Raiden vs Solidus – POPRAWIĆ
- wtorek 4 stycznia 2011
- Przez kul
Oboje Raiden i Solidus znaleźli się w koszmarze, piekielnym koszmarze, otoczenie przez ogień, ściany ognia. Oboje zdają sobie sprawę z tego iż nie mają wyjścia muszą walczyć. Solidus wyciąga katanę patrzy na nią… mierzy ją wzrokiem. Wznosi na wysokość czoła . Patrzą na swe odbicie przygląda się Radienowi. Ten stoi niepewnie, rozproszony trzaskami palonego drewna czuje jak w jego nozdrzach coraz głębiej zanurza się zapach który znał już z dzieciństwa, wtedy kiedy spalał domy, i mordował ludzi. Zapach nie przestaje ciągle jest obecny. Raiden próbuje odwieść myśli od wspomnień, lecz one powracają, dręczą go, dręczą, dręczą. Chłopak spogląda na otaczający go ogień, czuje tą woń. Wspomnienia nie chcą dać spokoju, Raiden przypomina sobie kim był : Nnnnie wieże w to ! To nie może być prawda. To niemożliwe ! Co oni mi zrobili !! Solidus patrzy na zdezorientowanego Raidena. Jego katana … spuszcza ją w dół, opiera o ziemię. Mieży go wzrokiem. Nagle ich spojrzenia spotykają się. Ciepły wiatr owiewa włosy chłopaka. Solidus spogląda na niego. Wiedziałem że sobie przypomnisz. To niemożliwe !. Czy myślałeś że będą mówić Ci prawde? Ogień zbliżył się robi się coraz bardziej… Czy myślałeś że powiedzą Ci co z tobą zrobili. Solidus krzyczy. Nawet nie wiedziałeś. Czemu ja ! Ty ! Hahaha nie tylko ty ! Raiden wznosi głowę. To niemożliwe. Kłamiesz Te wspomnienia co zrobiliście ze mną !! Pada na kolana i zaczyna krzyczeć. Solidus nie zastanawia się mówi. Nie jesteś pierwszy, nie będziesz ostatnim na tej drodze ! Kłamiesz !! Głupcze nie! Chcesz żyć w kłamstwie ! Chcesz ?! Raiden opiera se ręce o ziemię patrzy w w starte cegły. W kawałki drewna na których klęczy. Nie wie czemu. Drewno zajmuję się ogniem jego małe kawałki przeszłości się palą. Pokazują jego prawdziwe życie. Wiatr zwiewa kawałki drzewa, zostawiając Tylko starte cegły…. Nagle odzywa się codek. Raiden ?! Musisz ukończyć swą misję, musiszzzz. Raiden ?! Raiden ?! Teraz to już nie ma znaczenia , rozłącza się. Raiden ?! Raiden ?! Raiddeeennn!!! To było on ? Raiden spojrzał do góry Tak to on to było on widzę po twych oczach. Widzę po twym zachowaniu. Solidus patrzy na katanę ….powoooooli zanurza ją w ogniu … Ponętna powiloli zjada miecz, kąsa go, konsumuje nagrzewa i pieści. Solidus osówa miecz coraz głębiej, miecz zajmuje się ogniem, każdy centymetr jego, jest wypełniony przez nieokiełznany żar. Solidus obserwuje miecz . Gdy go wyjmuje katana jest czerwona rozżarzona płonie nienawiścią. Solidus mierzy w klęczącego Raidena. Teraz chłopcze to nie będzie miało już znaczenia. Radien unosi głowę i widzi opadający miecz. Czerwoa smuga. Rozżarzony miecz opada powoli stępując na niego. Każda chwila jest zaweszona w czasie Raiden myśli o tym co poznał przed chwilą, co okazało się prawdą. NIe ! Miecz spada i rozcina kajdanki. Raiden patrzy na katanę. Ona sama wbita w cegły jego przeszłości rozpala je. konsumuje od wewnątrz. Raiden ! Raiden wznosi głowę. Raiden teraz to wszystko nie ma znaczenia. Za obojgiem , zwala się strop zajmując się ogniem, teraz pozostało już naprawdę