MGS 1,5 – Paradox cz.3
- wtorek 4 stycznia 2011
- Przez kul
Przerywnik. Ciemność. Nic nie widać. Pojawia się światło.
Big Boss siedzi w fotelu, zasłania twarz ręką. Bullet podchodzi do niego.
Bullet: Wrócił już pan?
Boss: Tak.
Bullet: Gdzie jest Naomi?
Boss: Nie żyje… Snake ją zabił…
Bullet: Postawił pan ich przeciwko sobie? Ostatni cud techniki zginął? Proszę, proszę…
Boss: Odejdź ode mnie… zbyt wiele straciłem, by słuchać ciebie teraz…
Bullet: Zastanawia mnie, dlaczego pan tak stara się zabić wszystkich swoich podwładnych? Mnie też pan wyśle przeciwko Snake’owi? Ja nie pójdę. On jest dobry. I tak zginie, pan go zabije. Myśli pan, że posyłając na niego pojedynczych Cobras, będzie czuł to samo, co pan przed laty w walce z prawdziwymi, a nie tymi amatorami?
Boss: Chcę go osłabić…
Bullet: To bezsens… Jednak to nie to pana trapi…
Boss: Straciłem już jednego najbliższego współpracownika- Decoy był mi bliski, jak brat, a teraz drugi…
Bullet: Marianne? Co z nią?! Mów!
Boss: Ubolewam… Znałem Mantisa tak dobrze, a jego córka…
Bullet: Co z Marianne?!
Boss: Ona… Snake ją zabił.
Boss wstaje z fotela i wychodzi. Światło na Bulleta.
Bullet: …Snake… zapłaci…
Światło gaśnie, znów jest ciemno, nic nie widać.
Bullet: Dziwisz się, że Metal Gear nie istnieje? … Jeszcze?
Snake błyskawicznie się odwraca i wyjmuje broń. Przeciwnicy mierzą się wzrokiem.
Bullet: Widzisz… Mój brat zawsze był ode mnie lepszy. Wybrałem ścieżkę zabijania. Chciałem się naprawdę tym zająć. Myślałem, że jestem dobry. Potem pojawił się mój brat. Chciał ze mną pracować, chciał ze mnie szydzić. Znów chciał pokazać, kto jest lepszy! Nienawidzę go za to! Ale naprawdę nienawidziłem tego zabijania. Nadal nienawidzę. Pojawiły się pieniądze. Życie zaczęło nabierać sensu. Może to trywialne, ale tak było. Bogactwo mnie oczarowało. Boss zaproponował wiele tego bogactwa za wykonanie tego zadania… Mieliśmy tylko nabrać ciebie, zdobyć Metal Geara i pozwolić Bossowi na zabicie ciebie… Poza pieniędzmi jest tylko jedna rzecz, która ma dla mnie znaczenie… Marianne… Zdałem sobie sprawę, jak bardzo ją kochałem, dopiero teraz… Myślałem, że jest zwyczajną kobietą na jedna noc… Jej moc na mnie nie działała. Mieliśmy plan wykiwać Big Bossa i podzielić się pieniędzmi. Chciałem ją oszukać, uciec sam z pieniędzmi… ale… to nierealne… a więc jednak ją kochałem… Zabrałeś mi ją Wężu… Zabrałeś wszystko, co się naprawdę liczyło…
Snake: O czym ty mówisz?
Bullet: Zabiłeś ją! Nie możesz się nawet przyznać?!
Snake: To nie to…
Bullet: Jestem gotowy na śmierć! Nic mnie tu nie trzyma!
Bullet wyciąga dwa Uzi i pruje kulami w kierunku Snake’a. Wąż uskakuje za najbliższe skrzynie, ale są one skutecznie demolowane przez Bulleta. Snake strzela na oślep Mp5-tką. Bullet jednak obrywa w tors. Ma kamizelkę kuloodporną. Lider Cobras odrzuca Uzi bez amunicji i wyciąga Shotguna. Snake szybko zmienia kryjówkę. Dobrze zrobił, bo chwilę po później, nie ma juz tej kryjówki. Shotgun skutecznie psuje miejsca, gdzie Snake mógłby się jeszcze ukryć. Jednak Wąż znajduje w jednej skrzyni karabin A-K. Wyskakuje zza skrzyń, ale na drodze nikogo nie ma. Nieoczekiwanie strzał z prawej strony uderza w niego. Snake pada. Chameleon to dobra osłona, ale Shotgun… Wąż stara się uchwycić powietrze. Powoli czołga się dalej. Bullet strzelał na oślep. Nie wiedział, że trafił. Snake odzyskuje siły. Wstaje i wdrapuje się na stos skrzyń. Z jego szczytu widzi wroga. Celuje w jego głowę. Jednak nie trafia. Bullet kieruje broń w jego stronę. Snake zeskakuje na przeciwnika. Zwala go z nóg. Rozpoczyna się wymiana ciosów. Żaden nie zyskuje znaczącej przewagi, ale ostatecznie to Bullet zostaje powalony. Jednak łapie pistolet i strzela w Snake’a. Wąż znowu ucieka za skrzynie. „Bullet ma starego M1A1. Zostały mu tylko trzy kule. Trzeba go sprowokować”- myśli Snake.
Snake: To nie ja ją zabiłem.
Bullet: Łżesz!
Bullet strzela dwukrotnie w źródło dźwięku. Snake szybko zmienia kryjówkę.
Snake: Boss ją zabił!
Bullet strzela raz jeszcze w źródło dźwięku. Snake nie marnuje swojej szansy i zaczyna tropić przeciwnika. Wąż wyskakuje na jedną ze ścieżek między skrzyniami z wyciągniętą bronią. Bullet stoi tyłem.
Snake: Mówię prawdę.
Bullet powoli się odwraca, ale w rękach nie ma pistoletu, tylko… Miotacz ognia! Snake błyskawicznie wraca za skrzynie, ale one już się palą. Wąż ucieka jak najdalej. Bullet pali wszystko na swej drodze. Snake nie ma się gdzie ukryć. To koniec. Koniec.
Jednak broń wylatuje z rąk Bulleta. Pojawia się Marianne.
Marianne: Stop! Nie mogę na to patrzeć!
Bullet: Kochanie! Ty żyjesz?!
Snake: ?!
Marianne: Chciałam, by Boss tak myślał. Stworzyłam iluzję w jego głowie, dzięki moim telepatycznym zdolnościom. Zależało mi na prawdziwym odkryciu jego planów. Ale nie mogę patrzeć na to, jak się zabijacie- teraz jesteście sojusznikami!
