„Snake, mam do ciebie prośbę,” powiedział Otacon.
Snake zmarszczył brwi. 'Prośby’ Otacona zawsze kończyły się kłopotami, głównie dla Snake’a.
„Nie ma mowy. Nie wiem, czego chcesz tym razem, ale mam dość nieprzemyślanych krucjat, w wyniku których latam po całym kontynencie, nie wiem nawet po co.”
„To nic w tym stylu. Tu… chodzi o moją siostrę.”
„Twoją siostrę?”
„Tak. Ma na imię Emma.” Gdy tylko Otacon zaczął opowiadać swą historię, jego głos stał się poważny. Niedawno dowiedział się, gdzie znajduje się jego dawno niewidziana przyrodnia siostra. Była programistą systemowym na oczyszczalni wód oceanicznych zwanej 'Big Shell’, w Zatoce Manhattan.
„Chwila moment. Big Shell… czy to nie tam…?”
„Dokładnie. Więc ty również słyszałeś już te plotki?”
W ostatnim czasie pracownicy Big Shell nagle umierali, jeden po drugim. Wiele pogłosek krążyło na temat przyczyny śmierci – był więc seryjny zabójca na wolności, pracownicy oszaleli, placówka była nawiedzona. Big Shell z symbolu ludzkiej odpowiedzialności za środowisko stał się więc źródłem plotek dla brukowców.
„Martwię się o Emmę. Czy mógłbyś tam pójść i sprawdzić co z nią?”
Snake machnął ręką. „Poproś o to policję, czy coś w tym stylu.”
„Wiesz przecież, że nic z tym nie zrobią.”
„Sądzisz więc, że ja zrobię?”
„Po prostu mam złe przeczucia. Pójdź tam i sprawdź to, tylko tyle. Proszę.”
„Ty idź.”
„Oj przestań.”
„Nie ma mowy!”
„Mówię ci Snake, mam NAPRAWDĘ złe przeczucia! Proszę, błagam!”
„Daj mi spokój!”

Sześć godzin później Snake stał na lądowisku dla helikopterów na Big Shell. Na jego oczach grupa uzbrojonych mężczyzn przejmowała placówkę. Snake schował się za skrzynią. Wtem, Otacon zadzwonił przez Codec.
„… Myślisz, że to jacyś terroryści?” spytał.
„Nie wiem. Z pewnością jednak jest tu teraz mniej bezpiecznie, niż było wcześniej. Brawo. Widać, że przeczucia cię nie mylą.”
„Żadne to pocieszenie. Mam nadzieję, że Emma wciąż jest cała i zdrowa…”
„Tak, ja też,” powiedział Snake. Skierował swój wzrok w stronę Harriera stojącego na lądowisku. „Co z Harrierem? Należy do nich?”
„Nie, to własność Marines. Wygląda na to, że trzy dni temu, kiedy pojawiły się jakieś problemy podczas treningów, mieli tu awaryjne lądowanie.”
Snake przytaknął. „Przede wszystkim trzeba sprawdzić co dokładnie się tu dzieje. Idę tam.”
„Dobra. Uważaj na siebie. Oh, i Snake…”
„Co?”
„Jeżeli znajdziesz Emmę, nie mów jej o mnie, dobra?”
„Czemu nie?”
„Cóż… nie widzieliśmy się przez bardzo długi czas… a to wszystko przyszło tak nagle…” Otacon zawahał się. Snake domyślił się, że chodzi tu o coś więcej, o coś, czego Otacon nie chciał zdradzać. Wchodząc do Big Shell, postanowił dać sobie z tym spokój.

———————

Snake znalazł się na pomoście DE. Wyczuwając, że ktoś się zbliża, szybko ukrył się w cieniu. Po chwili usłyszał odgłos kroków oraz głosy.
„Co z tą dziewuchą co uciekła ?” spytał męski głos.
„Zgubiliśmy ją w Strut C,” odpowiedział mu drugi.
Dziewucha? Czyżby mówili o Emmie? Snake nadstawił uszy, by lepiej słyszeć.
„Zgubiliście ją? Cholera, niedobrze,” powiedział ten pierwszy.
„Czemu?”
„Za wiele to ja nie wiem, ale by to odzyskać, musimy dorwać tego bachora. Więc do czasu, aż jej nie złapiemy, mamy przesrane.”
Snake zerknął na obu mężczyzn. Mieli na sobie wojskowe mundury i sprzęt, ale nie wyglądali na żołnierzy.
Ten pierwszy mówił dalej.
„A co z… no wiesz…?”
„Z 'duchem Big Shell’? Nikt go jeszcze nie widział.”
„Pewnie wie, że jesteśmy tu, by to zabrać. Przyjdzie po nas, jak tylko to zdobędziemy.”
„Jak tylko to zrobi, skopię mu tyłek.”
„Hm, to za mało. Zabiłbym gnoja. Już uśmiercił trzech naszych…”
Głosy oddaliły się. Snake skontaktował się z Otaconem przez Codec.
„Ta 'dziewucha’ o której mówili — to musi być Emma! Jestem tego pewien!”
„Mówili, że paru ich towarzyszy zostało zabitych przez jakiegoś 'ducha Big Shell’… Jak myślisz, o co im chodziło?”
„Nie mam pojęcia. Nie przejmuj się tym. Ruszaj do Strut C, szybko. Emma…”
Otacon miał rację. W tej chwili ocalenie Emmy było priorytetem. Snake ruszył więc do Strut C.

