Drama CD vol.2
- niedziela 16 stycznia 2011
- Przez ArecaS
Misja 3:
Campbell
Akt 1
W lesie jeździ czołg BMP3
Campbell: Cortez, sądzisz, że to w porządku?
Cortez: Nie ma powodu do obaw, Campbell. Wiem, że zaatakują. Zostaw wszystko w rękach sierżanta majora Riley Martinez. To specjalista od tego typu ataków.
Riley: Spokojnie! Ten 100milli karabin rozwali wszystko.
Campbell: Sprawia wrażenie niezawodnego.
Riley: Tylko niezawodnego? Jak ci się podoba jazda BMP3?
Campbell: Doskonała! Tylko czuję, że dupa mi zaraz odpadnie.
Riley: Wytrzymaj jeszcze trochę, właśnie przejeżdżamy przez dolinę. W końcu dotrzemy do bazy Sił Specjalnych Esterii
Campbell: Dlaczego nie skorzystaliście z amerykańskiego sprzętu? M2 Bradley ma grubszy pancerz i więcej sprzętu. No i od jeżdżenia nim, nie boli mnie dupa.
Cortez: Nie potrzebujemy pomocy Białego Domu. Sami umiemy dać sobie radę.
Campbell: Ciągle o tym myślisz?
Cortez: Co masz na myśli?
Campbell: Nie udawaj! Dlaczego nie mówisz mi po imieniu, jak za dawnych czasów?
Cortez: Teraz jestem dowódca Sił Specjalnych Esterii. Nie możemy wrócić w czasie…
Campbell: Ale to dopiero dziesięć lat!
Cortez: Ale ja już nie jestem w Fox Hound…
BMP3 zostaje nagle przez kogoś zaatakowany.
Campbell: Co do…
Cortez: Co się stało?
Żołnierz #1 (poprzez radio): Pierwsza część pojazdu wjechała na minę. Straciliśmy gąsienice!
W ich kierunku sypie się grad kul.
Riley: Pułkowniku! Atak na godzinie 4!
Campbell: Zasadzka?
Cortez: Nie ma obaw…Zaraz ich załatwimy. Riley! Przywitaj ich naszym karabinem.
Riley: Zrozumiałem! Nakarmię ich ołowiem!
Cortez chwyta krótkofalówkę.
Cortez (poprzez radio): Inne pojazdy odezwijcie się!
Żołnierz #1: Pojazd #1 w drodze.
Żołnierz #2: Pojazd #3 w drodze.
Riley strzela bez opamiętania.
Riley: Potwierdzam ucieczkę wroga!
Cortez: Brawo Riley! To ich nauczy!
Campbell: Nie wydaje mi się…
Cortez: Dlaczego?
Campbell: Ciężko odgonić takich przeciwników tylko przy pomocy karabinu. Cortez, moim zdaniem to była tylko przynęta, zachowaj ostrożność.
Cortez: Możesz mieć racje.
Cortez sięga po krótkofalówkę.
Cortez: Wszyscy, przygotować się do formacji obronne! Mamy potwierdzone zniszczenia…
Słychać jak rakieta w coś uderza.
Riley: Pułkowniku. Straciliśmy pierwszy pojazd.
Słychać kilka kolejnych uderzeń rakiet.
Riley: Trzeci pojazd…został otoczony.
Campbell: Co do…? To zasadzka w stylu rosyjskim…Atakują na zmiany i blokują nam drogę ucieczki…Stworzyli tą technikę w Afganistanie. To na nic… w takim tempie wszyscy zginiemy…
Cortez: Co ty robisz? Campbell, zwariowałeś? Zamknij właz!
Campbell: Pancerz się rozpada. Chcesz umrzeć?
Cortez: Cholera! Riley, odwrót, szybko!
Oddział BMP3 został kompletnie zniszczony.
Akt 2
Gdzie indziej.
Meryl: Centrum Analizowania Danych. To musi być Snake. Szybko!
Snake: Meryl…Jakaś taka dziwnie podekscytowana jesteś.
Meryl: Czy to nie naturalne? Razem z Mai-Ling wybiliście gdzieś, nawet mi nie mówiąc.
Snake: Tak kazał pułkownik.
Meryl: A dlaczego mnie nikt nie zaprosił?
Snake: Zostałaś postrzelona w nogę, prawda? W ogóle to jak było w szpitalu?
Meryl: To było…
Snake: Oto i wejście.
Oboje wchodzą do pokoju, wstukując odpowiedni kod na panelu obok drzwi.
Meryl: To centrum analizy danych?
Mei Ling: Ziemia…Morze…Powietrze…no i oddział Marines. Każda grupa specjalna, jest tutaj monitorowana panno Meryl Silverburgh.
Meryl: Mei Ling?
Mei Ling: Co mogę dla ciebie zrobić?
Meryl: Ach, nic…W ogóle Nic.
Mei Ling: Meryl? Czy z nogą jest trochę lepiej?
Meryl: Co? Tak…dziękuje za zainteresowanie.
Snake: Więc…o co chodzi Mei Ling?
Mei Ling: W porządku. Prawda jest taka, że chciałam coś Wam pokazać. Podejdźcie.
Snake i Meryl stają obok Mei Ling.
Meryl: Momencik…Jest zbyt miła. I w ogóle co to za podejdźcie?
Snake: Co to za mamrotanie?
Meryl: A…to nic…
Mei Ling stuka na klawiaturze.
Mei Ling: Sześć godzin temu otrzymaliśmy sygnał z nanomaszyn pułkownika Campbell’a. Następnie dwie godziny później i kolejne dwie…Sygnał z każdym nadaniem, coraz bardziej zanikał.
Snake: A teraz już go nie ma…
Meryl: Za wcześnie by baterie się wyczerpały…
Snake: Dlaczego namierzałaś pułkownika? Przecież to naruszenie regulaminu, by
przechwytywać sygnały w czasie gdy nie trwa walka.
Mei Ling: Pułkownik sam tego zażądał… Powiedział by go namierzać, bez wiedzy biura informacji.
Snake: Biura? Tego samego w którym pracuje generał brygady Schultz?