Snake: !
Bullet: !
Marianne: Gramy po tej samej stronie- chcemy zlikwidować Big Bossa! Starzec nie ma pieniędzy, nie da nam ani grosza! W dodatku Metal Gear nie istnieje! Niepotrzebnie się fatygujemy. Boss pragnie tylko zemsty na wężu. Tylko o to mu chodzi.
Snake: Nie mogłaś wcześniej przeczytać tego w jego umyśle?
Marianne: Potrafi je blokować przede mną. Nie dziwię się, znał mojego ojca.
Bullet: Więc teraz mamy połączyć siły?
Marianne: Tak. Boss chce nas wszystkich skłócić. Snake nie ufaj Fox Houndowi. Mamy tam swojego człowieka.
Snake: Wiem. Nie ufam wam.
Marianne: Nie dziwię się. Nie wymagam tego od ciebie i się nie spodziewam. Boss może zauważyć, że coś wiemy. Musimy zachować pozory, więc będziesz tylko kontynuował misję. Nie masz wyboru. Przecież chcesz uratować Meryl. Obiecuję, że Cobras nie staną na twojej drodze.
Bullet: Bo już ich nie ma.
Marianne: Twój brat. Powiemy mu. Snake, kontynuuj misję.
Snake: Dlaczego wszyscy to do mnie mówią?
Bullet rzuca ostatnie spojrzenie Snake’owi. Uśmiecha się, podaje mu broń, którą upuścił w czasie walki i szepcze.
Bullet: Wygrałem.
Bullet opuszcza magazyn, za nim idzie Marianne.
Snake: … Marianne…
Marianne: Tak? Chcesz mi coś powiedzieć?
Snake: … Czy… czy ty… Czy ty wiesz, kto zdradza w Fox Houndzie?
Marianne: A więc tylko o to ci chodzi…
Marianne uśmiecha się i wychodzi.
Snake ostrożnie wychodzi z magazynu. Widzi, że nie ma strażników. Marianne jednak pomaga. Snake ufa dla niej. To takie… wewnętrzne. Wąż zbliża się do głównego budynku i wchodzi do środka. Rzeczywiście. Strażników nie ma cały czas. Jednak kamery wiszą prawie wszędzie. Snake profilaktycznie rzuca granat zakłócający i biegnie w kierunku schodów do piwnicy. Tam wyłamuje drzwi najbliższej sali i wchodzi do środka. W kącie kuca kobieta, mniej więcej 50- letnia. Widać, że stara się zachować młody wizerunek. Jej twarz doznała już wiele operacji plastycznych. Jednak to Tatyana Krakovsky- wybitny spec od technologii. Te dwie rzeczy do siebie nie pasują…
Snake: To na pewno Tatyana Krakovsky.
Chief: Tak, wygląd się zgadza.
Snake: Nie podoba mi się to…
Chief: Kobieta po przejściach. Czego od niej wymagasz? Wydostań was stamtąd.
Snake rozłącza się, wzdycha i podchodzi do Tatyany.
Snake: Już spokojnie. Jestem ze Stanów Zjednoczonych.
Tatyana: Przybyłeś mnie uratować?
Snake: Tak.
Tatyana: Tak jak Pliskin. Powiedział, że zaczeka na ciebie.
Snake: Pliskin? Gdzie on jest?
Tatyana: Nie wiem. Wyszedł. Ja miałam czekać tutaj.
Snake: O co tu w ogóle chodzi?
Tatyana: Terroryści zbudowali Metal Geara. Ja byłam im potrzebna jako technik. Teraz chcą mnie zabić.
Snake: Metal Gear nie istnieje. Powiedziała to pani, jakby z pamieci…
Tatyana: Słucham?
Snake: Nic, nic. Musimy się stąd wydostać.
Przerywnik. Ciemność. Nic nie widać. Pojawia się światło.
Big Boss siedzi w fotelu. Obok na krześle Eva z Charliem na kolanach.
Eva: Co tam Charlie? Jak się czujesz?
Charlie: Dobrze babciu.
Boss: Widzisz Evo? Snake jest powoli wykańczany, a Cobras skłóceni. Czy może być lepiej?
Eva: Jesteś potworem. Niszczysz życia innych ludzi dla własnej przyjemności.
Boss: Ja jestem potworem?! Tak uważasz?! A ty nim nie jesteś? Zostawiłaś mnie, bawiłaś się moimi uczuciami, gdy tak cię kochałem!
Eva: To był rozkaz. Sam powinieneś najlepiej to wiedzieć…
Boss: Są rzeczy ważniejsze od rozkazów! Nawet ja to wiedziałem! Ja- idealny zabójca, ja poznałem miłość! W życiu liczy się tylko miłość. Spójrz w niebo poszukaj gwiazdy. Cały świat zmienia się, punkty widzenia zmieniają swoje położenie, gdy miłość przychodzi na ziemię… nawet ja to wiedziałem…
Eva: …
Charlie: Nie kłóćcie się…
Big Boss spogląda na Charliego i mimo sprzeciwu Evy, bierze wnuka na kolana.
Boss: To tylko taka zabawa. Pamiętasz nasz sekret? Teraz nie ma on najmniejszego znaczenia…
Charlie: Mogę ci mówić „dziadku”?
Boss: Oczywiście, że możesz, jeśli to tylko denerwuje twoją babcię do szału.
Charlie: Nie chcę jej denerwować.
Boss: A zemsta? Wiesz co to jest?
Charlie: Nie dziadku…
Boss: Zemsta to karanie ludzi, którzy zrobili nam krzywdę…
Charlie: Sprawiedliwość?
Boss: Tak.
Charlie: Babcia coś nam zrobiła?
Boss: O tak… nam obu…
Eva wstaje i zabiera Charliego z rąk Bossa. Boss wstaje z fotela. Wchodzi Cannibal.
Cannibal: Czy mój brat wychodził z bazy? Nie chcę mieć na odpowiedzialności skazy.
Boss kładzie mu rękę na ramieniu.
Boss: Twój brat zawiódł… nie pokonał Snake’a…
Cannibal: Wysłałeś do walki mojego brata? Zrobiłeś z Węża okrutnego kata! Pomszczę jego śmierć… Nie zostanie z węża nawet ćwierć…
Boss: Jeśli ci to pomoże go szybciej odnaleźć: Snake właśnie kontaktuje się z Tatyaną.
Big Boss wychodzi. Cannibal wyjmuje nóż i także opuszcza pomieszczenie. Eva łapie za radiostację i dzwoni.
Światło gaśnie, znów jest ciemno, nic nie widać.
