Dialogi MGA (cz.4)
- środa 29 września 2010
- Przez La-Li-Lu-Le-Lo
Snake: Hmm? To są perfumy Teliko… perfumy Clown. Wyczuwasz je, Teliko?
Teliko: Snake.
Teliko: Snake.
Teliko: To Clown.
Teliko: Ona jest Clown.
Teliko: Nie wierz jej, Snake. To ja jestem Teliko.
Teliko: Ona Cię okłamuje. Ja jestem Teliko.
Teliko: Przyjrzyj się uważnie, Snake. Powinieneś być w stanie nas rozróżnić. Clown jest za mnie przebrana.
Teliko: Spójrz w moje oczy, Snake. Oczy zawsze powiedzą Ci prawdę.
Teliko: Ona nie może przejąć moich wspomnień.
Teliko: Zawsze chciałam Cię poznać, Snake. Marzyłam by Cię spotkać.
Teliko: Dlatego tutaj jestem.
Teliko: Dlatego tutaj jestem.
Snake: …
Teliko: Nie tylko zamknęłaś mnie w tym zwariowanym pokoju szachowym, ale jeszcze ośmielasz się panoszyć tutaj przebrana za mnie! Obiecuję Ci, że będziesz cierpieć za to podwójnie! Czy Ty potrafisz w ogóle żyć nie naśladując innych? Może zaczniesz wreszcie żyć własnym życiem? Jesteś żałosna, Clown. Pod całym tym make-upem musisz być naprawdę ohydna.
Teliko: Jest miejsce tylko dla jednej Teliko!
Teliko: Zgadzam się. Dlatego musisz umrzeć.
Teliko: Cholera!
Teliko: Już się poddajesz? Szkoda!
Teliko: Nie. Myślę, że już czas byś dołączyła do mojej zabawnej gry.
Teliko: Co?
La Clown: Jeszcze z nikim nie przegrałam, ale uważam, że zasługujesz na to zwycięstwo, wreszcie czuję, jakie to uczucie.
Snake: …
La Clown: Nigdy jednak nie sądziłam, że… porażka oznacza śmierć. Myślę, że umieram. Snake, Flemming jest w podziemnym hangarze. Teraz, kiedy rozmawiamy, on aktywuje Metal Geara i przygotowuje do wystrzelenia pociski nuklearne. Żeby dostać się do hangaru, musisz otworzyć drzwi znajdujące się w północnej części, a następnie zejść na dół po drabinie.
Snake: Dlaczego nam to mówisz?
La Clown: Jeżeli umrę tutaj, będzie to oznaczało, że nie jestem bohaterem. Bohater powinien przetrwać do końca. Więc… pewnie to ja jestem złoczyńcą. A złoczyńcy powinni stawać po stronie bohatera tuż przed swoją śmiercią. Zabawne… zawsze uważałam, że zginę w płomieniach.
Teliko: Płomieniach?
La Clown: W dzieciństwie zostałam poparzona. Były to poparzenia trzeciego stopnia. Moja twarz nigdy nie miała być już ładna. Nie taka, jaką chciałabym pokazać ludziom. Dlatego zaczęłam imitować innych.
Teliko: …
La Clown: Tak cicho. A więc to tak jest umierać? Cały ten… spokój? Snake… Ty i ja… nie jesteśmy Name-Knowers. Nr. 16… nie może nas kontrolować…
Snake: Co masz na myśli?
La Clown: Jestem Swallowtail… Życzę Ci dużo szczęścia, Snake.
Teliko: Blizny na czole Clown…
Snake: Tak. Wyglądają niczym motyle, motyle Swallowtail.
Teliko: Ten zapach…
Snake: To jej perfumy.
Teliko: Ten sam zapach, co w pokoju mojego ojca, kiedy znalazłam go martwego. Wiem, że to ten. Nigdy nie zapomnę zapachu tych kwiatów.
Snake: Ktoś musiał wynająć Clown by zabiła Twojego ojca.
Teliko: …
Snake: Tutaj są drzwi. Drabina prowadząca do podziemnego hangaru jest po drugiej stronie.
Teliko: Zaczekaj. Zabierz Pitagorasa.
Snake: Chodźmy, Teliko.
Teliko: Snake.
Snake: Co?
Teliko: Roger został złapany, a Alice… ona może już nie żyć.
Snake: Co!?
Teliko: Chwilę temu miałam połączenie z Alice.
Snake: Nic nie słyszałem.
Teliko: Powiedziała, że Twoi pomocnicy złapali Rogera.