Mei Ling: Obecnie generał major Schultz…Dostał awans
Snake: No to Biały Dom był poruszony akcją kolesia, który wysłał rakietę i postanowił go awansować. Dobry dowcip!
Mei Ling: 34 niewinne osoby, zginęły przez niego.
Snake: Mei Ling…
Mei Ling: Przepraszam…Po prostu zapomnij o tym!
Meryl: Przepraszam bardzo. O czym wy rozmawiacie?
Snake: To naprawdę nic. Dlaczego pułkownik wydał taki rozkaz?
Mei Ling: Słyszałeś powiedzenie ‘nie bój się szans jeden do tysiąca, bo to szansa jedna na tysiąc’?
Meryl: Co to znaczy?
Mei Ling: Że nie należy bać się sytuacji, które wydarzyły się tysiąc razy, ale takich, które wydarzyły się raz. Właśnie wtedy trzeba być bardziej ostrożnym.
Meryl: A mój wujek? Gdzie on był?
Mei Ling: Republika Esterii.
Snake: Esteria…Południowa Afryka, prawda? W porządku! Sądzę, że Schultz musi nam coś wyjaśnić!
Meryl: A kto to jest?
Mei Ling: Szef biura informacji. Człowiek, któremu zależy tylko na swoim stanowisku.
Meryl: Najgorszy z najgorszych…No nic, chyba trzeba się z nim spotkać.
Mei Ling: Na waszym miejscu, nie robiłabym tego…
Meryl: O czym ty do diabła mówisz? Nie martwisz się o pułkownika?
Snake: Chodźmy.
Meryl: Ale Snake! Czy Mei Ling, nie jest twoją przyjaciółką…Hej, puszczaj. To boli!
Snake: W porządku, chodźmy.
Mei Ling: …Przepraszam.
Schultz: Co? Campbell zniknął? Jaka jest sytuacja?
Sychać głośne pukanie do drzwi.
Schultz: Chyba ktoś chce wejść. Dowiedz się gdzie on jest i zadzwoń potem.
Schultz się rozłącza.
Schultz: Wejść!
Snake szybko otwiera drzwi.
Schultz: Kim wy do diabła jesteście?
Snake: Schultz! Żądamy wyjaśnień, co się stało z pułkownikiem Campbell’em!
Schultz: Co za bezczelność! Nie tak traktuje się swoich przełożonych!!
Meryl: Oh zamknij się! Zapytam ponownie: Gdzie jest pułkownik Campbell?
Schultz: Hm? Musicie być z Fox Hound’u.
Meryl: No i co?
Schultz: Campbell bierze udział w ściśle tajnej misji. Nawet Fox Hound nie może znać szczegółów!
Snake: Czy pomylę się mówią, że zaginął? Nikt nie lubi kłamcy.
Schultz: Wynocha!
Meryl: On coś wie!
Snake: Pamiętasz kto był odpowiedzialny za twój awans! Mei Ling i pułkownik!
Schultz: Skąd ty? Rozumiem…Nie ma sensu dłużej rozmawiać…Czytajcie!
Meryl: Co to? Opis ściśle tajnej operacji. Wysłać pułkownika Roy’a Campbella do republiki Esterii by dokończył pakt pomiędzy amerykańskim oddziałem SOCOM a armią Esterii. Snake, patrz! Widzisz ten znak…
Snake: To jest…
Schultz: Dokładnie! Poufne rozkazy, prosto z Białego Domu.
Snake: Ale dlaczego pułkownik?
Schultz: Tego to już nie wiem.
Meryl: Jest więcej, podstawowe zadania są na drugiej stronie. ‘Przeprowadzić intensywny trening grupy specjalnej armii Osterii. Następnie zlokalizować rebeliantów…’. Dlaczego on, przecież to prosta misja.
Snake: Jeszcze z tyłu coś jest
Do pokoju wbiega ochrona.
Żołnierz #1: Stać!
Żołnierz #2: Generale! Wszystko w porządku?
Schultz: Durniu! Nie pomyślałeś, że może tu być alarm. Zabrać ich do celi! I uważajcie na nich!
Snake i Meryl zostają wrzuceni do cel.
Meryl: Puśćcie nas!
Snake: To na nic.
Meryl: Jesteśmy tu przez mojego wujka!!
Snake: Drzwi są z jednolitego stopu, a zamek to kombinacja karty ID z hasłem. Zabrali nam broń. Nie ma wyjścia!
Meryl:Ale…
Snake: Na polu walki, trzeba być opanowanym. Wszyscy robiący inaczej idą na pierwszy ogień.
Meryl: Jak możesz być taki spokojny? To nawet nie jest pole walki.
W tle słychać dźwięk otwieranych drzwi.
Meryl: Ktoś idzie…
Słychać odgłos butów na obcasach.
Mei Ling: Wszystko w porządku Snake?
Snake: Ten głos…
Mei Ling: Właśnie was wyciągam stąd.
Snake: Co…Mei Ling…dlaczego tu przyszłaś?
Mei Ling: Pijąc wodę, nigdy nie zapominaj kto wykopał studnię. Otwieram drzwi.
Snake wychodzi z celi
Snake: Dziękuję Mei Ling! Ale dlaczego tu przyszłaś?
Mei Ling: Schultz mnie prosił?
Snake: Schultz? Przecież to on nas tu wrzucił.
Mei Ling: Ach tak…Powiedział mi, że chce wyrazić swoją wdzięczność za informację, która umożliwiła mu awans. Więc poprosił bym was wypuściła.
Snake: Musiałaś się przed nim kłaniać? Myślałem, że go nienawidzisz.
Mei Ling: Nie za bardzo miałam inne wyjście.
Meryl: Gdy skończycie gadać, może mnie wypuścicie.
Mei Ling: Oh, przepraszam.
Mei Ling uwalnia Meryl.
Meryl: Dziękuję Mei Ling.
Snake: Skąd ta gorycz?
Meryl: Zupełnie nie mam pomysłu. Nikt mi nie powiedział co was łączy z Schultz’em.
Mei Ling: On jest…
Snake: Pamiętasz akcję w republice Sanchago? Zaatakowali fabrykę broni chemicznej rakietą?