Snake wyszedł już z kobietą na podwórko. Ktoś dzwoni do Snake’a.
XXX: Snake! Uważaj na Tatyanę! Jest podstawiona!
Snake: Kim jesteś?
Nagle Tatyana wyjmuje pistolet, ale ktoś inny oddaje strzał. Pani Krakovsky pada na ziemię. Pliskin chowa broń. Snake patrzy na zwłoki techniczki.
Snake: Słaba z ciebie aktorka. Dzięki Iraquois.
Nagle za Pliskinem ktoś się pojawia i karze mu się nie ruszać. Pliskin posłusznie odrzuca broń i wyciąga ręce do góry. Snake nie widzi przeciwnika i nie ma pola do strzału. Głos jest taki znajomy…
Snake: Campbell?
Campbell: Tak Snake.
Pliskin: To on jest zdrajcą!
Snake: Ale dlaczego? Przez Meryl?
Campbell uśmiecha się. Z jego oczu lecą łzy.
Campbell: Nigdy nie widziałeś, jak się uśmiechała, jak potrafiła podnieść na duchu…
Snake: Meryl?
Campbell: Nie muszę już przed nikim udawać. Meryl to moja córka…
Snake: Ale ja to wiem…
Campbell: … a Naomi to moja miłość.
Pliskin: What?!
Campbell: Boss istotnie ją porwał, uwięził w cybernetycznej trumnie potwora… ale to nadal była ona. Naomi żyła i nadal ją kochałem. Big Boss mnie szantażował. Co mogłem zrobić…
Snake: Ale jak? Ty i Naomi?
Campbell: Nie tak łatwo jest się dostać do Fox Houndu… Jeśli chcesz pracować… Należy dać dupy, komu trzeba. Nie obchodziło mnie to, że to jednorazowe. Nie dbałem o to po co jej te stanowisko. To było dawno. Jakieś 24 lata temu.
Snake: Meryl ma 24 lata… Naomi jest jednak w jej wieku!
Campbell: Nie.. To tylko papierek. Widzisz, Naomi jest genetyczką. Ona potrafi tym manipulować. Próbując dowiedzieć się, kim jest poszperała w swoich genach. Opóźniła sobie proces starzenia…
Snake: Tak można?
Pliskin próbował dawać znaki Snake’owi, by ten strzelał, lub zaczął walkę, ale Snake był pochłonięty sytuacją. Stracił zmysły. Jego przyjaciel zdradził go dla kobiety, która od początku chciał go zabić. Chciał się dowiedzieć: dlaczego?
Campbell: Można. Ona była mistrzynią. Zapamiętałem tamtą noc. Nie zapomniałem. Potem nadszedłeś ty. I misja w Zanzibarze. Grey Fox- Frank Jaeger, jak się teraz okazało Big Boss, zabił jej rodziców. Z powodu wyrzutów sumienia zaopiekował się Naomi, która nie była już dzieckiem. Potem zabiłeś i go. Zabiłeś wszystkich, którzy otaczali ją opieką… Postanowiła się zemścić. Ukradła wzór zbroi i zbudowała ją dla Ninjy. Gdy dowiedziała się, że będziesz brał udział w misji na Shadow Moses, znowu chciała przeniknąć do Fox Houndu, by zaszczepić ci Fox Die. Wtedy znów ją ujrzałem. Przypomniało się wszystko, co czułem, gdy ją pierwszy raz zobaczyłem. Dowiedziałem się, że Meryl to nasza córka. Straciłem tyle z jej życia. Nie znała mnie. Ale nie obchodziło mnie to. Myślałem tylko o jednym. Po zakończeniu misji będziemy wspaniałą rodziną. Naomi nie zdradzała tego, że już kiedyś się spotkaliśmy. Wierzyłem w przyszłość. Życie nabrało sensu…
Snake: Czy wiedziałeś, że zaszczepiła mi Fox Die?
Campbell: …
Snake: Kobieta… ona nas podzieliła… Myślałem, że jesteś moim przyjacielem…
Campbell: A co ja mam powiedzieć? My friend took everything, that I used to love…
Snake: O niczym nie wiedziałem! Mogłeś powiedzieć, znaleźlibyśmy rozwiązanie… There’s always another way!
Campbell: Nie mogłem ryzykować. Boss jest bezwzględny.
Snake: A Meryl? Ona nic nie znaczy?
Campbell: Spójrz prawdzie w oczy Snake! Ona zginie, dobrze o tym wiesz. Poza tym to Naomi… Ona się liczyła. Meryl nie znam ani trochę… Pomyśl. Będzie zadawać pytania. Kto był jej matką? Nie mam sił na odpowiedzi…
Snake dostrzega gest Pliskina. Iraquois odwraca się, oddaje strzał, ale dostaje w głowę. Campbell także pada z kulą w brzuchu.
Snake: Zabiłeś go! Dostał w głowę.
Snake pochyla się nad Pliskinem. Campbell jednak wyciąga rękę z pistoletem w Snake’a.
Campbell: Zabiłeś ją… Nienawidzę cię…
Snake: Mimo wszystkich rzeczy, których nie masz pojęcia? Jesteś chory.
Campbell: Wolę określenie „zakochany”… Nie zastrzelisz mnie?
Snake: Nie. Zabij mnie jeśli skróci to twoją nienawiść, Roy.
Campbell: Nasi najlepsi żołnierze… Naomi, idę…
Snake podchodzi do Campbella. Pułkownik nie żyje.
Chief: To zasłużony żołnierz.
Snake: Zrobiłby to- Campbell by mnie zabił.
Chief: Jego śmierć rozwiązuje wiele problemów.
Snake: Jak pan tak może mówić? To podłe.
Chief: Snake, na bitwie, na wojnie nie ma czasu na użalan…
Snake: Mówi to ten, który nie ma żadnego doświadczenia bojowego…
Quite Good: Niech spoczywa w pokoju… Wiele rzeczy nas poróżniło, ale czułem w nim sojusznika.
Mei Ling: W głębi duszy był wspaniałym człowiekiem.
Elvis: Jego historia jest bardzo smutna… Ale jeśli nie chcesz, aby Meryl też była historią, musisz się śpieszyć!
Snake: Meryl! To jedyna osoba, która trzyma mnie na tym świecie!
Snake wyłącza się, spogląda na zwłoki Campbella i Pliskina, składa ich ręce na piersiach, każdemu dając broń i odchodzi.
Późnej na drodze.
Otacon: Snake! Wiem kto was zdradza! To pułkownik Campbell!
Snake: Serio?
