Niniejszy artykuł stanowi zbiór wrażeń jakie towarzyszyły poszczególnym redaktorom Zanzibaru; odczucia te są ściśle związane z ostatnio zaprezentowanym na targach E3 trailerem Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots. Zapraszamy gorąco do lektury i dzielenia się na forum swoimi własnymi spostrzeżeniami.

Oczekiwania były spore. Nic dziwnego, zważywszy na to, że Hideo Kojima postanowił przez blisko rok trzymać na głodzie fanów Metal Gear Solid jeśli chodzi o nie wypuszczanie nowych informacji. Jednak teraz nadeszła ta długo oczekiwana chwila – świeży trailer MGS4 został przedstawiony całemu światu. Jakie wrażenia po jego obejrzeniu? Cóż, mieszane – z jednej strony filmik ów nie do końca zawodzi, lecz z drugiej nie wywołuje dreszczy jak ten z zeszłorocznego E3. Graficznie rzecz biorąc to nie mamy tutaj większej różnicy od poprzednio pokazywanych zwiastunów; tekstury wciąż te same i tylko model Meryl został zmieniony. Żeby szerzej się wypowiedzieć, to niestety wciąż nie za wiele zostało pokazane by piać z zachwytu, np. chciałoby się zobaczyć jakieś bardziej złożone efekty świetlne, wody, widok jakiegoś rozbudowanego miasta czy też tereny z jakąś roślinnością; jak bowiem wiemy Ameryka Południowa będzie jedną z lokacji gry. A propos terenów, to być może nie każdy zauważył, lecz sceneria pojedynku Vamp kontra Raiden wygląda na lokację wschodnio-europejską, która też przecież w grze ma się znaleźć. Niestety, mimo niewielkich zmian stylistycznych całość nadal przypomina Bliski Wschód, a to głównie przez podobną kolorystykę. Czy inne tereny w grze będą reprezentowały ten sam poziom pod względem klimatu? Oby nie.

Najwięcej oczekiwań kierowałem jednak pod adresem fabuły. Tutaj, no cóż Kojima postanowił znów być oszczędnym i mimo wielu nowych informacji podanych w trailerze mamy tylko do czynienia z uszczegółowieniem tego, co było do tej pory wiadomo w bardziej ogólnej formie. Toteż będziemy musieli jeszcze poczekać na więcej danych w tej kwestii.

Natomiast bardzo ważnym, nowym czynnikiem zwiastuna były głosy postaci, tym razem w wersji angielskiej. Tutaj praktycznie rzecz biorąc nie było wielkiego zaskoczenia – Hayter nadal dobrze sprawuje się w roli głosu Solida i tak niech pozostanie, bez udziału jakichkolwiek zmian w tej materii, które mogłyby nastąpić ze względu na wiek bohatera. Reszta także w sumie obeszła się bez zmian w stosunku do poprzednich części; jednak wygląda na to, że głos pod postać Liquid Ocelota podkłada jedynie Pat Zimmermann. Brak jest jakiegokolwiek udziału Cam Clarke’a, co być może potwierdza plotki o jego zniknięciu. Szkoda.

Przy okazji dźwięków, prawdziwym cukierkiem tego trailera była muzyka, a dokładniej mówiąc fragment, kiedy za Liquidem nadlatuje śmigłowiec. Moment, kiedy słyszymy chór niemal mnie rozwalił, to naprawdę cudowny fragment. I wydaje mi się, iż tym razem soundtrack może przebić pod tym względem poprzednie części, a to dlatego, że kawałek usłyszany w tym filmiku przypomina mi filmowe kompozycje Harry’ego Gregsona Williamsa.

Na koniec zostawiłem sobie sławny już przed pokazaniem zwiastuna pojedynek Vamp kontra Raiden. I tutaj znów bez szoku. Całość to głównie pokaz sztuczek i akrobacji w wykonaniu obu postaci. Owszem, miejscami bardzo efektowny, jednak pozbawiony tego uderzenia, kiedy po raz pierwszy mogliśmy podziwiać umiejętności Jacka w starciu z Gekko (ubiegłoroczne E3). Za to należą się brawa, jeśli chodzi o wygląd naszego wampira. Owszem, aż tak nie różni się od wersji z MGS2, ale gdy go zobaczyłem i usłyszałem hipnotyczny głos Phila LaMarra, to aż dreszcze przeszły mnie po plecach. Na pewno zapowiada się on nam jako jedna z najbardziej klimatycznych postaci serii.