———————

Snake powoli zbliżył się do dziewczyny skulonej w rogu spiżarki.
„Jesteś Emma, tak?”
„Kim jesteś? Skąd znasz moje imię?!”
„Bez paniki,” powiedział Snake, próbując ja uspokoić. „Jestem po twojej stronie. Przybyłem tu, by cię uratować!”
„Jesteś… po mojej stronie?”
„Właśnie tak.”
„Przybyłeś tu, by mnie uratować?”
„Tak.”
„Naprawdę?”
„…Naprawdę.”
Emma spojrzała na Snake podejrzliwie.
„…Naprawdę wyglądam na takiego, któremu nie można zaufać?” spytał Snake.
„No co, nie masz w domu lustra?”
Snake chciał już zaprotestować, ale Emma mu przerwała.
„Nieważne. Więc, dlaczego właściwie przybyłeś mnie ratować?”
Snake przypomniał sobie, co powiedział mu Otacon — cokolwiek się stanie, nie wspominać jego imienia.
„Nie mogę ci tego powiedzieć.”
„Czemu nie?”
„Ponieważ, po prostu nie mogę.”
Emma zmierzyła go wzrokiem, od stóp do głowy. Nie wyglądała na przekonaną, ale chyba już trochę mu zaufała.
„…Wiesz co, jak na bohatera, to brzmisz niezbyt przekonywująco. Ale nie wyglądasz mi również na złoczyńcę. Jak ci na imię?
„Solid Snake.”
Naraz Emma zerwała się z miejsca i szarpnęła Snake’a za ucho.
„Hal-LO? Jest tam kto? Spytałam, jak ci na IMIĘ, nie jaką masz KSYWKĘ. Boże, co za dziwak!”
Emma puściła ucho Snake’a i spojrzała mu prosto w oczy. „Jakie — jest — twoje — PRAWDZIWE — imię?”
„Pozbyłem się go.”
„Hę?”
„Ludzie mojego pokroju nie potrzebują imienia.”
Emma lekko zmarszczyła brwi.
„…Hmm. Może i nie jesteś złoczyńcą, ale na pewno wariatem. Ale co tam. Więc… Solid?”
„Mów mi Snake,” burknął Snake. Rozmowa z tym dzieckiem męczyła go już.
„Kurczę, naprawdę jesteś przewrażliwiony na punkcie imion, co nie? Dobra więc, SNAKE, jesteś…”
Snake przerwał jej. „Pozwól, że zadam ci kilka pytań, dobra?”
„…Dobra, jasne.”
„Czemu ci terroryści cię szukają?”
„Może uważają mnie za niezwykle atrakcyjną?”
Snake zmieszał się, nie wiedział, co powiedzieć. Emma wydawała się trochę zawiedziona.
„… A może dlatego, że zmieniłam hasło w systemie komputera i uwięziłam ich.”
„O czym ty mówisz?”
Emma wyjaśniła mu. Widziała, jak terroryści próbowali wykorzystać system Big Shell, by coś zrobić. Wówczas, po drobnej dywersji i ucieczce, zrobiła w systemie drobne zmiany, tak że terroryści nie mogli już z niego skorzystać.
„W ten sposób zdobyłam trochę czasu, no a dwa, udało mi się ich wkurzyć – to jako bonus.”
Snake pomyślał, że prawdopodobnie bardziej zależało jej na tym drugim.
„Więc co konkretnie terroryści chcą zrobić z tym systemem?”
„Skąd mam wiedzieć?”
„Czy to ma coś wspólnego z tym 'duchem Big Shell’?”
„Że co?” Emma udała zaskoczenie.
„Powiedzieli, że kilku z ich kamratów zostało zabitych przez 'ducha Big Shell’. Więc kim jest owy 'duch’ o którym mówili?”
Emma obrzuciła Snake’a wzgardliwym spojrzeniem.
„Czemu tak na mnie patrzysz?”
„’Duch Big Shell’? To lamerskie!” Machnęła rękoma nad głową. „Prawda, w ostatnich miesiącach trzech z nich zginęło. Było to dość smutne. Dwóch z nich po prostu zniknęło, jeden po drugim. Potem ten trzeci, który dopiero co się tu zjawił, również zniknął… Ale to wszystko wypadki, a oni łączą to z jakimiś głupimi, dziecięcymi legendami…”
„’Legendy’? Więc opowieść o tym 'duchu’ krąży tu już od jakiegoś czasu?”
„Tak. Mówi się, że był tu dawno temu taki jeden pracownik, któremu zmarł syn, i on również próbował się zabić, ale tak naprawdę nie umarł, tylko się bardzo skatował i w ogóle, i teraz nawiedza to miejsce… Wiesz, tego typu historyjka.”
Oczy Emmy zabłysły. Po chwili jej głos znów stał się miły.
„Hej, miejsca jak to zawsze mają jakąś historyjkę o duchach, czyż nie?… Niektórzy twierdzą, że widzieli cienie czające się w, wydawałoby się, pustych pomieszczeniach, ale osobiście uważam, że po prostu nie chciało im się pracować.”
„Ale…”
„Nie ma czegoś takiego, jak duchy!”
Emma widocznie była podenerwowana.
„Dobra, uspokój się. Ja również nie wierzę w historyjki o duchach.”
„Wiem! Głupota, czyż nie?” Emma spojrzała na niego uspokojona.
„Tak. Ale nie chciałbym wykluczyć żadnych możliwości. Czy sądzisz, że ktoś mógł się tu wedrzeć bez zezwolenia?”
Emma zastanawiała się chwilkę. „… Big Shell jest niemal całkowicie zautomatyzowany, więc w większości jest niedostępny dla ludzi. Ale tak, wydaje mi się, że jest to możliwe. Ale wciąż…”
Nagle, drzwi do jadalni otworzyły się z hukiem. Strażnicy zaczęli wdzierać się do pomieszczenia, wrzeszcząc wściekle. Wyglądało na to, że ich rozmowa przeciągnęła się trochę. Snake burknął sfrustrowany. Trudno było skoncentrować się, kiedy w pobliżu była Emma.
„Emma! Padnij!” krzyknął Snake wyciągając swoje USP.