Snake wyłącza się i wchodzi w dżunglę. Słońce zachodzi… Snake słyszy szept. Potem bębny. Szept jest coraz głośniejszy. Da się rozróżnić słowa…
Ziemia potrzebuje dziś ciała,
Dużo już dla nas dała.
Odpłacić się dla niej trzeba krwią,
Płaczem wrogów i zemstą.
Potrzeba mordu dziś mnie wierci…
Spróbuj powstrzymać moment śmierci
I tak cię dopadnę,
W zew krwi wpadnę!
Zniszczyłeś to co kochałem…
Czego bronić miałem…
Odeszło to co chce…
Co mnie tutaj trzymało…
Wyrwę ci serce.
Cannibal wychodzi zza drzewa. Ma zamknięte powieki. Dookoła oczu widać ślady noża i krwi. Jest w tej samej szmacie na torsie i brudnych od krwi spodniach. W prawej ręce trzyma nóż. W lewej na wyciągniętej dłoni oczy.
Cannibal: The forest stopped rhythm beating…
Now we can start our passion feeding.
Cannibal otwiera powieki. Czarne pustki. Kanibal odrzuca oczy z ręki…
Cannibal: It’s time for killing.
Snake wpatruje się w nieskończoną ciemność oczu kanibala.
Ktoś obserwuje całą scenę z krzaków.
Bębny ustają.
Przerywnik. Ciemność. Nic nie widać. Pojawia się światło.
Marianne i Bullet wbiegają do pomieszczenia, jednak przygotowany na to Big Boss łapie dziewczynę za zakładniczkę.
Bullet: Zostaw ją! Let her go!
Boss: Czy wiesz, Bullet, że twoja kobieta kręciła na boku z twoim bratem?
Bullet: O czym ty…
Bullet: Powiedz mu!
Bullet: Marianne? Czy to prawda?
Marianne: …
Bullet wpatruje się z otwartymi ustami w dziewczynę.
Bullet: Ja… ja… Odebrał mi zbyt wiele. Teraz dowiedziałem się, że to co mam, tak naprawdę należy do niego… Zabiję go…
Bullet wychodzi.
Marianne: Nie! Bullet!
Boss: Widzisz? Widzisz, do czego doprowadził twój jad? Chciałaś mieć wszystko, moce miały ci pomóc… nie można mieć wszystkiego. Teraz to wiesz. Tylko, czy nie jest… za poźno?
Big Boss, napawając się triumfem, wychodzi.
Marianne: Takie dziwne uczucie… Jest mi smutno. Czy ja naprawdę kocham go?
Światło gaśnie, znów jest ciemno, nic nie widać.
Cannibal znika za najbliższym drzewem. Snake wyciąga broń. Jednak czuje zapach krwi. Nagle koło niego pojawia się Cannibal, odbierając mu broń. Kanibal chce wbić swój nóż w Snake’a, ale ten blokuje cios. Siłują się. Cannibal zyskuje przewagę- napiera na Snake’a, zbliżając go do ziemi. Snake patrzy w puste oczodoły przeciwnika. Takie zimne. Takie wyraziste. Zaczyna czuć setki pająków, które wspinają się po jego ciele. Jak dreszcz. Snake wie co to jest. To strach. W sile Cannibala przemawia coś więcej niż jego mięśnie. On się mści.
Snake: Co ci powiedział Boss?!
Nic. Milczenie. Tego obawiał się…
Snake: Proszę… Nie milcz…
Cannibal wykrzywia zakrwawione usta w uśmiech. Snake poddaje się. Jaka krótka walka. Nie był godzien…
Meryl! Ona zginie! Ona zginie, jeśli przegram!
Snake podnosi się na nogi. Znajduje siły, bu wypchnąć Canibala. Przeciwnik jest zaskoczony. Snake błyskawicznie łapie go za rękę i wygina ją. Cannibal nie poddaje się bólowi. Woli, by ręka była złamana. Skoro tego chce… Coś zlatuje na Snake’a. Wąż traci orientację i kanibal się uwalnia. Przeciwnik ucieka za drzewa, by odsapnąć. Snake także. Cannibal czyści nóż o spodnie. Wąż nie da mu odpocząć! Snake wyskakuje zza drzewa i biegnie w kierunku kryjówki kanibala, ale go tam nie ma! Powieszony na gałęzi Cannibal kopie Snake’a w głowę. Wąż zwala go na ziemię, ale Cannibal zakłada mu dźwignię. Snake próbuje się z niej wyplątać, ale nagle kanibal go gryzie w rękę. Chce pogryźć kostium! Snake uderza go prostym w twarz, nie przejmując się ręką. Potem wywraca go na ziemię. Cannibal podcina Wężowi nogi. Obaj lądują na ziemi. Nóż wroga cudem mija Snake’a, który to wykorzystuje i wbija swój w tors przeciwnika. Cannibal nie wydaje żadnego dźwięku. Wstaje, cofa się i wyjmuje nóż, który odrzuca przeciwnikowi. Snake chwyta nóż i rozpoczyna atak. Cannibal robi unik i wbija swój nóż w rękę Węża. Snake także powstrzymuje okrzyk bólu. Zaczyna przywykać do zasad walki. Cannibal jest pod wrażeniem. Snake wykorzystuje to i kopie go w twarz. Kanibal odstępuje krok. Na szczęście nóż nie przebił żadnego mięśnia, ani ścięgna. Tylko ból przypomina wężowi o ranie. Cannibal wyprowadza kontrę i Snake obrywa kopniaka w tors. Wąż robi przewrót do tyłu, by otrząsnąć się po uderzeniu. Snake przypominając sobie o ty, że Cannibal korzysta z węchu i słuchu, rzuca granat dymny i ogłuszający. Kanibal wstrzymuje oddech i wbiega w chmurę. Snake jest już kilkanaście metrów od tego miejsca i celuje w poruszającą się postać z karabinu. Jednak wzdycha i odkłada broń.
Snake: Co ja ci zrobiłem?
Cannibal zwraca swoją głowę w stronę dźwięku. Słyszy kliknięcie przeładowującej się broni.
Cannibal: Nie umiesz walczyć fair? Trzymasz w ręku życia ster. Zależy ci na kobiecie, jest ona najważniejsza na świecie? Ja też się kiedyś tak łudziłem, dopóki brata nie straciłem. Rodzina. Jak ważna i ulotna. Teraz martwa, bezpowrotna. Nie mam pretensji Wężu. Taka twoja misja mężu…
Snake: Co ci powiedział Boss? Czy rozmawiałeś z Marianne? Bulletem?