Podsumowując cały trailer, przypomina ów niejako drugą część zwiastuna GTA IV. To, co zobaczyliśmy to tylko rozwinięcie tego, co było nam dane już dotychczas zobaczyć – bez zaskoczeń, bez szoku. Nie jestem w pełni zachwycony. Zbyt długo czekaliśmy, a niestety pod pewnymi względami wciąż jesteśmy na poziomie wiedzy prezentowanej przez zeszłoroczny trailer z E3. Skoro jednak do premiery zostało około pół roku mam nadzieję, że Hideo Kojima jednak czymś nas zaskoczy między czasie. Bo do tego zostaliśmy chyba już przyzwyczajeni. – Saladin01

Na początek przemianowanie Snake’a na zwykłego mordercę do wynajęcia. Pomysł ciekawy, zwłaszcza, że przecież Snake był prezentowany jako człowiek z misją, ideałami, a tu staje się zwykłym cynicznym mordercą. Świetnie oddana istota wojny. Naprawdę bardzo podoba mi się to podejście i kto wie, czy w najbliższej przyszłości, nie będzie dokładnie tak jak sugeruje Kojima. Teraz jest źle, ale jeszcze nie aż tak. Na szczęście.

Dziwi mnie trochę zmiana nastawienia Campbella. Zawsze był bierny, całkowicie podporządkowany, a tu nagle bierze się za działanie. Albo faktycznie na emeryturze ma już wszystko w nosie i w końcu może robić cos według swoich zasad, albo z jakiegoś powodu go zdegradowano i chce się w jakiś tam swój sposób odegrać. Tak ja to widzę. Wygląda na to, ze ma wpływy w jakiejś organizacji, bo wątpię żeby z własnej kieszeni wysupłał pieniądze na tę operację.

Przychodzi kolej na Meryl…Hehe, klimacik na modłę MGS2, świetnie. Nanomaszyny ciągle w natarciu, kolejny raz świetnie. Aktywacja, pierwsze wrażenie? Radzieckie anteny w Prypeciu emitujące fale mające powodować nudności u wrogich żołnierzy. Żołnierze padają, a jeden blondynek nie…Czyżby nie miał nanomaszyn, lub był uodporniony na ich wpływ? Hahaha, Meryl została przywódczynią oddziału…Kojima to jednak lubi Ghost in the Shell.

Wszystko się wyjaśnia; to nie fale, a nanomaszyny. Pełna kontrola nad polem walki. Cudownie. Nie od dziś wiadomo, co Kojima lubi i co go kręci, a kontrolowanie ludzi to jeden z jego ulubionych tematów. Fabularnie będzie dobrze.

Hmm…powód walki Snake’a to ich powód walki? Kogoś zainspirował, czy może nawiązanie do czegoś, czego jeszcze nie wiemy? Potwierdzenie tego, co napisałem na początku. Snake jako stary zabójca. Cynizm aż kapie z monitora. Wynajęto go, ale skoro go wynajęto, to znaczy, że ktoś inny też chce ubić Liquida. To by się zgadzało, w końcu Hideo mówił o wielu stronach konfliktu. To zdanie o losie…jestem prawie pewny, że chodzi o to nieszczęsne samobójstwo.

Co do walki Raidena z Vampem: skoki, uniki, dźganie nożem, katana, okej; taniec na katanie ala Yoshimitsu nie trzyma klimatu, ale okej. Czemu taka długa? A jaki to moment zeszłorocznego trailera przypadł amerykanom najbardziej do gustu? Oczywiście walka Raidena z Gekkou. Teraz wszyscy się podniecają walką z Vampem. Kojima już tam doskonale wiedział co ma zrobić żeby się ludziom podobało.

Grafika nie jest zła. Nie jest może tak dobra jak w innych prezentowanych grach, ale w MGSy nigdy nie graliśmy dla obrazków. Prace nad grą ciągle trwają, zobaczymy jak to będzie wyglądało w przyszłym roku. Na razie nie rozumiem tych wszystkich narzekań.

Na animację także wiele osób narzeka, ale wypada wziąć pod uwagę, że Pan So Toyota, odpowiedzialny za motion caputre w poprzednich częściach, nad tą już nie pracuje. Liquid straci swój akcent, wielka szkoda. Lubiłem go jako Anglika. Campbell nie brzmi na swoje 70 lat. A Hayter jak Hayter…

Vamp ciekawie wygląda z tymi pazurkami na stopach. W ogóle design postaci jest świetny. Meryl przypomina The Boss; sposób poruszania się, głos, wszystko świadczy o sile i dojrzałości. Snake może trochę zbyt napakowany, ale jest nieźle. Bardzo cieszy mnie zmiana głosu Raidena. On miał mieć podobną barwę głosu już w MGS2, a nie dopiero teraz. Żołnierze różnią się od siebie, czyli tak jak Koji obiecał.

