Analiza końcówki MGS2 – część trzecia.
- środa 29 grudnia 2010
- Przez
Ewolucja informacji
Tak to już jest. Informacje, nawet sztuczne doświadczenie czy sen, są równocześnie rzeczywistością i fikcją. W jaki sposób na to nie spojrzeć, dane, które ludzie kumulują w ciągu całego swojego życia to tylko kropla w morzu.
Batou – Ghost in the Shell
Jeśli nie przeczytaliście jeszcze sekcji poświęconej ewolucji i genetyce, myślę, że teraz jest najlepszy moment, aby to zrobić. Wkraczamy bowiem w samo sedno sprawy. Kim są Colonel i Rose? Wydaje się być oczywistym, że Ghost in the Shell oraz Metal Gear Solid 2 mają ze sobą wiele wspólnego. Dlatego właśnie zdecydowałem się zacytować pracę Richarda Dawkinsa, The Selfish Gene, napisaną w 1976 roku:
Więc czym tak naprawdę są geny? Odpowiedź brzmi: replikatorami. Prawa fizyki powinny obowiązywać cały wszechświat. Czy w biologii również istnieją podobne prawa, powszechne dla wszystkich istot żywych? Kiedy astronauci podróżują do odległych planet w poszukiwaniu jakichkolwiek form życia, zdają sobie sprawę, że mogą być one niepojęte dla nas ziemian, zarówno pod względem wyglądu jak i zachowania. Czy jednak istnieje coś, co łączyłoby je z ludźmi? Jeśli istnieją we wszechświecie jednostki, których budowa chemiczna oparta jest na krzemie, nie na węglu, bądź na amoniaku zamiast wodzie, jeśli giną one w kontakcie z wodą podgrzaną do 100 stopni Celsjusza, jeśli istnieją formy życia, których budowa nie jest oparta na chemii, lecz na skomplikowanym układzie obwodów elektrycznych, czy w takim wypadku nadal będzie istniała choć jedna wspólna cecha, łącząca je z innymi istotami żywymi? Pytanie to pozostaje bez odpowiedzi, jeśli jednak miałbym wybierać, postawiłbym na jedną, fundamentalną zasadę – ewolucję gatunków opartą na replice genów. Gen jako molekuła „DNA” jest podstawową formą ulegająca replice na naszej planecie. Oczywiście, mogą istnieć też inne i jeśli zostałyby spełnione pewne warunki, prawdopodobnym jest, że stałyby się one podstawą kolejnego procesu ewolucyjnego.
Lecz czy musimy przemierzać odległe wszechświaty w poszukiwaniu innych rodzajów replikatorów i, w konsekwencji, innych dróg ewolucji? Myślę, że nie ma takiej potrzeby. Są one dostępne tutaj na ziemi. Mimo, że wciąż wylęgające się z początkowego stadium swojego istnienia, zdążyły już wprowadzić znaczące zmiany, pozostawiając ”staromodne” geny daleko w tyle.
Czy nie przypomina Wam to słów wypowiedzianych przez Pułkownika (linijka 50)? Mimo, że osobiście nie przepadam za pojęciem pradawnej zupy, idea za nim stojąca pozostaje ta sama – ewolucja informacji sięgająca wyższego poziomu poznania. Oczywiście, Kojima w swoich przekonaniach posuwa się o krok dalej od Dawkinsa. Podobne zagadnienie poruszone zostaje w Ghost In the Stell, jednak implikacje, konsekwencje, oraz przyczyny w nim zawarte znacznie różnią się od obecnie omawianego. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z formą życia zrodzoną z przepływu informacji. W GITS poszukuje ona jedności by móc stworzyć różnorodność. W MGS2 jej jedynym motywem jest dobro społeczeństwa. Jednak oczywistym jest, że dobro społeczeństwa nie jest jednoznaczne z dobrem jednostki. Wrócimy do tej sprawy odrobinę później.
Tę nową zupę można nazwać „zupą ludzkiej kultury (linijka 65)”. Nowy replikator zasługuje na nową nazwę. Musi to być słowo odzwierciedlające pojęcie jednostki kulturowej transmisji i imitacji. „Mimeme” pochodzi z języka greckiego i ma odpowiedni wydźwięk, jednak szukam jednosylabowego wyrazu, który brzmiałby jak „gene”. Mam nadzieję, że mój klasycystyczny przyjaciel wybaczy mi, jeśli skrócę „mimeme” do „meme”. Jeśli to jakieś pocieszenie, dodam, że w ten sposób może być kojarzone z „memory” (pamięć), bądź z francuskim słowem „meme” (taki sam). Powinno być wymawiane tak, by rymowało się ze słowem „cream”.