Snake: O czym Ty do diabła mówisz?
Teliko: Stwierdziła, że to Twoi ludzie, oraz że Hans Davis jest częścią Ciebie. Jedną z Twoich osobowości.
Snake: …
Teliko: Czy to prawda?
Snake: …
Teliko: Odpowiedz.
Snake: Nie wiem, Teliko. A jak Ty myślisz? Uważasz, że Hans Davis to ja, prawda?
Teliko: …
Snake: Teliko…
Teliko: Podejrzewasz innych, gdyż nie wierzysz samemu sobie.
Snake: Co to znaczy?
Teliko: Mój ojciec zawsze mawiał, że nawet, gdy cały świat obróci się przeciw niemu, jego wiara w samego siebie pozwoli mu wierzyć innym. Wierzę samej sobie. Wierzę również w to, co podpowiada mój instynkt. Ty jesteś Solid Snake, legenda. Pospieszmy się, Snake.
Teliko: Snake, to jest… Metal Gear?
Snake: Najwyraźniej. Nigdy jednak takiego nie widziałem.
Teliko: Flemming jest w środku?
Snake: Prawdopodobnie.
Teliko: Jak zniszczymy coś takiego?
Snake: Chodź ze mną.
Snake: Możemy dostać się do wewnątrz przez ten właz.
Teliko: Do środka?
Snake: Tak. Złapiemy Flemminga i wyłączymy Metal Geara.
Teliko: Pójdę z Tobą.
Snake: Nie. Ty zaczekasz tutaj.
Teliko: …
Snake: Zaufaj mi, Teliko. Idę sam.
Flemming: Witaj ponownie, Hans.
Snake: Flemming!
Flemming: Przybyłeś w samą porę. Wejdź. Twój tron czeka.
Snake: Doskonale, Flemming. Został nam jeszcze jedynie ostatni test.
Teliko: Snake?
Flemming: W końcu wreszcie on przejął kontrolę.
Snake: Co takiego?
Flemming: Nic. Masz rację. Wiedziałem, że ta chwila nastąpi. Z lub bez udziału Nr 16. Będziemy musieli grać wedle jej zasad. Dzięki temu nie musimy obawiać się napadów złości Nr 16. Jeżeli nie, moja Constance…
Snake: Twoja córka i Nr 16 również są w to wplątane i będą brały w tym udział do samego końca.
Flemming: Huh?
Snake: Nie mam najmniejszej ochoty nadal bawić się w tę grę. Wykonuję wyłącznie rozkazy mojej własnej woli. Muszę jednak przyznać, że Nr 16 zaplanowała to doskonale. Gdyby to wszystko się nie wydarzyło, nigdy nie dowiedzielibyśmy się, co potrafi Metal Gear. Pozostał tylko jeden problem, kto weźmie na siebie całą odpowiedzialność?
Flemming: O czym Ty mówisz?
Snake: Mówię, że Metal Gear jest niemal kompletny. Jednakże nie posiadamy wystarczającej ilości danych do wystrzelenia głowicy nuklearnej.
Flemming: Hans?
Snake: Gdzie powinniśmy wycelować to cacko? Może Molonia?
Flemming: Hans, nie musisz się w to mieszać. Po prostu usiądź, zrelaksuj się, i ciesz się fajerwerkami.
Snake: Może wycelujmy w Stany Zjednoczone? To powinno załatwić tych wszystkich twardogłowych generałów stojących za BEAGLE.
Snake: Już widzę te nagłówki gazet: Szalony Dr Flemming dokonuje zbrodnii. W historii pojawiają się zwariowani naukowcy. Dr Flemming zrobi wszystko, by zaprezentować światu swoją kroczącą zabawkę z bronią nuklearną i jej olbrzymią siłę…
Flemming: Czy jesteś… Nr 16? Niech Cię diabli! Zamierzasz wykorzystać Snake’a do odpalenia broni?
Snake: Nie bój się. Tobie nic nie zagrozi. I tak zginiesz.
Teliko: Snake! Nie ruszaj się, Snake!
Snake: Huh? Naprawdę zastrzelisz swojego bohatera?
Teliko: Nie ruszaj się!
Snake: Myślałem, że mi ufasz. Sama tak mówiłaś.
Teliko: Zamknij się!
Snake: No proszę, strzelaj. Hahaha! Nieźle… naprawdę nieźle. Następnym razem postaraj się trafić.
Flemming: Hans!
Snake: Niech Cię szlag!
Flemming: Nieee! Nie oddam Ci go!
