Misja 3:
Campbell

Akt 1

W lesie jeździ czołg BMP3

Campbell: Cortez, sądzisz, że to w porządku?

Cortez: Nie ma powodu do obaw, Campbell. Wiem, że zaatakują. Zostaw wszystko w rękach sierżanta majora Riley Martinez. To specjalista od tego typu ataków.

Riley: Spokojnie! Ten 100milli karabin rozwali wszystko.

Campbell: Sprawia wrażenie niezawodnego.

Riley: Tylko niezawodnego? Jak ci się podoba jazda BMP3?

Campbell: Doskonała! Tylko czuję, że dupa mi zaraz odpadnie.

Riley: Wytrzymaj jeszcze trochę, właśnie przejeżdżamy przez dolinę. W końcu dotrzemy do bazy Sił Specjalnych Esterii

Campbell: Dlaczego nie skorzystaliście z amerykańskiego sprzętu? M2 Bradley ma grubszy pancerz i więcej sprzętu. No i od jeżdżenia nim, nie boli mnie dupa.

Cortez: Nie potrzebujemy pomocy Białego Domu. Sami umiemy dać sobie radę.

Campbell: Ciągle o tym myślisz?

Cortez: Co masz na myśli?

Campbell: Nie udawaj! Dlaczego nie mówisz mi po imieniu, jak za dawnych czasów?

Cortez: Teraz jestem dowódca Sił Specjalnych Esterii. Nie możemy wrócić w czasie…

Campbell: Ale to dopiero dziesięć lat!

Cortez: Ale ja już nie jestem w Fox Hound…

BMP3 zostaje nagle przez kogoś zaatakowany.

Campbell: Co do…

Cortez: Co się stało?

Żołnierz #1 (poprzez radio): Pierwsza część pojazdu wjechała na minę. Straciliśmy gąsienice!

W ich kierunku sypie się grad kul.

Riley: Pułkowniku! Atak na godzinie 4!

Campbell: Zasadzka?

Cortez: Nie ma obaw…Zaraz ich załatwimy. Riley! Przywitaj ich naszym karabinem.

Riley: Zrozumiałem! Nakarmię ich ołowiem!

Cortez chwyta krótkofalówkę.

Cortez (poprzez radio): Inne pojazdy odezwijcie się!

Żołnierz #1: Pojazd #1 w drodze.

Żołnierz #2: Pojazd #3 w drodze.

Riley strzela bez opamiętania.

Riley: Potwierdzam ucieczkę wroga!

Cortez: Brawo Riley! To ich nauczy!

Campbell: Nie wydaje mi się…

Cortez: Dlaczego?

Campbell: Ciężko odgonić takich przeciwników tylko przy pomocy karabinu. Cortez, moim zdaniem to była tylko przynęta, zachowaj ostrożność.

Cortez: Możesz mieć racje.

Cortez sięga po krótkofalówkę.

Cortez: Wszyscy, przygotować się do formacji obronne! Mamy potwierdzone zniszczenia…

Słychać jak rakieta w coś uderza.

Riley: Pułkowniku. Straciliśmy pierwszy pojazd.

Słychać kilka kolejnych uderzeń rakiet.

Riley: Trzeci pojazd…został otoczony.

Campbell: Co do…? To zasadzka w stylu rosyjskim…Atakują na zmiany i blokują nam drogę ucieczki…Stworzyli tą technikę w Afganistanie. To na nic… w takim tempie wszyscy zginiemy…

Cortez: Co ty robisz? Campbell, zwariowałeś? Zamknij właz!

Campbell: Pancerz się rozpada. Chcesz umrzeć?

Cortez: Cholera! Riley, odwrót, szybko!

Oddział BMP3 został kompletnie zniszczony.

Akt 2

Gdzie indziej.

Meryl: Centrum Analizowania Danych. To musi być Snake. Szybko!

Snake: Meryl…Jakaś taka dziwnie podekscytowana jesteś.

Meryl: Czy to nie naturalne? Razem z Mai-Ling wybiliście gdzieś, nawet mi nie mówiąc.

Snake: Tak kazał pułkownik.

Meryl: A dlaczego mnie nikt nie zaprosił?

Snake: Zostałaś postrzelona w nogę, prawda? W ogóle to jak było w szpitalu?

Meryl: To było…

Snake: Oto i wejście.

Oboje wchodzą do pokoju, wstukując odpowiedni kod na panelu obok drzwi.

Meryl: To centrum analizy danych?

Mei Ling: Ziemia…Morze…Powietrze…no i oddział Marines. Każda grupa specjalna, jest tutaj monitorowana panno Meryl Silverburgh.

Meryl: Mei Ling?

Mei Ling: Co mogę dla ciebie zrobić?

Meryl: Ach, nic…W ogóle Nic.

Mei Ling: Meryl? Czy z nogą jest trochę lepiej?

Meryl: Co? Tak…dziękuje za zainteresowanie.

Snake: Więc…o co chodzi Mei Ling?

Mei Ling: W porządku. Prawda jest taka, że chciałam coś Wam pokazać. Podejdźcie.

Snake i Meryl stają obok Mei Ling.

Meryl: Momencik…Jest zbyt miła. I w ogóle co to za podejdźcie?

Snake: Co to za mamrotanie?

Meryl: A…to nic…

Mei Ling stuka na klawiaturze.

Mei Ling: Sześć godzin temu otrzymaliśmy sygnał z nanomaszyn pułkownika Campbell’a. Następnie dwie godziny później i kolejne dwie…Sygnał z każdym nadaniem, coraz bardziej zanikał.

Snake: A teraz już go nie ma…

Meryl: Za wcześnie by baterie się wyczerpały…

Snake: Dlaczego namierzałaś pułkownika? Przecież to naruszenie regulaminu, by
przechwytywać sygnały w czasie gdy nie trwa walka.

Mei Ling: Pułkownik sam tego zażądał… Powiedział by go namierzać, bez wiedzy biura informacji.

Snake: Biura? Tego samego w którym pracuje generał brygady Schultz?

Mei Ling: Obecnie generał major Schultz…Dostał awans

Snake: No to Biały Dom był poruszony akcją kolesia, który wysłał rakietę i postanowił go awansować. Dobry dowcip!

