A Wrongdoing

Snake był na miejscu, zakończył już podwodną infiltrację Big Shell. Wchodząc do windy w dolnej części Strut A, zatrzymał się na chwilę, by ponownie przeanalizować swą odprawę z Campbell’em.
Sześć godzin temu Big Shell został przejęty przez grupę silnie uzbrojonych ekstremistów. Ci terroryści porwali prezydenta, który znalazł się na platformie wraz z grupą inspekcyjną, biorąc go oraz kilku innych pracowników kompleksu jako zakładników. Teraz zaś wykorzystali owych więźniów, by zaszantażować rząd. Żądania terrorystów były śmieszne: lista dwudziestu-paru błahostek oraz 30 miliardów dolarów w gotówce.
„Cele twojej misji są następujące,” rzekł Campbell. „Po pierwsze, spenetrować oczyszczalnię wód oceanicznych, znaną pod nazwą „Big Shell”, oraz odbić Prezydenta i pozostałych zakładników. Po drugie, unieszkodliwić terrorystów. Upoważniono cię do wykorzystania wszelakich, niezbędnych do wypełnienia misji, środków. Nasz łącznik przekaże ci wkrótce bardziej szczegółowe informacje.”
„Łącznik?”
„Jeden z agentów tajnej służby prezydenta, mężczyzna o imieniu Richard Ames, któremu najwyraźniej udało się umknąć terrorystom.”
Snake znał skądś to imię. Już kiedyś je słyszał. „Ames? Czy to nie mąż Natash’y?”
„Były mąż,” poprawił go Campbell. „To on poprosił o naszą pomoc. Jednakże, czegokolwiek użył, by się z nami skontaktować, zostało zapewne zniszczone, gdyż nie możemy go już namierzyć. Musisz więc osobiście skontaktować się z Ames’em i dowiedzieć się od niego całej reszty o sytuacji panującej wewnątrz. Ostatnią transmisję wysłał ze Strut F i wciąż powinien znajdować się gdzieś w tej okolicy. Tam powinieneś udać się najpierw.”
Winda ruszyła w górę. Zdejmując sprzęt do nurkowania, Snake ponownie rozważał w myślach ostatnie instrukcje Campbell’a. Ames z całą pewnością ukrywał się przed terrorystami. Nawet gdyby udało się mu dotrzeć do niego, Ames nie ujawni się, jeżeli Snake będzie śledzony. Dlatego też, gdy znajdzie się już na Strut F i zacznie szukać Ames’a, będzie musiał być bardzo ostrożny aby uniknąć wykrycia przez wroga.
Strut F umieszczone było na północny-wschód od Strut A.