Roger: Snake! Snaaake!
Snake: Roger? Ty żyjesz?
Roger: Żyję? O czym Ty mówisz? Mój Codec zaczął szwankować. Później całkowicie padł. A co z Tobą? Wszystko w porządku?
Snake: Co… mi się stało?
Roger: Wygląda na to, że odzyskałeś świadomość. Możesz się poruszać?
Snake: Boli mnie całe ciało. Nie mam już bólu głowy. Jest ze mną Teliko!
Teliko: Snake!? Nie jest dobrze. Flemming uciekł!
Flemming: Nr 16! Słuchasz mnie? Koniec tej całej gry! Żadnych więcej rozkazów. Robi mi się niedobrze od słuchania tych Twoich poleceń. Zabiję Snake’a, a następnie wystrzelę głowicę nuklearną. Powiedziałaś, że jak posłucham rozkazów i zrobię wszystko, co każesz, oddasz mi moją Constance! Ale teraz wiem, że kłamałaś. Nie uwolnisz Constance. Nigdy tego nie planowałaś. Jesteś moim obiektem naukowym, Nr 16, znam Cię na wylot. Wiem, że miałaś sen przed staniem się Neoteny. Tak… Wyspa na południowym Pacyfiku. Otoczona idealnie błękitną wodą i rafą koralową. Jak każde dziecko, zakochałaś się w tej wyspie. Zaczęłaś myśleć, że to jest właśnie niebo, które na Ciebie czeka. Zawrzyjmy więc umowę. Oddaj mi moją Constance teraz, albo odpalę głowicę prosto w tę cudowną wysepkę, która jest tak bliska Twemu sercu.
???: Constance zginie w sekundę po odpaleniu głowicy.
Flemming: Nr 16?
???: Może mój Hans zlikwiduje Metal Geara zanim zdołasz cokolwiek zrobić. Powodzenia.
Flemming: Snake! Szkoda, że Hans Davis opanował Twój umysł. W przeciwnym razie mógłbym pozwolić Ci żyć.
Roger: Snake, współpracuj z Teliko żeby pokonać Metal Geara. Uda Wam się, jeśli będziecie funkcjonować jak drużyna!
Teliko: Snake! Proszę wstawaj!
Flemming: Przyszykuj się na śmierć, Snake!
Teliko: Snake! Co zrobić?
Snake: Nie wiem, co znajduje się w środku. Jest tam coś, co możesz zniszczyć?
Teliko: Bot Patrolowy… i jakaś tablica kontrolna.
Snake: OK, zniszcz ją!
Teliko: Zniszczyć? Czy to w czymś pomoże?
Snake: Nie wiem.
Teliko: Nie wiesz…
Snake: Co innego możesz zrobić?
Teliko: Dobrze! Mówisz – masz.
Snake: W końcu, widzę światło… Dobrze… Teraz moja kolej.
Flemming: Wystrzelę tylko jedną. Jedna rakieta odpalona w tę wyspę udowodni Nr 16, że mówię poważnie. Wówczas uwolni moją Constance. Jestem pewien!
Teliko: Czy ktoś jeszcze żyje na tej wyspie? Daleko jest ona od brzegu? Jak wielu ludzi masz zamiar poświęcić?
Flemming: Myślałem, że wiesz. Constance jest dla mnie ważniejsza niż miliony innych ludzi.
Teliko: Stworzyłeś nuklearnego potwora i nie zdajesz sobie sprawy z zagrożenia, jakie on niesie? Nie rozumiesz, że zginą setki tysięcy ludzi, jeżeli odpalisz ten pocisk?
Flemming: Zamknij się! Dlaczego nie powiesz tego Nr 16? Nie zrobiłem niczego złego! Nie miałem z tym nic wspólnego! To Hans był tym, który rozpoczął Rytuał Przywołania i powołał Neoteny. Dlaczego Nr 16 tak bardzo nienawidzi właśnie mnie?
Teliko: …
Flemming: C-Constance. Wszystko dobrze. Tatuś jest tutaj… Zaraz obok… Ciebie…
Roger: Snake, to ja.
Teliko: Pułkownik!?
Roger: Przepraszam Snake.
Alice: Jak się czujesz, Hans?
Snake: Alice…
Teliko: Alice…! Myślałam, że Cię zastrzelili!
Alice: Mój plan nie wypalił. Tak naprawdę on nie jest Hansem Davisem. Przepraszam, że to powiedziałam. To z nudów. Miałam nadzieję, że pozabijacie się nawzajem z Teliko. Dlaczego nie mogłaś być bardziej podejrzliwa względem niego?