Cannibal: Nie rozdrapuj świeżych ran. Wprowadzasz mnie we wściekłości stan… Żaden ze mnie lasu pan, ale pozwól mi chociaż zemścić się… Wyczyścić skazę niedopilnowania tę…
Snake: Nie zabiłem ci brata!
Cannibal: Bądź odpowiedzialny, a nie tak skrajny! Las przestał rytm wybijać! Pora zabijać!
Cannibal gwałtownie zaczyna biec w stronę Snake’a. Wąż podnosi broń i strzela. Cannibal pada z raną na nodze.
Snake: To nie moja walka. Nie walczę dla swojej przyjemności.
Cannibal podnosi się i znów biegnie. Szybko zostaje zastopowany przez kulę w lewym ramieniu.
Snake: Nie walczę, by coś komuś udowodnić.
Cannibal ociężale się podnosi i rozpoczyna bieg w kierunku Snake’a. Znów zostaje powstrzymany przez kulę. W brzuchu tym razem.
Snake: Nie walczę dla honoru.
Cannibal podnosi się, ale kolejny wystrzał w nogi powstrzymuje jego ambicje. Snake wstaje i podchodzi do leżącego przeciwnika.
Snake: Nie walczę dla ciebie, ani dla siebie. Walczę dla Meryl. Nie mogę jej zawieść. To cel godny niehonorowych zagrywek i łamania zasad walki. Nie mogę sobie pozwolić na klęskę. Muszę dojść do celu wszystkimi możliwymi środkami.
Cannibal leży na ziemi. Jest wygięty. Kula musiała uszkodzić kręgosłup. Wygląda żałośnie. Otwiera oczy szeroko, w nadziei, że coś zobaczy. Te luki w oczodołach już nie są straszne…
Cannibal: A zemsta? Dla niej nie mógłbyś się poświęcić?
Snake: Nie dla twojej.
Snake celuje w głowę Cannibala, gdy ktoś wychodzi zza krzaków.
Bullet: Nie!
Snake: ?
Bullet podchodzi do Cannibala.
Bullet: Zawsze byłeś tym szybszym, silniejszym, zręczniejszym…
Cannibal: Po to by cię chronić przed światem…
Bullet: Już nie rymujesz…
Cannibal: Nie mogę znaleźć rymu do „pretensje”… Poczytaj sobie wiersze M. Krota… Są najlepsze…
Bullet śmieje się przez łzy. Cannibal wykrzywia zakrwawione usta w uśmiechu.
Bullet: Znów mnie poniżyłeś… Pozwoliłem, by obca kobieta poróżniła nas… Zepsułem to, co ty tak wytrwale budowałeś… Przepraszam. Teraz ci nie pomogłem. Tak bardzo cię kocham…
Cannibal: Ciii… Krew juz mi nie smakuje tak, jak przed laty… Masz może te whisky, które tak zachwalałeś?
Bullet wyjmuje piersiówkę.
Bullet: Śmiało pij…
Cannibal pije, aż jego głowa pada na ziemię.
Bullet: „Natura dopuszcza się okrucieństwa, ale nic nie poróżni rodzeństwa”…
Nie żyje. Kula musiała trafić w coś jeszcze…
Snake: To nie był alkohol?
Bullet: Nie… Trucizna. Tak wielki wojownik, a bał się śmierci…
Snake: …
Bullet: Nie obwiniam cię. Walczyłeś w obronie. Obwiniam siebie- nie pomogłem mu.
Marianne wychodzi z lasu i podchodzi do zwłok Cannibala.
Marianne: Cannibal… Jestem tak potężna, ale nie potrafię mu przywrócić życia… Wybaczysz mi?
Bullet: Z pewnością ci wybaczy…
Marianne: Pytałam ciebie.
Bullet odwraca się od niej i mówi do Snake’a.
Bullet: Ja już nie jestem tu potrzebny. Cobras nie żyją, nie będę miał pieniędzy, Metal Gear nie istnieje, ale… mogę zrobić coś dobrego dla odmiany. Masz tu kartę dostępu do głównej bazy i plany budynku. Tylko tyle mogę zrobić. Uratuj to, co kochasz. Nie popełnij tego samego błędu, co ja…
Bullet odchodzi w stronę lasu. Marianne krzyczy za nim, ale na nic się to zdaje. Snake nie wie, co mógł czuć do niej.
Marianne: Myśli Cannibala oszukiwałam. Nie kochał mnie. Zmuszałam go. Ale Bulleta… nie potrafię.
Snake: A chciałabyś?
Marianne: Nie… Nie mogłabym go na siłę trzymać przy sobie… Is that love?
Snake: Chyba tak.
Snake idzie w stronę głównej bazy wroga, pozostawiając płączącą Marianne nad zwłokami Cannibala.
Słońce już zaszło.
Elvis: Jak tam? Dawno nie rozmawialiśmy.
Snake: Mam jeszcze trochę odległości do zrobienia, zanim dojdę do głównego budynku. Jestem tak blisko…
Elvis: Nie uważasz, że ten Cannibal to świr?
Snake: Uważam. Ale z pewnością ma okropną przeszłość za sobą.
Elvis: Czytaliśmy już o tych braciach. Są Szwedami i wychowali się w slumsach Sztokholmu. Ich ma…
Snake: Czy naprawdę myślisz, że mnie to obchodzi?
Elvis: Jejku, przepraszam. Chciałam cię jakoś rozerwać w czasie wędrówki…
Snake: Rozerwać? Opowieściami o czyjejś chorej przeszłości? To kiepski pomysł.
Elvis: Zawsze można się pośmiać z czyjejś przeszłości… Ups!
Snake: … Very funny.
Elvis: Just chill out.
Snake: Ile masz lat?
Elvis: Naprawdę myślisz, że nadszedł Ten moment?
Snake: Nie będzie lepszego.
Elvis: Ok, so here we go: 29.
Snake: … Ah, ok.
Elvis: Zadowolony?
Snake: … Tak.
Elvis: Do usłyszenia.
Snake powoli zbliża się do murów. Zauważa ochronę, kamery, psy i potężną bramę. Wstaje i nie zwracając uwagi na to wszystko podchodzi do muru i zakłada ładunek C4. Odchodzi na bezpieczną odległość i wysadza go. Powstaje dziura, a strażnicy zbiegają się na miejsce. Snake pośród chmury dymu, otwiera ogień, kosząc swoich przeciwników. Jest zmęczony.
Chief: Snake, co ty wyprawiasz?!
Snake: Mam dosyć popapranych dziwolągów, skradania się, sekretów, podwójnych tożsamości i tajemnic! Jeśli Boss chce się ze mną spotkać, niech wyjdzie! Stawię mu czoło i znów zabiję! Będę to robił wciąż i wciąż, aż w końcu zginie na dobre!
