******
Solidus śmieje się.
******

Solidus:
Tak? Może powinienem być wdzięczny temu dzieciakowi.

******
Solidus wychodzi.
******

Ocelot:
Ta sytuacja…bardzo nostalgiczna.
Raiden:
Gdzie jestem?
Ocelot:
No jak to, oczywiście wewnątrz Arsenal Gear. Właściwie to także we wnętrzu wspomnień Shadow Moses.

******
Ocelot trzyma dysk.
******

Ocelot:
Wezmę to. Tobie już się nie przyda.

******
Olga wchodzi do pomieszczenia. Stoi plecami do Ocelota.
******

Ocelot:
Wiatr zmienił kierunek, jeszcze porozmawiamy.

******
Ocelot wychodzi.
******

Olga:
Nie ruszaj się…jesteśmy monitorowani.
Raiden:
Co ty knujesz?
Olga:
Przejdźmy do nanokomunikacji…

******
Tak też robią.
******

Raiden:
Pan X…? Ninja…?
Olga:
Zgadza się…to ja.
Raiden:
Sądziłem, że jesteś przywódczynią rosyjskich żołnierzy.
Olga:
Nie. To była tylko przykrywka.
Raiden:
Przykrywka
Olga:
Przysłali mnie by ci pomagać.
Raiden:
Pomagać? Kto cię przysłał? Pułkownik?
Olga:
Nie…Patrioci.
Raiden:
Co!?
Olga:
Ja…zostawiłam swój oddział…zdradziłam ich…
Raiden:
Ale dlaczego?
Olga:
Moje dziecko jest…przetrzymywane przez Patriotów. To wszystko zaczęło się dwa lata temu, gdy ojciec zginął na tankowcu. Nie mieliśmy gdzie się udać…więc przyłączyliśmy się do nielegalnej rosyjskiej organizacji.
Raiden:
Rosyjskiej mafii?
Olga:
Czegoś w tym rodzaju. Właściwie to później dowiedziałam się, że jest to pododdział Patriotów. Byłam wtedy w ciąży. Urodziłam dziecko w szpitalu, który był pod kontrolą Patriotów. Rano…dziecko zniknęło. Moje dziecko jest gdzieś w tym kraju.
Raiden:
Czy kiedykolwiek je poznałaś?
Olga:
Nie. Raz w miesiącu przysyłają mi zdjęcie przez sieć. Nigdy nie trzymałam własnego dziecka.
Raiden:
Rozumiem…W takiej sytuacji nikt cię nie obwini za to co zrobiłaś.
Olga:
Ty tak uważasz…
Raiden:
Co ze Snake’iem? Byliście wrogami…
Olga:
Nie był odpowiedzialny za śmierć mojego ojca. Właściwie to żyjemy dzięki niemu.

******
Wspomnienia z rozdziału Tanker.
******

Olga:
Dwa lata temu, dzięki nim wyszliśmy cało z tankowca.
Raiden:
Byliście partnerami od tego wypadki?
Olga:
Nie. Dopiero niedawno poznałam prawdę. Gdy się z nim zmierzyłam…
Raiden:
Walczyłaś, że Snake’iem!? Kiedy?
Olga:
Cóż…Mniej więcej wtedy gdy chodziłeś za rączkę z tą dziewczyną.
Raiden:
Snake…