Snake: Roger, czy ona…
Roger: Tak, dupa, a nie widzenie na odległość. Żyła tam przez lata. Dlatego zna bazę na wylot.
Teliko: Pułkowniku… Twierdzisz, że Alice…
Roger: Tak, to Nr 16.
Teliko: Alice jest Nr 16?
Roger: Kiedy Leone został złapany przez Flemminga, Alice zdradziła się: A więc to Twoja córka jest zakładnikiem? W chwili, gdy Flemming usłyszał te słowa, zaczął zachowywać się dziwnie.
Alice: Wszystko przez to, że wykorzystałam głos Nr 16. Naprawdę zwariował, kiedy odkrył, że jestem Nr 16. Nie mógł uwierzyć, że znajduję się tuz obok niego.
Roger: Snake, pamiętasz obraz, który pojawił się na monitorze w HQ? To było wideo odtworzone przez Nr 16. Wykorzystała ona Flemminga żeby Cię sfilmował.
Alice: Byliście tak zajęci sobą, że nawet nie zauważyliście, iż to daremne wideo było fałszywe.
Roger: Faktycznie, spotkałeś się z Hansem Davisem. Flemming przebrał się za niego. To był Flemming, prawda?
Alice: Nie potrafił wykonać niczego tak, jak powinien. Myślałam, że umrę ze śmiechu. I pomyślcie jak czuł się Flemming… Jedyni ludzie, którzy nazywali mnie Nr 16 to Flemming, banda jajogłowych i Hans Davis, kiedy przychodził posprawdzać wszystkie rzeczy.
Snake: Kim jest Hans Davis?
Alice: Tobą.
Snake: …
Alice: Żartowałam.
Snake: …
Alice: Hans był ostrożnym człowiekiem. Nigdy go nie widzieliśmy. A Ty byłeś naszym bohaterem, legendarnym Solid Snake’iem.
Teliko: Bohaterem?
Alice: Dzieci z Hamelin uważały Cię za bohatera. Byłeś człowiekiem stworzonym dzięki ich mocy, wysyłanym do wykonywania zadań dla nich. Legendarny bohater – Solid Snake. Tak zawsze myśleliśmy.
Snake: Wykorzystali mnie jako wzór dla Was?
Alice: Tak. Nie jesteś Hansem, ale naszym bohaterem. Naszym mottem było: Być może pewnego dnia będziesz tak sławny i potężny jak Snake.
Snake: A moje wspomnienia… Wspomnienia Hansa?
Alice: CHAIN. Twój terminal zbierania danych psychicznych. Pamiętasz? Nie kojarzę ile razy wstrzykiwałam Ci środki przeciwbólowe. W tym samym momencie stosowałam CHAIN do kontroli nad ACUA. Wówczas szeptała z daleka, tak delikatnie: Jesteś Hans Davis. Myślę, że możemy stwierdzić, iż CHAIN był łańcuchem, który związał Cię z Hansem Davisem.
Snake: Dlaczego chciałaś zmienić mnie w Hansa?
Alice: Fizycznie jestem Nr 16, ale psychicznie Nr 104. Dwoje ostatnich dzieci Rytuału Przyzywania, ja i Nr 16. Ona wbiła nóż w moją pierś. Kiedy umierałam, zmieniłam się w coś na wzór mgły i wniknęłam w jej ciało. Zniszczyła moje ciało, ale ja opanowałam jej umysł.
Teliko: Twoje ciało i umysł… należą do dwojga różnych ludzi?
Alice: Czy kiedykolwiek czułeś się tak, że spoglądając w swoje odbicie, dostrzegałeś zupełnie obcą twarz? Tak jakbyś nosił maskę?
Snake: …
Alice: Na początku nie było mi łatwo. Nie wiedziałam jak mam żyć. Byłam tą osobą, a jednocześnie całkiem inną. Dwie, jako jedna.
Roger: To dlatego usiłowałaś poświęcić setki niewinnych ludzi?
Alice: Oczywiście, zemsta także była moim motywem. BEAGLE zawdzięczam to, kim jestem. Harold Burton był szefem BEAGLE. Za pomocą ACUA przejęłam umysły jego ochroniarzy i kazałam im go zadźgać, aż został z niego jedynie krwawy ochłap. Wyglądał słodko w tej czapce z NEKAL.
Roger: Hans Davis również zginął z Twojej ręki?