Meryl: To, ta misja na którą poszliście beze mnie, tak?
Snake: Zgadza się. Udaliśmy się tam by namierzyć fabrykę, którą odkryła Mei Ling.
Meryl: Rozumiem…
Snake: Mei Ling bardzo chciała powstrzymać produkcję broni chemicznej.
Mei Ling: Snake…Wystarczy.
Snake: Bardzo chciała uratować życie wielu osób…Ale rakieta i tak została wystrzelona…a krew polała się strumieniami.
Meryl: Ale to…
Snake: Zdaniem Białego Domu to była należyta kara…34 osoby zabite, wszystko z powodu informacji jaką zdobyliśmy dla Schultz’a.
Meryl: Innymi słowy…Dostał awans dzięki informacji, którą dostarczyła Mei Ling?
Snake: Dokładnie tak.
Mei Ling: I…Tylko pułkownik i Ty Snake…Wierzyliście od początku we mnie.
Meryl: Mei Ling, ty…
Mei Ling: Musimy iść! Musimy dostać się na lotnisko Halbet!
Snake: Co powiedziałaś?
Mei Ling: Lotnisko Halbert. Szybko! Wyjaśnię potem.
Na lotnisku Halbert.
Snake: To…MC-130 Bojowy Talon…
Meryl: A tak dokładnie?
Mei Ling: Wojskowe, elektroniczne dzieło sztuki, dzięki któremu możemy namierzyć pułkownika. Wygrywa sygnały z nanomaszyn i głosy z urządzeń komunikacyjnych.
Snake: Co do…Czyli z tym lecimy do Esterii?
Mei Ling: Cały niezbędny sprzęt został już zapakowany. Zostali jedynie pasażerowie.
Samolot odlatuje, razem z Meryl, Mei Ling i Snake’iem.
Meryl: Mei Ling. Gdzie jest mój Desert Eagle?
Mei Ling: Wewnątrz czarnego pudełka przygotowanego dla ciebie.
Meryl: Tej?
Mei Ling: Nie tej. Proszę, przestań bawić się tam bagażem…Meryl, zostaw to na razie.
Snake: Mei Ling? Możesz mi wyjaśnić jedną rzecz?
Mei Ling: Tak…
Snake: Schultz to nie jest typ człowieka, który pozwoliłby nam odejść bez powodu.
Mei Ling: Przykro mi, ale…
Słychać głos Schultz’a poprzez nadajnik
Schultz (poprzez radio): Solid Snake, czy mnie słyszysz?
Snake: Kto?
Schultz (poprzez radio): Słyszysz? To ja, generał Schultz.
Snake: O co tu chodzi?
Schultz (poprzez radio): Zostaliśmy przydzieleni do misji mającej na celu odnalezienie pułkownika Campbell’a
Snake: A ja myślałem, że wypuściłeś nas z dobrej woli.
Schultz (poprzez radio): Nie chciałem zamknąć was w celach, zwłaszcza, że ktoś musi szukać Campbell’a. Jako szef biura wywiadowczego SOCOM przydzieliłem to zadanie wam. Mei Ling udzieli wam reszty informacji.
Snake: Mei Ling…ty…
Mei Ling: Snake, uwierz mi! Nie miałam wyjścia.
Akt 3:
Snake: Ale dlaczego? Mei Ling?
Mei Ling: Nie miałam wyjścia!
Meryl:Ty zdrajco!
Mei Ling: Przepraszam Meryl!
Schultz (poprzez radio): Słyszycie. Waszym zadaniem jest odnaleźć Campbell’a. Chcecie wiedzieć co mu się stało, prawda? No to się dowiecie wykonując ten rozkaz.
Snake: Ty gnoju!
Schultz (poprzez radio): Przywykłem do takich odzywek. Słowa nic nie znaczą.
Snake: Co za sługus!
Schultz (poprzez radio): Po przybyciu spotkacie się z pułkownikiem Mark’iem Cortez’em!
Snake: Mark Cortez?
Schultz (poprzez radio): To jeden z was!
Snake: Jeden z nas?
Schultz (poprzez radio): Tak. Kiedyś był w Fox Hound.
Meryl: Cortez? Słyszałam o nim od pułkownika…Jego pseudonim to Sokół, ekspert w zakresie walki psychologicznej.
Snake: Sokół, to pseudonim nadawany członkom biorącym udział w misjach ponad 10000 godzin. Od tego momentu zostają ograniczeni do brania udziału w pojedynczych lokalnych operacjach.
Schultz (poprzez radio): Skończyliście gadać? Jeżeli chcecie informacje o Campbell’u skontaktujcie się z Cortez’em! Zrozumiano?
Snake: Robię to dla Campbell’a, nie dla ciebie! Pamiętaj o tym!
Schultz (poprzez radio): Nie ma powodu by tak krzyczeć. Chcesz zejść z pokładu? I tak nie masz wyboru. Mei Ling wyjaśniam wam resztę.
Mei Ling: Yy, tak.
Schultz kończy transmisję.
Meryl: Zdradziłaś nas Mei Ling.
Mei Ling: To nie jest tak jak myślicie… Mi także chodzi o pułkownika…
Meryl: Tańczysz tak jak oni ci zagrają.
Snake: Meryl, wystarczy!
Meryl: O co ci chodzi! Tylko nie traktuj jej jak dzieciaka!
Snake: Uspokój się! Bez Mei Ling dalej bylibyśmy w celach.
Meryl: Wiem, ale wykonywała zadania pochodzące z biura informacji…
Mei Ling: Nie, nie wykonuje niczyich rozkazów.
Meryl: Co?
Mei Ling: Po prostu mi zaufaj, ja się tym zajmę.
Snake: Naprawdę?
Mei Ling: Jeżeli nie dostaną żadnych wiadomości, uznają że nadajnik się popsuł, albo sygnał jest zakłócany.
Snake: Hmm, zagrywka z filmu akcji. Nie kupią tego.
Mei Ling: Sądziłam, że to dobre rozwiązanie…
Snake: Nie wykonujesz rozkazów, twoje ukochane biuro informacji nie będzie tego
tolerować i może nigdy nie dostaniesz szansy by odlecieć w chmury.