———————

Strażnicy leżeli nieruchomo na podłodze. Snake opuścił pistolet i ruszył w stronę Emmy, która znów kryła się w rogu. Położył swoją dłoń na jej ramieniu.
„Emma, wszystko w porządku?”
„Tak…” Emma zwiesiła głowę, starając się uniknąć wzroku Snake’a.
„Emma?”
„… Wiem, znam cię dopiero od 10 minut, ale już się czegoś o tobie dowiedziałam.”
„Co takiego?”
„Jesteście tacy sami. Tak jak oni, jesteś dobry w zabijaniu ludzi.” Próbowała nadać swej twarzy wyraz zdecydowania, ale jej głos drżał.
„W moim świecie,” powiedział Snake, „istnieje tylko jedno prawo: zabij lub bądź zabity. Dzięki temu wciąż żyję. I właśnie dzięki temu ty również teraz żyjesz. Jeśli chcesz przeżyć, lepiej naucz się, jak być silną.”
Emma podniosła głowę. „… Dowiedziałam się również czegoś innego o tobie. Łatwo przychodzi ci usprawiedliwianie siebie, nieprawdaż?”
Emma zbliżyła się do Snake’a. Jego twarz pokryta była krwią terrorystów. Była to twarz wyczerpana przez walkę. Snake był ranny w kilku miejscach. Emma próbowała unikać jego wzroku. Cierpiał tylko dlatego, by ją chronić.
„…Przepraszam.”
Emma wręczyła Snake’owi rację żywnościową.
„Masz…”
„To nic. Zapomnij o tym,” powiedział Snake. „Wróćmy teraz lepiej do zadania. Gdzie pozostali zakładnicy?”
„Wszyscy znajdują się na pierwszym piętrze Shell 2 Core. Nie sądzę, by kogoś skrzywdzono, ale wciąż…”
„Nie martw się. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by im pomóc. Ty lepiej zostań tu…”
„Czekaj! Nie dostaniesz się do Shell 2 Core!”
„Co?”
„Zablokowałam drzwi w Strut D, które łączą Shell 1 i Shell 2. Nie otworzą się, nawet przy pomocy karty.”
„Więc, jak się tam dostanę?”
„Musisz dostać się do komputera [node] w Strut B i wpisać hasło.” Podała mu szesnastoznakowy ciąg liter i liczb.
„Dobra.” Snake przytaknął.
Emma spojrzała na niego ze zdziwieniem. „Nie powinieneś może tego sobie zapisać, czy coś takiego?”
„W moim zawodzie, nie nosimy przy sobie notatników.”
Snake zademonstrował jej to, recytując z pamięci całe hasło.
„Więc jesteś również dobry w zapamiętywaniu, co?”
„Idę do Strut B. Ty zostań tu.”
„Ale…”
„Żadnych ale. Po prostu zostaw wszystko mnie. W załatwianiu tego typu spraw również jestem dobry.”
Emma uśmiechnęła się. „Dobra. Masz, weź też to ze sobą. To dodatkowa karta wstępu. Będziesz jej potrzebował by dostać się do Strut B. Mam drugą przy sobie, więc bądź spokojny.”
Snake wziął od Emmy kartę. „Wrócę, zanim się w ogóle zorientujesz, że wyszdłem. Cokolwiek będzie się działo, nie otwieraj drzwi. I postaraj się nie hałasować.”
Emma przytaknęła i zamknęła drzwi od spiżarki.