Mei Ling: 34 niewinne osoby, zginęły przez niego.

Snake: Mei Ling…

Mei Ling: Przepraszam…Po prostu zapomnij o tym!

Meryl: Przepraszam bardzo. O czym wy rozmawiacie?

Snake: To naprawdę nic. Dlaczego pułkownik wydał taki rozkaz?

Mei Ling: Słyszałeś powiedzenie ‘nie bój się szans jeden do tysiąca, bo to szansa jedna na tysiąc’?

Meryl: Co to znaczy?

Mei Ling: Że nie należy bać się sytuacji, które wydarzyły się tysiąc razy, ale takich, które wydarzyły się raz. Właśnie wtedy trzeba być bardziej ostrożnym.

Meryl: A mój wujek? Gdzie on był?

Mei Ling: Republika Esterii.

Snake: Esteria…Południowa Afryka, prawda? W porządku! Sądzę, że Schultz musi nam coś wyjaśnić!

Meryl: A kto to jest?

Mei Ling: Szef biura informacji. Człowiek, któremu zależy tylko na swoim stanowisku.

Meryl: Najgorszy z najgorszych…No nic, chyba trzeba się z nim spotkać.

Mei Ling: Na waszym miejscu, nie robiłabym tego…

Meryl: O czym ty do diabła mówisz? Nie martwisz się o pułkownika?

Snake: Chodźmy.

Meryl: Ale Snake! Czy Mei Ling, nie jest twoją przyjaciółką…Hej, puszczaj. To boli!

Snake: W porządku, chodźmy.

Mei Ling: …Przepraszam.

Schultz: Co? Campbell zniknął? Jaka jest sytuacja?

Sychać głośne pukanie do drzwi.

Schultz: Chyba ktoś chce wejść. Dowiedz się gdzie on jest i zadzwoń potem.

Schultz się rozłącza.

Schultz: Wejść!

Snake szybko otwiera drzwi.

Schultz: Kim wy do diabła jesteście?

Snake: Schultz! Żądamy wyjaśnień, co się stało z pułkownikiem Campbell’em!

Schultz: Co za bezczelność! Nie tak traktuje się swoich przełożonych!!

Meryl: Oh zamknij się! Zapytam ponownie: Gdzie jest pułkownik Campbell?

Schultz: Hm? Musicie być z Fox Hound’u.

Meryl: No i co?

Schultz: Campbell bierze udział w ściśle tajnej misji. Nawet Fox Hound nie może znać szczegółów!

Snake: Czy pomylę się mówią, że zaginął? Nikt nie lubi kłamcy.

Schultz: Wynocha!

Meryl: On coś wie!

Snake: Pamiętasz kto był odpowiedzialny za twój awans! Mei Ling i pułkownik!

Schultz: Skąd ty? Rozumiem…Nie ma sensu dłużej rozmawiać…Czytajcie!

Meryl: Co to? Opis ściśle tajnej operacji. Wysłać pułkownika Roy’a Campbella do republiki Esterii by dokończył pakt pomiędzy amerykańskim oddziałem SOCOM a armią Esterii. Snake, patrz! Widzisz ten znak…

Snake: To jest…

Schultz: Dokładnie! Poufne rozkazy, prosto z Białego Domu.

Snake: Ale dlaczego pułkownik?

Schultz: Tego to już nie wiem.

Meryl: Jest więcej, podstawowe zadania są na drugiej stronie. ‘Przeprowadzić intensywny trening grupy specjalnej armii Osterii. Następnie zlokalizować rebeliantów…’. Dlaczego on, przecież to prosta misja.

Snake: Jeszcze z tyłu coś jest

Do pokoju wbiega ochrona.

Żołnierz #1: Stać!

Żołnierz #2: Generale! Wszystko w porządku?

Schultz: Durniu! Nie pomyślałeś, że może tu być alarm. Zabrać ich do celi! I uważajcie na nich!

Snake i Meryl zostają wrzuceni do cel.

Meryl: Puśćcie nas!

Snake: To na nic.

Meryl: Jesteśmy tu przez mojego wujka!!

Snake: Drzwi są z jednolitego stopu, a zamek to kombinacja karty ID z hasłem. Zabrali nam broń. Nie ma wyjścia!

Meryl:Ale…

Snake: Na polu walki, trzeba być opanowanym. Wszyscy robiący inaczej idą na pierwszy ogień.

Meryl: Jak możesz być taki spokojny? To nawet nie jest pole walki.

W tle słychać dźwięk otwieranych drzwi.

Meryl: Ktoś idzie…

Słychać odgłos butów na obcasach.

Mei Ling: Wszystko w porządku Snake?

Snake: Ten głos…

Mei Ling: Właśnie was wyciągam stąd.

Snake: Co…Mei Ling…dlaczego tu przyszłaś?

Mei Ling: Pijąc wodę, nigdy nie zapominaj kto wykopał studnię. Otwieram drzwi.

Snake wychodzi z celi

Snake: Dziękuję Mei Ling! Ale dlaczego tu przyszłaś?

Mei Ling: Schultz mnie prosił?

Snake: Schultz? Przecież to on nas tu wrzucił.

Mei Ling: Ach tak…Powiedział mi, że chce wyrazić swoją wdzięczność za informację, która umożliwiła mu awans. Więc poprosił bym was wypuściła.

Snake: Musiałaś się przed nim kłaniać? Myślałem, że go nienawidzisz.

Mei Ling: Nie za bardzo miałam inne wyjście.

Meryl: Gdy skończycie gadać, może mnie wypuścicie.

Mei Ling: Oh, przepraszam.

Mei Ling uwalnia Meryl.

Meryl: Dziękuję Mei Ling.

Snake: Skąd ta gorycz?

Meryl: Zupełnie nie mam pomysłu. Nikt mi nie powiedział co was łączy z Schultz’em.

Mei Ling: On jest…

Snake: Pamiętasz akcję w republice Sanchago? Zaatakowali fabrykę broni chemicznej rakietą?

Meryl: To, ta misja na którą poszliście beze mnie, tak?