******
Powrót do codecu.
******

Raiden:
Więc połączyliście siły by spłacić dług?
Olga:
Nie. Obopólny zysk.
Raiden:
Obopólny zysk?
Olga:
Moim zadaniem było ci pomagać. Jeżeli Solidus ucieknie z Arsenalem, twoje zadanie się nie uda. Patrioci uznają, że ja nie wykonałam swojej misji i zabiją moje dziecko. Mówiąc prościej, życie mojego dziecka zależy od powodzenia twojej misji.
Raiden:
Czyli robisz to wszystko dla swojego dziecka. Ale dlaczego Patrioci chcą byś mi pomogła? Sądzą, że uda mi się załatwić Solidusa?
Olga:
Nie. Jesteś taki jak ja…jesteśmy pionkami.
Raiden:
Pionkami w jakiej grze?
Olga:
Plan S3…
Raiden:
Huh?
Olga:
Sam to w końcu zrozumiesz, ale zastanawiam się, czy poradzisz sobie z prawdą? Słuchaj…nie mamy na to czasu. Solidus lada chwila rozpocznie atak. Trzeba go powstrzymać.
Raiden:
Co z wirusem?
Olga:
Jak na razie nic. Chyba Patrioci zmienili ten program.
Raiden:
Zadziała?
Olga:
Nie wiem…
Raiden:
Wydostań mnie z tego.
Olga:
Jeszcze nie teraz. Wypuszczę cię gdy wyjdę stąd.
Raiden:
Gdzie jest mój sprzęt?
Olga:
Snake ma wszystko. Ja nie mogłam tego przynieść.
Raiden:
A gdzie go znajdę?

******
Pokazane są zdjęcia Arsenalu. Stoi tam armia Metal Gear RAYi
******

Olga:
To przejście prowadzi do hangaru. Będzie tam na ciebie czekać. Dałam mu kartę dostępu do hangaru.
Raiden:
Czy Snake chce zniszczyć Arsenal Gear?
Olga:
Nie. Zniszczenie całości, jest niemożliwe nawet dla niego. Będziecie musieli powstrzymać Solidusa i jego ludzi.
Raiden:
A ty co zrobisz?
Olga:
Pozostanę w cieniu – takie jest moje zadanie. Nie mogę się ujawnić…

******
Powrót do pokoju tortur.
******

Raiden:
Olga – nie możesz tego ciągnąć, oni się dowiedzą w końcu.
Olga:
Słuchaj, przeżyję to. Napnij się.
Raiden:
Ugh.

******
Olga uderza Raidena w żołądek, następnie wychodzi. Rose dzwoni do Raidena.
******

Rose:
Jack, wszystko w porządku?
Raiden:
Oh, t-taak
Rose:
Jack, to prawda? To co powiedział Solidus?
Raiden:
…Tak.
Rose:
Ciężko w to uwierzyć…Małe dzieci, wysyłane na wojnę. To niedopuszczalne przez światowe konwencję.
Raiden:
Konwencje nic nie znaczą w czasie wojny. Ktoś powiedział mi, że obecnie w wojnach bierze udział trzysta tysięcy małych dzieci. Ja byłem jednym z nich…
Rose:
Więc pamiętasz? Sądziłam, że twoja pamięć…została przez nich zmodyfikowana.
Raiden:
Bo została, ale codziennie miałem koszmary, kawałki przeszłości, których nie mogłem poskładać w całość…
Rose:
Dlaczego mi nie powiedziałeś?
Raiden:
Nie zrozumiałabyś.
Rose:
Nie wiesz, bo nie spróbowałeś.
Raiden:
Nie chciałem cię ranić. Nigdy nie miałem prawdziwego powodu do walki, wystarczył mi karabin w dłoniach. A to on mi go wkładał…
Rose:
To nie twoja wina.
Raiden:
Po każdym przeżytym dniu walki byłem chwalony, karmiony i dostawałem łóżko do spania. Wydaje mi się, że miałem raptem sześć lat gdy trzymałem pierwszy raz AK, ale nawet tego nie jestem pewny. Nie jestem taki jak Snake, nigdy nie pytałem za co walczę. Nie było celu, nie było ucieczki. Dawali karabin, pytałeś ilu masz zabić. Jeżeli tak nie robiłeś to ciebie zabijali.
Rose:
W porządku. Nikt cię nie obwinia.
Raiden:
Codziennie pokazywali nam filmy akcji z Hollywood. Z kolesiami macho i ich wielkimi spluwami. Nazywali to treningiem obrazowym. Oni…tworzyli nas od podstaw…byśmy się stali maszynami do zabijania…Karmiono nas raz dziennie. Do dzisiaj czuję smak prochu w jedzeniu.
Rose:
Proch? W jedzeniu?
Raiden:
Proch miał toluen, środek halucynogenny. Byliśmy jak na prochach, łatwiejsi do kontroli.
Rose:
O mój Boże…