Mei Ling: Ja…pułkownik jest w opałach…tak samo ty i Meryl…Nie chcę już być posłusznym dzieciakiem!!
Meryl: Mei Ling…
Samolot dociera na lotnisko. Snake i Meryl wychodzą.
Snake: Nie ma ich tu? To pewnie przez pogodę…strasznie leje…
Meryl: A Mei Ling?
Snake: Została w samolocie, ustawia sprzęt elektroniczny.
Meryl: Nie byłam dla niej za ostra?
Snake: Nie przejmuj się, ona to rozumie.
Meryl: Pójdzie z nami?
Snake: Nie. Zostanie tutaj i będzie robić to co do niej należy.
Meryl: Więc…możesz mi o tym opowiedzieć?
Snake: Co?
Meryl: Co to znaczy ‘Co’? O Sanchago…nie jesteś dla niej zbyt delikatny?
Snake: A ty co byś zrobiła?
Meryl: Co?
Snake próbuje zapalić papierosa.
Snake: Gdy odkryjesz wroga, co byś zrobiła. Jest trzy metry od ciebie. To dziecko, które jeszcze ma mleko pod nosem.
Meryl: Zabiłabym. Wyszkolono mnie by neutralizować wroga, nawet jeżeli to dziecko.
Snake: Heh. To różnia między nami a Mei Ling. Ona by go nie zabiła. Nie widzi potrzeby w rozlewaniu krwi.
Meryl: Wiedziała…Czy ty i Mei Ling…
Snake: Ech. Nie zrozum mnie źle. Ona nie żyje w naszym świecie.
Ktoś się zbliża.
Meryl: To chyba czołg…Rosyjski BMP3, a może M2 Bradley.
Mężczyzna wychodzi z BMP3.
Cortez: Ty musisz być Solid Snake. Przepraszam za spóźnienie.
Snake: Pułkownik Mark Cortez?
Cortez: Jedyny w swoim rodzaju.
Meryl: Jesteś…Sokół?
Cortez: Dziesięć lat temu nadano mi ten pseudonim. Skąd o tym wiesz?
Meryl:Meryl Silverburgh, sir! Z oddziału Fox Hound.
Cortez: Heh-heh…Wspomnienia. Ale za moich czasów było inaczej. Kobieta nigdy by się nie dostała.
Meryl: Co!?
Cortez: Już zła? Taka nerwowość nie da ci długiego stażu w walce.
Meryl: …
Snake:
Coś nie tak z nogą? Cała w bandażach.
Cortez: To? [Wzdycha] Bardzo chciałem ocalić Campbell’a, ale mimo to…Przykro mi…
Snake:To niemożliwe!
Meryl: Kłamiesz!
Cortez: Rebelianci byli zbyt silni…Zniszczyli cały mój oddział.
Meryl: Czyli podwinąłeś ogon i uciekłeś?
Meryl chwyta Cortez’a za kołnierz.
Snake: Puść go!
Cortez: To nie był tylko Campbell! Nie zapominaj, że ja też straciłem ludzi.
Meryl: Hah…
Meryl puszcza Cortez’a
Meryl: Przykro mi…
Cortez: Nie martw się. Nic nie mogłem zrobić. Jestem żałosny, nie mogłem nikogo ocalić.
Snake: Cholera!
Cortez: Trenował ich Rosjanin Sergei Ivanovich.
Snake: Sergei Ivanovich? Czy on był ze Spetsnaza?
Cortez: SVR.
Snake: SVR?
Cortez: Rosyjska agencja wywiadowcza. Utworzona niedawno po upadku KGB.
Meryl: Slyszlem o nich. To oddział specjalny prawie tak dobry jak Fox Hound.
Cortez: Ivanovich jest członkiem grupy Beta, która działa tylko zagranica. Jest wyszkolony w walce psychologicznej. Spójrzcie co jest w tej kopercie.
Snake: Co do diabła!?
Meryl: Też to widzę…
Snake: Nie! Nie powinnaś patrzeć.
Meryl: To czyjś palec!
Cortez: W środku były także dog tagi sierżanta majora Riley’a Martinez’a. Pilnował mnie i Campbell’a. To palec jednego z jego ludzi. Wszystko w rosyjskim stylu…znaczy stylu Ivanovich’a.
Meryl: Brutalne! Campbell już chyba…
Snake: Ciągle mamy nadzieję!!
Meryl: Bez sygnałów z jego nanomaszyn, nie wiemy czy żyje czy nie.
Mei Ling: Snake, to nagły wypadek! Gdy stopa tu stanie, ręka nie będzie wiedzieć nic o tu.
Snake: To nie pora na przysłowia!!
Mei Ling: Przepraszam, ale jakoś tak weszło! Snake, nie uwierzysz!
Snake: Mów!
Mei Ling: Mamy sygnał!
Meryl: Niemożliwe!
Mei Ling: Naprawdę! Z nanomaszyn Campbell’a! On żyje!
Akt 4
Campbell: huf…huf…guh…
Ivanovich: Kiedy nóż jest trzymany pod kątem 25 stopni, jedna trzecia czubka pozostaje twarda, a reszta jest mocno wypolerowana…Tak ostrzy się nóż bojowy.
Campbell: haf…haf…haf
Ivanovich: Nie zrozumiałeś? Jest tak ostry, że przetnie mięso i kość jednym pociągnięciem. Hiyaa!
Campbell ciągle ma problemy z oddychaniem, Ivanovich się śmieje.
Ivanovich: Przejdźmy do tematu pułkowniku Campbell!
Campbell: Nazywam się Roy Campbell…Mój numer ID to 621-49-5671…Jestem
pułkownikiem…urodziłem się…
Ivanovich: Kpisz? Hi-yaa!
Ivanovich uderza Campbell’a, który jęczy z bólu. Ivanovich dalej się śmieje.
Campbell: Jeżeli chcesz przesłuchiwać, może się przedstawisz?
Ivanovich: Przedstawić? Co za nietakt z mojej strony. Sergei Ivanoich z grupy SVR Beta. Porucznik. Wystarczy?
Campbell: Czyli jesteś rosyjskim psem!?
