Była 23.10, amerykański samolot wojskowy leciał w stronę francuskiej wyspy Wallis na Południowym Pacyfiku. Solid Snake, najlepszy żołnierz najemnego oddziału Fox Hound, został wysłany na misję w celu infiltracji tajnej bazy, która została tam wybudowana. Rząd USA podejrzewa, że jest tam nowy prototyp Metal Geara. Francja od kilku lat próbuje się przeciwstawić rządom Ameryki, która według niej narzuca się całemu światu. Informacja o projekcie nie jest pewna, dlatego na miejscu nie może zostać ani jednego śladu amerykańskiej interwencji, bo wywołałoby to otwarty konflikt. Snake siedział w ładowni i palił swoje ulubione papierosy Lucky Strikers. Przypominał sobie jeszcze raz odprawę przed misją. *** – Snake, mam ważne wiadomości- oznajmił Campbell. – Jak sam wiesz, Stany Zjednoczone mają poważny problem z Francją. -Chodzi o publiczną krytykę Ameryki i ogłoszenie, że są nam przeciwni?- zapytał Snake. – Dokładnie. Rząd USA zaczął więc szpiegować Francję, w celu nakrycia ją na potajemnych działaniach wojennych- powiedział Campbell. – Hm… Czyli zimna wojna między Ameryką i Francją.- stwierdził Snake. – Niestety. Wreszcie trafiliśmy na ciekawy trop. – Mianowicie? – Niedługo po wypowiedzi prezydenta Francji na małej francuskiej wyspie Wallis otworzono zakład badawczy. – Słyszałem, że ta baza ta miała być największą placówką badawczą fauny i flory na świecie. – Faktycznie, baza miała stanowić wyróżnienie Francji ponad USA. Rządowi szpiedzy mówią jednak coś zupełnie innego. Według nich w tym budynku budowany jest nowy Metal Gear. Snake lekko drgnął. – Budują Metal Geara’a, bo się posprzeczali z naszym krajem? – Najwyraźniej chcąjako pierwsi zrobić ruch, to oskarżenie to zwykły pretekst do wojny- stwierdził Campbell. Snake się zamyślił. – Snake, czas żebyś poznał dr Naomi, to ona będzie cię wspierała przez codec jako doradca medyczny- odezwał się znowu Campbell. Do pokoju weszła długowłosa kobieta o poważnych rysach twarzy. – Witaj Snake- powiedziała Naomi. – Pozwól, że zrobię ci zastrzyk. – A na co?- zapytał Snake. – Co, nie lubisz zastrzyków?- zażartowała Naomi i wbiła igłę w rękę Snake’a. -Co tam było?- powtórzył Snake. – Nanomaszyny zasilające twój codec, benzedrine: stymulant utrzymujący twoje ciało w ciągłej gotowości przez najbliższe 12 godzin i nootropiki, narkotyk wspomagający działanie mózgu- wyjaśniła. – Niezła mieszanka. Będę mądry i silny- skomentował Snake. – Cała przyjemność po naszej stronie- odpowiedziała Naomi. – Snake, akcja rozpocznie się 5 minut przed północą jeszcze tego dnia- Campbell objaśniał dalej. – O godzinie 24 jest nocna zmiana. Wyposażymy cię w nowoczesny kamuflaż-skafander, który dzięki wysokiemu ciśnieniu wewnątrz sprawi, że wszelkie krwawienia zostaną zatamowane, a wszystkie organy będą w pełni funkcjonować. – A więc będzie niebezpiecznie- stwierdził Snake. – Jak zawsze- westchnął Campbell. – Ochrona Metal Geara’a musi być bardzo dobrze wyposażona- powiedział Snake. – Na nasze szczęście w zewnętrznej części bazy są to tylko lekko wyposażeni strażnicy- odpowiedział Campbell. – To przecież oficjalnie cywilna baza. Niestety w środku może być nieco gorzej, to strefa zamknięta, więc mogą tam nawet mieć magazyn bomb atomowych a i tak nikt się o tym nie dowie. Twoim zadaniem będzie sprawdzić i udokumentować aparatem cyfrowym postęp prac, a także wykraść plany Metal Geara’a. Następnie przesłuchasz głównego inżyniera projektu. Ze względu na stosunki z Francją za wszelką cenę musimy uniknąć identyfikacji. Złapią cię, to koniec, żadnego wstawiennictwa. Dlatego nie dostaniesz żadnej broni. Musisz ją znaleźć na