Alice: Jeszcze nie. Najlepsze pozostawiam na koniec.
Snake: Alice, Ty…
Roger: Przepraszam Cię za to, Snake. Mówiłem, że polecił mi Ciebie Roy. Nigdy nie byliśmy starymi kumplami. Wszystko, co o Tobie wiedziałem, to legendy i plotki. Osobą, która Cię zarekomendowała do tej misji była… Alice. Alice zgodziła się nam pomóc pod warunkiem, że weźmiesz udział w operacji. A jej prośba była dla nas rozkazem. Nie miałem innego wyboru jak się zgodzić. Gdybym tylko przyjrzał się kilu sprawom nieco dokładniej… Przepraszam.
Snake: Co się stało!?
Alice: Nic. Roger zaczynał już trochę nudzić.
Teliko: Myślisz, że w to uwierzymy?
Alice: Uważam, że całe to gadanie o bohaterstwie Solid Snake’a poruszyło Rogera. Pragnął sam zostać bohaterem. Próbował wyrwać mi broń. Gdyby tylko mógł siedzieć na miejscu pozostawszy dobrym pułkownikiem, nic by się nigdy nie zdarzyło. Och, trudno.
Teliko: Zabiłaś Pułkownika!?
Alice: Och. Już czas. Za trzynaście minut laboratorium stanie w ogniu. A trzynaście to pechowa liczba. Cóż za zbieg okoliczności.
Snake: Chcesz wysadzić to miejsce?
Alice: To laboratorium jest ohydnym i przeklętym miejscem. Powinnam je usunąć z powierzchni ziemi. Jeżeli nie zdążycie uciec, zginiecie. W końcu jesteś moim bohaterem. Nie możesz teraz umrzeć.
Teliko: Snake.
Snake: Szybciej, Teliko! Musimy się stąd wydostać! Już!
Elsie: To był ostatni, Sis? Nie możemy już nikogo więcej zabić?
Frances: Skończone Elsie. Wytnij numer na senatorze.
Elsie: OK.
Lena: Alice, wszystko załatwione.
Minette: Lena?
Lena: Och. Jeszcze żyjesz? Cóż, Ty również musisz umrzeć, Constance.
Minette: …
Lena: Posiadasz w sobie ogromną dawkę ACUA. Alice zaaplikowała Ci fałszywe wspomnienia. Twierdzisz, że jesteś Minette Donnel. Alice mówiła mi o rozmowach, jakie przeprowadzałyście. Przez cały czas planowała to wydarzenie, jako potworną katastrofę Lotu 326, spadającego w płomieniach. Ciekawe dlaczego zmieniła zdanie? Była w stanie uzyskać kontrolę nawet nad wszystkimi lotami. Ja nie potrzebuję już spadochronu. Wiesz, co się teraz stanie? Jesteś córką Flemminga, kochaną Constance Flemming.
Minette: Flemming…?
Lena: Wytnę numer Alice na Twoim ciele.
Minette: …
Alice: Wiedziałam, że Ci się uda. To właśnie mój Solid Snake.
Snake: Co zrobiłaś z Rogerem?
Alice: Wygląda na to, że nasz stary bohater nadal żyje. Ale…
Snake: …
Alice: Swoją drogą, numer dwanaście wycięłam na piersi Hansa.
Snake: Hansa?
Teliko: Ale S w słowie Snake znajduje się pod numerem dziewiętnaście, nie dwanaście.
Alice: Ostatnią literą nie jest S. Jest nią L. Nie chodziło o SNAKE… tylko o NEKAL.
Snake: NEKAL?
Teliko: Masz na myśli jedwabne produkty NEKAL?
Alice: Tak. Marka popularnych pidżam i szlafmyc. To, powinieneś wiedzieć, jedna z głównych marek BEAGLE. NEKAL stosuje tylko najlepsze jedwabie do swoich produktów, do tego dochodzi masa jedwabnego pudru zmieszanego z ACUA. Produkt taki sprzedają na całym świecie. Posypując się jedwabnym pudrem, poprawiasz swój stan zdrowia. Puder powoduje produkcję wysokiej jakości aminokwasów. Wytwarza to kolagen, dając Ci delikatną skórę, jaką zawsze pragnęłaś mieć. Jak leciała ta reklama? Doskonały jedwab sprawia, że ciało czuje się dobrze. Śpij dobrze tej nocy, tak jak zawsze powinieneś spać. Z jedwabnym pudrem „NEKAL Silk”, nie będzie stanowiło to problemu. Poczujesz się lepiej, zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Życzę Ci wesołego i mięciutkiego dnia!. Kobiety, które pokrywały ciało tym pudrem, żywiły nadzieję, że zapewni on im miękką skórę. W rzeczywistości kobiety nie poprawiały jakości swoich aminokwasów. Wchłaniały ACUA. Dokładniej mówiąc, stawały się uśpionymi agentkami. Name-Knowers wchłaniali spore ilości ACUA, co pozwoliło mi wypełnić ich umysły iluzjami. Iluzje sprawiły, że zaczęli uważać, iż są kimś innym, fałszywe wspomnienia przeszłości. Kto wie, ile dziesiątek tysięcy… nawet setki tysięcy ludzi znajduje się pod moją kontrolą. To właśnie prawda o potworze, którym jestem. Neoteny.