Ivanovich: Wyglądasz blado…Ciekawe czy wytrzymasz do ich przybycia!?
Campbell: Huf…Guh…Co masz na myśli?
Ivanovich: Nie wiesz? To się ucieszysz gdy usłyszysz.
Campbell: Huf…Czego nie wiem?
Ivanovich: Heh! Dalej nie rozumiesz, dlaczego tu jesteś?
Campbell: Haf.…haf…Kiedy…?
Ivanovich: Jeszcze raz. Gdzie jest Cortez? Nie jest przywódcą sił specjalnych Esterii? Naprawdę myślisz, że nie sprawdziłem takiej postaci?
Campbell: Zabijesz go?
Ivanovich: Co za współczucie! Nauczę go. Pułapka była zaplanowana. I tak dostałem się do ciebie!
Campbell: Nie…Mark jest…Nie wierzę…To mój przyjaciel! Tak nie powinno być!
Ivanovich znowu się śmieje.
Ivanovich: Kiedy uwierzysz? Żal mi cię! Heh, zrozumiesz gdy to się wydarzy! Hahaha! Ale najpierw, kontynuujmy!
Campbell: …Co zamierzasz zrobić?
Ivanovich: Pytać! Wiem, że wysłał cię Biały Dom. Dlaczego! Nie użyję noża, na razie…Chcesz się zabawić. Widzisz to? Ten worek? Gdy skończę z tobą, będziesz wołał być martwy.
Ivanovich chce założyć Campbell’owi worek na głowę.
Campbell: Przestań!
Ivanovich: Ha ha ha! Coś nie tak? Boisz się ciemności?
Campbell: Już się wyspałem.
Ivanovich: Hyo ho ho! Taki uparty! A może tak!
Ivanovich zakłada Campbell’owi worek. Campbell kaszle.
Ivanovich: Jak teraz? Jak się czujesz, nie wiedząc gdzie zaatakuje?
Campbell: Whoa…
Ivanovich: Nieprzyjemnie? A będzie jeszcze gorzej. Będziesz krzyczał i wył!!
Ivanovich dalej się śmieje. Campbell z trudem oddycha.
Ivanovich: To co stało się Ocelot’owi jest nie do wybaczenia. On i ja znamy się bardzo długo!
Campbell: Ocelot! Czyli!
Ivanovich: Dokładnie! Revolver Ocelot z Fox Hound. Wspaniały strzelec, ale jeszcze lepszy specjalista od tortur!
Campbell: Uch…Gah…
Ivanovich: Musi żałować, że nie może cię torturować.
Campbell: On dalej żyje…
Ivanovich: Moje metody są inne niż jego!! Hahahaha! Ciemność to największy strach!! Mamy mnóstwo czasu, będę się tym rozkoszował!
Gdzie indziej. Słychać helikopter.
Żołnierz Esterii A: Przeładować broń!
Żołnierz Esterii B: Załoga medyczna do helikoptera numer 3!
Żołnierz Esterii C: Wysłać żołnierza z nadajnikiem do Helikoptera numer 1! Nie pomylcie się!
Cortez: Nasza strategia jest taka: najpierw drużyna zielona zabezpieczy powietrze. Snajperzy zajmą się wieżami obserwacyjnymi. Następnie drużyny żółta i zielona wylądują na północnym zborzu…Następnie odzyskamy Campbell’a.
Snake: Czy nie jest to odrobinę nieprecyzyjne?
Cortez: Martwisz się?
Meryl: Czas to wszystko w takich operacjach. Jeżeli zawalimy lądowanie, może to zaważyć na życiu pułkownika.
Cortez: Meryl. Zrozum, że to operacja służb specjalnych Esterii, nie Fox Hound’u. Czy to jasne? Nie ma się czego obawiać, oto zdjęcie tego miejsca. Wieże strażnice i wyrzutnie rakiet ziemia powietrze, wszystko przeanalizowaliśmy.
Snake: Zrozumiałem, pójdziemy za wami! Który helikopter jest nasz?
Cortez: Obawiam się, że żaden.
Meryl: Co!?
Snake: Przybyliśmy tu by szukać pułkownika! Mamy do tego upoważnienie!
Cortez: A ja mam upoważnienie by was zatrzymać! To zbyt niebezpieczne i na nic się nie przydacie.
Meryl: No to pójdziemy bez ciebie!
Snake: Byłeś kiedyś w Fox Hound…Zrozum nas.
Cortez: Żal wam go?
Snake: Pułkownika? Tak.
Meryl: Nie możemy go tak zostawić!
Cortez: Rozumiem…
Snake: Doceniłbym zmianę decyzji pułkowniku Cortez!
Cortez:Tylko jedna sprawa, nie bierzecie udziału w walce! Musicie podpisać zobowiązanie na to.
Meryl: Zobowiązanie?
Cortez: Znak, że nawet w wypadku śmierci pozostaliście wierni swoim obowiązkom. Jeżeli się na to zgodzicie, witam na pokładzie!
Snake: Nie mamy innego wyjścia!
Cortez: Podpiszecie w samolocie! Zrozumiano?
Cortez podnosi krótkofalówkę.
Cortez: Uruchomić silniki!
Silniki zostają uruchomione.
Snake: Mei Ling, ty zostajesz tutaj!
Mei Ling: Dlaczego ja! To nie fair!
Snake: Jesteś specem od wywiadu. Musisz zajmować się elektroniką, więc zostań przy bojowym Talonie!
Mei Ling: Snake…
Meryl: W porządku Mei Ling. Jeżeli Snake wpakuje się w kłopoty, możesz liczyć na mnie.
Mei Ling: To mnie jeszcze bardziej martwi…
Meryl: Coś mówiłaś?
Mei Ling: Nie nic! Uważaj Meryl!
Cortez: Dlaczego Mei Ling nie idzie z nami?
Mei Ling: 'Gdy ktoś ma tylko umysł, umysł się nie nada’ Ktoś taki nie przyda się
pułkowniku Cortez.
Cortez: To trudna wiadomość do zrozumienia.
Mei Ling: Wrócę do samolotu transportowego i będę wspierać Snake’a przy pomocy elektroniki.