miejscu. Snake nigdy nie lubił tej kwestii. Sama myśl o byciu nieuzbrojonym wśród kilkudziesięciu żołnierzy psuła mu humor. – Snake, jeszcze jedna sprawa- Campbell jakby się zasmucił. – Tam jest moja siostrzenica, Meryl. Jest córką mojego młodszego brata, który zginął na wojnie. Jakiś czas temu wysłaliśmy ją do tej bazy, to ona zdobyła te informacje. Złapali ją i chciałbym, żebyś ją zabrał stamtąd. – Myślałem, że nie ma wsparcia, kiedy kogoś złapią- powiedział Snake podejrzliwie. – Snake, to nie jest misja ratunkowa, tylko…- odparł Campbell. – Spokojnie, żartowałem – zaśmiał się Snake- a pana francuskiego pudelka też tam trzymają? – Snake…- zirytował się Campbell. – Hehehe!- Snake nie wytrzymał. *** To nie pierwsze spotkanie Snake’a z „wehikułem śmierci”, jak lubił nazywać wielkiego robota. Dwa lata temu wysłano go na misję do Zanzibaru, gdzie miał zniszczyć Metal Geara stworzonego przez Big Bossa, żołnierza-zdrajcę Ameryki. Poznał tam Grey Foxa, byłego członka Fox Hound, który pomagał mu podczas infiltracji Outer Heaven, bazy wroga. Niestety, okazał się zdrajcą. Jego zadaniem było obserwować i pilnować ruchy Snake’a. Jednak Solid go nie potępiał. Fox bardzo wiele go nauczył, nawet się zaprzyjaźnili. Snake przeżył tylko dzięki niemu, gdyż wstawił się za nim, kiedy Big Boss chciał go zabić. „Może się nam jeszcze przydać”- te słowa zadecydowały o życiu Snake’a. Na ironię, wypowiedź Foxa zadecydowała o jego własnej zgubie. Tak, z ręki przyjaciela- Snake’a. Musiał go zabić, taki był cel misji: „Zlikwidować Metal Geara i wszystkich dowódców”. Dostał na niego wyraźne polecenie. Nie zapomni słów Foxa na łożu śmierci: „Nie zniszczy to naszej przyjaźni. Ludzie są wrogami tylko w określonym czasie. Nie ma czegoś takiego jak absolutny, ponadczasowy przeciwnik. Dzisiejsze dobro, może być jutrzejszym złem. Ale najważniejsza jest nasza misja”. – Snake, przygotuj się do skoku- rozkazał dowódca, pułkownik Campbell. Campbell był dowódcą oddziału Fox Hound i prowadził nadzór nad misją. – Zgaś papierosa i załóż maskę – powiedział jeden z członków załogi, ale Snake spojenie palił dalej. –Słyszysz mnie? Wywal tego peta!- krzyknął.- Czy on wie co ma robić?- zapytał Campbella przez radio. – Snake, natychmiast gaś fajkę i zakładaj maskę, skaczesz za 10 minut!- rozkazał Campbell. Snake dmuchnął ostatni kłąb dymu po czy rzucił papierosa na ziemię i zgasił butem. Założył maskę i czekał, aż klapa się otworzy. Gdy to się stało, Snake wstał i podszedł do krawędzi. Spojrzał w dół i ujrzał wspaniały tropikalny krajobraz. Zupełnie jak na wakacjach. Dziwne miejsce na budowę Metal Gear’a. Campbell spokojnie informował o pozostałym czasie. – Skok za minutę. Snake wsłuchał się w głos dowódcy, i wypatrywał jakiegoś większego obiektu, którym ma być baza. -3… 2… 1… Rozwiń skrzydła i leć- powiedział Campbell. Snake będąc wyprostowany przechyla się do przodu, po czym odbija od krawędzi i spada w dół. Obraca się w sztywnej pozycji, skulił się, następnie zaczął pikować głową w dół. Leciał tak przez chwilę, po czym ułożył się poziomo, rozkładając łokcie i kolana pod kątem prostym, szybkie pociągnięcie i spadochron się otworzył. Snake zaczął powoli manewrować spadochronem, słuchając wskazówek półkownika. Dowódca śledził każdy jego ruch na radarze, więc bez problemów nim operował. Ziemia zbliżała się coraz szybciej. Snake zaczął się plątać pomiędzy gałęziami drzew, aż zostały mu 4 metry od podłoża. Odczepił spadochron i rąbnął o ziemię w pozycji klęczącej podtrzymując się rękami. Spadochron powoli opadał osuwając się po powietrzu. Snake spokojnie wstał, otrząsając się po upadku. Odczepił pojemnik z tlenem, po czym zdjął maskę i odetchnął świeżym powietrzem. Rozejrzał się, czy w pobliżu nikogo nie ma. Przysiadł i włączył codec. Było to urządzenie do komunikacji średniego zasięgu, zamontowane w jego uchu. – Tu Snake. Pułkowniku, słyszysz mnie?