******
Rose zaczyna płakać.
******

Raiden:
Gdy wojna domowa się skończyła, ci którzy przeżyli zostali zabrani przez organizacje poza rządowe. Dostali nowe życie w stanach. Nie mogę narzekać. Ale nic się nie zmieniło. Jedyni, którym nie przeszkadza moja przyszłość mają w tym swój cel…Okropne koszmary…każdej nocy. Nigdy nie zapomnę…
Rose:
Jack…
Raiden:
Boję się nocy. Dlatego nie chcę spać koło ciebie.
Rose:
Powinieneś mi powiedzieć…
Raiden:
Co ci miałem powiedzieć? Że jestem zabójcą i zawsze nim będę?
Rose:
Nie, nie.
Raiden:
Najbardziej na świecie nienawidzę swojej własnej przeszłości. Nie chciałem byś ty, ani ktokolwiek inny, wiedział o niej. Teraz wiem dlaczego zostałem wybrany do tej misji. Nikt go nie może z nim walczyć, nikt nie może go pokonać, oprócz mnie. Właśnie dlatego trzymano mnie tak długo przy życiu. Wiedziałem to gdy zobaczyłem Solidusa.
Rose:
Jack, kocham cię takim jakim jesteś. Musisz mi uwierzyć. Nie wiedziałam nic o tobie, przyznaję. Gdzie się urodziłeś, jak dorastałeś, ale teraz już wiem. Wiem, że to co do ciebie czuje może być tylko lepsze i mogę dzielić twoją przeszłość, jeżeli tego chcesz.
Raiden:
To nie działa w ten sposób. Nikt nie może nieść tego ciężaru ze mną. To nie jest jedna z tych cieplutkich przyjemnych rzeczy, którymi dzielą się pary.
Rose:
Akceptuję to co dobre i to co złe Jack. Po to ma się kogoś kogo się kocha.
Raiden:
Nie chcę z nikim dzielić mojej przyszłości. Chcę tylko o niej zapomnieć.
Rose:
Jack? Nie powiedziałam ci…wiesz, o tym co zrobiłam…
Raiden:
Ostatnie dwa lata z tobą…to więcej niż mogłem się spodziewać. Ale nie mogę tego ciągnąć. Wiem, że chcesz wziąć ślub. Ale ja nie mogę, nie mogę ryzykować założenia rodziny. Nigdy nie usunę swojego dzieciństwa.
Rose:
W porządku Jack. Proszę nie mów już nic…

******
Koniec rozmowy. Raiden wychodzi z żołądka Arsenal Gear, gdy dzwoni pułkownik.
******

Pułkownik:
Raiden, słyszysz. Musisz kontynuować swoją m-misję.
Raiden:
Nie mam sprzętu, muszę znaleźć Snake’a.
Pułkownik:
On nigdy nie był czynnikiem tej symulacji. Nie możesz go w to mieszać.
Raiden:
Nagi dużo nie zrobię, zwłaszcza przy tej temperaturze.
Pułkownik:
Prawda – nie możesz atakować, ani wejść w tryb zwisania.
Raiden:
Chyba Snake ma cały mój sprzęt.
Pułkownik:
Raiden, zajmij się Solidusem i jego ludźmi. Arsenal nie może zostać zniszczony.
Raiden:
Pułkowniku, czy wykonujesz rozkazy Patriotów?
Pułkownik:
Twoja rola – to jest, misja – jest dostać się do środka i rozbroić terrorystów…
Raiden:
Moja rola? Dlaczego ciągle to powtarzasz?
Pułkownik:
Dlaczego nie? To rodzaj RPG. Sedno jest taki, że masz rozegrać swoją część, a ja oczekuję, że zagrasz ją doskonale!
Raiden:
Pułkowniku, właśnie sobie coś przypomniałem.
Pułkownik:
Co?
Raiden:
Że nigdy cię nie poznałem osobiście. Nigdy.
Pułkownik:
…Dokończ zadanie według założeń symulacji!
Raiden:
Pułkowniku, kim jesteś?
Pułkownik:
Żadnych więcej pytań. Mamy Rosemary.
Raiden:
Co to ma znaczyć!
Pułkownik:
Koniec rozmowy.