Cortez: Rozumiem…
Helikopter startuje. Wracamy do Ivanovich’a.
Cortez (poprzez radio): Sergei! Słyszysz?
Ivanovich: Ach, Cortez! Głośno i wyraźnie!
Cortez (poprzez radio): Czy wypuściłeś Campbell’a? Odebrali sygnał z jego nanomaszyn.
Ivanovich: Pułapka, by złapać cały oddział Fox Hound!
Cortez: Ja sobie nie stroje żartów, nie wykonujesz rozkazów! Nic więcej nie rób i czekaj na rozkazy!
Ivanovich: Zrozumiano!
Rozłącza się.
Cortez: Co za ignorant!
Ivanovich podchodzi do Campbell’a i oblewa go wodą.
Campbell: Och!
Ivanovich: Będziesz spać tylko gdy ci pozwolę Campbell!
Campbell kaszle.
Campbell: Pora na lunch?
Ivanovich: Mam dobre wieści!
Campbell: Niech zgadnę! Odrodził się związek radziecki?
Ivanovich: Nigdy się nie zamykasz!
Campbell: Dziękuję za komplement!
Ivanovich:Za niedługo pojawią się goście!
Campbell: Goście?
Ivanovich: Snake i Meryl!
Campbell: Co do…?
Ivanovich: Spokojnie! Z Meryl ostro się zabawie…Tuż przed tobą!
Campbell: Ty gnoju!
Ivanovich się śmieje
Ivanovich: Czy to ciebie nie szokuje? Taki wstyd, a ty się nawet ruszyć nie możesz.
Campbell: Idź do diabła!
Ivanovich:
Już u niego jesteśmy, pułkowniku!
Akt 5
Mei Ling: Czy to możliwe, by się tym komunikować…? Snake? Słyszysz mnie? Proszę odezwij się!
Snake (poprzez radio): Głośno i wyraźnie.
Mei Ling: Uważaj na siebie.
Snake (poprzez radio): Nie bój się, sprawę pułkownika zostaw nam.
Mei Ling: Nie zrób sobie krzywdy.
Meryl (poprzez radio): Zaraz…Skąd ta nagła troska o Snake’a? Mi nic nie powiesz?
Mei Ling: Nie…znaczy…przepraszam Meryl.
Meryl (poprzez radio): No, ale poważnie…Snake nie jest tu sam.
Mei Ling: Ja po prostu…
Meryl (poprzez radio): Ja już się nim zaopiekuję.
Mei Ling: Ale…
Meryl (poprzez radio): Żartowałam.
Mei Ling: Och, Meryl, ty…
Snake (poprzez radio): Kiedy w końcu przestaniecie gadać…Mei Ling złoży raport jak tylko uratujemy pułkownika. Przygotujcie się do akcji STAR.
Mei Ling: Ale co z system wyrzutni rakiet ziemia powietrze?
Snake: W przypadku wypadku, wyniesiemy pułkownika balonem, dlatego jest nam potrzebny bojowy Talon.
Mei Ling: Zrozumiano…Snake…Co się dzieje? Słyszysz mnie?
Sygnał słabnie.
Snake (poprzez radio): Słyszysz…? Ling…Mei Ling…Sygnał jest…
Mei Ling: Co do…? Dziwne, zakłócenia…? To znaczy, że…
Mei Ling staje i wchodzi do pomieszczania, w którym stoi dwóch żołnierzy Esterii.
Żołnierz #1: Ha ha ha!
Żołnierz #2: Co za koleś!
Żołnierz #1: Wtedy mu powiedziałem ‘to moja dziewczyna, spadaj!’
Żołnierz #2: To było trochę ostre.
Żołnierz #1: A dziewczynie się naprawdę spodobałem. Ma takie boskie nogi, nie mogę się oprzeć.
Mei Ling: Tutaj Mei Ling! Przechodzę!
Żołnierz #1: Hej! Nie wyłączaj tego Mei Ling! Dlaczego…To moja ulubiona piosenka!
Mei Ling: 'Gdy ktoś przygotowuje się do długiej podróży, musi zebrać zapasy na trzy miesiące.’ Oznacza to, że trzeba się w odpowiedni sposób przygotować do wykonania swoich planów.
Żołnierz #2: Z główką wszystko w porządku?
Żołnierz #1: Heh heh.
Mei Ling: Operacja ratunkowa już się zaczęła. Macie tu mapę lotu.
Żołnierz #2: Operacja ratunkowa pułkownika Campbell’a była zaplanowana?
Mei Ling:Tak, macie lecieć tędy, by przygotować się do operacji STAR. Być może będziemy musieli wyciągać go przy pomocy drutu.
Żołnierz #1: Hmm…Na nic się nie przydamy. Nie możemy się ruszyć.
Mei Ling: Jak to nie?
Żołnierz #2: Nie mamy pozwolenia na lot. Nie możemy ruszyć bez wskazówek wieży.
Mei Ling: Co?
Żołnierz #2: Dostaliśmy oficjalny rozkaz z dowódcy sił specjalnych Esterii by trzymać się z daleka od walki.
Mei Ling: A kto jest dowódcą?
Żołnierz #2: Pułkownik Mark Cortez.
Mei Ling: Kłamiesz!
Słychać syrenę.
Żołnierz #1: Co? Co to jest?
Żołnierz #2: Samochód patrolowy? Zbliża się.
Nadjeżdża samochód patrolowy.
Żołnierz #1: Co możemy zrobić?
Agent wywiadu: Jestem z wywiadu. Sierżant Riley Martinez współpracował z nami.
Mei Ling: Riley, to…? Czemu teraz!!
Gdzie indziej
Snake: Mei Ling? Słyszysz? Popsute!?
Meryl: Snake, próbowałeś wybrać częstotliwość awaryjną?
Snake To na nic, cała linia siadła.
Meryl: Dziwne…ciekawe co się stało?
Cortez: Co się się stało? Komunikator siadł?
Snake: Nie możemy skontaktować się z Mai Ling.
Meryl: Może coś popsuło się w przekaźniku.
Snake: Raczej nie, bojowy Talon, ma na wyposażeniu najlepszy sprzęt do komunikacji, nikt nie powinien nas wykryć.