- odezwał się Snake. – Głośno i wyraźnie- odpowiedział Campbell.- Jaka jest sytuacja?- zapytał. – Wszystko jak należy. Wylądowałem 3 mile od bazy, milę od skraju lasu- odpowiedział Snake. – Jak się sprawuje skafander? – zapytała luźno Naomi. – Jestem wdzięczny, wierz mi, ale trochę ciężko się w nim poruszać. – Przyzwyczaisz się – odparła Naomi. – Doskonale.- powiedział Campbell. – Snake, rozpoczynamy misję „Wallis’ Secret”- Nikt nie może cię zobaczyć, jesteś duchem w każdym znaczeniu tego słowa- powiedział. – Musisz sam zdobyć cały ekwipunek na miejscu, nie możemy ryzykować zidentyfikowania. – Tak jest, udaję się w kierunku bazy Francuzów- odpowiedział Snake, po czym wyłączył codec. Ostrożnie spacerował po lesie, uważając, żeby nie hałasować. Po chwili zaczął biec równym krokiem, unikając przeszkód na ciasnej drodze. Pół godziny mu wystarczyło na dotarcie do bazy. Przysiadł w krzakach, wyjął lornetkę z plecaka i zaczął się rozglądać. – Półkowniku, namierzyłem wrogich żołnierzy… a właściwie strażników- powiedział Snake. – Rzeczywiście, wyglądają na zwykłą straż miejską. – Teoretycznie jest to baza cywilna, więc głupio byłoby rozstawić zawodowych żołnierzy- odpowiedział Campbell. – Opinia publiczna nie chce słyszeć o wielkim robocie przetrzymywanym niedaleko miasta, który ma przy sobie głowicę atomową. – Są wyposażeni jedynie w pałki i pistolety 45.- powiedział Snake przyglądając się dokładniej strażnikom. – Nie będzie z nimi większego problemu. – Mimo wszystko uważaj. Nikt nie może cię zobaczyć. Spodziewaj się czegoś większego we wnętrzu bazy.- ostrzegł Campbell. Snake wyłączył codec i przyczołgał się do ogrodzenia. Była to zwykła metalowa siatka. Żadnych oznak, by była pod napięciem. Nie mógł jednak normalnie na nią wejść. Narobiłby za dużo hałasu i strażnicy ogłosiliby alarm, gdyby go zobaczyli. Był niedaleko frontowego wejścia. – Półkowniku, czy są jakieś alternatywne wejścia? – zapytał Snake. – Nie mogę zapukać i zapytać, czy mnie wpuszczą. – Od strony wschodniej bazy jest jezioro. Odprowadza się tam różne odpady. – odpowiedział Campbell. – Możesz wejść przez tamtejsze doki. Mamy oficjalne plany konstrukcji bazy i zdjęcia satelitarne. Nie powinno być problemu. – Zrozumiałem – powiedział Snake i odwrócił się w stronę wschodu. Nagle usłyszał szmer w zaroślach kilkanaście metrów od niego. Położył się w gęstej trawie i obserwował. Grupa uzbrojonych żołnierzy zakradała się między krzakami. Snake postanowił tylko obserwować. – Półkowniku, nie jesteśmy tu sami- zgłosił Snake. – Właśnie namierzyłem grupkę uzbrojonych żołnierzy. Wszyscy w kominiarkach. – Ilu ich jest?- zapytał Campbell. – Hm… na oko dziesięciu. – Musisz zdobyć te plany przed nimi. Na pewno przyszli po nie. Jednak na razie poobserwuj ich, może uda się ich zidentyfikować. – Zrozumiałem. Snake obserwował przez około 25 minut, jak żołnierze likwidują ochronę i na bieżąco zdawał relację Campbellowi. Snake od razu rozpoznał rutynowe działania terrorystów. Powinny niedługo dojść posiłki. Mieli karabiny AK-74u z tłumikiem. Nikt ze środka nie mógł usłyszeć strzałów. Przeczucia Snake’a się sprawdziły. Żołnierzy faktycznie było więcej. Nadciągali ze wszystkich stron, przez wycięte dziury w płocie. Zakradali się i podrzynali strażnikom gardła od tyłu. „Dobrze wyszkoleni zawodowcy” pomyślał Snake. Wnet przy frontowym wejściu na teren bazy pojawił się ich dowódca. Snake zrobił mu zdjęcie swoim aparatem i przesłał przez codec. – To chyba Rosjanie- powiedział Snake. – Skąd ta pewność?