————————————–

Snake zwrócił się do mężczyzny. „Ty musisz być Ames.” Ten przytaknął. „A ty zapewne Solid Snake.” Snake jedynie wzruszył ramionami, co Ames przyjął za „tak”. „Wiedziałem, że przyślą ciebie. W końcu przecież poprosiłem ich o wysłanie najlepszego człowieka. Tam na tankowcu, kilka lat temu, wykonałeś znakomitą robotę.”
„Masz na myśli ten krwawy mord terrorystów?” Snake poczuł, jak te bolesne wspomnienia zaczynają odradzać się w jego głowie — dziesiątki flaków, młodzi żołnierze leżący stosami martwi na pokładzie, ten przejmujący zapach krwi wydobywający się z każdego zakątka statku…
„Ale zakładników udało ci się uratować wszystkich, nieprawdaż?” spytał Ames.
Snake słyszał te słowa tysiące razy. Ale nie pomagały one w złagodzeniu bólu. Nigdy nie pomogą. Snake jednak nie chciał tego wyjaśniać.
„Gdzie Prezydent?”, powiedział, przechodząc do rzeczy.
Ames utkwił wzrok w oddali. „Nie… nie wiem.”
„A co z resztą zakładników?”
„Nie jestem pewien.”
„Więc chcesz mi powiedzieć, że nic nie wiesz?”
„Widziałem przywódcę terrorystów.”
„Kto to? Kim on jest?”
„Fatman.”
Snake szukał tej nazwy w pamięci. Nie zajęło mu dużo czasu przypomnienie sobie tego imienia. Fatman. Zhańbiony, były członek Navy SEALs, który przeistoczył się w szalonego zamachowca. Samozwańczy „Cesarz Eksplozji.” Człowiek bez żadnej filozofii czy wyznania. Zatwardziały kryminalista, który gotów byłby sprzedać siebie samego komukolwiek za odpowiednią cenę. Ale czyż nie został on zatrzymany trzy lata temu po tym incydencie z bombą w kościele?
„Został uniewinniony,” Ames warknął ze wstrętem, jakby przewidując pytanie Snake’a.
„Nawet jeżeli w tym wybuchu zginęło ponad trzydzieści osób?”
„Sędziowie nie znaleźli w nim winy. Mówili, że istnieją 'uzasadnione wątpliwości’ co do tego, czy to faktycznie on zrobił. Fatman ma wielu przyjaciół, majętnych, wpływowych, którzy potrafili znaleźć mu najlepszych prawników. Kupił sobie wolność — brudną forsą; tą, którą zarobił za zabicie tych niewinnych ludzi!” Twarz Ames’a drgnęła. Może chciał się uśmiechnąć. „Gdyby osądzono go sprawiedliwie, TO by się nigdy nie zdarzyło… Innymi słowy, pomyłka sądu może teraz kosztować życie nas i ich Prezydenta.”
Ames odwrócił się w stronę Snake’a. „Snake, uratuj Prezydenta. Wiem, że Fatman był na lądowisku dla helikopterów. Pewnie wciąż stamtąd wydaje rozkazy.”
„Lądowisko… na dachu Strut E, tak?”
Gdy Snake przytaknął i zmierzał już do wyjścia, Ames go zatrzymał. „Nie trać nawet czasu, by dorwać go żywcem. Ma w zanadrzu zbyt wiele trików, a życie Prezydenta wciąż jest w niebezpieczeństwie.” Ames wyjął swoje USP i spojrzał Snake’owi prosto w oczy. „Obiecaj mi, że go zabijesz.” Wręczył mu USP, po czym wyjął z marynarki jeszcze kilka innych przedmiotów. „Masz, weź lepiej to ze sobą. Zebrałem je po drodze. Powinny się przydać, gdy będziesz zajmował się Fatman’em.”
Zamrażacz, Sensor A wykrywający bomby, oraz karta wstępu – poziom 1. Snake wziął przedmioty i dodał je do swego ekwipunku. „Dobra, resztę pozostaw mnie.”
„Liczę na ciebie. Ja tu jeszcze przez jakiś czas pozostanę.”
„To chyba dobry plan.”
Snake opuścił pomieszczenie. Kiedy drzwi się za nim zamknęły, usłyszał kliknięcie. Faktycznie, tak jak powiedział, Ames postanowił zaszyć się w tym pokoju.
Odezwał się Codec. To Campbell.
„Snake, wiemy już, gdzie przetrzymywana jest reszta zakładników.”
„Jak?”
„Przez e-mail. Ktoś stamtąd użył telefonu komórkowego, by wysłać rządowi wiadomość – agentka tajnych służb, Jennifer.”
„Więc gdzie są ci zakładnicy?”
„Napisała, że znajdują się w Shell 1 Core, na poziomie B1.”
„Udało mi się dowiedzieć, gdzie obecnie przebywa przywódca terrorystów. Co więc jest moim priorytetem: przywódca czy zakładnicy?”
„Decyzję pozostawiam tobie, Snake. Powodzenia.”