Snake: Zgadza się. Udaliśmy się tam by namierzyć fabrykę, którą odkryła Mei Ling.

Meryl: Rozumiem…

Snake: Mei Ling bardzo chciała powstrzymać produkcję broni chemicznej.

Mei Ling: Snake…Wystarczy.

Snake: Bardzo chciała uratować życie wielu osób…Ale rakieta i tak została wystrzelona…a krew polała się strumieniami.

Meryl: Ale to…

Snake: Zdaniem Białego Domu to była należyta kara…34 osoby zabite, wszystko z powodu informacji jaką zdobyliśmy dla Schultz’a.

Meryl: Innymi słowy…Dostał awans dzięki informacji, którą dostarczyła Mei Ling?

Snake: Dokładnie tak.

Mei Ling: I…Tylko pułkownik i Ty Snake…Wierzyliście od początku we mnie.

Meryl: Mei Ling, ty…

Mei Ling: Musimy iść! Musimy dostać się na lotnisko Halbet!

Snake: Co powiedziałaś?

Mei Ling: Lotnisko Halbert. Szybko! Wyjaśnię potem.

Na lotnisku Halbert.

Snake: To…MC-130 Bojowy Talon…

Meryl: A tak dokładnie?

Mei Ling: Wojskowe, elektroniczne dzieło sztuki, dzięki któremu możemy namierzyć pułkownika. Wygrywa sygnały z nanomaszyn i głosy z urządzeń komunikacyjnych.

Snake: Co do…Czyli z tym lecimy do Esterii?

Mei Ling: Cały niezbędny sprzęt został już zapakowany. Zostali jedynie pasażerowie.

Samolot odlatuje, razem z Meryl, Mei Ling i Snake’iem.

Meryl: Mei Ling. Gdzie jest mój Desert Eagle?

Mei Ling: Wewnątrz czarnego pudełka przygotowanego dla ciebie.

Meryl: Tej?

Mei Ling: Nie tej. Proszę, przestań bawić się tam bagażem…Meryl, zostaw to na razie.

Snake: Mei Ling? Możesz mi wyjaśnić jedną rzecz?

Mei Ling: Tak…

Snake: Schultz to nie jest typ człowieka, który pozwoliłby nam odejść bez powodu.

Mei Ling: Przykro mi, ale…

Słychać głos Schultz’a poprzez nadajnik

Schultz (poprzez radio): Solid Snake, czy mnie słyszysz?

Snake: Kto?

Schultz (poprzez radio): Słyszysz? To ja, generał Schultz.

Snake: O co tu chodzi?

Schultz (poprzez radio): Zostaliśmy przydzieleni do misji mającej na celu odnalezienie pułkownika Campbell’a

Snake: A ja myślałem, że wypuściłeś nas z dobrej woli.

Schultz (poprzez radio): Nie chciałem zamknąć was w celach, zwłaszcza, że ktoś musi szukać Campbell’a. Jako szef biura wywiadowczego SOCOM przydzieliłem to zadanie wam. Mei Ling udzieli wam reszty informacji.

Snake: Mei Ling…ty…

Mei Ling: Snake, uwierz mi! Nie miałam wyjścia.


Akt 3:

Snake: Ale dlaczego? Mei Ling?

Mei Ling: Nie miałam wyjścia!

Meryl:Ty zdrajco!

Mei Ling: Przepraszam Meryl!

Schultz (poprzez radio): Słyszycie. Waszym zadaniem jest odnaleźć Campbell’a. Chcecie wiedzieć co mu się stało, prawda? No to się dowiecie wykonując ten rozkaz.

Snake: Ty gnoju!

Schultz (poprzez radio): Przywykłem do takich odzywek. Słowa nic nie znaczą.

Snake: Co za sługus!

Schultz (poprzez radio): Po przybyciu spotkacie się z pułkownikiem Mark’iem Cortez’em!

Snake: Mark Cortez?

Schultz (poprzez radio): To jeden z was!

Snake: Jeden z nas?

Schultz (poprzez radio): Tak. Kiedyś był w Fox Hound.

Meryl: Cortez? Słyszałam o nim od pułkownika…Jego pseudonim to Sokół, ekspert w zakresie walki psychologicznej.

Snake: Sokół, to pseudonim nadawany członkom biorącym udział w misjach ponad 10000 godzin. Od tego momentu zostają ograniczeni do brania udziału w pojedynczych lokalnych operacjach.

Schultz (poprzez radio): Skończyliście gadać? Jeżeli chcecie informacje o Campbell’u skontaktujcie się z Cortez’em! Zrozumiano?

Snake: Robię to dla Campbell’a, nie dla ciebie! Pamiętaj o tym!

Schultz (poprzez radio): Nie ma powodu by tak krzyczeć. Chcesz zejść z pokładu? I tak nie masz wyboru. Mei Ling wyjaśniam wam resztę.

Mei Ling: Yy, tak.

Schultz kończy transmisję.

Meryl: Zdradziłaś nas Mei Ling.

Mei Ling: To nie jest tak jak myślicie… Mi także chodzi o pułkownika…

Meryl: Tańczysz tak jak oni ci zagrają.

Snake: Meryl, wystarczy!

Meryl: O co ci chodzi! Tylko nie traktuj jej jak dzieciaka!

Snake: Uspokój się! Bez Mei Ling dalej bylibyśmy w celach.

Meryl: Wiem, ale wykonywała zadania pochodzące z biura informacji…

Mei Ling: Nie, nie wykonuje niczyich rozkazów.

Meryl: Co?

Mei Ling: Po prostu mi zaufaj, ja się tym zajmę.

Snake: Naprawdę?

Mei Ling: Jeżeli nie dostaną żadnych wiadomości, uznają że nadajnik się popsuł, albo sygnał jest zakłócany.

Snake: Hmm, zagrywka z filmu akcji. Nie kupią tego.

Mei Ling: Sądziłam, że to dobre rozwiązanie…

Snake: Nie wykonujesz rozkazów, twoje ukochane biuro informacji nie będzie tego
tolerować i może nigdy nie dostaniesz szansy by odlecieć w chmury.