Cortez: Bojowy Talon nie wystartował.
Snake: Co?
Cortez: Kazałem im tak zrobić.
Meryl: Co to ma znaczyć?
Cortez: Wkrótce, wasza dwójka i Mei Ling będziecie tańczyć tak jak wam zagramy. Nie opuścicie naszej przestrzeni powietrznej.
Snake: Jesteś strasznie spokojny Cortez…
Cortez: Nie ruszaj się…Rzućcie broń bo was zabiję!
Snake:Celować w towarzysza?
Cortez: Powinienem wam powiedzieć, nie jestem z Fox Hound’u, a moi towarzysze są tu!!
Gdzie indziej.
Campbell oddycha z trudem
Ivanovich: Ciesz się chwilą. Jeszcze moment i będą tu twoi przyjaciele.
Campbell: …Dlaczego chcesz ich zabić?
Ivanovich: Bez powodu! Po prostu lubię postępować w ten sposób.
Campbell: Heh…Jaki masz w tym cel?
Ivanovich: Solid Snake, Meryl Silverburgh i ty, Roy Campbell… Nie jesteście niczym innym, jak przeszkodami które trzeba zniszczyć. Nie popełnię tego samego błędu co na Shadow Moses.
Campbell: Byłeś w to zamieszany?
Ivanovich: Nie interesuje mnie Metal Gear, sam marzę o zlikwidowaniu broni nuklearnych.
Campbell: Bardzo nie typowe jak na terrorystę…
Ivanovich: Typowe. Jest broń potężniejsza niż wszystkie głowice!
Campbell: Nie masz na myśli broni chemiczne?
Ivanovich: Nie. Po wypadku w republice Sanchago okazało się to złym pomysłem.
Campbell: No to zostaje…broń biologiczna?
Ivanovich: Dokładnie…Najstarsza broń masowego rażenia znana ludzkości. Już w starożytnej Grecji, niektóre armie wrzucały do obozów wrogów ciała zabitych przez choroby zwierząt i ludzi, tylko by wywołać zarazę. Broń biologiczna jest starsza niż ludziom się wydaje.
Campbell kaszle
Campbell: W takim miejscu uczyć się historii starożytnej…Pomyśleć, że z mojej pensji płacę za naukę takich ludzi.
Ivanovich się śmieje.
Ivanovich: Ciągle masz poczucie humoru. To broń, z której możemy zrobić prawdziwe dzieło sztuki.
Campbell: Na nic się wam to zda, ta broń jest zbyt trudna w produkcji.
Ivanovich: Owszem, jest i ciągle staram się to obejść. Ważny jest także nosiciel, który będzie niewrażliwy na działanie wirusa.
Campbell: Ale…mówiłem to nie praktyczne. Kiedy zarazisz kogoś, wirus zmieni swoją strukturę. Nie można nad nim zapanować.
Ivanovich: To jak wam się udało dokończyć operację? Musieliście użyć Fox Die…
Campbell: Fox Die…? Chcesz manipulować genami!?
Ivanovich: Tak jak powiedziałem, broń można zastosować przy pomocy najnowszej technologii. Sam to widziałem w Shadow Moses!
Campbell: Skąd wiedziałeś?
Ivanovich: Jak mówiłem, jestem dobrym znajomym Revolver Ocelot’a. Niestety, to koniec wykładu.
Słychać helikopter.
Ivanovich: Słyszysz? Snake przybył.
Campbell: Ty gnoju!
Ivanovich: Ha ha ha! Ależ ty zły, nie powinieneś witać przyjaciół?
Ivanovich śmieje się
Akt 6
Meryl: Ta ściana…nic z nią nie zrobimy.
Campbell: To na nic, Meryl.
Meryl: Snake? Ta ściana jest ze specjalnego stopu z blokadą elektro magnetyczną. To tutaj zniknął sygnał z nanomaszyn wujka.
Snake: Dopóki tu jesteśmy nie możemy skontaktować się z Mei Ling.
Campbell: Przykro mi Snake…Wykorzystali mnie.
Meryl: Nie masz za co przepraszać wujku. Wszystkich nas oszukał Cortez!
Snake: Pułkowniku, Cortez naprawdę był członkiem Fox Hound?
Campbell: Tak, został wyrzucony z oddziału dziesięć lat temu, zanim się przyłączyłeś.
Snake: Co nim kieruje?
Campbell: Nie wiem. Jednak wydaje mi się, że dostaje pomoc z Rosji.
Drzwi otwierają się i wchodzi Cortez.
Cortez: Chyba znowu się spotykamy.
Campbell: Cortez…
Snake: Co ty do diabła knujesz?
Cortez: Chcę zbudować nowy kraj, doskonały, nie zakażony korupcją kapitalistów takich jak wy!
Snake: Planujesz przejęcie władzy?
Cortez: Wolę nazwę rewolucja!
Meryl: Zwariowałeś?
Cortez: Byłem wiernym żołnierzem w służbie USA, ale odwrócili się ode mnie.
Campbell: Nie uważasz, że twoje plany są trochę niepoprawne?
Cortez: Ja nie żartuje! Pamiętasz, dziesięć lat temu, gdy prawie zniszczyli mój oddział?
Wspomnienie z przeszłości. Odgłosy wybuchów i strzałów. Campbell i Cortez w środku walki, między nimi ranny żołnierz imieniem Jon.
Campbell: Szybko musimy dostać się do helikoptera!
Żołnierz (poprzez radio): Nie możemy już nikogo zabrać! Musicie się utrzymać!
Campbell: Kurwa! Mark, odmówili nam pomocy!
Cortez: Co do!?
Jon jęczy z bólu.
Cortez: Nie ruszaj się Jon!
Jon: Czy…helikopter już jest?
Cortez: Jeszcze moment! Wytrzymaj, ruszajmy!
Jon: Hah.…hah…jeszcze…nie spłaciłem rat za auto…Moja żona będzie krzyczeć…
Cortez: Nie mów!
Jon: Zostawcie mnie w lesie…
Cortez: HEJ! OTWÓRZ OCZY! OBUDŹ SIĘ JON!
Koniec wspomnień.