- zapytał Campbell. – Żaden inny komandos nie nosi takiej fryzury- powiedział Snake patrząc jak dowódca zdejmuje czapkę i ociera pot z czoła. – Mamy potrzebne informacje, udaj się teraz do odpływu odpadów- rozkazał Campbell. Snake udał się w stronę wschodu. Musiał uważać, bo wszędzie byli rosyjscy żołnierze. Udało mu się jednego złapać i ogłuszyć. Nie mógł jednak użyć jego broni. Rozpoznał na niej system identyfikacji. Tylko określona osoba mogła z niej skorzystać. Trzeba będzie znaleźć skrzynki z nieoznaczoną bronią. Doszedł do jeziora, jednak nie widział wejścia. – Pułkowniku, gdzie jest ten odpływ? – Znajduje się pod wodą – odpowiedział Campbell. – Będziesz musiał przepłynąć 30 metrów pod powierzchnią. Po minucie Snake wynurzył głowę w zamkniętym oświetlonym magazynie. „Starzeję się” pomyślał. Rozejrzał się. Rosjanie dopiero pojmali Francuzów. Tu też byli to tylko lekko uzbrojeni strażnicy. Wyszedł z wody i kucnął za zbiornikiem przy brzegu. – Jak sytuacja?- zapytał Campbell. – Jedyne wejście na górę to winda. – W takim razie musisz załatwić wszystkich w jej pobliżu. Snake wstał, i wychylił głowę. Tylko trzech strażników. Jeden poszedł do zbiornika i popatrzał przez chwilę, po czym się odwrócił. Wtedy Snake go złapał i skręcił mu kark. Zakradł się między kontenerami do windy. Dwaj pozostali są po drugiej stronie doków. Snake wcisnął przycisk i po chwili już jechał do góry. – Snake, nie wiemy gdzie może być główny inżynier. Ta placówka ma własne więzienie na pierwszym piętrze. Szukaj go tam. Gdy winda się otworzyła, Snake zobaczył korytarz i kilka drzwi. Były oznaczone numerami. Jedne miały cyfrę 1, drugie 4. Podszedł, nie chciały się otworzyć. Nie wiedział gdzie iść, jednak po chwili dostrzegł kanał wentylacyjny na suficie i drabinę pod nim. Wszedł do niego i zaczął się czołgać. Dotarł do kraty i zobaczył rudą kobietę robiącą pompki na jednej ręce. W następnej zobaczył starszego mężczyznę siedzącego na łóżku. Zrobił mu zdjęcie i przesłał przez codec. – Półkowniku, to ten inżynier? – zapytał Snake. – Zgadza się – powiedział Campbell. – Przedstaw się jako lokalny francuski żołnierz i dowiedz się czegoś o Metal Gearze i czy terroryści mogą go użyć do własnych celów. Z tego co wiem, znasz biegle francuski. Snake otworzył kratę. Inżynier przeraził się i patrzał jak żołnierz wychodzi z kanału. – Kim jesteś? – zapytał po francusku przerażony inżynier. – Jestem agentem, pracuję w tej bazie, zatrudniono mnie jakby coś poszło nie tak – powiedział Snake. – Już się nie nudzę. – Co chcesz mi zrobić? – zapytał przerażony. – Wiem! Chcesz mnie zabić, zanim oni mnie przejmą! – Nie – powiedział spokojnie Snake. – Gdzie jest Metal Gear? – C-co? – zdziwił się inżynier. – Wszyscy wiedzą gdzie jest, w końcu mają go pilnować, a ty powinieneś znać wszystkie szczegóły programu ratunkowego – powiedział z przekonaniem. – Jesteś szpiegiem, prawda? Snake się zmieszał. Postanowił powiedzieć prawdę, ale mówił nadal po francusku, żeby uniknąć identyfikacji. – Tak – powiedział spokojnie – Gdzie jest Metal Gear? – Mógłbyś mnie stąd zabrać? – zapytał błagalnie inżynier – Szantażowali mnie, żebym zbudował to diabelstwo. Nie chcę tego budować, to jest okropne. Na mojej rodzinie ciąży klątwa. Mój dziadek brał udział w Projekcie Manhattan. Za swe czyny płacił do końca życia… A ojciec? Urodził się 6 sierpnia 1945 roku. – Zrzucenie bomby na Hiroszimę – skomentował Snake. – Bóg ma poczucie humoru, nie ma co. – Chciałem budować roboty jak ci goście w Anime – zwierzył się .