Mei Ling: Ja…pułkownik jest w opałach…tak samo ty i Meryl…Nie chcę już być posłusznym dzieciakiem!!

Meryl: Mei Ling…

Samolot dociera na lotnisko. Snake i Meryl wychodzą.

Snake: Nie ma ich tu? To pewnie przez pogodę…strasznie leje…

Meryl: A Mei Ling?

Snake: Została w samolocie, ustawia sprzęt elektroniczny.

Meryl: Nie byłam dla niej za ostra?

Snake: Nie przejmuj się, ona to rozumie.

Meryl: Pójdzie z nami?

Snake: Nie. Zostanie tutaj i będzie robić to co do niej należy.

Meryl: Więc…możesz mi o tym opowiedzieć?

Snake: Co?

Meryl: Co to znaczy ‘Co’? O Sanchago…nie jesteś dla niej zbyt delikatny?

Snake: A ty co byś zrobiła?

Meryl: Co?

Snake próbuje zapalić papierosa.

Snake: Gdy odkryjesz wroga, co byś zrobiła. Jest trzy metry od ciebie. To dziecko, które jeszcze ma mleko pod nosem.

Meryl: Zabiłabym. Wyszkolono mnie by neutralizować wroga, nawet jeżeli to dziecko.

Snake: Heh. To różnia między nami a Mei Ling. Ona by go nie zabiła. Nie widzi potrzeby w rozlewaniu krwi.

Meryl: Wiedziała…Czy ty i Mei Ling…

Snake: Ech. Nie zrozum mnie źle. Ona nie żyje w naszym świecie.

Ktoś się zbliża.

Meryl: To chyba czołg…Rosyjski BMP3, a może M2 Bradley.

Mężczyzna wychodzi z BMP3.

Cortez: Ty musisz być Solid Snake. Przepraszam za spóźnienie.

Snake: Pułkownik Mark Cortez?

Cortez: Jedyny w swoim rodzaju.

Meryl: Jesteś…Sokół?

Cortez: Dziesięć lat temu nadano mi ten pseudonim. Skąd o tym wiesz?

Meryl:Meryl Silverburgh, sir! Z oddziału Fox Hound.

Cortez: Heh-heh…Wspomnienia. Ale za moich czasów było inaczej. Kobieta nigdy by się nie dostała.

Meryl: Co!?

Cortez: Już zła? Taka nerwowość nie da ci długiego stażu w walce.

Meryl: …

Snake:

Coś nie tak z nogą? Cała w bandażach.

Cortez: To? [Wzdycha] Bardzo chciałem ocalić Campbell’a, ale mimo to…Przykro mi…

Snake:To niemożliwe!

Meryl: Kłamiesz!

Cortez: Rebelianci byli zbyt silni…Zniszczyli cały mój oddział.

Meryl: Czyli podwinąłeś ogon i uciekłeś?

Meryl chwyta Cortez’a za kołnierz.

Snake: Puść go!

Cortez: To nie był tylko Campbell! Nie zapominaj, że ja też straciłem ludzi.

Meryl: Hah…

Meryl puszcza Cortez’a

Meryl: Przykro mi…

Cortez: Nie martw się. Nic nie mogłem zrobić. Jestem żałosny, nie mogłem nikogo ocalić.

Snake: Cholera!

Cortez: Trenował ich Rosjanin Sergei Ivanovich.

Snake: Sergei Ivanovich? Czy on był ze Spetsnaza?

Cortez: SVR.

Snake: SVR?

Cortez: Rosyjska agencja wywiadowcza. Utworzona niedawno po upadku KGB.

Meryl: Slyszlem o nich. To oddział specjalny prawie tak dobry jak Fox Hound.

Cortez: Ivanovich jest członkiem grupy Beta, która działa tylko zagranica. Jest wyszkolony w walce psychologicznej. Spójrzcie co jest w tej kopercie.

Snake: Co do diabła!?

Meryl: Też to widzę…

Snake: Nie! Nie powinnaś patrzeć.

Meryl: To czyjś palec!

Cortez: W środku były także dog tagi sierżanta majora Riley’a Martinez’a. Pilnował mnie i Campbell’a. To palec jednego z jego ludzi. Wszystko w rosyjskim stylu…znaczy stylu Ivanovich’a.

Meryl: Brutalne! Campbell już chyba…

Snake: Ciągle mamy nadzieję!!

Meryl: Bez sygnałów z jego nanomaszyn, nie wiemy czy żyje czy nie.

Mei Ling: Snake, to nagły wypadek! Gdy stopa tu stanie, ręka nie będzie wiedzieć nic o tu.

Snake: To nie pora na przysłowia!!

Mei Ling: Przepraszam, ale jakoś tak weszło! Snake, nie uwierzysz!

Snake: Mów!

Mei Ling: Mamy sygnał!

Meryl: Niemożliwe!

Mei Ling: Naprawdę! Z nanomaszyn Campbell’a! On żyje!


Akt 4

Campbell: huf…huf…guh…

Ivanovich: Kiedy nóż jest trzymany pod kątem 25 stopni, jedna trzecia czubka pozostaje twarda, a reszta jest mocno wypolerowana…Tak ostrzy się nóż bojowy.

Campbell: haf…haf…haf

Ivanovich: Nie zrozumiałeś? Jest tak ostry, że przetnie mięso i kość jednym pociągnięciem. Hiyaa!

Campbell ciągle ma problemy z oddychaniem, Ivanovich się śmieje.

Ivanovich: Przejdźmy do tematu pułkowniku Campbell!

Campbell: Nazywam się Roy Campbell…Mój numer ID to 621-49-5671…Jestem
pułkownikiem…urodziłem się…

Ivanovich: Kpisz? Hi-yaa!

Ivanovich uderza Campbell’a, który jęczy z bólu. Ivanovich dalej się śmieje.

Campbell: Jeżeli chcesz przesłuchiwać, może się przedstawisz?

Ivanovich: Przedstawić? Co za nietakt z mojej strony. Sergei Ivanoich z grupy SVR Beta. Porucznik. Wystarczy?

Campbell: Czyli jesteś rosyjskim psem!?