Chief: Snake! Uważaj!
Jeden ze strażników trafia węża. W głowę.
Snake nadal stoi w tym samym miejscu. To był ślepak! To wszystko to zabawa. Nikt nie miał go zabić. Boss chce go zmusić do bezsensownego skradania. Nie chce, żeby ktoś przez przypadek zabił. Strażnik ze strachu ucieka. Snake idzie przez środek, wcześniej pilnie strzeżonego, placu. Wąż wykopuje drzwi. Rozwala kamerę. Usypia strażnika, który biegnie na niego z nożem. Idzie szybkim krokiem w kierunku schodów w dół. Do piwnicy. Do więzień. Jednak krata jest zamknięta. Snake niszczy ją strzałem z Shotguna należącego do uśpionego strażnika. Wąż schodzi po schodach i robi dwie wielkie dziury w ciałach najemników strzegących więźniów. Snake strzela z pistoletu w mężczyznę, który teraz żywo się poderwał. Prezydent. Prezydent Johnson. Wąż ignoruje codec, który dzwoni jak najęty. Snake podchodzi do ostatniej celi, w której siedzi skulona, rudowłosa postać.
Snake: Meryl? Meryl?!
Snake niszczy jeszcze zamek celi i wchodzi do jej środka.
Snake: Meryl? Wszystko będzie dobrze…
Kuca i przytula dziewczynę.
Meryl: …Snake?…
Snake: To ja. Wszystko będzie dobrze. Co oni ci zrobili?
Meryl: …Snake?…
Snake: Meryl, Meryl… Co my teraz zrobimy?
Meryl: …Hmm… To jednak ty…
Prezydent podnosi się z raną na ręce.
Johnson: Jak mogłeś strzelić do prezydenta?
Snake: Prezydent w celi, będąc uwięziony, posiada broń w spodniach? W dodatku jestem dość bystry, by pamiętać, że pozostał jeszcze jeden żywy Decoy Octopus…
Johnson: Ty wiesz…
Snake ponownie odwraca się do Meryl. Prezydent Octopus sięga po broń i już ma strzelić, gdy dostaje jakiegoś zawału serca… Dość znajomy obraz…
Snake: Fox Die? Nevermind. Musimy się stąd wydostać!
Snake bierze Meryl na ręce i rusza w kierunku wyjścia. Wchodzi po schodach, ale dzwoni Chief.
Chief: Ok, pomyliliśmy się, to nie był prezydent, ale co zamierzasz zrobić teraz?
Snake: Od początku mnie oszukiwaliście! Dlaczego mam wierzyć, że teraz chcecie pomóc?! Otacon! Czy widzisz na zdjęciach satelitarnych jakiś śmigłowiec, samolot? Campbell musiał chyba użyć odrzutowca, by dotrzeć tu tak szybko.
Chief: Otacon? Renegat terrorystów z Shadow Moses? Cały czas utrzymywałeś z nim kontakt?!
Otacon: … Na zdjęciach jest istotnie jakiś samolot… Harrier zdaje mi się…
Chief: Mamy na lotnisku Fox Houndu Harriera…
Snake: Mieliście. Na szczęście umiem nim latać.
Otacon: Tylko Snake… Harrier stał jeszcze dwie godziny temu w poprzedniej bazie, tej w której odnalazłeś Tatyanę Krakovsky.
Snake: Gdzie jest teraz?
Otacon: Zdjęcia sprzed pół godziny pokazują, jak samolot jest wprowadzany do hangaru tego budynku, w którym jesteś.
Snake: Idę tam.
Otacon: Ale Snake! To może być pułapka!
Chief: Otacon ma rację. Snake, już ruszają nasze samoloty, by was uratować…
Snake: Dziękuję, nie skorzystamy.
Chief: Snake!!!
Snake z Meryl na rękach wchodzi do hangaru, wskazanego przez Otacona. Harrier istotnie tam stoi. Jednak Snake nie stawia ani jednego kroku, jak samolot wybucha.
Snake: Nooooo!!!
Snake obserwuje palący się samolot, niczego nie rozumiejąc. Nagle wychodzi Big Boss wraz z Evą i Charliem.
Snake: Ty… ty… Ty!
Snake wyjmuje karabin i rusza w stronę Bossa. Jednak ten wyrzuca granat z granatnika zamontowanego na mechanicznej ręce.
Boss: Stop, stop, stop. Oto Eva- moja stara miłość w czasie operacji Snake Eater i Charlie- mój wnuk.
Snake: Klon?
Boss: Nie, nie, nie, Snake. Moja prawdziwa rodzina. Mam nawet córkę. Nie znam jej i pewnie nie poznam, ale… Nienawidzę cię.
Snake: Jesteś szalony.
Boss: No pewnie, bo jak inaczej nazwać osobę, której się nie rozumie, albo która wydała miliony dolarów tylko po to, by zabić drugiego człowieka?
Snake: ?!
Boss: Tak Snake. Taka jest prawda. Nie zależało mi na niczym innym, jak zabicie ciebie i pokazanie twojej śmierci dla Evy. Chciałem zobaczyć, czy się przejmie. Miałem pieniądze… Widzisz w latach 60 byłem w posiadaniu czegoś takiego, jak Philosopher’s Legacy. Zanim oddałem ten mikrofilm, sam go obejrzałem. Dowiedziałem się o jednym z wielu kont bankowych. Tak stałem się milionerem. Trzymałem tę sumę na właśnie taką okazję.
Snake: Czego? Zabicia mnie?
Boss: Dokładnie. Metal Gear, dziesiątki najemników, Cobras i porwania, między innymi Meryl… Wszystko to miało cię tu ściągnąć. Chciałem byś cierpiał. Chciałem się zemścić. Potem Cobras stanowili przeszkodę, więc obróciłem ich przeciwko sobie. Gdzie teraz są? … Nigdy nie podobał ci się plan Liquida? Był taki idealny. Liquid miał takie ambicje. Chciał zgarnąć wszystko… Ja chcę tylko jednego- twojej śmierci. Nigdy nie myślałeś, że może to być tak proste, co? Kombinowaliście, ale nie wymyśliliście. Spodziewałeś się kolejnego fantastycznego planu przejęcia kontroli nad światem. A tu nie! To takie proste, co? Campbell mi pomógł. Przekonał Fox Hound o konieczności infiltracji mojej fortecy. Tak naprawdę moi ludzie porwali prezydenta. Ale nie ryzykowałbym umieszczenia go tutaj. Spokojnie. Prezydent już pewnie znowu siedzi sobie w Białym Domu. Nie obchodzi mnie on. Moi terroryści mieli go tylko potrzymać, tak by Fox Hound naprawdę myślał, że jest u nas, na Kubie. Metal Gear? Owszem, powstały plany Ray’a, ale już są zniszczone… Ładunki nuklearne? Nigdy ich nie było. To także bajka, którą żywił Amerykę Campbell. On miał tylko podsycać płomienie. Płomienie piekła. Jest jeszcze jedno miejsce w piekle. Miejsce dla ciebie… Jednak… Po co mieszać w to ludzi, których kocham? Uciekajcie Evo, Charlie… Ty też wypuść Meryl.