- Ale widać wykorzystywanie nauki dla dobra ludzi jest tylko w filmach. – No dobra zabieram cię – powiedział Snake – Jak się nazywasz? – Hal Emmerich – przedstawił się. – Mów mi Otacon. – Otacon? – zdziwił się Snake. – Skrót od Otaku Convention. Otaku to taki gość jaj ja, który lubi japońskie kreskówki. Chciałem budować roboty jak bohaterowie tych filmów. – Brzmi bardzo dziecinnie. – Japończykom jako pierwszym udało się stworzyć dwunożne roboty. Japonia nadal jest najlepsza w dziedzinie robotyki. Dzięki nim zacząłem interesować się nauką. Racje, niezbyt dorosłe. – Powiedz mi najpierw gdzie jest Metal Gear i jak go zniszczyć. – Nowy Metal Gear o kryptonimie REX znajduje się na najniższym piętrze, dojedziesz tam tylko jedną specjalną windą. Jest na trzecim piętrze, najbardziej strzeżone. Przynajmniej było. Stamtąd zjedziesz windą na końcu korytarza. Musisz wpisać kod, niestety nie znam go. Musisz coś wymyślić. – A jak go zniszczyć? – REX jest z praktycznie niezniszczalnej zbroi. Lepiej wysadzić całe to miejsce, twoje dowództwo może się chyba tym zająć? – Półkowniku, co o tym myślisz? – To dobry plan, wszystko można zarzucić rosyjskim terrorystom. Musisz najpierw zgłosić prezydentowi Francji atak na bazę, oczywiście jako francuski żołnierz. Albo nie, niech Emmerich to zrobi, on tu pracuje. Snake, sam ustalasz czas zrzutu, my się przygotujemy. Najpierw jednak wskaż dokładne położenie i sfotografuj go, zdjęcia nadal nam się przydadzą, jako zabezpieczenie. – Teraz tylko musimy się wydostać – powiedział Snake. – Masz tu kartę lv.4, to mój poziom dostępu jako inżyniera Metal Geara, ale te drzwi są zamknięte. Wtedy drzwi się otworzyły. Snake gwałtownie złapał Otacona za głowę i schował się z nim za więziennym łóżkiem. W drzwiach nikogo nie było. – Otacon, zostań z tyłu – szepnął Snake i wyszedł ostrożnie. Wyjrzał, ale nikogo nie było. Machnął do Otacona, żeby poszedł zanim. Gdy obaj wyszli, Otacon powiedział: – Pójdę do swojego laboratorium, mam tam swój kamuflaż stealth. Przyniosę też dla Ciebie, ty już idź na to trzecie piętro. Otacon pobiegł przez drzwi na końcu korytarza. Snake zaczął przeszukiwać piętro. Znalazł materiały wybuchowe i pistolet SOCOM. Wszedł do windy i pojechał na trzecie piętro. Znalazł się w wielkim hangarze. Było tam kilku strażników, Snake pozbył się ich, ale nie używał zbyt głośnego SOCOM’a. Było tam wielkie przejście, ale poziomu lv.5. – Półkowniku, co mam robić? Nie przejdę przez te drzwi. – powiedział Snake. – Postaraj się zadzwonić do Meryl, mojej siostrzenicy, o której ci mówiłem. Numer 140.15. Snake zadzwonił, ale pojawiła się twarz żołnierza w kominiarce. – Kim jesteś? – zapytał żołnierz damskim głosem. – Ty jesteś Meryl? – zapytał. – Tak, a ty kto? – odpowiedziała pytaniem. – Pionkiem twojego wujka. – Wujka? Jak masz na imię? – Nieważne. – Aha! Czy ty jesteś… Nie… Nazywasz się Solid Snake? – Niektórzy ludzie tak na mnie mówią. – A niech mnie! Legendarny Solid Snake! – wykrzyknęła i zdjęła kominiarkę, Przepraszam, ale musiałam się upewnić czy jesteś z tych dobrych. – Musimy współpracować. Czy wszystko z tobą w porządku? Jednym z moich zadań jest uratowanie cię. – Udało mi się uciec, otworzyłam wszystkie cele w więzieniu, – „dlatego drzwi celi się wtedy nagle otworzyły” pomyślał Snake. – ale będzie problem z wydostaniem się z bazy. – Najpierw mam sfotografować Metal Geara. Jak otworzyć drzwi w hangarze na trzecim piętrze. – Jestem w pokoju kontrolnym na drugim piętrze. Mam kartę dostępu, przyjdź tu i…arghhhhh! – Meryl? Co jest? Snake