******
Dosłownie. Raiden przechodzi do kolejnej planszy, gdy dzwoni pułkownik.
******

Pułkownik:
Raiden, wyłącz konsolę natychmiast!
Raiden:
Co powiedziałeś?
Pułkownik:
Misja się nie powiodła! Odłącz zasilanie!
Raiden:
Co z tobą nie tak?
Pułkownik:
Nie bój się, to gra! Tak jak zwykle to gra.
Rose:
Zniszczysz sobie oczy grając tak blisko telewizora.
Raiden:
O czym wy mówicie!?
Pułkownik:
Raiden, coś mi się przydarzyło w ostatni czwartek, gdy wracałem do domu. Zostało mi jeszcze kilka mil, gdy…spojrzałem w górę i zobaczyłem, świecący pomarańczowy obiekt na niebie, na zachodzie! Poruszał się bardzo nieregularnie…Nagle wokół mnie pojawiło się światło…a gdy doszedłem do siebie, byłem w domu. Jak sądzisz co mi się stało…?
Raiden:
Co?
Pułkownik:
Dobra, zapomnij o tym…

******
Raiden mija strażników i w końcu dostaje się do zamkniętego korytarza. Pułkownik ciągle do niego dzwoni, ale z racji tego, że to rozmowy nieobowiązkowe, nie będziemy ich przytaczać. W końcu dzwoni do niego Rose.
******

Raiden:
Cześć Rose.
Rose:
Jack…muszę cię przeprosić.
Raiden:
Jeżeli chodzi o naszą poprzednią rozmowę, to ja powinienem przeprosić.
Rose:
Nie, chodzi co coś innego. Wtedy przy Federal Hall, dwa lata temu… to nie był wypadek…miałam cię pilnować…
Raiden:
Pilnować mnie?
Rose:
Tak…Patrioci mi kazali.
Raiden:
Jesteś szpiegiem.
Rose:
Chyba. Tak. To brzydkie słowo.
Raiden:

Rose:
Jesteś jeszcze?
Raiden:
Pójście ze mną do łóżka to też część twojej pracy?
Rose:
Zakochałam się w tobie…
Raiden:
Jak ktokolwiek…
Rose:
Nie mogę znaleźć słów by cię przeprosić. Mówiłam o każdym drobnym szczególe twojego życia przez dwa lata. Co robiłeś, mówiłeś, wszystko…
Raiden:
Musiało być zabawnie…
Rose:
Ale niektórych rzeczy nie mówiłam! Tego co do ciebie czuje na przykład.
Raiden:
To dlatego bierzesz udział w tej misji. Powinienem się domyślić. Niby dlaczego mieliby wrzucać w ostatniej chwili analityka.
Rose:
Przepraszam, wiem, że źle zrobiłam…
Raiden:
Obojętnie gdzie się udam…zawsze ktoś mnie wykorzystuje.
Rose:
Zmieniłam się by ci odpowiadać. Uczesanie, ubranie, sposób chodzenia, to co mówiłam o tobie…Mówiłeś, że kochasz kolor moich włosów, moje oczy. A one nie są prawdziwe.
Raiden:
Musiałaś dobrze poznać mój profil psychologiczny.
Rose:
Taka moja praca.
Raiden:
Bardzo dobrze się spisałaś – dałem się nabrać.
Rose:
Naprawdę chciałam, byś zobaczył prawdziwą mnie. Ciężko było to grać…ten sztuczny romans. Trudniej było mi okłamywać siebie, niż ciebie. Im bardziej mnie kochałeś, tym bardziej to bolało, bo wiedziałam, że osoba którą kochasz jest sztuczna.
Raiden:
Czyli z mojej strony to też było sztuczne. To była gra, a nie prawda. Czuję się lepiej z myślą, że kochałem, albo myślałem, że kocham, kogoś kto nie istnieje. Chciałem być kimś kim nie jestem kochając kogoś kto nie istnieje. Nie wiem kim jesteś naprawdę, osoba którą znam nie istnieje, nie jest tą kobietą, z którą rozmawiam teraz. W pewnym sensie sam stworzyłem to złudzenie, a nie oni.
Rose:
Jack, sądziłam, że udaję bo taka była moja raca. Ale naprawdę się w tobie zakochałam.
Raiden:
Mam ci uwierzyć? W porządku. Miałaś swoje powody, prawda? Hej, rozumiem to. Ale ja nie mam już w co…