————————————–

A. PRZYWÓDCA

Zza skrzyni wyłonił się potężny cień – Fatman. Ames miał rację. Fatman zwrócił się twarzą w stronę Snake’a i wrzasnął: „GDZIE PREZYDENT?!”
Snake poczuł lekką ulgę. A więc oni również nie znaleźli jeszcze Prezydenta.
„To ty jesteś tym typem, co się tu pałęta, co nie?!” Ogromne cielsko Fatmana drżało, gdy ten przemawiał. „Oddawaj Prezydenta!”
O czym on gadał? Czyżby ktoś już pomógł Prezydentowi w ucieczce? Snake spróbował ukryć swe skonsternowanie kłamstwem.
„Nie ma mowy!”
Fatman wyciągnął w przód prawą dłoń ukazując znajdujący się w niej drobny obiekt z przyciskiem.
„Ten pilot aktywuje bombę. Oddawaj Prezydenta albo zakładnicy zginą.”
On nie blefuje, myślał Snake, gorączkowo próbując wymyślić jakąś odpowiedź. Spostrzegając milczenie Snake’a, makabryczny uśmieszek wykrzywił groteskową twarzy Fatmana. „A więc…” Uniósł w górę prawą rękę.
„Stój!” krzyknął Snake.
Fatman wcisnął przycisk. W oddali rozległ się wybuch, który gwałtownie zatrząsł całym Big Shell. Rozglądając się wokoło, Snake ujrzał gęsty słup czarnego dymu wznoszący się nad Shell 1 Core. Rechot Fatmana wypełnił jego głowę.
„Są już martwi, wszyscy. A to wszystko twoja wina.”
„Fatman…”
„Dobra, dam ci teraz chwilę na rozważenie tego, co się właśnie stało. Nie chciałbym cię zabić nie dając czasu na opłakanie tych biednych, niewinnych ludzi. No… 1… 2…” Licząc, Fatman unosił kolejno swe paluchy. „…3… 4… 5! Skończyłeś już? Bo teraz kolej na twoją śmierć!”

————————————–

Fatman upadł z okropnym łoskotem. Milcząc, Snake stał nad jego napchanym cielskiem. Nie miał wątpliwości, że w tej chwili, w podobnych pozach, leżą tuziny zakładników w Shell 1 Core.
„Czemu tak to się skończyło?” Snake zastanawiał się. „Wszystko się spieprzyło… Nie, to ja wszystko spieprzyłem. Musiał być inny sposób.”
Zadźwięczał Codec. To Campbell – oznajmił, że Prezydent jest już bezpieczny pod opieką straży przybrzeżnej. Udało mu się zbiec z Big Shell w łodzi patrolowej. Co więcej, SEALs właśnie wkroczyli na teren zakładu z zamiarem sprzątnięcia reszty terrorystów i, jeżeli będzie to możliwe, ocalenia zakładników, którzy przeżyli w zrujnowanym Shell 1 Core. Snake jednak wiedział, że ich poszukiwania będą bezowocne.
„Nigdzie nie ma Ames’a,” powiedział Campbell. „Czy wiesz może, gdzie mógł się podziać?”
„Nie…”
„Rozumiem…”
Campbell dodawał mu teraz otuchy, wspierał go; Snake go jednak nie słuchał. Był głuchy na cały świat.

KONIEC

=======================================

B. ZAKŁADNICY

Snake wszedł do sali zgromadzeń. Byli tam zakładnicy — na oko ponad dwunastu. Terroryści-strażnicy patrolowali obszar, co rusz przesyłając potwierdzenia przez radio. Gdyby chociaż ujrzeli cokolwiek podejrzanego, całe pomieszczenie w jednej chwili zapełniłoby się posiłkami, a wówczas, nie byłoby już żadnego ratunku. Snake musiał więc skontaktować się jakoś z Jennifer, nie będąc zauważonym. Był jednak i inny problem — który z zakładników to Jennifer? Snake wezwał więc Campbell’a przez Codec.
„Pułkowniku, możesz mi powiedzieć, czy Jennifer ma może jakieś znaki szczególne?”
„Przykro mi, obawiam się, że nie mogę ci pomóc.”
„Czemu nie?”
„Jennifer prawdopodobnie przesłała wiadomość ze związanymi z tyłu rękoma. Nie byłbyś w stanie jej znaleźć, nawet gdybyśmy wysłali jej teraz wiadomość.”
Snake z frustracji gryzł język. Campbell milczał przez minutę.
„Już mam. Jeżeli usłyszysz, jak ktoś wciska klawisze na komórce, to będzie musiała to być Jennifer. Szukaj tego dźwięku.”
„Dźwięk wciskanych klawiszy na komórce…”

————————————–
(Snake nie ma jeszcze mikrofonu)

„Gdzieś w okolicach Shell 1 Core powinien znajdować się mikrofon kierunkowy. Poszukaj go, zanim weźmiesz się do roboty.”