niewiele miejsca. Raiden wstaje. NIe! To teraz już wszystko nie ma znaczenia. Jestem tutaj. To ma znaczenie. Raiden zadaje pierwsze uderzenie, które Solidus paruje swym mieczem. Każde cięcie mieczami wyzwala w nim agresje. Kolejne zdeżenie. Brzdęk nacierającego oręża ogłusza i zapędza. Raiden wykonuje kolejne ataki, coraz silniejsze coraz szybsze, zaczyna przypominać doskonałego wojownika. Wokoło nich płonące szczątki oświetlają ich sylwetki rozżarzone od wojny od cierpienia i nienawiści.. Oboje patrząc sobie w oczy nacierają na siebie z coraz to większą siłą. Raiden patrzy na otaczający od świat. Na palące się stropy. Na siebie samego. Na cegły na których stoi. Może jednak jego życie opiera się na nim ! Może to wszystko zależy od niego ! Raiden spogląda na katanie. Dzierży ją w rękach. Teraz jest to. Teraz zależy wszystko od niego … wykonuje serie naprawdę potężnych ciosów które kilkukrotnie ranią Solidusa. Obok nich walające szczątki utrudniają poruszanie jednak oboje zacięcie biegną w swą stronę mijając strugi ognistego deszczu. Miecze rozżarzają się od uderzeń oraz wszechobecnego ognia. Solidus paruje uderzenia Raidena jednak powoli traci siły. Raiden widzi niepewność Solidusa. Widzi jego zaskoczenie. W furii, z wyciągniętym mieczem naciera na Solidusa. Biegnie, biegnie. Mija palące się fragmęty. Skrzęk palącego drewna ogłusza go jego zmysły nasycone cierpieniem chcą końca. Nagle cisza. Ciemno. Zrobiło się chłodno. Raiden nie widzi co się dzieje. Solidus patrzy na niego pogrążony w rozterce. Raiden spogląda na niego. Nie wie czemu nie może się ruszyć. Czuje coś ciepłego coś co osuwa się na podłogę. NIe może wstać. Ból brzucha paraliżuje go, Solidus patrz na niego. Widzisz mówiłem że teraz już nic nie ma znaczenia. Thee! Ehy ! Raiden kaszle krwią. Solidus patrzy na nie goi gotując miecz do cięcia. Widzisz teraz już się wszystko skończy. Nie wiem co się dzieje. Co robię na ziemi. Czemu to się ma tak skończyć. Przez głowę Raidena przechodzi głos Snake’a – Solidus ! Powoli wychodzi z ognia. Jak anioł zjawia się, wyłania z cierpienia bólu, tragedii. Zostaw go ! Ach tak to ty nie pomyślałem że przyjdziesz ! Ale nie myśl że Cię nie przywitam. Solidus odrzuca katanę. Snake nie pamiętam żebyś potrafił być dzielny. Chcesz się sprawdzić ?? Snake podbiega do Solidusa i jednym uderzeniem powala go na ziemię. Solidus wstaje lecz czuje że coś jest nie tak wyciąga rękę łapiąc Snake za gardło czuje że jest słabszy. Czuje że go zabije. Tego legendarnego Snake. Czuje że nie ma czym oddychać. Puszcza Snake ten opada na kolana i spogląda na Solidusa. Ten powoli osuwa się na ziemię. Czuje że nie może zaczerpnąć tchu. Rękami sięga do szyi lecz coś jest nie tak jak zwykle bywało. Czuje że jakiś zimny metal przeszywa jego gardło. Dławi się krwią. Ogląda się a zanim ledwo przytomny Raiden puszcza katanę którą przed chwilą zatopił w szyi Solidusa. Potem traci przytomność. Solidus leżąc na ziemi słyszy swe własne myśli. Wie że to koniec. Mówiłem że teraz już nic nie będzie miało znaczenia. Ginie. Snake podnosi Raidena i odchodzi………………………………………………
odin








Jeszcze nie komentowane.