———————

Snake dostał się do komputera i wpisał hasło, które dała mu Emma. Po chwili na monitorze wyświetlona została wiadomość, że blokada na drzwiach do pomostu łączącego Shell 1 – 2 została zwolniona. Snake odwrócił się, by udać się z powrotem do Strut C, gdy nagle usłyszał głos dochodzący z ukrytego gdzieś głośnika. Brzmiało to jak jakieś oświadczenie.
„To wiadomość dla 'ducha Big Shell’. Niniejszym rozkazujemy ci usunąć wszelkie blokady w systemie przy użyciu owego klucza kontrolnego, którego otrzymałeś od dziewczyny. Jeżeli tego nie zrobisz, zabijemy ją. Powtarzam…”
Ostrzeżenie zostało powtórzone. Dreszcz przeszył Snake’a. Dziewczyna, o której była mowa, to zapewne Emma. Czy rzeczywiście ją schwytali? I co robi ten klucz kontrolny, o którym mówili? Snake skontaktował się z Otaconem przez Codec.
„Mają Emmę?!” wrzasnął Otacon. „Co ty…”
„Uspokój się na chwilę. Myślę właśnie, jak ją uratować.”
Głos Otacona z powrotem stał się opanowany. „Dobra.”
„Ten klucz kontrolny, o którym mówili, czy to może być ta karta, którą dała mi Emma?”
„Nie, to tylko karta wstępu, dobra jedynie do otwierania drzwi. Klucz kontrolny to — to klucz, do którego dostęp ma jedynie administrator systemu Big Shell. Jest to coś w rodzaju urządzenia do weryfikacji. Po prostu, nie możesz wprowadzić żadnych zmian do systemu Big Shell bez niego. Terroryści potrzebują go, by zdjąć blokadę z systemu…”
„A co, gdyby użyli hasła, tak jak ja to zrobiłem?”
„To by nie zadziałało. Hasła działają jedynie przy poziomach bezpieczeństwa do nr 3. Przy wyższym, by mieć dostęp, potrzeba klucza kontrolnego…”
„Widać, że odrobiłeś swoje lekcje.”
„Snake, jesteś pewny, że Emma nie dała ci niczego więcej?”
„Tak. W ogóle, czemu sądzą, że ja to mam?”
„…może Emma im tak skłamała.”
„Albo dała to prawdziwemu 'duchowi Big Shell’.”
„Niemożliwe,” zaprzeczył Otacon szybko.
„Skąd ta pewność?” odparł Snake.
„Hej, sam przecież powiedziałeś, że nie ma czegoś takiego jak duchy, czyż nie? Musimy się spieszyć i ratować Emmę!”
„Masz rację. Ale nie wiemy nawet, gdzie ją zabrano…”
Nagle Snake usłyszał przez Codec, jak Otacon uderza pięścią w dłoń.
„To jest to! Czemu wcześniej o tym nie pomyślałem?”
„Co?”
„Emma powiedziała, że swoją kartę ma przy sobie, prawda? Karty wstępu na Big Shell działają na zasadzie systemu RFDI — to identyfikacja częstotliwością radiową. Każda karta RFDI jest wyposażona w chip IC, który wysyła dane poprzez sygnały radiowe. Czytniki kart wykorzystują sygnały do identyfikacji tożsamości na odległość. Wszelkie dane na Big Shell zarządzane są poprzez ogólny, zintegrowany system zarządzania. Do tego systemu dostać się można przy pomocy hasła poziomu 3!” Otacon mówił prędko.
„…To znaczy?” spytał Snake.
„To znaczy, że możesz skorzystać z komputera, by dowiedzieć się, gdzie znajduje się obecnie Emma! Snake, spróbuj dostać się do tego komputera wykorzystując ponownie to hasło.”
Snake zrobił, jak mu poradził Otacon. Po chwili na ekranie pojawiło się migoczące światełko nad Strut F.
„To ona. Jest w Strut F. Snake, pospiesz się!”