Gdy Snake wszedł do sali zgromadzeń, w Codecu rozbrzmiał głos Campbell’a. „Dobrze, masz mikrofon. Teraz użyj go, by znaleźć Jennifer.” Campbell kontynuował, „Jennifer używa swego telefonu, by przesłać nam wiadomość. Gdy usłyszysz, jak ktoś wciska klawisze na telefonie, odwróć się w stronę najbliższego zakładnika i wciśnij przycisk Akcji by z tą osobą porozmawiać. Jeżeli to faktycznie będzie Jennifer, powinna dać ci jakąś odpowiedź.”
„A co, jeżeli się pomylę?”
„Wróg może cię usłyszeć i chcieć sprawdzić, co się dzieje. Nie rozmawiaj z każdym. Nie wciskaj przycisku Akcji dopóki nie będziesz absolutnie pewien, że rozmawiasz z Jennifer.”

————————————–
(Snake ma już mikrofon)

„Snake, użyj mikrofonu kierunkowego.” Campbell kontynuował, „Jennifer używa swego telefonu, by przesłać nam wiadomość. Gdy usłyszysz, jak ktoś wciska klawisze na telefonie, odwróć się w stronę najbliższego zakładnika i wciśnij przycisk Akcji by z tą osobą porozmawiać. Jeżeli to faktycznie będzie Jennifer, powinna dać ci jakąś odpowiedź.”
„A co, jeżeli się pomylę?”
„Wróg może cię usłyszeć i chcieć sprawdzić, co się dzieje. Nie rozmawiaj z każdym. Nie wciskaj przycisku Akcji dopóki nie będziesz absolutnie pewien, że rozmawiasz z Jennifer.”

————————————–

Jennifer chciała już coś powiedzieć, ale Snake szybko zakrył jej usta dłonią. „Mów cicho, inaczej nas usłyszą.” Snake zdjął jej przepaskę z oczu, wciąż obserwując nadchodzących strażników.
Gdy Jennifer ujrzała Snake’a, jej brązowe oczy zalśniły z radości. Jednak to nie był czas na spełnianie życzeń. „Muszę cię rozczarować,” powiedział Snake „ale przede wszystkim muszę uratować Prezydenta. Musicie cierpliwie czekać, aż nie znajdzie się on w jakimś bezpiecznym miejscu.” Jej ramiona opadły. „Ale najpierw, musisz mi powiedzieć wszystko co wiesz. Jeżeli mnie rozumiesz, przytaknij.”
Jennifer kiwnęła głową. Snake odsunął dłoń od jej ust.
„Co się tu dzieje?”
„Cóż, gdy mnie związali i porzucili tu na podłodze myślałam, że już nigdy nie wydostanę się stąd żywa. No i wtedy przyszedł ten gościu, ale okazał się zimno-krwistym palantem i teraz jestem wściekła.”
Snake nie wiedział, co powiedzieć. „Ja…. to nie…”
„Żartowałam. Szukasz Prezydenta, tak? Już go nie ma,” powiedziała Jennifer, jakby od niechcenia. Mówiła dalej, z przyjemnością patrząc na zaskoczenie, jakie odmalowało się na twarzy Snake’a. „Uciekł, wydostał się poprzez dolny poziom jednego ze Strut’ów. Powinien w tej chwili znajdować się w łodzi, w drodze na Manhattan. Jeden z moich agentów pomógł mu się wymknąć kiedy zostaliśmy zaatakowani.”
„Jesteś tego pewna?”
„Tak. Jestem dobra, co nie?” Jennifer rzekła dumnie. „Szkoda, że zostaliśmy złapani, nie widząc, jak ucieka… No, to wszystko. Więc może teraz w końcu mnie uratujesz.”
Jeżeli Prezydentowi rzeczywiście udało się bezpiecznie uciec, to uratowanie zakładników było kolejnym celem misji. Snake kiwnął głową.
„…dobra, muszę najpierw zając się tym strażnikiem.”
Snake już się podnosił, ale Jennifer zatrzymała go.
„To nie jest dobry pomysł.”
„Czemu?”
„Prawdopodobnie umieścili tu bombę. Powiedzieli, że ją zdetonują, jeżeli spróbujemy uciec.”
Snake burknął cicho. Więc tak łatwo nie pójdzie.
„Wiesz może, gdzie jest ta bomba?”
„Wiem tylko tyle, że jest gdzieś tu, w Shell 1 Core.”
„No dobra, to będę musiał najpierw zająć się tym.”
W tej chwili Snake usłyszał, jak jeden ze strażników rozmawia ze swymi kamratami przez radio. Wyglądało na to, że chcą zaostrzyć ochronę w pomieszczeniu z zakładnikami. Musiał więc się stąd szybko wynosić.
„Terroryści raczej nie będą chcieli krzywdzić zakładników. Dlatego też, przynajmniej jeszcze przez jakiś czas, siedź cicho i udawaj schwytaną.”
„Dobra. W marynarce mam schowaną kartę wstępu, poziom 2. Weź ją.”
Gdy Snake przeszukiwał marynarkę szukając karty, Jennifer zapiszczała.
„Hej, gdzie z łapami, koleś! … no tak, trochę niżej…. tak, już, jest.”
Kiedy Snake zabrał kartę, Jennifer spojrzała mu prosto w oczy.
„Pospiesz się, dobrze?”
„Tak, nie martw się.”
Snake założył z powrotem Jennifer opaskę na oczy a następnie wydostał się z sali.

