Lost & Infernal (Rozmowa)
- wtorek 19 października 2010
- Przez kul
Dyskusja redaktorów
Lost: 16. czerwca 2008 roku ma miejsce premiera wyczekiwanego przez wielu Metal Gear Solid 4: Guns of The Patriots. Oczywiście, wszyscy zagorzali wielbiciele serii, jeżeli nie będą tego dnia nerwowo wyczekiwać listonosza z egzemplarzem gry, to z pewnością oblegną sklepy od samego rana. Wszyscy ludzie, zarówno wspomniani już miłośnicy sagi, jak i stykający się z serią pierwszy raz laicy, rozkoszować się będą zawiłościami fabuły, która jest z pewnością najistotniejszym elementem sagi; będą podziwiać wspaniałe tekstury oraz naturalne ruchy Snake’a i pozostałych bohaterów. Nie należy oczywiście zapominać o wszelkich nowościach, jakie na nas czekają wraz z nadejściem czwórki. Po miesiącach niekończących się zachwytów nad grą nadejdzie cisza przed burzą, czyli nerwowe wyczekiwanie kolejnej części serii. I tu zaczynają pojawiać się problemy. Wraz z czwartą odsłoną historia Snake’a domknie się. Hideo Kojima nie będzie już głównym dowodzącym kolejnych projektów spod znaku Metal Gear. Znaczącego przeskoku graficznego z oczywistych względów nie będzie, a co najważniejsze, seria zmuszona będzie reaktywować się na podwalinach poprzednich epizodów. To raczej nie wróży nic dobrego, a wręcz przeciwnie. Co o tym sądzisz Infernalu?
Infernal Warrior: Hideo już nie będzie głównym dowodzącym, jak już wspomniałeś. Dodatkowo, naczelny bohater kończy swój udział w serii, a sam MGS4 ma wyjaśnić wszystkie wątki dotyczące historii Solida. Moim zdaniem jest to wystarczająca przesłanka, aby stwierdzić, iż podobieństwo pomiędzy MGS4 a MGS5 będzie tyczyło się już jedynie tytułu. Sądzę, że następna odsłona całkowicie oderwie się od dotychczasowych części sagi, pojawi się nowy główny bohater, nieznani wcześniej voice aktorzy, zaistnieją całkowicie odmienne wątki. Jedyne, co może pozostać to motyw Metal Geara, kroczącego czołgu zdolnego do odpalania głowic nuklearnych z każdego miejsca na Ziemi. Uważam, że tym tropem należałoby pójść tworząc kolejną część. Kojima nie będzie miał z pewnością tak znaczącego nadzoru nad scenariuszem jak do tej pory, toteż ponownie mogą pojawić się nieścisłości, albo, co gorsza, zmiany w fabule całej sagi (gdyby twórcom zależało na kontynuowaniu poprzednich wątków). A jak przedstawia się Twój pogląd na tę sprawę, Lost?
Lost: Muszę przyznać, że targają mną podobne rozterki, przy czym mam nadzieję, że scenarzyści pokuszą się na dość śmiały, możliwe, że opłacalny zarazem, krok. Mam na myśli umieszczenie przygód głównych bohaterów w o wiele dalszej przyszłości, motywy zbliżone do tych ze Snatchera, które według mnie pasowałyby idealnie do nowego rysu serii. Uważam, że problem zostałby rozwiązany, ponieważ bracia byliby już tylko tłem dla rozgrywających się w grze wydarzeń. Twórcy bez większych problemów mogliby w ten sposób puścić wodze fantazji, jeśli chodzi o realia panujące w świecie gry. Przykładowo, wszyscy przeciętni żołnierze zaopatrzeni w egzoszkielety i wielkie działa laserowe, pranie mózgów stosowane na skalę o wiele większą niż tą, którą znamy doskonale z MGS2, nieskrępowani niczym szaleni naukowcy, dokonujący przerażających eksperymentów, w których tworzą hybrydy Metal Gearów i ludzi, a gdzieś, w samym środku tego bagna, jesteśmy my – gracze, maluczcy i słabo uzbrojeni. Wszystkie te elementy powinny z powodzeniem otworzyć furtkę kolejnej wspaniałej sadze, dorównującej poprzedniczce zarówno grywalnością, jak i historią. Zahaczając jeszcze o tytuł, liczę, że twórcy przy tworzeniu kolejnego epizodu zrezygnują już z członu Solid.
Infernal Warrior: Hm, ten pomysł z klimatem Snatchera jest dość śmiały. Powiem nawet, że bardzo mnie zaskoczyłeś Lost. Jednakże czytając Twoją wypowiedź delikatnie się przeraziłem. Pamiętaj o tym, że seria zawsze zachowywała dozę realizmu, w Twojej wizji natomiast tego realizmu mi brakuje. Egzoszkielety staną się chyba codziennością w kolejnej części. Pranie mózgów na większą skalę? Sądzę, iż w MGS4 będzie to już skala olbrzymia. Łączenie Metal Gearów z ludźmi to już całkowite oderwanie od dotychczasowej atmosfery MGSa. To zbyt nieludzkie. Nie podoba mi się również ten mały, słaby bohater. Sądzę, że główną postacią powinien zostać ktoś twardy, umiejący się odnaleźć w świecie chaosu, jaki opisałeś. Niech będzie to osoba pochodząca z tego właśnie świata, a nie na siłę, wbrew sobie, do niego wrzucona. Mam również nadzieję, że bohater ten nie miałby wiele wspólnego ze Snake’iem, Raidenem, Liquid Ocelotem, Vampem, czy kimkolwiek, kto już w serii się pojawił.