Snake: Czym jest Name-Knower?
Alice: Każdy z imieniem. Człowiek, który wie, kim jest. Są to moje marionetki.
Snake: …
Alice: Żeby być z Tobą szczerą… Musiałam Cię kontrolować. Pragnęłam Solid Snake’a, legendarnego bohatera z mojego dzieciństwa, żeby był na zawsze mój. Ale Solid Snake to jedynie Twój kryptonim. Nie tak ma być. Nie mogę zmienić Cię w mojego Snake’a. Dlatego nadałam Ci imię. Powtarzałem Ci je do ucha co chwilę, będąc przekonaną, że w końcu uwierzysz. Powtarzałam tak cicho i delikatnie. Jesteś… Hans Davis…
Snake: A więc dokonałaś swojej zemsty?
Alice: Tak. Teliko, Ty także dokonałaś zemsty.
Teliko: Co?
Alice: Człowiek, który wynajął Clown do zabicia Twojego ojca to nikt inny, jak Hans Davis… A.K.A. Viggo Hach.
Teliko: Ja nie planowałam żadnej zemsty.
Alice: Bob, Edward, Arnold, Greg, Leon i Viggo Hach, oraz Emilio. Weź pierwsze litery z każdego z tych sześciu imion, połącz je ze sobą, i voila!
Snake: BEAGLE…
Teliko: …
Snake: Co zrobiłaś z samolotami?
Alice: Są już bezpieczne. Nakazałam Constance poszperać w samolocie, a ona powiedziała coś, co nie było częścią mojego planu. Oznajmiła, że Nr 104 nie nienawidziła mnie. Powiedziała to żeby mnie uspokoić. Tak łatwo mnie uspokoić. Pozbawić bólu. Słysząc to, nie chciałam już żeby samoloty rozbiły się. Myślę, że chyba już odejdę. A wy, jeżeli szybko się tutaj nie dostaniecie… nasz bohater wkrótce umrze.
Snake: Postrzeliłaś go…
Alice: Pomyślmy… Gdzie powinnam się udać? W końcu jestem wolna. Mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy! Jesteś moim bohaterem.
Snake: Alice! Zaczekaj!
Alice: Ungh….! Urgh… Czy… Czemu ja…!? Unnnngh…
Snake: Co się stało!?
Roger: S-Snake…
Snake: Roger! Wszystko w porządku!?
Roger: Alice… Ona nagle złapała się za pierś…
Snake: Co!?
Roger: Odgryzła sobie… język… Ona… umarła.
Snake: Co się dzieje do diabła!?
Roger: Nie wiem… uuugh…
Snake: Roger!
Roger: …
Teliko: Pułkowniku!
Charles: Snake.
Snake: Kim jesteś?
Charles: Tutaj CIA, agent Charles. Roger przeżyje. Moi ludzie już się nim zajmują. Kula przeszła przez jego ciało, ale nie zagraża życiu. Wyjdzie z tego.
Snake: Dobrze słyszeć. Co z Alice?
Charles: Prawdopodobnie Neoteny nie była do końca doskonała. Władca Marionetek był podłączony do ludzkich umysłów, aby je kontrolować. Te umysły odsyłały jej ogromną ilość informacji. Umysł Alice nie poradził sobie z tym. Dostała zapaści, co zakończyło się dla niej śmiercią.
Snake: Mogę rozmawiać z Rogerem?
Charles: OK. Spróbujemy go podtrzymać. Poczekaj.
Snake: …
Roger: Snake…
Snake: Roger, mam wiadomość od Leone.
Roger: …
Snake: Przed śmiercią powiedział: To nie byłem ja.
Roger: Rozumiem… Hmm…
Snake: …
Roger: Teliko, to nie był Leone… Nie… Jeff Jones. Nie był szpiegiem.