————————————–

Snake wezwał przez Codec Campbell’a, i powiadomił go o ucieczce Prezydenta oraz o neutralizacji bomby zamrażaczem.
” Dobra robota,” odrzekł Campbell. „Nadszedł czas, by pozbyć się Fatman’a. Nie sądzę, by nawet tobie udało się za jednym razem wyprowadzić wszystkich zakładników. Dlatego też najpierw musisz zająć się terrorystami.”
Snake przytaknął. Wprawdzie martwił się o Jennifer i resztę, ale musiał zgodzić się z oceną Campbell’a.
„Jak powiedział Ames, Fatman powinien znajdować się na lądowisku dla helikopterów.”
„To na dachu Strut E. Snake, idź tam i wykończ Fatmana. I tym razem, upewnij się, że to będzie już jego koniec.”
„Przyjąłem do wiadomości, Pułkowniku.”

————————————–

Zza skrzyni wyłonił się potężny cień – Fatman. Ames miał rację. Fatman zwrócił się twarzą w stronę Snake’a i wrzasnął: „GDZIE PREZYDENT?!”
„Nigdy go nie znajdziecie,” odpowiedział mu Snake.
„Nie wierzę ci! Łżesz!”
„Więc proszę bardzo, wierz w co ci się podoba.”
Fatman wyciągnął w przód prawą dłoń ukazując znajdujący się w niej drobny obiekt z przyciskiem. „Ten pilot aktywuje bomby. Oddawaj Prezydenta albo zakładnicy zginą.”
„To nic nie da, Fatman,” odrzekł spokojnie Snake.
Fatman wcisnął przycisk. Nic się nie stało. Wcisnął go więc jeszcze kilkakrotnie. Wciąż nic.
„Czy teraz mi wierzysz?” spytał Snake.
Fatman rzucił pilotem o ziemię i z wściekłości zgniótł go butem. „Ta gnida, Ames! Dobrze mu zapłaciłem, a on nie potrafił nawet przypilnować starucha! W ogóle nie powinienem zgadzać się na współpracę z tym amatorem!”
Odwrócił się w stronę Snake’a, był cały czerwony. „Widać, że nasz mały plan zawiódł. Muszę więc chyba stąd zmykać, kiedy jeszcze mogę. Ale najpierw… zajmę się tobą!”
Wrotki Fatmana poszły w ruch.

————————————–

Fatman upadł z okropnym łoskotem. Pod jego groteskowym ciałem pojawiła się kałuża krwi. Tak zwany „Cesarz Eksplozji” w końcu spotkał równego sobie.