Ivanovich: Wyglądasz blado…Ciekawe czy wytrzymasz do ich przybycia!?

Campbell: Huf…Guh…Co masz na myśli?

Ivanovich: Nie wiesz? To się ucieszysz gdy usłyszysz.

Campbell: Huf…Czego nie wiem?

Ivanovich: Heh! Dalej nie rozumiesz, dlaczego tu jesteś?

Campbell: Haf.…haf…Kiedy…?

Ivanovich: Jeszcze raz. Gdzie jest Cortez? Nie jest przywódcą sił specjalnych Esterii? Naprawdę myślisz, że nie sprawdziłem takiej postaci?

Campbell: Zabijesz go?

Ivanovich: Co za współczucie! Nauczę go. Pułapka była zaplanowana. I tak dostałem się do ciebie!

Campbell: Nie…Mark jest…Nie wierzę…To mój przyjaciel! Tak nie powinno być!

Ivanovich znowu się śmieje.

Ivanovich: Kiedy uwierzysz? Żal mi cię! Heh, zrozumiesz gdy to się wydarzy! Hahaha! Ale najpierw, kontynuujmy!

Campbell: …Co zamierzasz zrobić?

Ivanovich: Pytać! Wiem, że wysłał cię Biały Dom. Dlaczego! Nie użyję noża, na razie…Chcesz się zabawić. Widzisz to? Ten worek? Gdy skończę z tobą, będziesz wołał być martwy.

Ivanovich chce założyć Campbell’owi worek na głowę.

Campbell: Przestań!

Ivanovich: Ha ha ha! Coś nie tak? Boisz się ciemności?

Campbell: Już się wyspałem.

Ivanovich: Hyo ho ho! Taki uparty! A może tak!

Ivanovich zakłada Campbell’owi worek. Campbell kaszle.

Ivanovich: Jak teraz? Jak się czujesz, nie wiedząc gdzie zaatakuje?

Campbell: Whoa…

Ivanovich: Nieprzyjemnie? A będzie jeszcze gorzej. Będziesz krzyczał i wył!!

Ivanovich dalej się śmieje. Campbell z trudem oddycha.

Ivanovich: To co stało się Ocelot’owi jest nie do wybaczenia. On i ja znamy się bardzo długo!

Campbell: Ocelot! Czyli!

Ivanovich: Dokładnie! Revolver Ocelot z Fox Hound. Wspaniały strzelec, ale jeszcze lepszy specjalista od tortur!

Campbell: Uch…Gah…

Ivanovich: Musi żałować, że nie może cię torturować.

Campbell: On dalej żyje…

Ivanovich: Moje metody są inne niż jego!! Hahahaha! Ciemność to największy strach!! Mamy mnóstwo czasu, będę się tym rozkoszował!

Gdzie indziej. Słychać helikopter.

Żołnierz Esterii A: Przeładować broń!

Żołnierz Esterii B: Załoga medyczna do helikoptera numer 3!

Żołnierz Esterii C: Wysłać żołnierza z nadajnikiem do Helikoptera numer 1! Nie pomylcie się!

Cortez: Nasza strategia jest taka: najpierw drużyna zielona zabezpieczy powietrze. Snajperzy zajmą się wieżami obserwacyjnymi. Następnie drużyny żółta i zielona wylądują na północnym zborzu…Następnie odzyskamy Campbell’a.

Snake: Czy nie jest to odrobinę nieprecyzyjne?

Cortez: Martwisz się?

Meryl: Czas to wszystko w takich operacjach. Jeżeli zawalimy lądowanie, może to zaważyć na życiu pułkownika.

Cortez: Meryl. Zrozum, że to operacja służb specjalnych Esterii, nie Fox Hound’u. Czy to jasne? Nie ma się czego obawiać, oto zdjęcie tego miejsca. Wieże strażnice i wyrzutnie rakiet ziemia powietrze, wszystko przeanalizowaliśmy.

Snake: Zrozumiałem, pójdziemy za wami! Który helikopter jest nasz?

Cortez: Obawiam się, że żaden.

Meryl: Co!?

Snake: Przybyliśmy tu by szukać pułkownika! Mamy do tego upoważnienie!

Cortez: A ja mam upoważnienie by was zatrzymać! To zbyt niebezpieczne i na nic się nie przydacie.

Meryl: No to pójdziemy bez ciebie!

Snake: Byłeś kiedyś w Fox Hound…Zrozum nas.

Cortez: Żal wam go?

Snake: Pułkownika? Tak.

Meryl: Nie możemy go tak zostawić!

Cortez: Rozumiem…

Snake: Doceniłbym zmianę decyzji pułkowniku Cortez!

Cortez:Tylko jedna sprawa, nie bierzecie udziału w walce! Musicie podpisać zobowiązanie na to.

Meryl: Zobowiązanie?

Cortez: Znak, że nawet w wypadku śmierci pozostaliście wierni swoim obowiązkom. Jeżeli się na to zgodzicie, witam na pokładzie!

Snake: Nie mamy innego wyjścia!

Cortez: Podpiszecie w samolocie! Zrozumiano?

Cortez podnosi krótkofalówkę.

Cortez: Uruchomić silniki!

Silniki zostają uruchomione.

Snake: Mei Ling, ty zostajesz tutaj!

Mei Ling: Dlaczego ja! To nie fair!

Snake: Jesteś specem od wywiadu. Musisz zajmować się elektroniką, więc zostań przy bojowym Talonie!

Mei Ling: Snake…

Meryl: W porządku Mei Ling. Jeżeli Snake wpakuje się w kłopoty, możesz liczyć na mnie.

Mei Ling: To mnie jeszcze bardziej martwi…

Meryl: Coś mówiłaś?

Mei Ling: Nie nic! Uważaj Meryl!

Cortez: Dlaczego Mei Ling nie idzie z nami?

Mei Ling: 'Gdy ktoś ma tylko umysł, umysł się nie nada’ Ktoś taki nie przyda się
pułkowniku Cortez.

Cortez: To trudna wiadomość do zrozumienia.

Mei Ling: Wrócę do samolotu transportowego i będę wspierać Snake’a przy pomocy elektroniki.

