Wojny Big Bossa – Revolver Ocelot
- środa 20 października 2010
- Przez kul
Wojny Big Bossa
Ileż to razy zdarzyło się Wam, że z nieodpartą chęcią powracaliście do jednej z epickich walk stoczonych pomiędzy Big Bossem, a legendarnym oddziałem The Cobra i spółki? Usiłujecie włączyć konsolę, a ta odmówiła Wam posłuszeństwa. Nie możecie zagrać, gdyż gra pożyczona była od kumpla, z którym właśnie się pokłóciliście. Nie graliście w ogóle w tę część sagi. W takim razie nie pozostaje Wam nic innego, jak porwać się w wir wydarzeń opisanych w tym dziale. Serdecznie zapraszam!
Część I: Rewolwer i pszczółka
Jack wyszedł z lasu na piaszczystą przestrzeń. Dookoła wydawało się być dość spokojnie, nie wliczając walczących ze sobą dwóch węży, które bez przerwy syczały. Naked Snake podszedł do przepaści, aby w nią spojrzeć. Po chwili jednak widok przyprawił Snake’a o lekkie mdłości, a więc cofnął się o kilka kroków w tył. Wtem z naprzeciwka pojawił się Ocelot, który wydawał się oczekiwać Jacka.
– Ah… nareszcie jesteś. Wygląda na to, że informacja The Boss była prawdziwa. – rzekł młodzieniec.
Snake nie zdążył nawet chwycić za broń, gdy Ocelot skierował rewolwer w jego kierunku. Po chwili jednak opuścił go.
– Dwa razy nie oszczędziłeś mi posmakowania gorzkiej przegranej. – zaczął dumać przeciwnik Jacka.
W tym samym czasie zza drzew wyskoczyli żołnierze z oddziału GRU, oraz zwykli szeregowcy. Osłaniali oni tyły, zaś Ocelot kontynuował swoją mowę:
– Nienawidzę rozczarowywać Kobr, ale teraz wreszcie jesteś mój. Niech nikt nie interweniuje. – amator rewolwerów zaczął żonglować swoja bronią.
Snake natomiast przez cały czas starał się obmyślić plan ucieczki, ale nie potrafił wpaść na żadną przydatną myśl.
– Oceloty to dumne stworzenia. Polują na swe ofiary samotnie.- rewolwerowiec po raz kolejny wycelował swą broń w stronę Snake’a.
– Dwanaście naboi… – wyszeptał Ocelot. – Tym razem dysponuję dwunastoma nabojami. – chłopak schował obydwa rewolwery do kabur, po czym przyjął bojową pozę mówiąc jednocześnie:
– No dobra… Zaczynajmy!
Snake wraz z Ocelotem równocześnie zerwali się ze swoich miejsc i, strzelając na oślep, pobiegli na lewą stronę. Amator rewolwerów schował się za pobliskim drzewem, Wąż natomiast ukrył się za olbrzymim głazem. W trakcie zmieniania magazynku w swoim pistolecie, Jack zauważył skorpiona na swojej nodze. Niestety, nie potrafił powstrzymać bezwarunkowej reakcji, w wyniku czego błyskawicznie opuścił swoja kryjówkę, narażając się przy tym na oberwanie kulą. Zza drzewa można było usłyszeć śmiech młodzieńca, który nie szczędził okazji i zasypał Snake’a gradem naboi. Nasz bohater czym prędzej rzucił się w stronę małej kępki wysokiej trawy. Ocelot był zdezorientowany, nie wiedział zupełnie co ma robić. Powodem tej nagłej konsternacji był jeden z jego podwładnych, który, niby całkiem niepozornie, wskazywał palcem na miejsce ukrycia się Snake’a. Po chwili jednak miłośnik rewolweru przestrzelił swemu żołnierzowi nogę:
– Następnym razem wyceluję w głowę, zrozumiano!? – wykrzyczał, po czym zwrócił się bezpośrednio do Węża, już nieco spokojniej – A ty wstawaj, tylko powoli.
Snake zrobił co mu kazano. Na twarzy Ocelota wyraźnie było widać niezadowolenie. Po chwili przemówił:
– Hmmm… nieprzyjemna sytuacja, co?- młodzieniec powoli zaczął się cofać, aż w końcu skrył się za jednym z głazów.
– Chcę, żebyś wiedział, że walczę fair! – wykrzyczał rewolwerowiec.
Jack, uśmiechając się do żołnierzy próbujących opatrzyć ranę swego kamrata, pobiegł za drzewo.
– Niech to szlag! Kto by przypuszczał, że przeładowywanie broni może być tak zajmujące? – zaczął biadolić Ocelot.
Naked Snake postanowił wykorzystać okazję i zbliżył się do drzewa, przy którym znajdował się przeciwnik. Dzięki temu zagraniu nasz bohater bezproblemowo wycelował w gniazdo os i strzelił w nie. Rozwścieczone owady zaatakowały Ocelota. Przeciwnik zaczął przeklinać Snake’a i uciekać przed osami. Tym czasem Jack ukrył się za jednym z głazów, wyczekując odpowiedniej chwili, aż wróg znajdzie się w muszce jego pistoletu. Jednak młodzieniec, gdy odpędził już od siebie natrętne owady, nie ruszał się z miejsca, ponieważ wiedział co takiego się święci. Minęło z pięć bitych minut, aż zarówno Snake jak i Ocelot odważyli się wybiec ze swej kryjówki. Jack, z przygotowaną wcześniej bronią, stanął z młodzieńcem twarzą w twarz. Na czole Snake’a pojawił się kroplisty pot – zupełnie nie wiedział co teraz począć. Tę niezręczną sytuację przerwało pojawienie się pszczół, które wyraźnie zaczęły otaczać bohaterów pojedynku.