******
Głos Rose się zmienia.
******

Rose:
Jack!! Ja…ja noszę…jestem w ciąży, Jack. To twoje dziecko.
Raiden:
Rose? Co się dzieje?

******
Koniec rozmowy. Za Raidenem pojawia się Snake.
******

Snake:
Niesamowite, że możesz sobie tak chodzić.
Raiden:
Snake!
Snake:
Długo czekałeś?
Raiden:
Ah-choo!!

******
Raiden kicha.
******

Raiden:
Gdzie mój sprzęt?
Snake:
Tutaj.

******
Pokazuje paczkę za sobą. Raiden się ubiera.
******

Snake:
Od razu lepiej. Jest tam wszystko co miałeś przy sobie.

******
Raiden chce coś powiedzieć, ale Snake go ucisza. Przechodzą do nanokomunikacji.
******

Snake:
Przepraszam za wcześniej. Musiałem cię użyć jako przynęty by dostać się do środka. Udało się.
Raiden:
Dlaczego nie powiedziałeś mi o Oldze?
Snake:
Bo nie pytałeś.
Raiden:

Snake:
Nie podoba się? Rozchmurz się.
Raiden:
…jakieś efekty wirusa?
Snake:
Ciągle nic.
Raiden:
Czyli został zmodyfikowany przez Patriotów?
Snake:
Na to wygląda. Z tego co wiem, Arsenal zmierza w stronę Manhattanu. Nie wiem co planuje Solidus, ale będziemy musieli się nim zająć. No i przed nami jest masa RAYów.
Raiden:
Ile jednostek?
Snake:
Dwadzieścia pięć, według Olgi
Raiden:
Dwadzieścia pięć!?
Snake:
Ta. Z tyloma jeszcze nie walczyłem, ale chyba damy radę.
Raiden:
Nie ma mowy…
Snake:
Jest, bo nie mamy innego wyjścia. Przygotowałem rakiety Stinger. Ah tak, Olga zostawiła to dla ciebie.

******
Snake podaje Raidenowi miecz.
******

Raiden:
Dlaczego?
Snake:
Olga prosiła mnie bym ci go dał. Poza tym nie jestem wielkim fanem ostrzy.

******
Raidens macha nim w powietrzu.
******

Snake:
Rusz prawą gałką analogową w górę i dół by wykonać cios pionowy, rusz nią w prawo i lewo by ciąć poziomo.

******
Raiden tak robi.
******

Snake:
Zrób gałką kółko by zrobić okrągłe cięcie.

******
Raiden postępuje zgodnie z instrukcjami.
******

Snake:
Naciśnij gałkę by zaatakować.

******
Jak wyżej…
******

Snake:
Możesz blokować, jeżeli masz wciśnięty przycisk zablokowania celu.