Meryl: Nie zostawię cię…
Snake: Musisz.
Eva podchodzi, chce pomóc dla Meryl.
Eva: Zabij go Snake.
Eva dotyka twarzy Snake’a i wychodzi z Charliem i Meryl przez otwartą bramę hangaru.
Boss odprowadza ich wzrokiem.
Snake: Ty możesz kochać? Nie sądzę.
Boss: Nic na to nie poradzę. Załatwimy to tu i teraz. Nie będziemy znów uciekać po całym świecie.
Boss strzela z karabinu zamontowanego na mechanicznej ręce. Snake nie zdąży się schować. Zamyka oczy, spodziewając się bólu rozdzierającego jego ciało. Jednak ból nie przychodzi. Snake otwiera oczy. Marianne stojąc między walczącymi, powstrzymuje siłą woli pociski.
Snake: Marianne!
Marianne: Nie wytrzymam dłużej!
Snake zdążył zejść z linii strzału, ale telepatka nie wytrzymuje i kule przeszywają ją. Dla Bossa skończył się magazynek. Snake strzela do niego, ale ten wybiega z hangaru na podwórko. Do pomieszczenia wbiega Bullet i podbiega do ciała ukochanej.
Bullet: Marianne! Tylko nie ty!
Marianne: Wiesz, ja… Ja chyba tym razem naprawdę kocham. I love you…
Bullet: Marianne! Nie możesz! To następna twoja iluzja, prawda?! Marianne. Marianne!… I love you too.
Bullet powstrzymuje smutek. Podnosi się.
Bullet: Snake, za chwilę włączę samodestrukcję całego budynku. Boss porozstawiał ładunki już wcześniej, by pozbyć się wszelkich dowodów. Masz szansę uciec. Bez Marianne… nic nie jest dla mnie warte ocalenia. Ale rozumiem twoją miłość. Wiem, co czujesz. Dlatego nie odbiorę ci tego… Uciekaj! Żyj swoim życiem z kobietą, którą naprawdę kochasz!
Snake ostatni raz patrzy na Marianne…
Snake: Jesteśmy do siebie podobni…
… i wybiega z hangaru. Prosto na podwórko. Kryje się za murem, gdzie spotyka Meryl, Evę i Charliego. Całuje Meryl i patrzy na Charliego.
Bullet odgarnia włosy Marianne z jej twarzy. Naciska guzik i słychać na razie pojedyncze wybuchy.
Bullet: … taka piękna…
Nagle Marianne otwiera oczy. Jest przerażona.
Oszałamiający wybuch zmiata ścianę hangaru. Snake wraz z resztą kryją się za murem, który cudem zostaje niewzruszony. Przylatuje śmigłowiec. Eva i Charlie wchodzą do środka. Snake już bierze Meryl, gdy… Dostaje ona kulkę w serce.
Snake: Meryl! Nie! Nie możesz!
Meryl: Snake? Nie chcę być już żołnierzem…
Big Boss wychodzi ze zgliszczy. Snake daje znak pilotowi, aby odleciał. Pilot posłusznie odlatuje. W helikopterze, Eva i Charlie obserwują to, co się dzieje.
Charlie: Będą walczyć?
Eva: Tak.
Charlie: Kibicuję dziadkowi, a ty?
Eva: Ja nie.
Charlie spogląda na babcię, jakby była najdziwniejszą osobą na świecie.
Charlie: Dziadek mówił mi o tobie.
Eva: Co mówił?
Charlie: Różne rzeczy…
Eva ponownie patrzy na Snake’ów. Charlie nie spuszcza oczu z babki.
Głoś Cannibala: Nie śmiem patrzeć w oczy twe
Onieśmielenie dosięga mnie
Proszę jednak o taniec,
By ten bal nie był na nic.
Snake biegnie na Bossa prując z karabinu, Jednak ten chowa się wśród zgliszczy. Wąż odważnie w nie wbiega. Słyszy szelest za sobą. Błyskawicznie się odwraca i niszczy betonowy blok za sobą. Nie ma go tam. Snake odrzuca broń i wyjmuje pistolet. Poruszając się powoli po korytarzu, zostaje złapany w metalowy uścisk ramienia Bossa. Jednak wbija w nie nóż. To nie pomaga. Metalowa ręka unosi Snake’a do góry i ciska nim o ścianę. Potem leci salwa z karabinu zamontowanego na niej. Wąż uchyla się i kryje. Przypomina mu się Meryl i wybiega na przeciwnika. Bossa już nie ma. Wąż znów staje się spokojny i ostrożnie porusza się po labiryncie rumowiska. Dostrzega skradającego się Bossa. Ten na niego czeka. Snake zakrada się od tyłu i celuje w niego. Nagle Boss się odwraca i posyła wężowi granat. Snake uskakuje przed wybuchem, ale znów traci przeciwnika. Wąż wczołguje się na najwyższą, niezniszczoną ścianę bloku i czeka na wroga, który popełni błąd. Z góry dostrzega skradającego się przeciwnika, ale jest on daleko. Mimo to postanawia zaryzykować strzał z tak daleka. Wymierza i… naciska spust. Kula uderza w mechaniczną rękę. Boss kieruje swój wzrok na niego i wskakuje na ścianę bloku, strzelając z karabinu i rozpoczynając bieg w kierunku Snake’a. Wąż oddaje jeszcze jeden strzał, ale znów chybia. Teraz musi ukryć się wśród rumowiska. Boss jednak cały czas go goni. Snake zatrzymuje się i czeka na wroga. Słyszy jednak lecący granat. Szybko opuszcza to miejsce i zamiast uciekać, biegnie w stronę Bossa. Big Boss jest zdziwiony. Snake skacze na niego przewracając go. Walka rozpoczyna się na dobre… Wymieniają się identycznymi ciosami, zakładają sobie te same chwyty. Nie widać zwycięzcy. Snake kopie Bossa w nogi, przewracając go. Starzec strzela laserem- nową bronią na mechanicznej ręce. Od tego nie można się ukryć. Jednak Snake znów oddala się w głąb korytarzy. Przypomina sobie to w czym jest najlepszy- w skradaniu! Laser tnie niemiłosiernie, ale mimo to Snake powoli zbliża się do przeciwnika. Pistolet stracił już wcześniej. Pozostał mu tylko jego własny spryt i rozsądek… Snake podchodzi do ściany. Przywiera do niej i posuwa się do jej połączenia z kolejnym korytarzem bloków i odłamków. Przypomina sobie o kamuflażu, który zmienia na ten bardziej stosowny. Snake wychyla się. Big Boss stoi w tym korytarzu, rozglądając się. Snake powoli podchodzi od tyłu, łapie przeciwnika za gardło, zakłada dźwignię i skręca kark.