szybko wrócił do windy i pojechał na drugie piętro. Wyszedł i przeszedł przez drzwi w małym holu. Spojrzał na podłogę, na której było pełno wyładowań elektrycznych. Nagle zadzwonił codec. Na wyświetlaczu jednak nie pojawiła się żadna twarz. – Snake, ta podłoga jest pod napięciem – odezwał się nieznany osobnik ze zniekształconym głosem – Na końcu korytarza po prawej jest generator prądu tej podłogi, wysadź go wyrzutnią rakiet NIKITA. Snake się zdenerwował, bo nie miał pojęcia gdzie jest ta broń, a czas go gonił. Wrócił więc na trzecie piętro i przeszukał hangar. Za jednymi drzwiami znalazł magazyn. Wszedł i rozejrzał się. Był przedzielony na pół skrzyniami, jak niską barykadą. Nagle usłyszał zgrzyt odbezpieczanej broni i odskoczył na bok, słysząc kulę, która przeleciała mu obok głowy, po czym uderzyła w ścianę. Zza skrzyni wyszedł stary człowiek z długimi, siwymi włosami. – Czekałem na ciebie – odezwał się. – Jestem Rewolwer Ocelot, służby specjalne Fox Hound – przedstawił się i zaczął bardzo zręcznie kręcić i podrzucać swoim rewolwerem. Snake przypomniał sobie historię o byłym członku Fox Hound. Rewolwer Ocelot był świetnym strzelcem, najlepszym w historii organizacji. – Zobaczmy człowieka okrytego legendą – powiedział Ocelot i podniósł swój rewolwer. – To jest najwspanialsza broń ręczna jaką kiedykolwiek zrobiono – Colt SAA (Single Action Army) . Ocelot naładował broń. – Sześć naboi – odezwał się znowu. – Więcej niż trzeba by zabić wszystko co się rusza.. Ocelot schował broń do kabury i wskazał w milczeniu na broń Snake’a. Snake zrozumiał, o co chodzi i też schował broń. – Teraz zobaczysz, dlaczego nazywają mnie „Rewolwer”- powiedział Ocelot z groźbą w głosie. Odczekał 5 sekund i krzyknął: – Już! Ocelot wystrzelił, ale Snake już zaczął biec wzdłuż granicy wyznaczonej przez skrzynie na środku magazynu. Schował się, wyciągnął broń, po czym wyskoczył zza pudła i strzelił przed siebie, ale Ocelota już tam nie było. Wskoczył za skrzynię. Snake został na widoku, a Ocelot wyskoczył i strzelał w biegu. Snake się schylił za skrzynię i wstając też nacisnął spust kilka razy. Obaj byli bardzo zręczni, jednak żaden nie okazywał wystarczającej celności. Snake chowając się za skrzynią dostrzegł, że Ocelot wystrzelił nabój, który odbił się rykoszetem od ściany naprzeciwko i prawie go trafił w głowę. Solid musiał dostosować się do przewagi Ocelota i nie pozwolić mu wiedzieć dokładnie gdzie jest. Wyjrzał lekko za skrzynię i zobaczył Ocelota schowanego i odwróconego, więc przeturlał się w inne miejsce, kiedy ten nie patrzył. Ocelot powiedział: – Dawno nie miałem tak dobrej walki. Tego się spodziewałem po synu Big Bossa. Wtedy się wychylił celując w poprzednią kryjówkę Snake’a, tymczasem on wyskoczył i postrzelił go w prawą rękę. Ocelot krzyknął z bólu i podnosząc drugą dłonią rewolwer powiedział: – Jeszcze się zobaczymy!- po czym uciekł za drzwi lv.6. Snake;owi wciąż dźwięczały słowa Ocelota w głowie: „syn Big Bossa”. Nie miał jednak czasu się nad tym zastanawiać. Szybko przeszukał magazyn i znalazł NIKITĘ. Wrócił na drugie piętro i wchodząc od razu wystrzelił rakietę. Sterował nią dzięki małej klawiaturze i ekranikowi na wyrzutni. Snake trafił w generator i pobiegł szybko do końca korytarza. Wszedł przez drzwi lv.4 i zobaczył związaną Meryl w dużym pokoju biurowym z wieloma sprzętami. Nagle zza jednego z komputerów wyszła znajoma osoba. Nosił niebieską bandanę i opaskę na oku. To był Grey Fox. – Witaj Snake – powiedział lekko ucieszonym głosem. – Mamy niedokończoną walkę. – Fox… – Snake oniemiał. – Przecież ty zginąłeś pod gruzami. – Nie, miałem