Cortez: Rozumiem…

Helikopter startuje. Wracamy do Ivanovich’a.

Cortez (poprzez radio): Sergei! Słyszysz?

Ivanovich: Ach, Cortez! Głośno i wyraźnie!

Cortez (poprzez radio): Czy wypuściłeś Campbell’a? Odebrali sygnał z jego nanomaszyn.

Ivanovich: Pułapka, by złapać cały oddział Fox Hound!

Cortez: Ja sobie nie stroje żartów, nie wykonujesz rozkazów! Nic więcej nie rób i czekaj na rozkazy!

Ivanovich: Zrozumiano!

Rozłącza się.

Cortez: Co za ignorant!

Ivanovich podchodzi do Campbell’a i oblewa go wodą.

Campbell: Och!

Ivanovich: Będziesz spać tylko gdy ci pozwolę Campbell!

Campbell kaszle.

Campbell: Pora na lunch?

Ivanovich: Mam dobre wieści!

Campbell: Niech zgadnę! Odrodził się związek radziecki?

Ivanovich: Nigdy się nie zamykasz!

Campbell: Dziękuję za komplement!

Ivanovich:Za niedługo pojawią się goście!

Campbell: Goście?

Ivanovich: Snake i Meryl!

Campbell: Co do…?

Ivanovich: Spokojnie! Z Meryl ostro się zabawie…Tuż przed tobą!

Campbell: Ty gnoju!

Ivanovich się śmieje

Ivanovich: Czy to ciebie nie szokuje? Taki wstyd, a ty się nawet ruszyć nie możesz.

Campbell: Idź do diabła!

Ivanovich:

Już u niego jesteśmy, pułkowniku!


Akt 5

Mei Ling: Czy to możliwe, by się tym komunikować…? Snake? Słyszysz mnie? Proszę odezwij się!

Snake (poprzez radio): Głośno i wyraźnie.

Mei Ling: Uważaj na siebie.

Snake (poprzez radio): Nie bój się, sprawę pułkownika zostaw nam.

Mei Ling: Nie zrób sobie krzywdy.

Meryl (poprzez radio): Zaraz…Skąd ta nagła troska o Snake’a? Mi nic nie powiesz?

Mei Ling: Nie…znaczy…przepraszam Meryl.

Meryl (poprzez radio): No, ale poważnie…Snake nie jest tu sam.

Mei Ling: Ja po prostu…

Meryl (poprzez radio): Ja już się nim zaopiekuję.

Mei Ling: Ale…

Meryl (poprzez radio): Żartowałam.

Mei Ling: Och, Meryl, ty…

Snake (poprzez radio): Kiedy w końcu przestaniecie gadać…Mei Ling złoży raport jak tylko uratujemy pułkownika. Przygotujcie się do akcji STAR.

Mei Ling: Ale co z system wyrzutni rakiet ziemia powietrze?

Snake: W przypadku wypadku, wyniesiemy pułkownika balonem, dlatego jest nam potrzebny bojowy Talon.

Mei Ling: Zrozumiano…Snake…Co się dzieje? Słyszysz mnie?

Sygnał słabnie.

Snake (poprzez radio): Słyszysz…? Ling…Mei Ling…Sygnał jest…

Mei Ling: Co do…? Dziwne, zakłócenia…? To znaczy, że…

Mei Ling staje i wchodzi do pomieszczania, w którym stoi dwóch żołnierzy Esterii.

Żołnierz #1: Ha ha ha!

Żołnierz #2: Co za koleś!

Żołnierz #1: Wtedy mu powiedziałem ‘to moja dziewczyna, spadaj!’

Żołnierz #2: To było trochę ostre.

Żołnierz #1: A dziewczynie się naprawdę spodobałem. Ma takie boskie nogi, nie mogę się oprzeć.

Mei Ling: Tutaj Mei Ling! Przechodzę!

Żołnierz #1: Hej! Nie wyłączaj tego Mei Ling! Dlaczego…To moja ulubiona piosenka!

Mei Ling: 'Gdy ktoś przygotowuje się do długiej podróży, musi zebrać zapasy na trzy miesiące.’ Oznacza to, że trzeba się w odpowiedni sposób przygotować do wykonania swoich planów.

Żołnierz #2: Z główką wszystko w porządku?

Żołnierz #1: Heh heh.

Mei Ling: Operacja ratunkowa już się zaczęła. Macie tu mapę lotu.

Żołnierz #2: Operacja ratunkowa pułkownika Campbell’a była zaplanowana?

Mei Ling:Tak, macie lecieć tędy, by przygotować się do operacji STAR. Być może będziemy musieli wyciągać go przy pomocy drutu.

Żołnierz #1: Hmm…Na nic się nie przydamy. Nie możemy się ruszyć.

Mei Ling: Jak to nie?

Żołnierz #2: Nie mamy pozwolenia na lot. Nie możemy ruszyć bez wskazówek wieży.

Mei Ling: Co?

Żołnierz #2: Dostaliśmy oficjalny rozkaz z dowódcy sił specjalnych Esterii by trzymać się z daleka od walki.

Mei Ling: A kto jest dowódcą?

Żołnierz #2: Pułkownik Mark Cortez.

Mei Ling: Kłamiesz!

Słychać syrenę.

Żołnierz #1: Co? Co to jest?

Żołnierz #2: Samochód patrolowy? Zbliża się.

Nadjeżdża samochód patrolowy.

Żołnierz #1: Co możemy zrobić?

Agent wywiadu: Jestem z wywiadu. Sierżant Riley Martinez współpracował z nami.

Mei Ling: Riley, to…? Czemu teraz!!

Gdzie indziej

Snake: Mei Ling? Słyszysz? Popsute!?

Meryl: Snake, próbowałeś wybrać częstotliwość awaryjną?

Snake To na nic, cała linia siadła.

Meryl: Dziwne…ciekawe co się stało?

Cortez: Co się się stało? Komunikator siadł?

Snake: Nie możemy skontaktować się z Mai Ling.

Meryl: Może coś popsuło się w przekaźniku.

Snake: Raczej nie, bojowy Talon, ma na wyposażeniu najlepszy sprzęt do komunikacji, nikt nie powinien nas wykryć.