– Cholera, znalazł nas. – burknął pod nosem Ocelot.
Z każdą kolejną chwilą przybywało coraz więcej pszczół. Pomimo swojej bezsilności, Naked Snake starał się odpędzić otaczające go owady. Pszczoły zaczęły kąsać żołnierzy coraz to mocniej i mocniej, aż w końcu umierali oni w okropnym bólu. Nikomu nie pomogło wywijanie bronią wokół siebie, a tym bardziej krzyczenie w niebogłosy. Nikt z podwładnych Ocelota nie zdołał uciec w głąb lasu. Tym czasem rewolwerowiec skutecznie pozbywał się dziesiątek skrzydlatych potworów za pomocą swojej ukochanej broni.
– Tym razem miałeś szczęście, jeszcze się spotkamy! – zdążył wykrzyczeć Ocelot, po czym uciekł w nieznanym kierunku.
Zdezorientowany Snake wskoczył w przepaść. W okolicy słychać było przerażający krzyk…
Miejsce pojedynku: Bolshaya Past Crevice.
Charakterystyka postaci:
* Silne punkty Ocelota: Deszcz rykoszetów.
* Słabe punkty Ocelota: Ze względu na używanie w czasie walki dwóch rewolwerów, chłopak stosunkowo długo je przeładowuje, a także dość wolno celuje w Snake’a przed oddaniem strzału.
* Nagroda za pozbawienie Ocelota staminy: Animals Camo.
Charakterystyka Animals Camo: Kamuflaż ten jest bardzo przydatny, szczególnie w górskich terenach. Poza tym niweluje on drżenie rąk występujące w czasie celowania.
Charakterystyka areny:
Ogólnie miejsce, w którym dane jest nam zmierzyć się z amatorem rewolweru, jest niezwykle klimatyczne. Spoglądając na teren ten, od razu na myśl nasuwają się filmy z gatunku western. Wyschnięta ziemia, niezbyt równy obszar, rzadki porost trawy, a także wiatr sypiący piaskiem prosto w oczy. Do mocnych stron tego miejsca – a zarazem przydatnych graczowi podczas walki – niewątpliwie zaliczyć należy wielkie głazy, za którymi można się schować, jak i fakt występowania na tym rewirze kilku gniazd os, które po zestrzeleniu z przyjemnością uprzykrzą życie naszemu przeciwnikowi. Oczywiście, aby nie było nam zbyt łatwo, po arenie pełza sobie, gotowa do zatrucia Jacka jadem, kobra. Na środku planszy znajduje się natomiast dość spora przepaść, której najlepiej jest się wystrzegać.
Wskazówki dotyczące walki:
Na przeciwnika tego nie ma jako takiej taktyki, nie należy jednak zapominać o wcześniej wspomnianych gniazdach os, które zajmą na jakiś czas uwagę naszego oponenta. Warto także z początkiem walki pozbyć się kobry, ażeby nie psuć sobie później zabawy ustawicznym skakaniem po menusach w celu łyknięcia serum na jad węża. Co ciekawe, gdy już trochę poturbujemy Ocelota, oddział GRU wciśnie swoje trzy grosze i odda parę strzałów w naszym kierunku. Na szczęście zdarza się to naprawdę sporadycznie (o ile nie raz na walkę), natomiast same obrażenia z tym związane są niskie.
Ciekawostki:
– Po ponownym rozpoczęciu gry, w czasie walki można sprowokować Ocelota do pojedynku na żonglowanie rewolwerem. Aby tego dokonać, należy przełączyć się na widok FPP, a następnie zacząć żonglować SAA za pomocą prawej gałki analogowej.
– Jak wiadomo, Ocelot nie nachodzi nas sam, lecz ze swoim oddziałem GRU, a także z żołnierzami Volgina. W związku z tym możemy do nich także postrzelać, przy czym muszę zaznaczyć, że trzeba się spieszyć, ponieważ gdy skierujemy broń w kierunku jednego z nich, to po chwili zda on sobie sprawę co się święci i schowa się za drzewem. Co jednak w tym wszystkim jest najciekawsze, nie można ich zabić w żaden sposób.
– Po strzeleniu Ocelotowi w głowę, młodzian straci swój beret. Po chwili jednak się po niego pofatyguje, strzepując przy tym z niego bród, dzięki czemu bezproblemowo możemy wystrzelić w stronę przeciwnika kilka naboi.
– Naszemu przeciwnikowi z początku brakuje umiejętności sprawnego przeładowywania swych SAA, lecz z czasem wychodzi mu to coraz lepiej, więc morał z tego jest taki, aby nie szczypać się z małolatem zbyt długo!
– W razie naszych niepowodzeń (zbyt duże obrażenia, zwisanie nad przepaścią itd.), żołnierze z oddziału GRU zaczną się z nas naśmiewać.
Kilka słów od Losta:
Muszę przyznać, że młody Ocelot jest postacią bardzo przeze mnie lubianą. Jest taki… śmieszny! Owszem, jest to sadystyczny dziwoląg, ale ma w sobie tę miętkę silnej indywidualności, która nie tyle nakazuje mu zabicie Snake’a, co po prostu chęć pokonania go w walce, położenia swojego przeciwnika na łopatki, udowodnienie samemu sobie, iż nie istnieje niemożliwe. Poza tym Ocelot jest wybornym aktorem i zawsze spada na cztery łapy.








Jeszcze nie komentowane.