Snake podchodzi do zwłok Meryl. Siada przy niej o teraz pozwala sobie na płacz. Jak dawno tego nie robił…
Snake siedzi w pokoju hotelowym. Pali cygaro i wpatruje się w okno. Z nim są Quite Good, Elvis, Mei Ling i Chief. Chief i Quite Good kłócą się, co zrobić z dokumentami na temat całej misji. Elvis słucha muzyki z odtwarzacza, a Mei Ling patrzy na Snake’a. Jest jej głupio. Nie wie, co powiedzieć.
Chief: … właśnie dlatego nie wpiszemy tego w dokumenty. Nikt nigdy nie będzie wiedział, że Fox Hound miał szpiega i zaangażował się w misję, która była pobudką jednego człowieka… Żadne akta, żadni ludzie… Nikt ma nie wiedzieć o tym, że to się wydarzyło. Taki wstyd może zepsuć karierę Fox Houndu…
Quite Good: No tak. O to wam tylko chodzi. A Snake? Stracił tam wszystko, co mógł…
Chief: Mamy we względach też jego bezpieczeństwo.
Snake: Dlaczego nikt nie powiedział mi, że nie znaleziono zwłok Bossa w Zanzibarze?
Wszyscy patrzą na niego. Do tej pory jeszcze w ogóle się nie odezwał.
Chief: Znaleziono je… Dopiero do tego dochodziłem…
Snake: To był Big Boss, prawda?
Chief: …
Snake: Wiedziałem…
Chief: Wiesz, co chcę powiedzieć?
Snake: Że ten Boss z Kuby to Decoy Octopus? Ta najstarsza kabina, którą widziałem to była jego… Poznałem, że to nie Boss… Big Boss nie zaangażował tak wielu środków tylko po to, by mnie zabić. To nie w jego stylu. On zgarnia wszystko, a zemsta nie jest taka ważna…
Chief: Tak… To co zrobimy z dokumentami tej misji?
Quite Good: Powinna się znaleźć w aktach Pentagonu, rządu… całego świata!
Chief: Nie ma potrzeby. O tym, co się wydarzyło wie tylko jakieś 8 osób, w tym ten pokój.
Snake nagle wstaje. Bierze teczkę z dokładnym spisem tej operacji i wyrzuca ją przez okno.
Snake: I tak jesteście skreśleni. Wszyscy. Ci z góry wiedzą, co się stało. Zginiecie, jeśli zachowacie to w tajemnicy. Tylko, że jeśli dowie się o tym wszystkim świat, będzie dużo gorzej… Kuba się zbuntuje. Dogada się z Rosją. Rosjanie nie zmarnują szansy wymierzenia celnego ciosu w Amerykę. Rosja i Kuba rozpoczną wojnę. Amerykanie nie dopilnowali swoich przestępców, prowadzili działania wojskowe na terenie innego państwa bez zgody, a w dodatku cała operacja okazała się sprytnie przygotowanym polem manewru zdrajcy i przestępcy międzynarodowego, uważanego od wielu lat za zmarłego… Poświęcicie się dla świata?
Chief: … Myślę, że już sobie wszystko wyjaśniliśmy.
Wszyscy wstają. Snake siedzi. Chief wychodzi. Quite Good trzyma za ramię Snake’a i też wychodzi. Mei Ling całuje Snake’a w policzek i wychodzi. David zatrzymuje Elvis.
Snake: Dlaczego skłamałaś?
Elvis: Z czym?
Snake: Z wiekiem.
Elvis: Dlaczego udawałeś, że uwierzyłeś?
Elvis opuszcza pokój. Do środka wchodzi Otacon.
Otacon: Przykro mi Snake.
Snake: Dobra, nie rozczulaj się…
Otacon: Przeżyjemy to, zobaczysz… To po prostu kolejny etap w naszym życiu…
Snake: Naszym?
Otacon: …
Snake: Więc co z twoim projektem?
Otacon: Ach tak… Dowiedziałem się, że Metal Gear Ray będzie transportowany tankowcem…
Paradoks- 1.sąd, pogląd sprzeczny z ogólnie przyjętymi przekonaniami, wysoce nieprawdopodobny, niezgodny z mocno ugruntowanymi przewidywaniami. 2.pogląd, sąd, wypowiedziany i podtrzymywany bez przekonania dla zaimponowania błyskotliwością, dowcipem, oryginalnością.
KONIEC
Metal Gear Solid 1,5: Paradox
Grudzień 2006
Michał Krot
Głos Ocelota: Witam. Tak. Telepatka? Córka Psycho Mantisa? Oczywiście, że żyje. Nie, nie jestem pewien, ale ta akcja miała miejsce pół roku temu. Rozebrali już wszystko, nie znaleziono ciała… Świadkowie. Nie ma już ich. Siginta dorwał zawał. Stary facet. Musiał odejść… Ta mała… Elvis, tak. Potrącił ją samochód. I Fox Hound ma nowego szefa…. Jakimś sposobem Nathan Doom miał truciznę w swoim termosie… Nie możemy dorwać niejakiej Mei Ling… no i oczywiście Snake’a. Tak, skontaktuję się. Nie wie pan? Nie mogłem tego nie widzieć… Byłem tam. Wmieszałem się w tłum… Powiedzmy, że Octopus miał świra. Tak, widziałem Snake’a twarzą w twarz… Ręka? Wyśmienicie. Chirurdzy sprawili się świetnie. Czy będę jeszcze potrzebny? Tankowiec? Metal Gear? Jaki jest jego pseudonim? Już to słyszałem… Ray… Będę o wszystkim informował, Solidus, jestem do twojej dyspozycji.
I love MGS!








Jeszcze nie komentowane.