No i muzyka. Stary, dobry, MGSowy poziom. Połączenie bębnów, smyczków i chóru, dla mnie bomba. Czuć klimat i bardzo dobrze! Drugi utwór to już typowa nuta z serii. Również fajna, ale już nie aż tak, aczkolwiek bardzo przypadło mi do gustu jej zgranie z tym, co dzieje się na ekranie. Słychać, że Harry wziął się do dzieła, chyba w końcu polubił pracę nad MGSami. Bardzo ciekawi mnie efekt końcowy współpracy Gregsona z Nobuko Toda. Wiem, że będzie dobrze, pytanie tylko, jak dobrze.

Seria coraz bardziej nastawia się na Japonię. Z pewnością nie każdemu się to podoba, ale co zrobić, nigdy się wszystkim nie dogodzi. No i nie zapominajmy, że Kojima na E3 przyjechać nie chciał. Dla niego ta impreza straciła na znaczeniu. Przyjechał z sentymentu. Pokazał trailer po angielsku, pojawił się na konferencji Konami i wrócił do Tokio. – kul

Oczekiwania na nowy trailer MGS4 trwały bardzo długo. Wszyscy spodziewali się czegoś niesamowitego. Długiego trailera, który dorzuci do tego, co wiemy jeszcze więcej informacji. Tymczasem Kojima przyjechał na E3 z 6 minutowym trailerem, w którym widzimy tylko dwie, ale za to długie cut-scenki. Nareszcie możemy usłyszeć angielskich voice aktorów i trzeba przyznać, że jak zwykle się spisali. Dodatkowo Hayter skwierczy jeszcze bardziej niż zwykle, co ma podkreślać wiek Snake’a. Akio Otsuka nie musi specjalnie modelować swojego głosu do roli, dlatego jego Old Snake wypada według mnie bardziej przekonywująco. Podobnie Paul Eiding, w roli Campbella nie brzmi za fajnie. Jego głos jest identyczny jak w MGS1, co sprawia, że choć brzmi świetnie, to głos nie pasuje do podstarzałego pułkownika…

Muzyka z drugiej części trailera, czyli z walki Raiden vs. Vamp przypomina mi kawałki z MGS3, czyli wszystko jest w porządku. Tylko oby Harry Gregson Williams nie zrobił po prostu miksu soundtracków z MGS2 i Snake Eatera. Swoją drogą nie zanosi się na to, bo główny motyw z trailera pochodzącego z TGS 06’ był czymś naprawdę nowym.

Jeżeli gameplay nie zawiedzie to możemy się spodziewać jak najbardziej godnego zakończenia serii. Hideo Kojima odchodzi, życie Snake’a chyli się ku końcowi… Metal Gear się kończy… Więc mam nadzieję, że ta ostatnia część będzie czymś niezwykłym i zakończy serię jak na MGSa przystało.

A tymczasem – See You in Tokyo! – Bizon

O swoich wrażeniach dotyczących trailera pisałem na forum ogólnym, tak więc teraz postaram się zawrzeć tutaj swoje przemyślenia.

Zanosi się na to, że ostatnią swoją misję Snake podejmie pod wpływem prośby starego (i jedynego pozostałego przy życiu) przyjaciela, Roy’a Campbella. Dawny pułkownik, teraz będący już na emeryturze, zaniepokoił się sytuacją panującą na świecie; wojna stała się bowiem podstawowym czynnikiem wspierającym globalną ekonomię, w czym duży udział nowopowstałych PMC. Wykorzystując swoje wpływy na bliskim wschodzie (najprawdopodobniej zdobyte jeszcze w okresie walk toczonych w Iraku), a także z pomocą (możliwe, iż wymuszoną pod pewnym pretekstem) Naomi Hunter, Liquid Ocelot stara się przejąć całkowitą kontrolę nad polem walki. Kluczem do tego okazuje się przeanalizowanie struktury i zasad działania nanomaszyn, których trzecia generacja znajduje się w ciele prawdopodobnie każdego członka oddziałów PMC. Tutaj pojawia się kwestia tego, czy znajdujące się pod przywództwem Meryl nowoutworzone Foxhound jest jedną z grup przynależących do ogólnie pojętego Private Military Company. Jak można zauważyć na zwiastunie, także osoby wchodzące w skład FH ulegają bowiem tajemniczemu atakowi dokonanemu na nanomaszyny znajdujące się w ich ciałach. Nanomaszyny, kontrolujące w pewnym stopniu zachowania żołnierzy (o czym wspomina trailer sprzed roku), najprawdopodobniej pod wpływem dźwięku wydanego przez Gekku zaczynają funkcjonować w sposób niewyjaśniony. Nieomal wszyscy żołnierze znajdujący się w obszarze działania dźwięku ulegają szaleńczemu zachowaniu nanomaszyn. Nieomal, gdyż ten zgubny wpływ nie obejmuje swoim zasięgiem Old Snake’a (nie posiadającego już raczej nanomaszyn), Liquid Ocelota, a także zamaskowanej postaci przynależącej do jednostki Meryl.