******
Demo…
******

Snake:
Powinieneś odbić kulę, czy dwie.

******
Raiden chwilkę ćwiczy, po czym Snake decyduje, że pora ruszyć.
******

Snake:
No już, pora iść.

******
Raiden odkłada miecz..
******

Snake:
Gdy skończy ci się amunicja dam ci trochę mojej.
Raiden:
Masz na tyle?
Snake:
Oczywiście.

******
Pokazuje bandanę.
******

Snake:
Nieskończona amunicja.

******
Uśmiecha się.
******

Raiden:
Czekaj Snake.
Snake:
Co?

******
Ponownie codec.
******

Raiden:
Snake, czy kiedyś…podobało ci się zabicie kogoś? Ja sam nie wiem. Czasem ciężko odróżnić rzeczywistość od gry…
Snake:
Zatracony sens rzeczywistości, co? Skutek treningu VR.
Raiden:
Nie, to szkolenie polowe, gdy byłem dzieckiem. Kłamałem Snake. Mam więcej doświadczenia bojowego, niż pamiętam. VR mi tego nie zrobiło.
Snake:
Raiden, nie nosimy broni by zabijać ludzi. Nie jesteśmy tu także by pomagać politykom.
Raiden:
Możesz tak mówić, bo jesteś legendą, bohaterem. Ja jestem Kubą rozpruwaczem, ohydnym wspomnieniem strasznej pomyłki.
Snake:
Legendy nic nie znaczą. To tylko imię, które można wykorzystać. Tak jak ty. Ludzie będą pamiętać tylko dobrą stronę tego co zrobiłeś.
Raiden:
Nie ma dobrej strony w morderstwie.
Snake:
I nie jesteśmy tu by wyrobić sobie renomę.
Raiden:
To o co walczycie, ty i Ocelot?
Snake:
O przyszłość.
Snake:
Od teraz możesz przestać być częścią pomyłki.
Raiden:
Kim jestem…co mam zrobić?

******
Snake i Raiden wchodzą do kolejnego pomieszczenia.
******

Snake:
Znajdź coś w co możesz wierzyć. Znajdź to dla siebie. A gdy znajdziesz przekazuj to.
Raiden:
W co mam wierzyć?
Snake:
To twoja sprawa.

******
Raiden wygląda na zawiedzionego.
******

Snake:
No chodź!

******
Otacon się wtrąca.
******

Otacon:
Snake, Raiden!
Snake:
Otacon! Wszystko porządku?
Otacon:
Tak. Podobnie jak i wszyscy zakładnicy.
Otacon:
Co tam u was?
Raiden:
Na razie w porządku, ale jest coś dziwnego. Rozmowa z pułkownikiem była dziwna.
Otacon:
Dziwna? W jaki sposób?
Raiden:
Po prostu…dziwna. Nie wiem jak.
Otacon:
Ktoś się wtrącił?
Raiden:
Nie wiem.
Otacon:
Gdzie jest pułkownik?
Raiden:
Nie wiem. Nigdy go nie spotkałem…
Otacon:
…Rozejrzę się.
Raiden:
Dzięki, jestem twoim dłużnikiem.
Otacon:
Gdybyś chciał czegoś jeszcze, zadzwoń do mnie, może pomogę.

******
CYPHER zauważa naszych bohaterów i wszczyna alarm. Z nikąd pojawiają się dziesiątki żołnierzy Tengus. Oczywiście Snake i Raiden sprawnie sobie z nimi poradzili. Przed przejściem do kolejnego pomieszczenia dzwoni Otacon.
******