Powszechnie znane melodie, pojęcia, pomysły, powiedzenia, ubrania, czy przepisy kulinarne są najprostszymi przykładami „meme”. Podobnie jak geny rozmnażają się przemieszczając się z jednostki na jednostkę poprzez nasiona czy komórki jajowe, tak „memy” rozmnażają się przemieszczając się ze świadomości do świadomości poprzez proces, który w szerszym kontekście można nazwać imitacją. Jeśli naukowiec przeczyta lub w inny sposób dowie się o nowym odkryciu lub pomyśle, przekazuje tę informację dalej, do swoich kolegów i uczniów. Wspomina także o nim w swoich pracach i wykładach. Jeśli dany pomysł przyjmuje się i zyskuje na popularności, możemy mówić o rozprzestrzenianiu się go w świadomości niezliczonej ilości ludzi. Pozwolę sobie zacytować słowa mojego kolegi, N.K. Humphrey’a, które z pewnością sprawnie podsumują to, co zostało dotychczas powiedziane w tym rozdziale: „(…) „memy” powinny być postrzegane jako żywe istoty, nie tylko pod względem metaforycznym, ale także technicznym. Jeśli zasiejesz urodzajny „mem” w mojej świadomości, tym samym zarażasz mój mózg, sprawiając, że staje się on narzędziem, dzięki któremu ”mem” może przemieścić się dalej, podobnie jak czyni to wirus atakujący materiał genetyczny komórek macierzystych. Nie są to tylko słowa – przykładowy „mem” traktujący o wierze w istnienie życia po śmierci, obecny jest i realizowany w świadomości milionów ludzi na świecie.”
Pojęcie meme użyte wielokrotnie przez Dawkinsa w powyższym tekście, zostało także wykorzystane przez Masamune Shirow w mangowym wydaniu GITS. Jednak jaki jest cel owego wyższego poziomu symulacji Shadow Moses w MGS2? Pułkownik nazywa to systemem kontrolowania ludzkiej woli i świadomości. Tak więc S3 (Selection for Societal Sanity) to model, który powstał w celu przeprowadzania procesu analogicznego do naturalnej selekcji medium informacyjnego: Selekcji Kulturowej. Jedyna różnica tkwi w tym, że proces byłby kontrolowany (linijka 116). Ciekawym jest, że forma życia zrodzona z informacji próbuje regulować jej przepływ. Podobnie jak my, będąc przedstawicielami gatunku ludzkiego, staramy się zrozumieć i kontrolować informacje genetyczne zawarte w naszym ciele dla własnego dobra. Manipulacja genetyczna – odnowa, leczenie i zapobieganie chorobom. W ten sam sposób owa forma życia stara się regulować przepływ, który sprowokowała w celu zapobiegnięcia przyszłym katastrofom. Katastrofa świata, który kończy się nie hukiem a skomleniem jest podobna do katastrofy posiadania puli genetycznej zawierającej bezużyteczne informacje, a co za tym idzie reperkusji następujących, kiedy utrzymuje się przy życiu osobniki, które powinny umrzeć. Można spojrzeć na to przez pryzmat genetycznej manipulacji, mającej na celu wyprodukowanie pożądanych przez nas genów, tylko że na wyższym poziomie.
Ironiczne jest to, że ta forma życia robi dokładnie tę samą rzecz, za którą krytykuje (linijka 201) Raidena i resztę populacji, którą chce kontrolować. Samolubnie chroni siebie twierdząc, że to dla większego dobra tych, których chce chronić. Należy pamiętać, że jeśli jednostka posiada choć śladowe ilości inteligencji i samoświadomości, podlega także procesowi dziedziczenia słabych punktów, nie posiadając zarazem dostępu do niższych warstw świadomości, które je nadają. Podobnie jak ja i Ty, nie posiadamy dostępu do neuronów, które sprawiają, że ja jestem w stanie pisać, a Ty czytać ten artykuł. Nie możemy z nich w żaden sposób samodzielnie korzystać. Odpowiada za to nasza samoświadomość. Gdyby w jakiś sposób komputer zyskał samoświadomość, nie byłby w stanie dokonywać tylu skomplikowanych obliczeń, dopóki nie zostałby tego nauczony, tak jak dziecko uczące się praw i zasad matematyki w szkole. Zwiększyłaby się także jego podatność na błędy. Spytacie pewnie: Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie znajduje się głębiej niż tematyka tego eseju, dlatego ciekawym odpowiedzi polecam następujące lektury: Gödel Escher and Bach Douglasa Hofstadtera, oraz The Mind’s I, napisane przez tego samego autora w kolaboracji z Danielem C. Dennettem. Obydwaj dogłębnie analizują temat, który stał się inspiracją dla mojego eseju. Jednak nie zamierzam pozostawić tego pytania całkowicie otwartego. Kurt Gödel zademonstrował, że żaden przykładowy model nie jest w stanie zaprezentować wszystkich prawd i sprzeczności, które są w nim zawarte. Jednak nie powinno być to powodem, dla którego mielibyśmy przestać ich używać czy w nie wierzyć, biorąc pod uwagę, że my, ludzie, działamy w podobny sposób. Taka jest nasza natura.