Co do nazwy, twórcy raczej nie zrezygnują ze starej marki, gdyż stała się ona rozpoznawalnym na całym świecie znakiem. Także nad tym chyba nie ma się co zastanawiać.
Wracając jeszcze do kwestii przeszłości, jak uważasz: powstanie kolejna część przygód Big Bossa? Pomiędzy MPO, a MG1 jest znaczna luka czasowa, którą warto byłoby wypełnić.
Lost: Jeżeli uważasz, że wybuchowy oddział Kobr i Cyber Ninja o tendencjach masochistycznych zachowują mimo wszystko dozę realności, to ok.
Wracając jednak do Twego pytania, to jest mi ciężko wypowiedzieć się w tej kwestii. Z jednej strony oficjalne przesłanki głoszą, że czwórka ostatecznie zamyka pewien rozdział w historii serii, ale z drugiej, jak obserwuję politykę KONAMI, to jestem wręcz przerażony. Kolejna misja Solida na telefonach komórkowych tylko mnie potwierdza w obawach, które podpowiadają mi, że to jeszcze nie koniec i niebawem ujrzymy następną odsłonę. Co prawda już nie na stacjonarnych konsolach, ale jednak – część dopełniającą historii legendarnego Big Bossa, co osobiście uważam za pomyłkę. Dlaczego? Do każdego z bohaterów serii odczuwam pewien stosunek emocjonalny. Big Boss jest dla mnie w wielu kwestiach pewną nie wyjaśnioną dotychczas tajemnicą i pragnę ażeby nadal tak zostało. Niestety, jeśli moje obawy się sprawdzą i KONAMI zdecyduje się wbrew wcześniejszym postanowieniom zapełnić lukę pomiędzy MGS: PO, a MG1, to prawdopodobnie dojdzie do syndromu Final Fantasy VII, czyli do zabicia gry – legendy. Spłodzone zostaną kolejne części traktujące o tworzeniu przez Big Bossa Outer Heaven, przy czym nie dość, że ten wyeksploatowany i wielokrotnie wałkowany wątek zacznie już fanów serii nużyć, to na dodatek kto wie, czy fabuła nie będzie potraktowana po macoszemu przez samych twórców. Coś na zasadzie: Po co mamy się starać, skoro i tak grę kupią miliony. Dla mnie to istne samobójstwo.
Infernal Warrior: W tej kwestii mam podobne odczucia co Ty, Lost. Jeżeli dodać jeszcze możliwe odstępstwa od chronologii sagi, czy nowe informacje na temat istniejących już bohaterów, niekoniecznie stawiające ich w pozytywnym świetle, to może okazać się, że kolejne części zabiją całą serię. Najlepiej zaprzestańmy rozmowy o tak pesymistycznym scenariuszu!
Co sądzisz o przesłaniu serii? Np. o znaczeniu genów i kwestii czy tylko od nich zależy rozwój człowieka. Sądzisz, że temat ten powinien być dalej rozwijany, pomimo, że został dobrze zaprezentowany wcześniej, czy też może powinna nastąpić jego zmiana, choćby na próby zachowania człowieczeństwa w dobie nanomaszyn, egzoszkieletów i wielkich „Metal Gearów”? Uważam taki temat za niemniej istotny. Postęp technologiczny może przecież doprowadzić do tego, że ludzie zaczną używać maszyn do codziennych czynności życiowych i powoli utożsamią się z tymi mechanizmami. Jak tego uniknąć? Jak rozsądnie wykorzystać technologię? Seria mogłaby próbować odpowiedzieć na te pytania. Jak myślisz?
Lost: Bardzo podoba mi się Twoja myśl, Infernalu. Rzeczywiście, wspomniany przez Ciebie problem zachowania człowieczeństwa w dobie tak rozbudowanej technologii, jest niezwykle delikatny. Stąpa on wręcz po niezwykle cienkiej granicy, która się już w dzisiejszych czasach powoli zaciera (choć tylko w rzadkich i specyficznych sytuacjach).
Wracając jeszcze do tematu samych genów. Myślę, że będzie to już kwestia poruszana w serii do samego końca. Może nie będzie aż tak istotnym elementem fabuły jak dotychczas, lecz z pewnością, w większym bądź mniejszym stopniu, pojawi się ponownie. Mam także pewne nadzieje, że poruszony zostanie wątek przeznaczenia, który w pewnym sensie jest związany z genami (Solid i jego przekleństwo toczenia nieustannej walki), a także siły woli.
My tu gadu – gadu, a trzeba niestety powoli kończyć naszą rozmowę. Infernal, może jakieś podsumowanie?
Infernal Warrior: Tak więc ogólny przepis na kolejne części Metal Gear Solid wg Losta i Infernala wygląda następująco:
– klimat i nawiązania do Snatchera.
– całkiem nowi bohaterowie i wątki.
– oderwanie od poprzednich części sagi.
– wprowadzenie nowego przesłania, oraz kontynuowanie tematu genów i dziedziczenia.
Ewentualne próby tworzenia prequelów zostały całkowicie przez nas odrzucone. Sądzę, że z takich pomysłów mógłby powstać całkiem dobry Metal Gear (tym razem bez Solid). Byłoby to zupełnie świeże spojrzenie na serię. Dodatkowo, ingerowanie w fabułę, a także portrety psychologiczne znanych już postaci, zostałyby zachowane.
Dziękuję za ciekawą rozmowę Lost!
Lost: Ja Tobie również, Infernal.








Jeszcze nie komentowane.