sporo szczęścia – odpowiedział. – Big Boss pomógł mi wydostać się z walącej się bazy. – Big Boss? – Snake nie ukrywał zaskoczenia. – A więc on też przeżył… – Dosyć! – krzyknął Fox. – Czas aby los wybrał silniejszego. Kto wygra, będzie kontynuował nieskończoną walkę, los żołnierza. – Fox! – zdenerwował się Snake. – Nie rób tego! – Skończ swoją misję. Naszym obowiązkiem jest pokonać siebie nawzajem. To twój obowiązek wobec kraju. – Frank… – Snake się zasmucił. – Przygotuj się – powiedział Fox i stanął w pozycji bojowej. Zaczął biec w stronę Snake’a. Machnął pięścią, ale Snake go zablokował. Fox atakował nogami i rękami z ogromną prędkością. „Wiek nie zwolnił cię ani trochę” pomyślał Snake i dalej się bronił. Fox zaczął używać dźwigni i innych chwytów, tzw. CQC. Był to wojskowy system walki wręcz. Snake odpowiadał mu kontrując jego ataki i wyrywając się z jego chwytów sam mu wykręcał rękę. Fox również nie był bezbronny i się wyrywał. Obaj żołnierze powoli się męczyli i tracili coraz więcej krwi. Fox miał rany pod oczami z których powolnie wypływała krew. Snake z kolei miał zranione żebra i ręce przez dźwignie i rzuty przeciwnika. W końcu Fox był zbyt zmęczony by wyrwać się z chwytu Snake’a i pozwolił przerzucić sobą przez ramię uderzając potężnie plecami stalową podłogę. Z ust wypłynęła mu krew. Zakaszlał. Nie wstawał, poddał się. Snake do niego podszedł i kucnął. – Snake – powiedział resztkami sił Fox dając mu swoją bandanę. – Jesteś doskonałym wojownikiem. Pamiętaj Snake, wojna może zniszczyć nasze ciała, ale nie zniszczy ludzkiego ducha. Fox zamknął oczy i przechylił głowę na bok. Skonał. Snake założył bandanę. Podszedł do Meryl i rozwiązał ją. – Dzięki Snake – powiedziała. – Przykro mi. Snake nie odpowiedział, tylko machnął ręką, żeby poszła za nim. – Snake… – odezwała się znowu. – Jakie jest twoje imię? Prawdziwe imię. – Imię nic nie znaczy na wojnie. Po tygodniu nikt nie ma imienia. – Ile masz lat? – Wystarczająco dużo by wiedzieć jak śmierć wygląda. – Żadnej rodziny? – Nie, lecz byłem wychowany przez wielu ludzi. – Czy jest ktoś kogo lubisz? – Nigdy nie byłem zainteresowany cudzym życiem… – Więc jesteś sam. – Inni ludzie tylko komplikują moje życie. – Jesteś samotnym nieszczęśliwym człowiekiem… – Chodźmy już. Pojechali na trzecie piętro i przeszli przez wielkie drzwi. Było to zwykłe duże pomieszczenie z platformą na końcu. Weszli na nią i zaczęła powoli zjeżdżać w dół. Gdy zjechali kilkanaście metrów w dół, nagle z góry zaczęli skakać i zjeżdżać na linie terroryści. Snake i Meryl wyciągnęli broń. Solid zaczął strzelać, ale Meryl się wahała. Po zabiciu trzech pierwszych rosyjskich żołnierzy Snake krzyknął do Meryl: – Na co czekasz? Strzelaj! Meryl z krzykiem przytrzymała spust karabinu FAMAS. Razem strzelali do zeskakujących żołnierzy. Gdy nikt już się nie pojawiał, opuścili broń. Meryl głośno oddychała patrząc na martwych ludzi w kałuży krwi. Spojrzała na Snake’a. Trzymał się za brzuch. – Wszystko w porządku, Snake? – zapytała zmartwiona. – Spokojnie, ten kombinezon jest jak kamizelka kuloodporna. Po za tym, trzyma moje organy w odpowiednim ciśnieniu. – W takim razie dobrze – powiedziała troskliwie. – ale odpocznij chwilę. Jechali kilka minut. Snake siedział w milczeniu, Meryl tak samo. Wreszcie dotarli do końca. Snake wstał i podszedł do drzwi. Meryl za nim. Przeszli przez drzwi. Znaleźli się w korytarzu, na końcu którego znajdowało się pomieszczenie z wielką konstrukcją. Gdy weszli tam ujrzeli kilkudziesięciometrowego Metal Geara. Była to ogromna sala z wielkim rusztowaniem do samej głowy robota. Snake wyjął