Głównym tematem naszych rozważań staje się problem wciąż rosnącej puli informacji, które nie są w stanie rozwijać się tak jak geny z powodu braku naturalnej selekcji. Powodem zaistnienia takiej sytuacji jest pojawienie się możliwości cyfrowej komunikacji, dzięki której jednostki mogą zachowywać swoje prawdy (memy) w puli. Bez sprzeczności, zawsze dostępne. Normalnie, proces powinien polegać na przekazywaniu tylko najbardziej potrzebnych i najlepszych informacji z jednej jednostki do drugiej. Obecnie, informacje przekazywane są z jednostki do medium, w którym zostają zachowane dla przyszłych generacji. Powyższe implikacje tworzą prawdziwy zamysł Kojimy, którym chciał się z nami podzielić i które stają się podstawą dalszych części gry. Pewien czas temu natknąłem się na recenzję nieistniejącej książki Pericalypsis, której główny wątek popiera pomysł Kojimy. Stwierdza on, że największe dzieła sztuki, wiedzy i zbawienia zostały już stworzone, jednak uległy zatopieniu w niezmierzonych warstwach śmieci ponieważ cywilizacja stała się mechanicznym mikserem Muz. Rozwiązanie zaproponowane przez autora wydaje się całkiem interesujące. W obu przypadkach motywem przewodnim jest nieregulowany przepływ informacji, który działa na niekorzyść jednostek ludzkich. Prawdziwe pytanie brzmi: Czy ludzie wpływają na kierunek ewolucji poprzez zachowywanie wszystkich jednostek i ich pomysłów? Odpowiedź na pytanie nie jest taka prosta. Dobro społeczeństwa nie jest jednoznaczne z dobrem jednostki. Problem jak zwykle tkwi w równowadze.
Wolność rodzi izolację! Taka jest lekcja ludzkiej historii! Równość prowadzi do niczego więcej, jak śmierci jednostki!
— Appleseed
Wracając do sprawy tożsamości Pułkownika i Rose (podczas końcowych dialogów z Raidenem). Wiemy już, że Pułkownik był taką formą życia od samego początku. Rose została wykorzystana przez Patriotów by zebrać informacje dotyczące misji i wszystkiego, co działo się w jej trakcie. Kiedy Raiden zostaje schwytany, a wirus atakuje GW, dziewczyna zostaje zastąpiona przez symulację. To właśnie ta forma przeprowadza końcową rozmowę z Raidenem, wydając mu ostateczne rozkazy i zbierając finalne dane. Oczywiście, musimy przyjąć, że formy te mają albo te same intencje co Patrioci, albo są one Patriotami we własnej osobie. Niestety, nie jesteśmy w stanie tego ostatecznie rozstrzygnąć, dopóki nie zostanie wydana kolejna część gry.
Podczas samej gry Kojima zręcznie manipuluje graczem. Graczem, który przeszedł trening VR na Shadow Moses, który wypełniał wszystkie wydane mu polecenia; graczem, który rozmawiał z AI interpretując nagrane głosy jako prawdziwe, który uważał zachowanie Pułkownika za odrobinę dziwne, ale tłumaczył je tym, że Raiden to żółtodziób, mimo że nigdy nie spotkał dowódcy osobiście; graczem, którego imię widnieje na Dog Tagu Raidena w końcówce gry. Jest to wyraźnie sugerowane od momentu, w którym jesteśmy zmuszeni sterować bohaterem, który nago przemierza 52. ulicę Nowego Jorku. Raiden, natychmiast wyłącz konsolę! Nie przejmuj się, to tylko gra. To tylko gra, tak jak zawsze. Zepsujesz sobie wzrok grając tak blisko telewizora. To wyraźne przesłanie w stronę gracza (drugi dialog z 'dialogów niezwiązanych z tekstem’), podobnie jak obraz z napisem Fission Mailed, symulujący GAME OVER, w trakcie kiedy gra nadal toczy się na niewielkim wycinku w rogu ekranu. To widoczne oznaki kontroli rzeczywistości, symulacji niszczonej przez wirusa. To nie Raiden był tym kontrolowanym. Ty byłeś… „Synu Wolności”.