———————
(Jeżeli przypadkowo przed uratowaniem Emmy wyjdzie się przez drzwi w Strut D na pomost łączący Strut 1 – 2.)

Jak tylko Snake wszedł na pomost łączący Shell 1 – 2, zadzwonił Codec.
„Tu Snake.”
„Nie snake’uj mi tu!” Otacon był wściekły. „Co ty sobie myślisz, gdzie ty idziesz? Emma jest w Strut F! Idź tam i to już!”

———————
Snake przeszedł przez drzwi do Strut F. Emma była przetrzymywana gdzieś w tej części kompleksu. Musiał być tu niezmiernie ostrożny. Gdyby strażnicy go zobaczyli, bez wahania zabiliby Emmę. Snake musiał więc znaleźć ją, nie będąc wykrytym.

———————

Snake znalazł Emmę.
„Emma!”
Emma spojrzała w górę, wciąż kucając. „Spóźniłeś się!” Jej twarz była ponura, ale nie wyglądało na to, by ją skrzywdzili.
„Przepraszam. Ale zajęło mi chwilkę znalezienie tego klucza kontrolnego.”
Słysząc ten sarkazm Snake’a, Emma nie wiedziała co powiedzieć. „A, to… Musisz przyznać, że przynajmniej zdobyliśmy trochę czasu, co nie?”
Nie miała chyba żadnych wyrzutów sumienia. Tak ja przypuszczał Otacon, Emma faktycznie okłamała terrorystów.
„Co w ogóle podkusiło cię, by coś takiego powiedzieć? Jeden fałszywy ruch i…”
„Hej, po prostu nie chciałam, by im się udało, to wszystko. Poza tym… wierzyłam w ciebie.”
„Wierzyłaś w co?”
„Że przybędziesz i mnie uratujesz, to jasne.”
Snake pokręcił głową. „Nie w tym rzecz. Po prostu nie powinnaś wystawiać się na tak wielkie niebezpieczeństwo…”
„Wiem. Ale słuchaj, nigdy w to nie uwierzysz! Dowiedziałam się już, czego w ogóle szukają ci terroryści!”
„Czego?”
„Narkotyków!”
Emma opowiedziała mu całą historię, którą usłyszała od jednego z terrorystów będąc przetrzymywana.
Uzbrojony oddział, który napadł na Big Shell należy do rosyjskiego syndykatu zbrodni. We współpracy z kilkoma pracownikami kompleksu, syndykat wykorzystywał Big Shell jako punkt przewozowy przy przemycaniu narkotyków. Nocami, przewozili małymi łódeczkami narkotyki ze statku szmuglerskiego w morzu do Big Shell. Później wyprowadzaliby stąd narkotyki wraz z ładunkiem z Big Shell i tą drogą narkotyki dostałyby się do kraju. Ochrona w porcie wzmocniła się ostatnimi laty, a to był dogodny i skuteczny sposób na przewóz tych dóbr bez żadnego zagrożenia.
Miesiąc temu zwieźli tu jakieś 600kg narkotyków, o łącznej wartości około 7 milionów dolarów. Następnego dnia, dwóch pracowników pracujących z syndykatem zginęło w wypadkach, jednym po drugim. Syndykat od razu przysłał swojego człowieka, by zbadał sprawę, ale on również zginął w wypadku wkrótce po przybyciu.
Przywódcy syndykatu stwierdzili, że te zdarzenia to wynik działalności konkurencyjnego syndykatu, z którym rywalizują na rynku narkotyków, a który próbuje przechwycić ich ładunek. Wysłali więc swoje oddziały, by odzyskały narkotyki, co doprowadziło do obecnej sytuacji.
„A więc 'duch Big Shell to…”
Figlarny uśmieszek pojawił się na twarzy Emmy. „Dokładnie. To żaden duch. To po prostu zwykły zabójca wysłany przez konkurencyjny syndykat aby ukraść narkotyki.”
„…A ty im powiedziałaś, że to jestem tym zabójcą.”
„Cóż… no tak, ale co się stało, to się nie odstanie, prawda? Nie ma więc powodów do kłótni.”
Snake postanowił nie ciągnąć dalej tego tematu.
„Więc gdzie mogliby oni ukryć tak pokaźną ilość narkotyków, tu, na Big Shell?”
„Nie mam pojęcia. Nie wiedziałam w ogóle, co się tu dzieje. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to prawda…”
Snake również tego nie pojmował. Jak to się stało, że kilku pracowników ukrywało na Big Shell setki kilogramów narkotyków, a nikt się nawet nie zorientował? Jednakże, nie mógł tracić więcej czasu, by się nad tym zastanawiać. Życie zakładników wciąż było w niebezpieczeństwie.
„Zakładnicy wciąż są w Shell 2 Core, tak?”
„Tak…” Emma spróbowała się podnieść, lecz się zachwiała. Powoli stanęła na nogach.
„Dobrze się czujesz?” spytał Snake.
„Tak, wszystko w porządku… Właściwie to… terroryści wstrzyknęli mi coś. Powiedzieli, że dzięki temu przynajmniej znów im nie ucieknę. Wydaje mi się, że to chyba jakiś środek uspokajający… A teraz czuję, jakby moje stopy ważyły z tonę, każda…”
Emma znów traciła równowagę. Snake złapał ją, gdy już upadała. Nawet w swym niesprawnym stanie, udało jej się wyciągnąć od przeciwnika informację i wciąż myślała o przyczynie, dla której się tu znalazła. Ta dziewczyna pełna była niespodzianek. Przynajmniej w tym przypominała swego przyrodniego brata.
„Dość tego. Lepiej się gdzieś ukryj.”
„Nie ma mowy. Idę z tobą.”
„Ale…”
„Proszę, zabierz mnie z sobą.” Jej wzrok zrównał się ze wzrokiem Snake’a. „Już dwukrotnie uratowałeś mi życie, chciałabym się jakoś odwdzięczyć. Na pewno jakoś ci się przydam… Proszę!”
Snake w końcu się poddał. By dostać się do Shell 2 Core, będzie musiał przejść przez pomost Shell 1 – 2, przez Strut D. Oboje więc ruszyli do Strut D.