Na tę chwilę trudno wysnuć jakieś racjonalne wnioski, co do tożsamości tejże persony; gdyby nie fakt, iż posiada ona blond włosy optował bym za stwierdzeniem, że jest to ta sama postać, którą widzieliśmy pod koniec trailera z TGS 06′, a w której widzieliśmy osobę młodego Solida (co nie musi być wcale prawdą). Jednakże przyglądając się sposobowi poruszania tego bohatera można dojść do wniosku, iż jest to Raiden, jeszcze zanim uległ procesowi cyborgizacji. To prawda, akcja gry rozgrywać się będzie w roku 2014, o czym informuje nas choćby wypowiedź Naomi dochodząca z offu; nie znaczy to jednak, iż fabuła usytuowana zostanie jedynie w tymże punkcie czasowym; raczej na pewno tak nie będzie. Chociaż aktualnie jestem skłonny przyznać, iż będzie to dla serii postać zupełnie nowa, podobnie jak przyjaciele Meryl z grupy Foxhound. Kwestię tego, co robi Naomi na pokładzie śmigłowca należącego do Liquida poruszyłem wcześniej; prawdopodobnie bohaterka zmuszona zostanie do pracowania dla wrogiej strony. Pozostaje pytanie, czy zostaje do tego faktycznie zmuszona, czy też robi to z własnej woli. Odnoszę niepokojące wrażenie, że jednak to drugie (a więc znowu).

Spodobał mi się nietypowy schemat fabularny, który będzie nam towarzyszył. Solid Snake nakłoniony do wykonania zabójstwa na zlecenie jest z całą pewnością czymś dla serii nieszablonowym. O ile rzecz jasna nie będzie nam towarzyszył wątek z kolejną wariacją Metal Geara. Podobnie interesujące wydają się słowa Snake’a o nim samym, mówi on przecież: Nie jestem bohaterem. Nigdy nim nie byłem. Jestem starym zabójcą wynajętym do wykonania mokrej roboty. Ta krótka wypowiedź znamionuje nam wielki powrót Solida; powrót po dobrych pięciu latach nieobecności. Od bohatera emanuje jeszcze większy cynizm niż było to dotychczas. Wyraźnie zaznaczone zostało jego zmęczenie i trudności wynikające z zaawansowanego wieku. Ten motyw nie może się nie udać i z pewnością zadecyduje o wydźwięku fabularnym całej gry.

Na koniec kilka refleksji na temat Vampa i Raidena, którzy staczają ze sobą (efektowny?) pojedynek. Nowy wizerunek Vampa wzbudził we mnie jak najbardziej przychylne odczucia. Ciekawy design i nie zastąpiony Phil La Marr składają się na niezwykle ciekawą postać. O roli Vampa w grze nie zostało jednak powiedziane absolutnie nic. Wnioskować jedynie możemy, iż jest on nieśmiertelnym, który podobnie jak Fortune poszukuje usilnie sposobu na to, by umrzeć. Taka postawa bohatera umotywowana może zostać faktem, iż oddział Dead Cell, na który składali się jego przyjaciele został totalnie zdewastowany. A zdewastowany został przez samego Raidena, więc stąd być może pojedynek tejże dwójki.

Jeśli chodzi o Jacka, to muszę przyznać, że zupełnie nie pasuję mi taki charakter tej postaci. Dużo lepiej przyjąłbym jego poprzedni wizerunek niż tę próbę zrobienia z niego efektownie postępującego bohatera. Chociaż z ostateczną opinią należy się powstrzymać, bowiem nie wiemy jak zmiana Raidena zostanie uzasadniona.

To tyle na temat zwiastuna z E3 07′. Z niecierpliwością czekam teraz na pokaz gameplay’u Guns of the Patriots. Mam nadzieję, że emocji nie będzie i wtedy brakować. Naturalnie tych pozytywnych. – Hal Emmerich