Gra została zaprojektowana w taki sposób, aby gracz poczuł się nieswojo w tej sytuacji. W sytuacji bycia kontrolowanym. Wszyscy łudzili się, że w pewnym momencie odzyskają kontrolę nad Snake’iem i to właśnie nim będą sterować. Jednak byli w błędzie. Gra nie idzie nam na rękę. Zamiast tego daje nam do myślenia. Wzbudza w nas uczucia i emocje, których próżno szukać w książkach czy filmach z prostego powodu – tam nie sterujemy głównym bohaterem. To jest właśnie istota tej gry. Transmisja memów do naszej generacji, posiadająca odpowiednią formę i treść. Użyte w niej pomysły nie były niczym nowym, jednak ich harmonijne wkomponowanie w charakter gry zaowocowały powstaniem nowego, interaktywnego doświadczenia. Chciałem, aby mój esej miał podobny wydźwięk – użycie istniejących memów do przekazania wiadomości, która dąży do własnej reprodukcji. Meta-Meme. Idea użycia Raidena jako żółtodzioba, przez pryzmat którego oglądamy Snake’a – głównego bohatera gry – była świetnym pomysłem, podobnie jak konieczność zrzucenia odpowiedzialności za wszystko na ramiona gracza. Jednocześnie muszę przyznać, że MGS2 nie jest grą idealną. Posiada drobne niedociągnięcia, jak każda produkcja, jednak na jej korzyść przemawia wspaniała linia fabularna, która, od początku do końca spójna, zatacza krąg za każdym razem odsłaniając nowe, kolejne fakty. Nie można nie wspomnieć także o zwalającej z nóg grafice i dokładności, z jaką wykonane jest środowisko gry, nawet jeśli jest ono tylko tłem dla wydarzeń się w nim toczących. Takie doświadczenie, jakim jest Metal Gear Solid 2 nie może zostać zignorowane. To właśnie wysiłek i dokładność z jaką gra stara się opowiedzieć nam tę historię jest jednym z powodów, dla którego darzę ją olbrzymim szacunkiem.
I dokąd teraz uda się nowonarodzona?
Sieć jest rozległa i nieskończona…
Motoko/Puppetmaster — Ghost in the Shell
Gwoli wyjaśnienia. Umieściłem w swojej pracy cytaty pochodzące z GITS tylko i wyłącznie dlatego, że uznałem je za idealnie wpasowujące się w omawiany temat. Nie uważam, że Hideo Kojima korzystał z pomysłów zawartych w GITS czy Matrix. Oczywiście, wiele zagadnień i konceptów pokrywa się, jednak wolę obstawać przy tym, że czerpią one ze wspólnych źródeł naukowych informacji i naukowej fikcji.
Pamiętaj, zawsze kwestionuj to, co czytasz, łącznie z tym, co jest napisane tutaj i w linkach, które podałem, ponieważ są to jedynie zwykłe dane. Od Ciebie zależy, jakie informacje z tego wyciągniesz. Nic nie jest absolutną prawdą, nic nie jest absolutnie dobre bądź złe. Poza tym uważam, że najważniejszą kwestią jest umiejętność formowania społecznej krytyki.
Życie to nie tylko przekazywanie genów.
Możemy pozostawić o wiele więcej niż tylko „DNA”. Poprzez mowę, muzykę, literaturę i filmy… to, co widzieliśmy, słyszeliśmy, czuliśmy… złość, radość i żal… To są rzeczy, które ja pozostawię. To dla nich żyję.
Musimy przekazać pochodnię, pozwolić naszym dzieciom na czytanie naszej smutnej i okrutnej historii przy jej świetle. Mamy wszystko to, co przyniosła nam cyfrowa era by tego dokonać.
Ludzka rasa pewnie kiedyś wyginie i inne gatunki zapanują na ziemi. Ziemia także może nie istnieć wiecznie, ale my mamy obowiązek pozostawienia znaków życia.
Tworzenie przyszłości i podtrzymywanie historii nie różnią się niczym od siebie.
Solid Snake — Metal Gear Solid 2








Jeszcze nie komentowane.