———————

Snake i Emma dotarli do Strut E. Emma zatrzymała swój wzrok na przenośniku taśmowym.
„Już mam!” wykrzyknęła.
„Co masz?”
„Już wiem gdzie ukryli narkotyki.”
Emma podeszła do komputera i zaczęła wpisywać polecenia.
„Co ty…”
„Poczekaj a zobaczysz.”
Po chwili przenośnik wyrzucił jedną skrzynię. Emma ją otworzyła. Wypełniona była plastikowymi torebkami pełnymi białego proszku.
„Ludzie z syndykatu wiedzieli, że gdziekolwiek by nie ukryli narkotyków, ktoś z pewnością by je znalazł, gdyby były tylko w jednym miejscu,” mówiła Emma, podczas gdy przenośnik wyrzucał coraz więcej skrzyń. „A więc schowali je w tych skrzyniach i ustawili je tak, by podróżowały po całym Big Shell, bez żadnego celu.”
Snake nie mógł się powstrzymać, by pochwalić błyskotliwość dziewczyny. Patrzył, jak Emma wyjmuje swoje PDA i podłącza je do komputera.
„Co teraz robisz?” spytał.
„Hmm. Wydaje mi się, że mogę znaleźć tu coś ciekawego… to musi być…”
I w tej chwili za przenośnikiem taśmowym pojawiła się postać. Był to jeden z terrorystów. Jak tylko ujrzał stojących tam Snake’a i Emmę, uciekł. Snake już chciał ruszyć za uciekinierem, ale Emma chwyciła go za rękę.
„Stój!”
„Puszczaj! Idzie powiadomić swych towarzyszy!”
„Wiem! Poczekaj jeszcze chwilkę!” Emma wpisywała komendy z nieprawdopodobną szybkością.
„Co ty do cholery teraz robisz?”
„Jeżeli teraz uciekniemy, oni będą nas gonić. Dlatego…”
Po sekundzie Snake słyszał jak za drzwiami zbiera się tłum. Odgłosy kroków, wykrzykiwane komendy, przygotowywane karabiny. Mogą wpaść do pomieszczenia w każdej chwili. Emma natomiast wciąż była przyklejona do monitora komputera.
„Emma!” wrzasnął Snake.
W końcu odczepiła się od komputera. „No, to powinno załatwić sprawę. Dobra więc, ruszamy!”
Drzwi otworzyły się z hukiem.