Otacon:
Raiden? Co do twojego pułkownika…wiem gdzie jest.
Raiden:
Gdzie?
Otacon:
Wewnątrz Arsenalu.
Raiden:
?
Otacon:
Sprawdziłem wszystkie możliwości i ciągle tutaj wracam. To nie jest przekaźnik, to miejsce wyjściowe sygnału. A system kodowania jest taki sam jak w AI Arsenlu, tak zwanym GW.
Raiden:
…Co to do diabła ma znaczyć?
Otacon:
Sądzę, że to znaczy…że rozmawiałeś z AI.
Raiden:
Niemożliwe!
Otacon:
Pułkownik jest zapewne GW. GW najprawdopodobniej symuluje aktywność i przekazuje ją do twojego mózgu w postaci sygnałów z nanomaszyn. Pułkownik to dzieło twojego umysły, stworzone z oczekiwań i doświadczeń.
Raiden:
To szalone…
Otacon:
Ale zapewne prawdziwe. Wirus już może atakować GW, co by tłumaczyło zachowanie pułkownika.
Raiden:
To wszystko było…złudzeniem? Wszystko co do tej pory zrobiłem…?
Snake:
Raiden!
Raiden:
Snake…co się tu dzieje?
Snake:
Nie wiem. Wiem tylko, że stoisz przede mną. To nie jest złudzenie…krew i kości. To twój wybór. Możesz odejść, jeżeli chcesz.
Raiden:
Nie, nie mogę. Chodźmy…

******
Wchodzą do kolejnego pomieszczenia. Dzwoni pułkownik.
******

Pułkownik:
Raiden! Mają Rose! Trzymają ją w celi!
Snake:
To pułapka!
Rose:
Pomocy!
Raiden:
Rose!
Snake:
Raiden, skup się!
Raiden:
Ale Snake!
Snake:
To pułapka, skoro pułkownik nie istnieje, nie mógł złapać Rose.
Raiden:
Tak…racja…
Snake:
Wiem.
Raiden:
…Okej…ale…Czy Rose…istnieje…?
Snake:
Nie dziwakuj. To twoja…
Raiden:
A co jeżeli nigdy jej nie spotkałem…Jeżeli pułkownik jest czymś co sobie na wpół wyobraziłem…to…wszystko co pamiętam mogłoby być…
Snake:
Nie wyciągaj pochopnych wniosków!
Raiden:
Ty i Otacon powiedzieliście, że pułkownik nigdy nie istniał. Czy o tym mówiła Olga?

******
Koniec rozmowy. W kolejnym pomieszczeniu rozbijają hordę Tengus. Nagle ktoś wchodzi przez drzwi. Fortune z działem
******

Raiden:
Fortune…
Fortune:
Długo czekałam na ciebie Solid Snake…powodzie moich wszystkich żali.
Snake:
Co?
Fortune:
Dwa lata temu, zabiłeś mojego ojca. To był początek piekła dla nas. Wszyscy których kochałam zostali mi zabrani, jeden po drugim…nie ważne jak bardzo się staram, nie mogę do nich dołączyć. Niekończący się koszmar…Jedyny powód naszej egzystencji to zobaczenie końca. Nasze czekanie prawie się skończyło.
Raiden:
Nie możecie być poważni z tą bombą!
Fortune:
Skoro nikt nie może mnie zabić, to ja mogę zabić wszystkich

******
Włącza działo.
******

Fortune:
Zaczynając od ciebie, Solid Snake!
Raiden:
Cholera!
Snake:
Wygląda na to, że dzisiaj mnie wybrano. Ty ruszaj.

******
Raiden chowa pistolet i podchodzi do drabiny.
******

Snake:
Chcesz wiecznego odpoczynku? Mam go tutaj.
Raiden:
Co zamierzasz zrobić. Kule jej nie zranią.
Snake:
Coś wymyślę. Nie ma czegoś takiego jak wiedźma.
Fortune:
Myślisz, że możesz mnie zabić?
Snake:
Nie wiem przez co przeszłaś ale powiem ci jedno: nie zabiłem twojego ojca.
Fortune:
Myślisz, że wierzę w twoje kłamstwa!?
Snake:
Raiden, wynoś się stąd!

******
Raiden zaczyna wspinać się po drabinie. Fortune i Snake zaczynają walczyć.
******

Snake:
UNHh!!