Cortez: Bojowy Talon nie wystartował.

Snake: Co?

Cortez: Kazałem im tak zrobić.

Meryl: Co to ma znaczyć?

Cortez: Wkrótce, wasza dwójka i Mei Ling będziecie tańczyć tak jak wam zagramy. Nie opuścicie naszej przestrzeni powietrznej.

Snake: Jesteś strasznie spokojny Cortez…

Cortez: Nie ruszaj się…Rzućcie broń bo was zabiję!

Snake:Celować w towarzysza?

Cortez: Powinienem wam powiedzieć, nie jestem z Fox Hound’u, a moi towarzysze są tu!!

Gdzie indziej.

Campbell oddycha z trudem

Ivanovich: Ciesz się chwilą. Jeszcze moment i będą tu twoi przyjaciele.

Campbell: …Dlaczego chcesz ich zabić?

Ivanovich: Bez powodu! Po prostu lubię postępować w ten sposób.

Campbell: Heh…Jaki masz w tym cel?

Ivanovich: Solid Snake, Meryl Silverburgh i ty, Roy Campbell… Nie jesteście niczym innym, jak przeszkodami które trzeba zniszczyć. Nie popełnię tego samego błędu co na Shadow Moses.

Campbell: Byłeś w to zamieszany?

Ivanovich: Nie interesuje mnie Metal Gear, sam marzę o zlikwidowaniu broni nuklearnych.

Campbell: Bardzo nie typowe jak na terrorystę…

Ivanovich: Typowe. Jest broń potężniejsza niż wszystkie głowice!

Campbell: Nie masz na myśli broni chemiczne?

Ivanovich: Nie. Po wypadku w republice Sanchago okazało się to złym pomysłem.

Campbell: No to zostaje…broń biologiczna?

Ivanovich: Dokładnie…Najstarsza broń masowego rażenia znana ludzkości. Już w starożytnej Grecji, niektóre armie wrzucały do obozów wrogów ciała zabitych przez choroby zwierząt i ludzi, tylko by wywołać zarazę. Broń biologiczna jest starsza niż ludziom się wydaje.

Campbell kaszle

Campbell: W takim miejscu uczyć się historii starożytnej…Pomyśleć, że z mojej pensji płacę za naukę takich ludzi.

Ivanovich się śmieje.

Ivanovich: Ciągle masz poczucie humoru. To broń, z której możemy zrobić prawdziwe dzieło sztuki.

Campbell: Na nic się wam to zda, ta broń jest zbyt trudna w produkcji.

Ivanovich: Owszem, jest i ciągle staram się to obejść. Ważny jest także nosiciel, który będzie niewrażliwy na działanie wirusa.

Campbell: Ale…mówiłem to nie praktyczne. Kiedy zarazisz kogoś, wirus zmieni swoją strukturę. Nie można nad nim zapanować.

Ivanovich: To jak wam się udało dokończyć operację? Musieliście użyć Fox Die…

Campbell: Fox Die…? Chcesz manipulować genami!?

Ivanovich: Tak jak powiedziałem, broń można zastosować przy pomocy najnowszej technologii. Sam to widziałem w Shadow Moses!

Campbell: Skąd wiedziałeś?

Ivanovich: Jak mówiłem, jestem dobrym znajomym Revolver Ocelot’a. Niestety, to koniec wykładu.

Słychać helikopter.

Ivanovich: Słyszysz? Snake przybył.

Campbell: Ty gnoju!

Ivanovich: Ha ha ha! Ależ ty zły, nie powinieneś witać przyjaciół?

Ivanovich śmieje się

Akt 6

Meryl: Ta ściana…nic z nią nie zrobimy.

Campbell: To na nic, Meryl.

Meryl: Snake? Ta ściana jest ze specjalnego stopu z blokadą elektro magnetyczną. To tutaj zniknął sygnał z nanomaszyn wujka.

Snake: Dopóki tu jesteśmy nie możemy skontaktować się z Mei Ling.

Campbell: Przykro mi Snake…Wykorzystali mnie.

Meryl: Nie masz za co przepraszać wujku. Wszystkich nas oszukał Cortez!

Snake: Pułkowniku, Cortez naprawdę był członkiem Fox Hound?

Campbell: Tak, został wyrzucony z oddziału dziesięć lat temu, zanim się przyłączyłeś.

Snake: Co nim kieruje?

Campbell: Nie wiem. Jednak wydaje mi się, że dostaje pomoc z Rosji.

Drzwi otwierają się i wchodzi Cortez.

Cortez: Chyba znowu się spotykamy.

Campbell: Cortez…

Snake: Co ty do diabła knujesz?

Cortez: Chcę zbudować nowy kraj, doskonały, nie zakażony korupcją kapitalistów takich jak wy!

Snake: Planujesz przejęcie władzy?

Cortez: Wolę nazwę rewolucja!

Meryl: Zwariowałeś?

Cortez: Byłem wiernym żołnierzem w służbie USA, ale odwrócili się ode mnie.

Campbell: Nie uważasz, że twoje plany są trochę niepoprawne?

Cortez: Ja nie żartuje! Pamiętasz, dziesięć lat temu, gdy prawie zniszczyli mój oddział?

Wspomnienie z przeszłości. Odgłosy wybuchów i strzałów. Campbell i Cortez w środku walki, między nimi ranny żołnierz imieniem Jon.

Campbell: Szybko musimy dostać się do helikoptera!

Żołnierz (poprzez radio): Nie możemy już nikogo zabrać! Musicie się utrzymać!

Campbell: Kurwa! Mark, odmówili nam pomocy!

Cortez: Co do!?

Jon jęczy z bólu.

Cortez: Nie ruszaj się Jon!

Jon: Czy…helikopter już jest?

Cortez: Jeszcze moment! Wytrzymaj, ruszajmy!

Jon: Hah.…hah…jeszcze…nie spłaciłem rat za auto…Moja żona będzie krzyczeć…

Cortez: Nie mów!

Jon: Zostawcie mnie w lesie…

Cortez: HEJ! OTWÓRZ OCZY! OBUDŹ SIĘ JON!