Teliko: Leone był członkiem Twojego oddziału?
Roger: Tak. Teraz odszedł… Nie mam nawet czasu żeby go przeprosić.
Charles: Teraz już chyba rozumiem, dlaczego zgłosił się Pan do tej misji, pułkowniku.
Roger: Wywiad doniósł mi, że ludzie, którzy opanowali laboratoria byli kierowani przez olbrzyma o czarnych włosach. Wiedziałem też, że Jeff przybrał imię Leone i że był zamieszany w kilka ataków terrorystycznych. Nie chciałem ponownie się z tym mierzyć. Bałem się prawdy. Ale jednocześnie musiałem ją poznać. Zgłosiłem się, to miała być moja ostatnia misja. Stanąć z nim twarzą w twarz. Kiedy przedstawiłem się jako Roger McCoy, odpowiedział: To dla mnie przyjemność. Wtedy poznałem prawdę. Wiedziałem, że Jeff nie był szpiegiem. Był niewinny. Moje podejrzenia zrujnowały jego życie.
Teliko: …
Roger: Pewnie będzie mnie ścigał po śmierci.
Snake: To nieprawda. Widziałem wyraz jego twarzy, kiedy umierał. Była przepełniona spokojem. Pojednał się z ojcem, którego nie widział od lat. Był to uśmiech błogiego spokoju.
Roger: Dziękuję, że to powiedziałeś, Snake.
Charles: Pułkownik powinien teraz odpocząć. Zabieramy go na pogotowie, ASAP.
Roger: Mam nadzieję, że spotkamy się ponownie, Snake.
Snake: Ja też.
Charles: A sam podejrzewałem pułkownika.
Snake: Podejrzewałeś Rogera?
Charles: Rozpocząłem niezależne śledztwo w sprawie BEAGLE, kiedy dowiedziałem się o ich związkach z wojskiem. Jego imię pojawiło się w czasie śledztwa.
Snake: …
Charles: Dobrze, skończone! Myślę, że rząd Moloni również zostanie włączony do śledztwa. Trochę jednak potrwa zanim ich załatwimy. Odzyskaliśmy kontrolę nad samolotami, a bomba na pokładzie 326 została rozbrojona. To koniec, Snake. Misja zakończona. Może wybierzesz się w góry dopóki Roger nie wyzdrowieje? Wyślę śmigłowiec żeby Was odebrał znad nadbrzeża. Właśnie otrzymaliśmy zezwolenie na lądowanie od rządu Moloni.
Lena: Ty… To byłaś Ty… prawda? Ty… jesteś…
Minette: Nr 16 naprawdę mnie zaskoczyła. Moje ciało zostało pocięte, ale wtedy zobaczyła prawdziwą mnie. Byłam niczym biała mgła. W chwili, gdy Nr 16 ujrzała mgłę, pomyślała, że chcę opanować jej umysł. Ale nie mogłam dostać się do jej wnętrza. Starałam się, ale nie mogłam. Wtedy mój umysł zaczął poszukiwać innego nosiciela. Zobaczyłam córkę Flemminga. Postanowiłam przejąć jej ciało. Ujrzałam jak usatysfakcjonowana jest Nr 16, toteż pomyślałam, iż zabawnie będzie wcielić się w rolę Constance. Usiłowałam odgrywać rolę zakładnika, ale nie było to tak zabawne.
Lena: A więc… prawdziwym Neoteny, potworem… Nie…
Minette: Wytnę Nr 104 na Twoich kościach. Doskonały jedwab sprawi, że tej nocy zaśniesz zdrowo, tak jak zawsze powinnaś.
???: Tak. Właśnie. Oznajmij prasie, że Viggo Hach to Emilio, znany także jako Hans Davis, kierownik Lobito odpowiedzialny także za Metal Geara. Oczywiście… On nie jest jednym z Sześciu. Doskonale nadawał się na kozła ofiarnego. Na wszelki wypadek. Mam sporo dowodów, które niezbicie udowodnią, że Hach, Emilio i Hans Davis, to ta sama osoba. Nawet Nr 16 w to uwierzyła. Tak. Ona dysponuje mocą, ale to nadal dzieciak. Nie ma szans by mnie z tym powiązać. To ja znalazłem Metal Geara. Nikt nie dowie się również, że jestem Emilio. Sam się przecież nie ujawnię. Sześciu poszukiwaczy i BEAGLE znajdują się teraz w beznadziejnej sytuacji. Są nam zbyteczni. Czas się ich pozbyć. Obserwując cały ten incydent, natchnęła mnie pewna myśl.