———————

W jakiś sposób udało im się uciec ze Strut E na pomost ED. Snake odwrócił się w stronę Strut E, wciąż uważając na tyły. Terroryści mogą się pojawić za nimi lada moment. Wpakował nowy magazynek do pistoletu i krzyknął w stronę Emmy, polecając jej, by szła szybciej w stronę Strut D. Ona zaś odpowiedziała mu z nonszalancką miną.
„Nie ma powodu do pośpiechu, wiesz o tym,” powiedziała.
Czekali chwilę, ale drzwi do Strut E pozostały zamknięte. Słyszeli, jak po drugiej stronie, banda żołnierzy wściekle uderzała w mocno zaplombowane drzwi. Snake zwrócił się w stronę Emmy.
„Co ty zrobiłaś?”
„Zaprogramowałam komputer, by zaplombował wszelkie drzwi do Strut E jak tylko się stamtąd wydostaniemy. Te typki się stamtąd nie ruszą.”
Emma miała bardzo dumną minę. Wyglądało na to, że czegoś się nauczyła po spotkaniu ze Snak’iem w Strut C.
Weszli do Strut D. Snake rozejrzał się w poszukiwaniu jakichś terrorystów, ale nikogo nie było w zasięgu wzroku. Musieli widocznie wysłać większość oddziału do Strut E. Jeżeli faktycznie tak było, to pozostałe pomieszczenia musiały być niemalże opuszczone. Uratowanie zakładników będzie więc bułką z masłem.
Snake i Emma przeszli więc przez Strut D i weszli na pomost Shell 1 – 2. Tu również nie było widać żadnych przeciwników. Na twarzy Emmy pojawił się jej charakterystyczny uśmieszek.
„Widzisz, żadnych problemów. A nie mówiłam, że ci się przydam?”
„Muszę przyznać, że spisałaś się znakomicie,” powiedział Snake kiwając głową. Przypomniał sobie, jak Emma podłączyła do komputera PDA. „Przy okazji, nie ściągałaś tam czegoś?”
„Tak. Było to aż tak oczywiste?” Emma wyciągnęła swoje PDA. „Gdy aktywowałam przenośnik taśmowy, znalazłam podejrzanie wyglądający plik zaraz obok pliku kontrolującego przenośnik. Postanowiłam więc go ściągnąć i oto, co znalazłam…”
Na ekranie PDA pojawił się dokument. Wyglądało to na jakąś notatkę jednego z dwóch pracowników, zabitych w wypadku — tych samych, którzy pomagali syndykatowi przemycać narkotyki na Big Shell. W owym dokumencie tłumaczył się on, że współpracował z Rosjanami tylko dlatego, że jego żona i dziecko zostali wzięci na zakładników. Ale rok temu dowiedział się, że zostali zabici podczas próby ucieczki. Popadł w rozpacz, myślał nawet o samobójstwie. Ale wtem, miał wizję. Było za wcześnie dla niego, by umierać. Nie, wpierw musiał zemścić się na syndykacie. Tak, chciał, by odpłacili mu swoją krwią za to, co zrobili z jego żoną i dzieckiem. Przez następny rok obmyślił wspaniały plan: upozorować własną, by wyglądało to tak, jakby został zabity przez konkurencyjną korporację próbującą skraść narkotyki. To rozpoczęłoby wojnę pomiędzy obydwiema korporacjami; wojnę, która zniszczyłaby oba syndykaty. Najpierw upozorował więc własne zniknięcie. Następnie, użył dźwigu, by zgniótł mężczyznę, szpiegującego go na polecenie syndykatu. Natomiast gdy Mafia wysłała kolejnego mężczyznę, by zbadał sprawę, wypchnął go do oceanu.
Tak jak się spodziewał, pomiędzy syndykatami rozpoczęła się wojna. Dopiero wówczas mógł spokojnie umrzeć. Powiedział, że zamierza dołączyć do żony i dziecka.
Na koniec, poprosił osobę, która odczyta jego notatkę, by pomodliła się za jego zmarłych żonę i dziecko. To był koniec dokumentu. Napisany został trzy dni temu, jak wskazywała na to data.
Snake oderwał wzrok od PDA.
„…Więc to oznacza, że 'duch Big Shell’ nie żyje.”
Emma była wstrząśnięta.
„Chy– Chyba tak… Właściwie to ściągnęłam jeszcze jeden plik…”
Nagle ucho Snake wychwyciło odgłos czegoś latającego po niebie. W jednej chwili chwycił Emmę i przysunął ją do siebie. Słychać było eksplozję. Siła wybuchu powaliła Snake’a i Emmę na ziemię.
„Co to było?” jęknęła Emma, wciąż w ramionach Snake’a.
Na policzkach poczuli podmuch silnego wiatru, unoszącego się tylko nad pomostem. Ponad falą ciepła pochodzącego z eksplozji pojawił się Harrier.
„O tak, wiedziałam, że COŚ jednak się wydostanie ze Strut E…” Emma mruknęła, na jej twarzy pojawił się wyraz czystego zdumienia. Harrier ostrzeliwał pomost gradem pocisków z karabinów maszynowych. Snake i Emma ruszyli pędem do wejście do Strut D.
„Co teraz zrobimy?”
„Myślę, że musimy to zniszczyć.”
„Jak?”
„Coś wymyślę.”
„Odbiło ci?!” Emma zaczęła się buntować, ale zanim skończyła, Snake popchnął ją przez drzwi do Strut D.
„Co robisz?” zaprotestowała.
„Zostań tam! Cokolwiek się stanie, nie wychodź stamtąd!”
„Ale!”
„Chociaż raz mnie posłuchaj, dobra?” Snake uśmiechnął się do niej. „Już komuś obiecałem, że cię przyprowadzę.”
„Co-”
Drzwi się zatrzasnęły.
Snake słyszał nadlatujący helikopter. To Otacon i jego Kasatka.
„Snake, użyj tego!”
Otacon zrzucił mu z kokpitu paczkę. Rakiety do Stingera. Z tym walka będzie wyrównana. Snake odwrócił się i przygotował, by zmierzyć się z Harrier’em w walce.