Cortez: Jon…połknął tą kulę…Jon był moim…
Campbell: Oh…
Cortez: Jego ciało drgało…nagle ustały zamarły…
Campbell: Mark…Nikt cię nie wini…
Cortez: Nie byliśmy niczym więcej jak pionkami!!
Campbell: Nie byliśmy…zginął jak żołnierz…
Cortez: Gówno prawda! Naprawdę w to wierzysz!?
Meryl: Przestań! Nie możesz winić Campbell’a!
Snake: Meryl, chyba nie powinniśmy się wtrącać.
Meryl: Ale…
Snake: W ogóle…Dlaczego działasz z Ivanovich’em?
Cortez: Mi USA wbiło mi nóż w plecy, jemu Rosja. Wszystko w podobnych okolicznościach. No i mamy podobną wizję uzyskania państwa idealnego.
Campbell: Przy pomocy broni biologicznej!?
Cortez: Broń biologiczna? Skąd te podejrzenia!? Nie jesteśmy mordercami mordercami i nie chcemy broni, która niszczy rasę ludzką!
Campbell: Nie to mówił Sergei! Macie gdzieś tu broń biologiczną!
Cortez: Gówno prawda, nie zgodziłbym się na coś takiego.
Ivanovich: Obawiam się, że on ma racje. To był mój pomysł. Zdecydowałem się wykluczyć cię z moich planów.
Cortez: Sergei, ty…
Ivanovich: Wcale nie chciałem być z tobą, naprawdę pragnąłem zabić wszystkich agentów Fox Hound!
Cortez: Co do diabła!
Ivanovich: Zaczynając od ciebie Cortez.
Ivanovich dźga Cortez’a. Ten upada na ziemię.
Cortez: Guaa!
Campbell: Mark!
Ivanovich się śmieje
Ivanovich: To prawdziwe wyzwanie, zabijać bezgłośnie swoich wrogów.
Campbell: Mark, zbierz się do kupy! Mark!!
Ivanovich: Dalej żyje, ale w końcu straci przytomność. Musi, przy takiej utracie krwi.
Meryl: Ty bezduszny gnoju…
Ivanovich się śmieje
Ivanovich: Doceniam ten komplement! A teraz kogo zabić? Może ciebie Meryl!
Do pomieszczenia wbiega oddział specjalny.
Ivanovich: Jak oni?
Mei Ling: Rzucić broń! Pomieszczenie zostało otoczone, przez oddział specjalny Esterii!
Snake: Mei Ling!
Żołnierz #1: Sergei Ivanovich! Jesteś aresztowany pod zarzutem prowadzenie akcji terrorystycznych i prowadzenia narodowej rewolucji!
Żołnierz #2: Stać! Rzuć nóż!
Ivanovich: Ja mam się poddać?
Ivanovich rusza w stronę żołnierza z wyciągniętym nożem. Dźga obu.
Ivanovich: W walce CQC, nic nie może równać się z nożem. A to co mówiłem…teraz dotyczy Meryl!!
Mei Ling: Stop!!
Ivanovich: Dorwę cię! Ty, młoda panienko, jesteś dla mnie przeszkodą!!
Mei Ling jęczy ze strachu.
Meryl: Jak śmiesz! Mei Ling jest…
Campbell:Ty ruski psie! Zmierz się z kimś równym sobie!
Ivanovich: Taki chętny by umrzeć? Chętnie pomogę!
Meryl: Nieeeeeeeee!
Słychać wystrzał. Cortez zabija Ivanovich’a.
Ivanovich: …Cortez…Ty gnoju…
Cortez: Sergei…zapomniałeś, że pistolet także jest ważny w CQC…
Jakiś czas później.
Cortez: Czyli…sierżant Martinez był szpiegiem biura informacji…Jak…mogłem nie zwrócić na to uwagi?
Campbell: Mark, jak planowałeś to rozegrać?
Cortez: Nie chciałem nikogo skrzywdzić…Zwyczajnie chciałem przetrzymać cię kilka dni, a potem wypuścić…ale zdrada Sergei’a wszystko popsuła…
Campbell: Nie musisz więcej mówić…
Cortez: Znów pada…Tak jak wtedy…
Campbell: Nie mów już…
Cortez: Bardzo chciałem stworzyć nowy kraj, niezależny od Białego Domu, czy Kremlu…Kraj, w którym ludzie mogą pokładać nadzieję, by…
Campbell:Mark…to dlatego…
Cortez: Dlaczego…ciągle tak do mnie mówisz. Tak jakbym dalej był w Fox Hound.
Campbell: Typowe. Jesteś…jesteś moim przyjacielem.
Cortez: Uważaj…nie bądź kukiełką w rękach Białego Domu.
Campbell: Mark…
Cortez: Wcześniej czy później zrozumiesz…Uwierz mi Roy…
Campbell: Mark…W końcu mówisz do mnie Roy, po dziesięciu latach!
Cortez: Heh-heh…Uparciuch z ciebie…Ja…
Campbell: Mark…Mark! Weź się w garść!
Snake: Pułkowniku…oddział medyczny przybył. Powinniśmy wyjść.
Wchodzi sanitariusz.
Sanitariusz: Ofiary?
Campbell: Proszę, odejdź…
Sanitariusz: Strasznie to wygląda…Powinienem się tym zająć.
Campbell: …Nie ma potrzeby…
Sanitariusz: Ale…
Snake: W porządku, zajmuj się innymi.
Sanitariusz: Och…Rozumiem…
Sanitariusz wychodzi.
Snake: Przeżyje?
Campbell: Snake…Ja i Mark…Zostawisz nas na chwilę samych?
Snake: Pewnie.
Meryl: Mei Ling, chodźmy.
Mei Ling: Okej
Snake: Pułkowniku…Gdy tylko będę mógł pomogę przygotować pogrzeb Cortez’a.
Meryl: Ja też pomogę.
Mei Ling: I ja…pułkowniku…
Campbell: Wy…
Snake: Cortez był
w Fox Hound, tak jak my. I tak musimy czekać aż się rozpogodzi.
Campbell: Przepraszam…








Jeszcze nie komentowane.