną postać + mają kłopoty z chodzeniem.

Ukochane Otacona umierają.

Snake, podobnie jak Raiden napotyka korytarz pełen trupów.

Snake nic nie może zrobić gdy Sniper Wolf rani Meryl, a Raiden nic nie może zrobić gdy Vamp rani Emme. Zarówno Snake’a, jak i Raidena szokują ślady krwi odpowiednio Meryl i Emmy.

Snake zabija kruki, które są powiązane z Ravelem, a Raiden zabija mewy powiązane z Fortune.

Zagrożenie dla świata.

Pierwsza walka z bossem to pojedynek z kimś z Rosji.

W pewnym punkcie trzeba przygotować się na ostrą wymianę ognia z żołnierzami.

Walka z Vampem = walka z Ocelotem. Obaj dużo się przemieszczają, a my nie możemy zbliżyć się do środka planszy.

Walka z Fatmanem = walka z Ravenem. Obie plansze są podobne, przeciwnicy poruszają się szybko, można stosować podobne strategie.

Druga walka z Vampem = pojedynek ze Sniper Wolf. Jedyna różnica jest taka, że Vamp nie odpowiada ogniem, a jedynie rani Emme.

Walka z Solidusem = walka z Liquidem. Wysoki budynek, oraz upadek przeciwnika, możliwość korzystania tylko z jednego rodzaju broni.

Walka z Harrierem = walka z Hindem. Dość logiczne.

Gray Fox, jak i Fortune pragną spotkania ze Snake’iem.

Fortune, podobnie jak Naomi Hunter chce się zemścić na Snake’u.

Snake w MGS2, podobnie jak Meryl w MGS1 zostaje złapany przed ostatnią walką.

Gdyby ktoś uważał, że jest coś naprawdę istotnego co mi umknęło (a mogło) to bardzo proszę o dorzucenie swojej cegiełki.

 

Autor: kul