Charles: Chcę Solid Snake’a… Tak, to głupie. Nie porównuj mnie do Nr 16. Ona potrzebowała rodzica, pragnęła by Snake nim był. Zupełnie jak dziecko, które szuka piersi. Hehehe. Żadnych tanich sentymentów. Jeżeli będę mógł zająć się Snake’iem, zrobię z niego kogoś potężniejszego niż Nr 16 kiedykolwiek była. Pewnego dnia będzie mój. To pewne.
Teliko: A więc… jedyne, co zaaplikowała Ci do pamięci, to obrazy z Rytuału Przywołania?
Snake: Tak. Tylko to może być uznawane za wspomnienia Hansa.
Teliko: Być może Alice pragnęła byś zobaczył choć fragment tego horroru, który przeżyła.
Snake: Co masz na myśli?
Teliko: Zamknięta razem z innymi, zmuszona do walki na śmierć… Mogę sobie tylko wyobrażać, jakie musiała widzieć wówczas okropieństwa. Usiłowała się z Tobą nimi podzielić. Podzielić okropieństwami jej umysłu. Być może miała nadzieję, że… jeżeli podzieli się z Tobą tymi obrazami, jej ukochanemu Snake’owi… może to miało ją ocalić… z chaosu. Choćby troszeczkę.
Snake: Ludzkich emocji nie sposób mieszać jak farb na palecie. Czarne jest czarne, a białe jest białe, nie ma odcieni szarości. Wiem, że Alice to zrozumiała. I teraz… czuję to. Jej ból, jej samotność… To jedyne, co mogę teraz dla niej zrobić.
Teliko: Snake?
Snake: Tak?
Teliko: O co chodziło z tym wspinaniem się po górach?
Snake: Och to. Cóż, przed dostaniem się tutaj wspinałem się po górach. Jeszcze jeden dzień i znalazłbym się na szczycie.
Teliko: Wspinaczka górska? Haha…
Snake: Co w tym zabawnego?
Teliko: Tak więc teraz wycieczka w góry na koszt państwa?
Snake: Niezły pomysł. Dołączysz się?
Teliko: Zanosi się na dobrą zabawę. Tylko bez helikopterów. Rozpocznę od samego dołu.
Snake: To długa droga, wiesz o tym.
Teliko: Może zaczekam na Ciebie na szczycie, co?
Teliko: Nie, nie, nie. Powiedziałam, że Cię dorwę, prawda?
Prezydent: Panowie, taka jest decyzja. Czy wszyscy się zgadzają?
Sekretarz Generalny: Nie ma innego wyboru. Wygląda na to, że tym razem to my jesteśmy tymi złymi.
Przewodniczący: Rozkaz wstrzymania ognia uspokoi sytuację na granicy. To rozkaz operacji.
Sekretarz Generalny: Rozumiem.
Premier: Chciałbym wyrazić moje obawy dla tej niefortunnej, ale niezbędnej decyzji.
Przewodniczący: Muszę powiedzieć, iż taki sposób omawiania wszelkich spraw bardzo jednak ułatwia ich wykonywanie.
Premier: Nie mógłbym się temu sprzeciwić.
Prezydent: Swoją drogą, jak przebiega główny konflikt na kontynencie?
Sekretarz Generalny: Och tak. Mieliśmy nadzieję, że się nim zajmiecie.
Przewodniczący: Obecnie stosujemy politykę nie interweniowania. To i tak jest trudne.
Sekretarz Generalny: Hmm, możliwe, iż zastosowanie tej karty w tamtym miejscu nie było dobrym pomysłem.
Premier: Przestań. Wygramy następnym razem.
Prezydent: Cóż, Panowie. Dziś wzniesiemy toast za to, iż wzrasta nasze uznanie. Co powiecie?
Premier: Do niczego Wam niepotrzebne czyjekolwiek uznanie! Zazdroszczę Ci tego.
Przewodniczący: W każdym bądź razie, tej nocy będzie nasze!
Prezydent: Dobrze! Gospodarka musi prosperować.
Przewodniczący: Wszystko, co przeznaczone na ludzi.
Premier: Jakie to miłe z Twojej strony.
Wszyscy: Hahahaha.
Sekretarz: Nasze rozmowy powtórzymy ponownie za sześć miesięcy. Dziękuję za Wasze przybycie.
Tłumaczył – uci








Jeszcze nie komentowane.