aparat i sfotografował go. Weszli po rusztowaniu na samą górę. Był tam pokój z komputerami kontrolującymi stan Metal Geara. Zakradli się do wejścia. Ktoś tam był, więc nasłuchiwali. – Mamy dane testowe Metal Geara. Dzięki nim możemy zbudować własnego. – Wspaniale! Rosja znowu będzie największą potęgą. Snake wychylił się i zobaczył Ocelota oraz znajomego rosyjskiego dowódcę. Wtedy zobaczyli Snake’a i Meryl przez wiszącą nad nimi kamerę. Obraz był wyświetlany na monitorze w pokoju. Drzwi się zamknęły, a Ocelot powiedział przez mikrofon: – Zginiecie tu i teraz. Wtedy zewsząd nadbiegli żołnierze. Snake i Meryl schowali się za pierwszą lepszą przeszkodą i zaczęli strzelać do nich. W tym czasie rosyjski dowódca i Ocelot podeszli do głowy Metal Geara, jego wejścia. – Nie! – krzyknął Snake widząc jak Ocelot strzela w głowę dowódcy i wsiada do robota. Zabili wszystkich żołnierzy. – Półkowniku dlaczego Ocelot zabił tego dowódcę? – zapytał Snake przez codec. – Nazywał się Gurlukovich, a Ocelot ma chyba nieco inne plany niż on – odpowiedział Campbell. Rusztowanie zaczęło się zapadać i Metal Gera stał w pełnej swobodzie ruchu w ogromnej sali. Snake nie miał szans na pokonanie robota. Nagle ktoś stuknął go w ramię. – Hej to ja Otacon – odezwał się głos znikąd. – Mam kamuflaże dla was obojga. Znalazłem też to. Otacon dał Snake’owi w ręce wyrzutnię rakiet Singer. – Celuj w tarczę na prawym ramieniu – Dzięki – Snake się uśmiechnął, po czym razem z Meryl założyli kamuflaże, a on sam strzelił Stingerem. Tarcza na ramieniu się rozsypała. Był to czujnik, dzięki któremu Metal Gear odtwarzał obraz z zewnątrz w kokpicie. Kabina otworzyła się awaryjnie i Snake strzelił prosto w kokpit. Huk eksplozji rozniósł się po sali. Codec zadzwonił. – Witam, nazywam się Jim Houseman i to ja jestem szefem tej akcji. Metal Gear został uruchomiony i budynek zostanie natychmiast zbombardowany. – Że co?! Zniszczyłem go! – krzyknął Snake. – To nie ma znaczenia. Wszyscy zostaniecie wysadzeni w powietrze. No chyba, że masz dane testowe Metal Geara. – Nie mam ich… – W takim razie żegnam. – Nie! Snake odwrócił się do kompanów: – To miejsce zostanie wysadzone w powietrze. Musimy uciekać. Drużyna ruszyła do sąsiedniego pokoju. Był to garaż z wyjściem do tunelu, który prowadzi na zewnątrz. Całą trójka wskoczyła do samochodu. Snake na działko, Otacon przy kierownicy i Meryl jako pasażer z FAMASem w rękach. Zaczęli ich gonić terroryści na reszcie samochodów. Cała trójka robiła wszystko, żeby przetrwać, byli już zbyt daleko. Snake wystrzelił rakietę ze Stingera w sufit, który zaczął się zawalać i przygniótł terrorystów, zamykając tunel dla reszty pościgu. Wyjechali z tunelu. Snake i Meryl wyskoczyli na czas, ale Otacon nie zdążył. Wyskoczył z samochodu na krawędzi przepaści. Pod sobą miał tylko las oddalony o kilkaset metrów. Złapał się ręką, ale wyślizgnął się. Wtedy chwyciła go ręka Snake’a. Otacon się wciągnął i przytulił do Snake’a. – Dzięki – powiedział. – To my ci dziękujemy – odpowiedział Snake i popatrzał na Meryl. Znowu zadzwonił codec: – Snake, to ja, Campbell. – Półkowniku, wszystko w porządku? Co z Housemanem? – Został aresztowany, chciał zrzucić idiota atomówkę na teren Francji. Zdecydowaliśmy się, że nic nie zbombardujemy ze względu na to, że Metal Gera został zniszczony. – Półkowniku, mam ze sobą twoją siostrzenicę. Cała zdrowa. – Naprawdę? Dziękuję ci Snake – uśmiechnął się Campbell. – Wyślemy po was samolot. Niedługo wszyscy zjecie posiłek razem. – Bez odbioru – powiedział Snake i odwrócił się do Meryl i Otacona. W kąciku jego ust pojawił się uśmiech.
Alan Smithee