———————

Pilot stracił panowanie nad Harrier’em i wbił się w dolną część Shell 1. Gdy Snake patrzył, jak Harrier spada w dół, drzwi do Strut D otworzyły się. Emma ostrożnie wytknęła głowę. Wyglądało na to, że płakała.
„To już koniec.”
„Czemu tak długo?”
„Przepraszam.”
„Wszystko w porządku? Nie jesteś ranny ani nic takiego?”
„Nie, wszystko w porządku, naprawdę.”
Snake i Emma uwolnili pracowników Big Shell wziętych na zakładników i skorzystali z radia Big Shell by wezwać policję. Gliny z pewnością wkrótce przybędą. Terroryści wciąż uwięzieni byli w Strut E. Snake i Emma postanowili udać się na lądowisko i tam poczekać na posiłki.
„Przy okazji, Emma, czy nie mówiłaś może czegoś o jakimś drugim pliku?”
„A tak. Udało mi się wygrzebać osobiste foldery tych typków, co współpracowali z syndykatem. Ten pierwszy, który umarł, który napisał tą notatkę, miał w swym folderze zakodowany plik. Ściągnęłam go i…”
Emma wpisała coś na swym PDA.
„Hę?” Emma przechyliła głowę.
„Co jest?”
„Nie ma go…”
Pamięć, w której przechowywany był plik, została zniszczona wskutek strzałów. Spróbowała więc ściągnąć plik do innej pamięci, ale nic z tego.
„Serwer, na którym znajdował się plik został zniszczony,” powiedziała. „Baza danych w Shell 1 Core musiała zostać uszkodzona na wskutek wstrząsu po rozbiciu się Harrier’a.”

Snake usłyszał nadlatujący helikopter.
Emma wpatrywała się w górę. „Czy to policja?”
Na niebie pojawiła się Kasatka. Ujrzawszy jej cień, zdziwiona Emma przechyliła głowę. „To nie policja, a więc kto?”
Snake spojrzał na Kasatkę. „To moja bryka.”
Z kokpitu wychylił się Otacon. Snake widział strach i obawę w jego oczach, ale było w nich też coś jeszcze, coś jakby — ponura determinacja.
„I wydaje mi się, że dla ciebie również znajdzie się miejsce.”
„Dla mnie?”
„Wkrótce zrozumiesz.”
Kasatka obniżyła swój lot. Podmuch powietrza z wirników zaciekle dmuchał im w twarz. Emma odgarnęła włosy z policzków. Jak tylko helikopter się zbliżył, Emma rozpoznała postać siedzącą za sterami. Wstrzymała oddech. Stanęła niczym pomnik, jej oczy stały się nieruchome. Łzy zaczęły spływać po jej policzkach. Kasatka w końcu wylądowała. Nie czekając nawet, aż ustaną wirniki, Emma pobiegła na spotkanie z dawno nie widzianym bratem.

Mr_Zombie