Koniec wspomnień.

Cortez: Jon…połknął tą kulę…Jon był moim…

Campbell: Oh…

Cortez: Jego ciało drgało…nagle ustały zamarły…

Campbell: Mark…Nikt cię nie wini…

Cortez: Nie byliśmy niczym więcej jak pionkami!!

Campbell: Nie byliśmy…zginął jak żołnierz…

Cortez: Gówno prawda! Naprawdę w to wierzysz!?

Meryl: Przestań! Nie możesz winić Campbell’a!

Snake: Meryl, chyba nie powinniśmy się wtrącać.

Meryl: Ale…

Snake: W ogóle…Dlaczego działasz z Ivanovich’em?

Cortez: Mi USA wbiło mi nóż w plecy, jemu Rosja. Wszystko w podobnych okolicznościach. No i mamy podobną wizję uzyskania państwa idealnego.

Campbell: Przy pomocy broni biologicznej!?

Cortez: Broń biologiczna? Skąd te podejrzenia!? Nie jesteśmy mordercami mordercami i nie chcemy broni, która niszczy rasę ludzką!

Campbell: Nie to mówił Sergei! Macie gdzieś tu broń biologiczną!

Cortez: Gówno prawda, nie zgodziłbym się na coś takiego.

Ivanovich: Obawiam się, że on ma racje. To był mój pomysł. Zdecydowałem się wykluczyć cię z moich planów.

Cortez: Sergei, ty…

Ivanovich: Wcale nie chciałem być z tobą, naprawdę pragnąłem zabić wszystkich agentów Fox Hound!

Cortez: Co do diabła!

Ivanovich: Zaczynając od ciebie Cortez.

Ivanovich dźga Cortez’a. Ten upada na ziemię.

Cortez: Guaa!

Campbell: Mark!

Ivanovich się śmieje

Ivanovich: To prawdziwe wyzwanie, zabijać bezgłośnie swoich wrogów.

Campbell: Mark, zbierz się do kupy! Mark!!

Ivanovich: Dalej żyje, ale w końcu straci przytomność. Musi, przy takiej utracie krwi.

Meryl: Ty bezduszny gnoju…

Ivanovich się śmieje

Ivanovich: Doceniam ten komplement! A teraz kogo zabić? Może ciebie Meryl!

Do pomieszczenia wbiega oddział specjalny.

Ivanovich: Jak oni?

Mei Ling: Rzucić broń! Pomieszczenie zostało otoczone, przez oddział specjalny Esterii!

Snake: Mei Ling!

Żołnierz #1: Sergei Ivanovich! Jesteś aresztowany pod zarzutem prowadzenie akcji terrorystycznych i prowadzenia narodowej rewolucji!

Żołnierz #2: Stać! Rzuć nóż!

Ivanovich: Ja mam się poddać?

Ivanovich rusza w stronę żołnierza z wyciągniętym nożem. Dźga obu.

Ivanovich: W walce CQC, nic nie może równać się z nożem. A to co mówiłem…teraz dotyczy Meryl!!

Mei Ling: Stop!!

Ivanovich: Dorwę cię! Ty, młoda panienko, jesteś dla mnie przeszkodą!!

Mei Ling jęczy ze strachu.

Meryl: Jak śmiesz! Mei Ling jest…

Campbell:Ty ruski psie! Zmierz się z kimś równym sobie!

Ivanovich: Taki chętny by umrzeć? Chętnie pomogę!

Meryl: Nieeeeeeeee!

Słychać wystrzał. Cortez zabija Ivanovich’a.

Ivanovich: …Cortez…Ty gnoju…

Cortez: Sergei…zapomniałeś, że pistolet także jest ważny w CQC…

Jakiś czas później.

Cortez: Czyli…sierżant Martinez był szpiegiem biura informacji…Jak…mogłem nie zwrócić na to uwagi?

Campbell: Mark, jak planowałeś to rozegrać?

Cortez: Nie chciałem nikogo skrzywdzić…Zwyczajnie chciałem przetrzymać cię kilka dni, a potem wypuścić…ale zdrada Sergei’a wszystko popsuła…

Campbell: Nie musisz więcej mówić…

Cortez: Znów pada…Tak jak wtedy…

Campbell: Nie mów już…

Cortez: Bardzo chciałem stworzyć nowy kraj, niezależny od Białego Domu, czy Kremlu…Kraj, w którym ludzie mogą pokładać nadzieję, by…

Campbell:Mark…to dlatego…

Cortez: Dlaczego…ciągle tak do mnie mówisz. Tak jakbym dalej był w Fox Hound.

Campbell: Typowe. Jesteś…jesteś moim przyjacielem.

Cortez: Uważaj…nie bądź kukiełką w rękach Białego Domu.

Campbell: Mark…

Cortez: Wcześniej czy później zrozumiesz…Uwierz mi Roy…

Campbell: Mark…W końcu mówisz do mnie Roy, po dziesięciu latach!

Cortez: Heh-heh…Uparciuch z ciebie…Ja…

Campbell: Mark…Mark! Weź się w garść!

Snake: Pułkowniku…oddział medyczny przybył. Powinniśmy wyjść.

Wchodzi sanitariusz.

Sanitariusz: Ofiary?

Campbell: Proszę, odejdź…

Sanitariusz: Strasznie to wygląda…Powinienem się tym zająć.

Campbell: …Nie ma potrzeby…

Sanitariusz: Ale…

Snake: W porządku, zajmuj się innymi.

Sanitariusz: Och…Rozumiem…

Sanitariusz wychodzi.

Snake: Przeżyje?

Campbell: Snake…Ja i Mark…Zostawisz nas na chwilę samych?

Snake: Pewnie.

Meryl: Mei Ling, chodźmy.

Mei Ling: Okej

Snake: Pułkowniku…Gdy tylko będę mógł pomogę przygotować pogrzeb Cortez’a.

Meryl: Ja też pomogę.

Mei Ling: I ja…pułkowniku…

Campbell: Wy…

Snake: Cortez był
w Fox Hound, tak jak my. I tak musimy czekać aż się rozpogodzi.

Campbell: Przepraszam…