Snake wezwał Campbell’a przez Codec i opowiedział mu, co się właśnie stało. Campbell oznajmił, że Prezydent jest już bezpieczny pod opieką straży przybrzeżnej. Co więcej, SEALs wkroczyli na teren zakładu kiedy Snake walczył z Fatmanem i właśnie pozbywali się reszty terrorystów.
Jednakże, coś w całej tej historii nie podobało się Snake’owi. „Fatman powiedział, że to właśnie Ames porwał Prezydenta. Nie wydaje mi się, by kłamał. Ale jeżeli Ames był w to zamieszany, to czemu prosił o moją pomoc…?”
Nagle, Snake usłyszał kobiecy głos. To Jennifer. Powiedziała, że SEALs ją uratowali. Pozostali zakładnicy również byli już bezpieczni. Ale była zawiedziona, że Snake osobiście jej nie uratował. Spytała się go, czy jest zadowolony, że misja się już skończyła.
„Ta, ale coś mnie dręczy,” odpowiedział Snake. „Coś tu… nie pasuje.”
„Co nie pasuje?”
„Fatman powiedział, że Ames współpracował z terrorystami, ale on –”
Oczy Jennifer rozszerzyły się. „To niemożliwe! To właśnie Richard pomógł Prezydentowi uciec!”
„Że co?”
Coś się nie zgadzało. Fatman wydawał się mówić prawdę. Ale prawdą było również, że Ames współpracował ze Snak’iem. A teraz Jennifer jeszcze mówi, że pomógł on Prezydentowi w ucieczce. Nawet jeżeli Fatman kłamał, a Jennifer mówi prawdę, to czemu Ames nie wspomniał, że Prezydent już uciekł?
Snake rozważał tę zagwozdkę w ciszy. Jennifer poczuła się jakby urażona. „Nie wiem o czym myślisz, ale mogę cię zapewnić, że Richard to jeden z naszych najlepszych agentów. Nie ma mowy, by mógł pracować z terrorystami.”
„A to dlaczego?”
„Ponieważ stracił siostrę w terrorystycznym zamachu bombowym. Trzy lata temu…”
Dreszcz przeszedł Snake’owi po plecach. Słowa przelatywały szybko. Trzy lata temu… terrorystyczny zamach bombowy… siostra… kościół… Fatman. Snake nagle przypomniał sobie dziwne zachowanie Ames’a. To jak warknął mówiąc, że Fatman został uniewinniony. To jego zagorzałe przekonanie, że sędziowie nie osądzili Fatmana sprawiedliwie. To jego spojrzenie, gdy wręczał Snake’owi swój pistolet i powiedział, „Obiecaj mi, że go zabijesz…” Wszystko zaczęła się w końcu układać w całość. Fatman zabił siostrę Ames’a, i uszło mu to płazem. Ames poprzysiągł zemstę. Uknuł zemstę. Dołączył do grupy ekstremistów i zaproponował porwanie Prezydenta. Zatrudnił Fatmana, by zajął się całą sprawą. Dowodził terrorystami. Pomógł Prezydentowi uciec, ale nie powiadomił o tym władz. W końcu, wezwał Solid Snake’a, notorycznego zabójcę terrorystów, by osobiście zajął się sprawą. Big Shell stało się placem egzekucyjnym. Prezydent był przynętą, by zwabić Fatmana do zguby. Sam Snake natomiast był katem.
„Gdzie jest Ames?! Widziałaś go?!”
Jennifer z zaskoczeniem patrzyła na nagłą zmianę postawy Snake’a. „Nie. Pewnie wciąż gdzieś się ukrywa. Wiesz, w gruncie rzeczy jest bardzo lękliwy. Ale jestem pewna, że kiedy usłyszy, iż wszyscy terroryści zostali już złapani, to wyjdzie z ukrycia.”
Snake wiedział, że tak nie będzie. Później, przeprowadzono poszukiwania Ames’a, ale nie było po nim żadnych śladów w kraju, nie mówiąc już o Big Shell. Zniknął.

KONIEC

mr_zombie